Dodaj do ulubionych

Tragizm ateizmu

29.07.09, 21:04
Życie ateisty jest przepojone tragizmem i rozpaczą, bo co znaczy te
kilkadziesiąt lat życia wobec wiecznego-nie-istnienia ?
Obserwuj wątek
              • mimichniik Re: bo możesz prze...dzielić czas 31.07.09, 23:17
                Gość portalu: P.S.J. napisał(a):

                > dany ci na 100% tu, na ziemi.

                W jaki sposób ?

                (chyba że wierzysz, że świat materialny jest
                > ułudą, były takie sekty gnostyckie chyba).

                Jest ułudą - w sensie: jest przejawem Bytu , a nie bytem.
                Materia nie istnieje jako byt.
                • Gość: P.S.J. Re: bo możesz prze...dzielić czas IP: 62.121.98.* 03.08.09, 12:20
                  > > dany ci na 100% tu, na ziemi.
                  >
                  > W jaki sposób ?

                  Ano naprzykład przez ascezę, celibat, odmawianie sobie pewnych rzeczy
                  tylko dlatego, że w twojej religii są "grzeszne/nieczyste/trefne" -
                  czynisz to na dość wątpliwym "zakładzie intelektualnym", będącym w istocie
                  odwróceniem słynnego zakładu Pascala.

                  Otóż jeśli się okaże, że po śmierci nic nie ma, to straciłeś wiele okazji na
                  szczęście (miłe emocje, przyjemne wrażenia...) tu, na ziemi - przy czym fakt ich
                  istnienia w "życiu doczesnym" jest niepodważalny.

                  > Jest ułudą - w sensie: jest przejawem Bytu , a nie bytem.
                  > Materia nie istnieje jako byt.

                  No cóż, to jest koncepcja filozoficzna, ale nieweryfikowalna doświadczalnie ani
                  intelektualnie - ja się z tym akurat nie zgadzam, ale jak sobie chcesz.
        • kolter Re: to idiotyczne by było 30.07.09, 09:53
          a.giotto napisał:

          > tak po prostu umrzeć.

          Ty umierasz tak nie po prostu ?

          Koh 9,3-9
          To złem jest wśród wszystkiego, co się dzieje pod słońcem, że jeden dla
          wszystkich jest los. A przy tym serce synów ludzkich pełne jest zła i głupota w
          ich sercu, dopóki żyją. A potem - do zmarłych! (4) Bo któż stanowi wyjątek?
          Wszyscy żyjący mogą jeszcze mieć nadzieję - bo lepszy jest żywy pies niż lew
          nieżywy - (5) ponieważ żyjący wiedzą, że umrą, a zmarli niczego zgoła nie
          wiedzą, zapłaty też więcej już żadnej nie mają, bo pamięć o nich idzie w
          zapomnienie. (6) Tak samo ich miłość, jak również ich nienawiść, jak też ich
          zazdrość - już dawno zanikły, i już nigdy więcej udziału nie mają żadnego we
          wszystkim, cokolwiek się dzieje pod słońcem. (7) Nuże więc! W weselu chleb swój
          spożywaj i w radości pij swoje wino! Bo już ma upodobanie Bóg w twoich czynach.
          (8) Każdego czasu niech szaty twe będą białe, olejku też niechaj na głowę twoją
          nie zabraknie! (9) Używaj życia z niewiastą, którąś ukochał, po wszystkie dni
          marnego twego życia, których ci Bóg użyczył pod słońcem. Po wszystkie dni twej
          marności! Bo taki jest udział twój w życiu i w twoim trudzie, jaki zadajesz
          sobie pod słońcem. (10) Każdego dzieła, które twa ręka napotka, podejmij się
          według twych sił! Bo nie ma żadnej czynności ni rozumienia, ani poznania, ani
          mądrości w Szeolu, do którego ty zdążasz.
    • kot_behemot8 Re: Tragizm ateizmu 29.07.09, 21:14
      Dokonujesz projekcji swoich własnych lęków
      na odczucia ludzi których nie znasz i nie rozumiesz. Pomyśl przez
      chwilę: czy gdyby ateista istotnie tak strasznie się bał, to czy nie
      zwróciłby sie ku jakiemuś bogu? Sam fakt bycia ateistą dowodzi, że
      takie lęki są mu obce. Zauważ też, że mówią o nich głównie wierzący,
      nigdy ateiści... Czyżby nie końca ufali w obietnice wiecznego
      zycia? ;))
          • kieprze_paczynskich Re: Tragizm ateizmu 29.07.09, 21:32
            >po prostu nie wierzę
            > w istnienie czegoś, co nie ma prawa istnieć.

            Jakiś teo-matematyk wyliczył, że prawdopodobieństwo istnienia Boga wynosi coś
            67%. A nasz jakiś teo-matemo-fizyk oporacował wzór na Trójcę Świętą.
              • kieprze_paczynskich Re: Tragizm ateizmu 29.07.09, 22:05
                Nauka - Religia - Dzieje
                XI Seminarium w Castel Gandolfo 8 sierpnia 2001

                Zbigniew Jacyna-Onyszkiewicz
                Wydział Fizyki
                Uniwersytet im. A.Mickiewicza
                Poznań



                "Modele Boga wszechwiedzącego
                Nasze wieczne istnienie może zapewnić tylko wiecznie istniejący transcendentny i
                niematerialny umysł. Dlatego zakładamy istnienie takiego umysłu
                transcendentnego. Jeżeli celowo wykreował on wszechświat to znaczy, że jest on
                substancją samoświadomą swego istnienia i posiadającą wolę. Umysł posiadający
                powyższe cechy zazwyczaj określa się słowem - duch. Zatem taki umysł
                transcendentny będziemy nazywać duchem i oznaczać symbolem D[ ], gdzie symbole
                umieszczane w nawiasie prostokątnym [ ] będą reprezentowały posiadaną przez
                niego wiedzę. Wiedzę rozumianą w najszerszym możliwym sensie - jako wszystko co
                może zawierać w sobie umysł. Tak określone pojęcie wiedzy obejmuje również
                postanowienia woli.Gdy będzie zachodzić potrzeba dzielenia wiedzy, którą posiada
                duch D[ ] na części w1, w2,... to symbolicznie zapiszemy to w postaci D[w1,
                w2,...]. Nie znamy oczywiście natury ducha D[ ] ponieważ nie dysponujemy
                środkami jego badnia czy poznania.
                Jeżeli duch D[ ] wykreował celowo wszechświat to musiał dysponować ogromną
                trudną do określenia wiedzą, którą oznaczymy przez ww. Wiedza D[ ] przerasta
                wiedzę ww, ponieważ D[ ] musi przerastać to, co określa wszechświat. W
                przeciwnym przypadku D[ ] nie mógłby spełniać warunku koniecznego dla
                zapewnienia celowości, a zatem i sensowności, naszego istnienia. Dlatego
                zakładamy, że jego pełna wiedza jest większa niż wiedza potrzebna do wykreowania
                wszechświata. Z uwagi na jej ogrom robimy krok dalej i przyjmujemy, że duch D[ ]
                posiada wiedzę absolutną tzn., że dysponuje wszechwiedzą, którą oznaczamy literą
                W. Dla nas ludzi oczywiście dostępna może być co najwyżej wiedza częściowa w.
                Przyjmując, że D[ ] jest duchem wszechwiedzącym posiadającym wszechwiedzę W
                wykonujemy proces "absolutyzacji" (uwznioślenia) pojęcia wiedzy ludzkiej, co
                symbolicznie możemy zapisać w postaci :

                w>A>W

                gdzie strzałka z literą A oznacza proces absolutyzacji. Zakładamy więc, że duch
                D[ ] jest duchem wszechwiedzącym, co symbolicznie zapisujemy w postaci tożsamości:

                D[]=D[W]

                ktora oznacza, że istnieje duch D[ ], który wie wszystko to, co było, jest i
                będzie. Duch wszechwiedzący, który świadomie i celowo wykreował wszechświat
                zazwyczaj określa się terminem Bóg, który będziemy dla skrótu w formułach
                symbolicznych oznaczać literą B. Przy tym założeniu tożsamości (1) przyjmuje
                postać:

                B=D[W]

                która oznacza, że istniejący Bóg jest duchem wszechwiedzącym.
                Proces absolutyzacji pojęć, taki jak dla wszechwiedzy (1), jest niezbędny przy
                wyrażaniu dowolnych cech określających Boga. Z tego powodu o cechach Boga możemy
                mówić tylko na sposób analogii z cechami określającymi ludzi. Pamietając przy
                tym, że w takiej analogii jest zawsze więcej różnic niż podobieństw.

                aż do :
                B=D[D*[D**[D*[D[D*[...[W]...]=M

                przedstawiające ostateczny model wszechwiedzącego Boga, który jest miłością"



                Itd. . nie mogę znaleźć linka. (Nie chce mi się)


                  • strikemaster Re: Tragizm ateizmu 29.07.09, 23:07
                    Rzekł Bóg: "Uczyńmy człowieka na Nasz obraz podobnego Nam" (Rdz 1,26). "Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boży go stworzył: stworzył mężczyznę i niewiastę" (Rdz 1, 27). Człowiek (mężczyzna i niewiasta) jest więc w pewnym sensie "modelem Boga" czyli niepełnym Jego odzwierciedleniem. Podobnie jak model na przykład Ziemi, czyli globus, tylko częściowo oddaje cechy oryginału, tak człowiek jest tylko niedoskonałym odwzorowaniem Boga.

                    Czyli istota doskonała okazała się partaczem, bo jej dzieło jest niedoskonałe. Jak to się ma do ideału tej istoty, jej wszechmocy itd.?

                    Wiadomo, że stopień podobieństwa modelu do jego pierwowzoru w decydującej mierze zależy od skali redukcji pierwotnych wymiarów. Korzystając z tej analogii, o ile tak można powiedzieć, człowiek jest modelem Boga w skali 1 do nieskonczonosci.

                    Podaj granicę wyrażenia "1 do nieskończoności". Człowiek dąży do 0?

                    Bóg bowiem nieskończenie góruje nad człowiekiem. Poza jednym wyjątkiem. Wyznajemy, że człowiek Jezus z Nazaretu jest, o ile tak to można wyrazić, "modelem Boga w skali 1: 1".

                    Jeśli istnieje, na co nie ma dowodów,są za to dość wyraźne dowody, że jest przeciwnie.
                    "Jeśli Ziemia jest płaska to może opierać się na czterech słoniach." - to zdanie oddaje wiernie poziom merytoryczny linkowanego wywodu.

                    Uznajemy Go jako: "obraz Boga niewidzialnego" (Kol 1,15) i "odblask Jego chwały i odbicie Jego istoty" (Hbr 1,3). Modelem w tym sensie, że nieogarniona istota Boga w Jezusie z Nazaretu została "zrzutowana na płaszczyznę" ograniczonej natury ludzkiej.

                    Model musi zachwyać podobieństwo do opisywanego zawiska. Widziałeś człowieka niewidzialnego? W jaki sposób zrzutować niewidzialną istotę tak, by jej rzut był widzialny?

                    Zawierająca wszystko rzeczywistość Boga otrzymuje w Nim historyczne oblicze. Jezus jest obecnością Boga w osobie Syna
                    Człowieczego


                    Wszystko, czyli co konkretnie?

                    Jezus jest pełnią prawdy o Bogu, lecz prawdy w decydującym stopniu ukrytej. Już życie wewnętrzne innych ludzi jest dla nas niezgłębioną tajemnicą, tym bardziej taką tajemnicę stanowi życie wewnętrzne Boga - Człowieka,

                    A co z tym podobieństwem? Już zniknęło? Do d.. taki model.

                    Jezusa z Nazaretu. Podobnie jak drugiego człowieka poznajemy po tym, co mówi i co czyni, tak boską naturę Jezusa możemy w pewnym stopniu rozeznać po Jego uczynkach i Jego nauce

                    A co konkretnie uczynił? Znamy tylko mętne opisy jego rzekomych czynów, często sprzeczne ze sobą i bardzo subiektywne.

                    Na tej podstawie próbowano tworzyć model Boga objawionego przez Jezusa.

                    Czym różnił się od modelu Boga, czyli człowieka?

                    Teologia trynitarna jest centralnym działem teologii chrześcijańskiej. Jak sama nazwa wskazuje jest ona nauką o Trójcy Świętej - trójjedynym Bogu. Zadanie teologii trynitarnej polega na intelektualnym wysiłku właściwego, w miarę możliwości, wyrażenia największej tajemnicy objawienia chrześcijańskiego [1-5].

                    Więc w świetle powyższych wywodów, cała teologia jest funta kłaków warta, bo tworzy modele, które nie zachowują kryteriów podobieństwa.

                    Wykład teologii trynitarnej obejmuje zazwyczaj historię objawienia owej tajemnicy w Starym i w Nowym Testamencie oraz historię jej teologicznego formułowania i poglądów heretyckich. Tradycyjne wypowiedzi o Trójcy Świętej w teologicznym sformułowaniu są jednak dla dzisiejszego człowieka prawie niezrozumiałe i niemal nieuchronnie prowadzą do nieporozumień. Teologia trynitarna często jawi się jemu jako wyrafinowana rozrywka intelektualna będąca tylko zobiektywizowaną i jałową spekulacją. Z tego powodu nie można zaniechać prób wyrażenia myśli trynitarnej w sposób dostosowany do języka i mentalności ludzi naszych czasów. Takie wymagające trudu intelektualnego próby są cenne zwłaszcza wtedy, kiedy mamy zdać sprawę z treści i rozumności wiary chrześciajńskiej w trójjedynego Boga, będącej jej sednem.

                    Ja to rozumiem tak, teologowie zdają sobie sprawę, że dzisiejszym ludziom nie wystarczy klepnąć formułki łacińskiej, domagają się wyjaśnień logicznych, a tych teologia nie jest w stanie dostarczyć. Stąd bierze się cały ten lament.

                    Określenie "wyznawcy ateizmu" dyskwalifikuje autora definitywnie.

                    Również od wielu stuleci problemem istnienia czy nieistnienia Boga i Jego natury zajmuje się filozofia [6-8].

                    Z udowodnieniem nieistnienia Boga skutecznie poradziła sobie logika.

                    Na przykład, jeden z najbardziej skrajnych w filozofii modeli Boga zaproponowany został przez Ludwiga Feuerbacha. Dla niego Bóg jest bytem istniejącym tylko w umyśle człowieka, jako idealny obraz jego słabej ludzkiej natury. Właściwości, których mu brakuje, człowiek przenosi na swój idealny obraz. To czym nie jest, a czym chciałby być, przedstawia sobie w postaci Boga jako coś istniejącego. Bóg, to tylko życzenia człowieka przemienione w istotę rzeczywistą. Bóg to popęd człowieka do szczęścia, zaspokojony w fantazji. Inaczej mówiąc Bóg to personifikacja ludzkich marzeń.

                    I taki model, w przeciwieństwie do tych zakładających rzeczywiste jego istnienie funkcjonuje.

                    Obecnie w kręgach naukowych popularna jest opinia, że z powodu ogromnego rozwoju nauk przyrodniczych hipoteza Boga, nadprzyrodzonego i osobowego albo ponadosobowego, sprawującego coś w rodzaju celowej władzy nad wszechświatem i jego losem, jest nie do utrzymania. Straciła ona moc wyjaśniającą; wręcz przeciwnie stoi ona na przeszkodzie prawdziwej interpretacji rzeczywistości. Wkrótce dla wykształconego i inteligentnego człowieka wiara w Boga stanie się tak trudna, jak uwierzenie w płaskość Ziemi. Z tego powodu ostatnio modne są modele Boga naturalnego nawiązującego do koncepcji panteistycznych. Bóg, według tej koncepcji, to uniwersalny umysł przenikający cały wszechświat i działający poprzez prawa przyrody w określonym celu. W takim ujęciu Bóg jest wszechświatem zdolnym do samoorganizacji i obserwacji samego siebie. Ludzkie umysły to tylko małe "wysepki świadomości" zanurzone w boskim umyśle kosmicznym. Po osiągnięciu odpowiedniego rozwoju umysł ludzki osiąga swoje przeznaczenie jednocząc się ze świadomością kosmiczną, tracąc przy tym swoją indywidualną tożsamość. Dla wielu osób taki model Boga wypada lepiej niż model Boga transcendentnego ponieważ Bóg działający zgodnie z prawami przyrody nie zaprzecza naukowemu rozumieniu rzeczywistości.

                    I to bezsprzecznie wskazuje na słuszność modelu zakładającego istnienie Boga wyłącznie w ludzkim umyśle. Popatrz, jak rozpaczliwie psychika ludzka próbuje się bronić przed perspektywą świata bez boga.

                    Przytoczone tu dwa przykłady popularnych "filozoficznych" modeli Boga są wyraźnie sprzeczne z obrazem Boga objawionym przez Jezusa z Nazaretu. Modele te zostały wydedukowane na drodze rozumowej. Z tego powodu wydaje się zajęciem użytecznym tworzenie również na drodze rozumowej, bez odwoływania się do Objawienia Bożego, modeli Boga zgodnych z Objawieniem chrześcijańskim i Urzędem Nauczycielskim Kościoła. Sądzę, że właśnie w tym ograniczonym zakresie zajmowanie się modelami Boga jest bardzo celowe. Nie przeczy to oczywiście sensowności tworzenia, w ramach trynitologii, modeli Boga w oparciu o Objawienie ewangeliczne, na przykład takich jak w książce [9]

                    Ależ oczywiście, Bóg przecież musi istnieć i do tego być zgodny z Urzędem Nauczycielskim Kościoła, inaczej Kościół straciłby rację bytu. Twórzciee panowie, śmiało!

                    1. Warunek konieczny sensowności naszego istnienia

                    A niby dlaczego nasze istnienie ma mieć sens? Żeby mógł istnieć Kościół?

                    Jeżeli więc antropiczne właściwości wszechświata są przypadkowe, to musimy przyjąć istnienie nieograniczonej liczby przypadkowo wykreowanych wszechświatów, mniej lub bardziej podobnych do naszego.

                    Nie musimy. Możemy, jeżeli nam zależy na udowadnianiu istnienia Boga.

                    cdn
                    • strikemaster Re: Tragizm ateizmu 29.07.09, 23:21
                      Po drugie, kosmologia fizyczna nie pozostawia wątpliwości, że istnienie ludzkości we wszechświecie, podobnie jak każdego z osobna człowieka, nie będzie trwać wiecznie

                      Nie będzie trwać wiecznie, co więcej nie trwa od początku, co udowodnili archoelodzy, paleontolodzy i inni.

                      Jeżeli tak się rzeczy mają, to nasze indywidualne istnienie i istnienie całej ludzkości jest bezprzyczynową i bezsensowną efemerydą, a dalsze nasze rozważania są nonsensownym zajęciem.

                      A jednak autor potrafi napisać sensowne zdanie, bez uzasadniania na siłę, że "Bóg musi istnieć, bo inaczej stracę robotę".

                      Inaczej mówiąc nauki przyrodnicze są "nieczułe" na sens czy bezsens istnienia wszechświata i ludzkości.

                      I dzięki temu są obiektywne.

                      Powstaje pytanie jakie właściwości musi posiadać rzeczywistość transcendentna dla zapewnienia sensowności naszego istnienia we wszechświecie, którego sensowność istnienia nie wynika z badań kosmologicznych?

                      Nauka wyklucza istnienie czegokolwiek transcendentalnego, więc olejmy ją. Musimy przecież jakoś uzasadnić nasze tezy!

                      Nietrudno zrozumieć, że nasze istnienie może być sensowne tylko jeżeli istnieje pewien transcendentny względem wszechświata umysł, który celowo wykreował wszechświat i spowodował w nim nasze zaistnienie oraz który zapewnia nam jakąś formę wiecznego istnienia po naszej śmierci.

                      Nie za dużo tych warunków. Może najpierw skupić się na udowodnieniu istnienia umysłu ekstrauniwersalego, zamiast stawiać mu coraz więcej niemożliwych do spełnienia warunków?

                      Kolejnym narzucającym się pytaniem to pytanie: jakie cechy powinien posiadać ten transcendentny umysł?

                      No właśnie, jakie? Nie udało się udowodnić tego, co opisano w Biblii, to stworzymy sobie coś nowego. Ważne, że będzie w co wierzyć. :)

                      2. Modele Boga wszechwiedzącego

                      W tej dziedzinie udało mi się już coś niecoś udowodnić, tzn. że istota opisywana w Biblii, czyli wszechwiedząca, wszechmocna i do tego ponadczasowa nie istnieje.

                      Proces absolutyzacji pojęć, taki jak dla wszechwiedzy (1), jest niezbędny przy wyrażaniu dowolnych cech określających Boga. Z tego powodu o cechach Boga możemy mówić tylko na sposób analogii z cechami określającymi ludzi

                      No i właśnie o to mi chodzi. Stosując ludzką logikę ponadczasowy, wszechwiedzący i wszechmogący Bóg nie mógł stworzyć dzieła niedoskonałego, czyli ludzi. Ponadto wiedział, że ludzie będą grzeszni, co więcej, jako ponadczasowy i wszechwiedzący, wiedział który konkretnie człowiek zgrzeszy, wiedział w jaki sposób, czy będzie grzechu żałował i stworzył zło na świecie wiedząc, którzy ludzie mu (złu) ulegną i zostaną ukarani. Czy Bóg jest chory psychicznie? Przecież nie może, bo jest doskonały a choroba to niedoskonałość. Analogicznie ma się sprawa ze stworzeniem archanioła Lucyfera. Przecież musiał wiedzieć, że sięzbuntuję. Itd.

                      Z tego też tytułu dalsze rozważania uznaję za nawiedzony i rozpaczliwy bełkot, któremu nauka i szerzenie w społeczeństwie wiedzy odbierają pracę.
                      • strikemaster Errata 29.07.09, 23:43
                        Z tego też tytułu dalsze rozważania uznaję za nawiedzony i rozpaczliwy bełkot człowieka, któremu nauka i szerzenie w społeczeństwie wiedzy odbierają pracę.

                        Jako ludzie zdajemy sobie sprawę, że istniejemy jako aktywne samoświadome substancje o skończonej wiedzy. Zgodnie z twierdzeniem 4 istniejemy w umyśle ducha wszechwiedzącego jako jego aktywne idee mające naturę duchową.

                        Czyli nie istniejemy. Ciekawe, jaka choroba powoduje taki sposób myślenia o świecie (AFAIK jest to objaw jakiejś choroby psychicznej, tylko nie pamiętam której).

                        Nasze ludzkie, świadome istnienie świadczy o tym, że nieprzygodna, trójjedyna miłość w głębinach swego miłosierdzia chce istnienia ludzi w celu utworzenia z każdym z nich oddzielnie wspólnoty miłości. Ponieważ z definicji miłość musi być pragnieniem dobrowolnym, Bóg stworzył ludziom obszar wolności, zwany wszechświatem, umożliwiający im wolne, w zakreślonych granicach, działanie. Ten obszar wolności, zgodnie z logiką miłości, musi zapewnić im dobrowolne opowiedzenie się za miłością trójjedyną lub przeciw niej.

                        Nasze ludzkie, świadome istnienie świadczy o naszym ludzkim świadomym istnieniu. I niczym więcej.

                        Celem i jednocześnie sensem istnienia człowieka jest więc tworzenie wiecznej relacji miłości z niezgłębioną rzeczywistością trójjedynej miłości trzech duchów wszechwiedzących, gdyż tylko ona jest w stanie wypełnić ostatecznie serce człowieka.

                        Kardiologia w tej dziedzinie mówi zdecydowanie co innego, a ponadto udowodniono, że potrafi wpłynąć na losy człowieka, w przeciwieństwie do "trzech duchów".

                        Przeznaczeniem człowieka jest wieczne poznawanie w miłości niewyczerpanej głębi ducha wszechwiedzącego.

                        Było w tym wywodzie definiowanie jakiegoś przeznaczenia? Chyba coś przeoczyłem.

                        Z definicji miłości 3 wynika, że raz zaktualizowane przez Boga, na mocy Jego suwerennej decyzji, ludzkie substancje duchowe nie przestaną istnieć, ponieważ miłość nigdy nie ustaje

                        A gdyby postanowił je dezaktywować? Też nie przestaną istnieć? Co ten wywód ma w ogóle wspólnego z logiką? On nawet koło logiki nie leżał.

                        A to oznacza, że nasza śmierć nie unicestwia naszego duchowego istnienia.

                        To w końcu istniejemy, czy nie?

                        Tylko więc w relacji miłości z trójjedynym Bogiem odnajdujemy sens naszego istnienia

                        A ponieważ on nie istnieje, nasze istnienie nie ma sensu c.b.d.u.

                        Pod tym względem miłość jest bezkonkurencyjna. Nic z nią nie może się równać.

                        Doświadczenia wykonywane na "ludzkim modelu" wskazują, że nienawiść może być silniejsza, czyli błędne założenia.

                        Jest rzeczą oczywistą, że model (22) może ewntualnie mieć pewne znaczenie dla teologii tryniatnej tylko pod warunkiem jego zgodności z Magisterium Kościoła posiadającym autorytet jako nieomylny depozytariusz Objawienia Jezusa z Nazaretu.

                        Wyniki niezgodne z "nauką" Kościoła? Tym gorzej dla wyników.

                        Utożsamiając ducha wszechwiedzącego D[W] z Bogiem Ojcem, który jest początkiem bez początku, ducha wszechwiedzącego D˘[W] z Synem Bożym, który jest Bogiem z Boga i ducha wszechwiedzącego D˘˘[W] z Duchem Świętym, który od Ojca i Syna pochodzi, stwierdzamy, że model (22) ściśle odpowiada katolickiej nauce o Trójcy Świętej.

                        Tylko nijak się ma do rzeczywistości, bo wskutek błędnych założeń, cały wywód można o kant potłuc.

                        "Ktokolwiek chce być zbawiony, musi przede wszystkim wyznawać katolicką wiarę, której jeśliby kto nie zachował całej i nienaruszonej, bez wątpienia zginie na wieczność.

                        Biedni Buddyści i Muzułmanie. Z powodu różnic kulturowych nigdy nie poznają "nauki" Kościoła i zczezną w Piekle, mimo, że to nie ich wina, ze urodzili się w Chinach, czy Arabii Saudyjskiej. Sprawiedliwość jak cholera.

                        Proponowany model (22) jest ściśle zgodny z Pismem Świętym.

                        Czyli idealnie opisuje byt, którego nieistnienie udało się nam z emdżkiem udowodnić. Brawo panie teologu, możecie teraz ten Wasz Kościół zwinąć i wyprowadzić sztandar.

                        Tradycja teologiczna zna takie rozumowe argumenty za wiarą trynitarną. Na przykład analogię między życiem ludzkiego ducha i Trójcy Świętej rozważał głównie św. Augustyn [15]. Według św. Augustyna wśród wielu odbić trójjedynego Boga wśród stworzeń najbardziej autentyczny jest właśnie duch człowieczy. Mówiąc o trójjedynym Bogu, wskazuje on na analogię do triadycznej struktury stanów ludzkiego życia duchowego: "być - wiedzieć - chcieć".

                        To znaczy, że trójjedyny Bóg jest podzielny wg. zasady:
                        Ojciec-być, czyli jest, istnieje
                        Syn- wiedzieć, czyli pozostałe osoby nie wiedzą
                        Duch- chcieć, czyli Ojcu ani synowi się nie chce????
                        To dopiero bełkot.
                        Podrzucę swoje rozważania. Miom zdaniem Bóg jest w sześciu osobach, bo w pokoju mam żyrandol z sześcioma żarówkami. :)

                        "Jestem, wiem i chcę. Jestem poznający i chcący. Wiem, że jestem i chcę. Chcę być i wiedzieć". Rozpatrując tę analogię, św. Augustyn przestrzegał jednak, by nie przeceniać jej zasięgu i znaczenia.

                        A to co???? Trzech dwóosobowych Bogów?

                        Średniowieczny teolog i mnich augustiański Ryszard ze św. Wiktora [5,16,17] natomiast, wychodząc od objawionej prawdy "Bóg jest miłością" (1 J 4,8.16) sformułował piękny opis Trójcy Świętej. Nawiązał on do augustyńskiej analogii kochającego, tego, co kochane i samej miłości. Poszedł jednak w nieco innym kierunku niż św. Augustyn, ponieważ nie odnosił wspomnianej triady do duszy poznającej i miłującej siebie samą, lecz do trzech miłujących się osób. W Ryszardowym opisie tajemnicy Ojciec jest miłującym, Syn umiłowanym, a Duch Święty współumiłowanym obydwu.

                        Co uzasadnia trójkąciki. :) Czyli poligamia powinna być legalna.
                        A poważnie, IMO to jest oookropny bełkot.

                        Wedlug Ryszarda Bóg to najdoskonalsza miłość, która istnieje sama przez się, czyste obdarowywanie sobą.

                        A miłość istoty stworzonej przez doskonałego Boga jest niedoskonała? Co za partacz. :D

                        Więcej mi się na prawdę nie chce. Trudno by było wskazać tutaj choć jedno zdanie, które by nie było kompletnym absurdem.
                      • kieprze_paczynskich Re: Tragizm ateizmu 29.07.09, 23:43
                        > Z tego też tytułu dalsze rozważania uznaję za nawiedzony i rozpaczliwy bełko
                        > t, któremu nauka i szerzenie w społeczeństwie wiedzy odbierają pracę.


                        Proces absolutyzacji skłonił mnie do zajrzenia na tę i podobne strony. Ciekawią
                        mnie różne rzeczy. Proces absolutyzacji skłonił mnie do zastanowienia.
                        Otóż zastanowiłem się kto za te bzdety płaci. nie transcendentnie, ale
                        konkretnie kilka miliardów zł.rocznie, by "najtęższe głowy" udowodniły, że "nie
                        ma prawa nieistnieć" coś, co nie istnieje. I nazywają to nauką. Groteska.

                      • dritte_dame Re: Tragizm ateizmu 30.07.09, 02:04
                        strikemaster napisał:

                        > Jeżeli tak się rzeczy mają, to nasze indywidualne istnienie i
                        istnienie całej ludzkości jest bezprzyczynową i bezsensowną
                        efemerydą, a dalsze nasze rozważania są nonsensownym zajęciem.

                        >
                        > A jednak autor potrafi napisać sensowne zdanie,


                        Nic z tego ;)
                        To zdanie, które znalazło u Ciebie uznanie, jest także po części
                        nieprawdziwe a po części pozbawione znaczenia:

                        "nasze indywidualne istnienie i istnienie całej ludzkości jest
                        bezprzyczynową [...] efemerydą"

                        To jest zwykła nieprawda.
                        Przyczyna istnieje.
                        Przyczyną jest ewolucyjny mechanizm selekcji naturalnej.


                        "nasze indywidualne istnienie i istnienie całej ludzkości jest [...]
                        bezsensowną efemerydą"

                        A to jest pustosłowie (czyli "efektowna" retoryka pozbawiona
                        znaczenia).
                        Aby nadać temu znaczenie, trzeba wpierw określić czym jest coś
                        takiego jak "sens istnienia".
                        (Nie: "jaki jest sens istnienia?",
                        tylko: co to jest "sens istnienia"?)
                        • a.giotto Re: Tragizm ateizmu 09.08.09, 01:13
                          dritte_dame napisała:

                          > "nasze indywidualne istnienie i istnienie całej ludzkości jest
                          > bezprzyczynową [...] efemerydą"
                          >
                          > To jest zwykła nieprawda.
                          > Przyczyna istnieje.
                          > Przyczyną jest ewolucyjny mechanizm selekcji naturalnej.

                          życie społeczne nie opiera się na selekcji naturalnej. I podziękuj za to właśnie religii, gdyż to ona robi z każdego z nas człowieka, a z nas wszystkich - społeczeństwo.
                          Nawet jeśli określasz się jako ateista, to doceń to jak religijność poprzednich pokoleń wpłynęła na uczynienie twojego życia przyjemniejszym.
                          • yoki-oki Re: Tragizm ateizmu 09.08.09, 02:01
                            a.giotto napisał:

                            >
                            > życie społeczne nie opiera się na selekcji naturalnej. I podziękuj za to właśni
                            > e religii, gdyż to ona robi z każdego z nas człowieka, a z nas wszystkich - spo
                            > łeczeństwo.
                            > Nawet jeśli określasz się jako ateista, to doceń to jak religijność poprzednich
                            > pokoleń wpłynęła na uczynienie twojego życia przyjemniejszym.

                            Ty lepiej po kielichu nie siadaj do pisania :)
                            • a.giotto Re: Tragizm ateizmu 09.08.09, 02:56
                              yoki-oki napisał:

                              > Ty lepiej po kielichu nie siadaj do pisania :)

                              a dlaczego nie? Piję za zdrowie ateistów, którzy rodzą się jako miłośnicy praw
                              człowieka i mają cudownie objawione wewnętrzne poczucie moralności.
                              • yoki-oki Re: Tragizm ateizmu 09.08.09, 08:36
                                a.giotto napisał:

                                > a dlaczego nie? Piję za zdrowie ateistów, którzy rodzą się jako miłośnicy praw
                                > człowieka i mają cudownie objawione wewnętrzne poczucie moralności.
                                >

                                Ciekawe ! Boli kiedy swój własny duchowny okazuje się być moralnym dnem?
                                • a.giotto Re: Tragizm ateizmu 09.08.09, 11:49
                                  yoki-oki napisał:

                                  > Ciekawe ! Boli kiedy swój własny duchowny okazuje się być moralnym dnem?

                                  oj boooli, baaardzo boli. Podziwiam ateistów, którzy potrafią tak łatwo osądzić
                                  drugiego człowieka jako moralne dno.
                                  Marzę o tym, żęby być ateistą. Wtedy na forach internetowych będę wyrokował kto
                                  jest moralnym dnem. Będę pełen moralności i wewnętrznego światła, które
                                  poprowadzi mnie w świetlaną przyszłość, kiedy to wszystkie moralne dna będą
                                  wyrwane jak chwasty!
                                  • kolter-one Re: Tragizm ateizmu 09.08.09, 12:33
                                    a.giotto napisał:

                                    > oj boooli, baaardzo boli. Podziwiam ateistów, którzy potrafią tak łatwo osądzić
                                    > drugiego człowieka jako moralne dno.
                                    > Marzę o tym, żęby być ateistą. Wtedy na forach internetowych będę wyrokował kto
                                    > jest moralnym dnem. Będę pełen moralności i wewnętrznego światła, które
                                    > poprowadzi mnie w świetlaną przyszłość, kiedy to wszystkie moralne dna będą
                                    > wyrwane jak chwasty!

                                    Skoro jesteś tzw wierzący to kieruj się w życiu moralnością nabytą choćby w
                                    kościele u księdza pedofila !to się nazywa moralność :))
                              • kolter Re: Tragizm ateizmu 09.08.09, 09:09
                                a.giotto napisał:

                                >
                                > a dlaczego nie? Piję za zdrowie ateistów, którzy rodzą się jako miłośnicy praw
                                > człowieka i mają cudownie objawione wewnętrzne poczucie moralności.

                                Aha , pijesz bo straciliście monopol na moralność ::))))))).
                                Okazuję się ze nie potrzeba 6 lat studiów teologicznych żeby być przyzwoitym
                                człowiekiem i to was boli :)))
                          • dritte_dame Re: Tragizm ateizmu 09.08.09, 13:53
                            a.giotto napisał:

                            > dritte_dame napisała:
                            >
                            > > "nasze indywidualne istnienie i istnienie całej ludzkości jest
                            > > bezprzyczynową [...] efemerydą"
                            > >
                            > > To jest zwykła nieprawda.
                            > > Przyczyna istnieje.
                            > > Przyczyną jest ewolucyjny mechanizm selekcji naturalnej.
                            >
                            > życie społeczne nie opiera się na selekcji naturalnej.

                            Trzymaj się tematu.

                            "życie" tak się ma do "życia społecznego" jak "rzeka" do "rzeki
                            słów".


                            > [religia] robi z każdego z nas człowieka, a z nas wszystkich - spo
                            > łeczeństwo.

                            To jest całkowicie bezpodstawna uzurpacja jakichś "zasług" przez
                            środowiska religijne.


                            > Nawet jeśli określasz się jako ateista, to doceń to jak
                            religijność poprzednich
                            > pokoleń wpłynęła na uczynienie twojego życia przyjemniejszym.

                            Jest dokładnie odwrotnie.
                            Religijność poprzednich pokoleń spowodowała wiele bardzo przykrych
                            doświadczeń mojego dzieciństwa.
                            • a.giotto Re: Tragizm ateizmu 09.08.09, 22:32
                              dritte_dame napisała:


                              > Jest dokładnie odwrotnie.
                              > Religijność poprzednich pokoleń spowodowała wiele bardzo przykrych
                              > doświadczeń mojego dzieciństwa.

                              no i mamy jakąś odpowiedź. Masz jakieś osobiste zranienia z dzieciństwa, które w swojej wyobraźni powiązałaś z religijnością.
                              • rambo_pl Re: Tragizm ateizmu 10.08.09, 00:00
                                a.giotto napisał:

                                > dritte_dame napisała:
                                >
                                >
                                > > Jest dokładnie odwrotnie.
                                > > Religijność poprzednich pokoleń spowodowała wiele bardzo przykrych
                                > > doświadczeń mojego dzieciństwa.
                                >
                                > no i mamy jakąś odpowiedź. Masz jakieś osobiste zranienia z dzieciństwa, które
                                > w swojej wyobraźni powiązałaś z religijnością. J.P Sartre napisał:Bawiąc
                                się zapałkami, przypaliłem dywanik; kiedym zamalowywał farbą ślady występku, Bóg
                                ujrzał mnie nagle, uczułem jego spojrzenie wewnątrz głowy i na rękach; kręciłem
                                się po łazience straszliwie widzialny, żywy cel. Ocaliło mnie oburzenie;
                                wściekłem się na niedyskrecję tak ordynarną, nabluźniłem […]. I nie spojrzał na
                                mnie już nigdy więcej”. Być może masz podobny problem.
                              • dritte_dame Re: Tragizm ateizmu 10.08.09, 05:45
                                a.giotto napisał:

                                > dritte_dame napisała:
                                >
                                >
                                > > Jest dokładnie odwrotnie.
                                > > Religijność poprzednich pokoleń spowodowała wiele bardzo
                                przykrych
                                > > doświadczeń mojego dzieciństwa.
                                >
                                > no i mamy jakąś odpowiedź. Masz jakieś osobiste zranienia z
                                dzieciństwa, które
                                > w swojej wyobraźni powiązałaś z religijnością.


                                Jak to się w mojej obecnej strefie językowej mówi: "Nice try";)

                                Ale i tym razem Ci nie wyszło.
          • a.giotto Re: Tragizm ateizmu 29.07.09, 21:34
            strikemaster napisał:

            > Aż tak bym nie przesadzał, nie czuję się wcale bohaterem, po prostu nie wierzę
            > w istnienie czegoś, co nie ma prawa istnieć.

            wiele tęgich głów dowiodło, że to coś nie ma prawa nie istnieć.
        • mimichniik Re: Tragizm ateizmu 30.07.09, 14:31
          Gość portalu: św.obrazek napisał(a):
          >
          > trafne, ale ateisci tez maja lęki, jak każdy, mają za to coś czego
          > nie ma człowiek uciekający w religie/wiare - odwage.

          Nie. Odwaga jest niezależna od ateizmu.
      • a.giotto Re: Tragizm ateizmu 29.07.09, 21:30
        kot_behemot8 napisała:

        > Dokonujesz projekcji swoich własnych lęków

        on nie pisał nic o lęku, tylko o tragizmie i rozpaczy

        > Sam fakt bycia ateistą dowodzi, że
        > takie lęki są mu obce. Zauważ też, że mówią o nich głównie wierzący,
        > nigdy ateiści... Czyżby nie końca ufali w obietnice wiecznego
        > zycia? ;))

        można to wytłumaczyć w inny sposób. Człowiek wierzący idzie przez życie z perspektywą zmartwychwstania i sądu ostatecznego, który przywróci sprawiedliwość. Z tej perspektywy patrzy na codzienne wydarzenia i wie, że nie jest ostatecznie skazany na choroby, śmierć, niesprawiedliwość. Wytwarza w sobie dystans do tego co złe i po jakimś czasie nie potrafi już sobie wyobrazić życia ze świadomością, że nic lepszego niż ziemski padół go nie czeka.

        Po prostu przyzwyczaja się do życia na wyższym poziomie świadomości.
        • strikemaster Re: Tragizm ateizmu 29.07.09, 21:37
          > można to wytłumaczyć w inny sposób. Człowiek wierzący idzie przez życie z persp
          > ektywą zmartwychwstania i sądu ostatecznego, który przywróci sprawiedliwość. Z
          > tej perspektywy patrzy na codzienne wydarzenia i wie, że nie jest ostatecznie s
          > kazany na choroby, śmierć, niesprawiedliwość. Wytwarza w sobie dystans do tego
          > co złe i po jakimś czasie nie potrafi już sobie wyobrazić życia ze świadomością
          > , że nic lepszego niż ziemski padół go nie czeka.

          I z tego powodu ma w d... sprawiedliwość w życiu ziemskim? Jeżeli tak, to religia jest szkodliwa.

          > on nie pisał nic o lęku, tylko o tragizmie i rozpaczy

          Moim? A skąd o moim tragiźmie i rozpaczy się dowiedział?
          • mimichniik Re: Tragizm ateizmu 30.07.09, 22:17
            strikemaster napisał:

            > I z tego powodu ma w d... sprawiedliwość w życiu ziemskim?

            Skąd taki absurdalny wniosek ?


            >
            > Moim? A skąd o moim tragiźmie i rozpaczy się dowiedział?

            Czy Ty (jako ateista) - pyłek na łasce bezdusznych żywiołów i
            zdarzeń - nie odczuwasz tragizmu swojej egzystencji ?
        • seth.destructor Re: Tragizm ateizmu 29.07.09, 22:35
          Człowiek wierzący żyje z czymś takim jak grzech i z perspektywą
          spędzenia wieczności w jakimś paskudnym miejscu, gdy nie spełni
          jakichś tam warunków. I nigdy nie wie, czy wystarczająco zasłużył na
          to "niebo".

          Po prostu organizuje sobie piekło na ziemi.
          • mimichniik Re: Tragizm ateizmu 30.07.09, 15:07
            seth.destructor napisał:

            > Człowiek wierzący żyje z czymś takim jak grzech i z perspektywą
            > spędzenia wieczności w jakimś paskudnym miejscu, gdy nie spełni
            > jakichś tam warunków. I nigdy nie wie, czy wystarczająco zasłużył
            na
            > to "niebo".

            Twoja wiara tak wygląda ? Współczuję.

            >
            > Po prostu organizuje sobie piekło na ziemi.

            Piszesz o sobie ?
      • mimichniik Re: Tragizm ateizmu 30.07.09, 14:22
        kot_behemot8 napisała:

        > Dokonujesz projekcji swoich własnych lęków

        Nie. Każdy myślący człowiek-ateista musi odczuwać egzystencjalny
        tragizm wobec wiecznego-nie-istnienia.
        Dlatego egzystencjaliści uważali, że życie jest absurdem, ale tylko
        człowiek ma tego świadomość.

        > Pomyśl przez
        > chwilę: czy gdyby ateista istotnie tak strasznie się bał, to czy
        nie
        > zwróciłby sie ku jakiemuś bogu? Sam fakt bycia ateistą dowodzi,
        że
        > takie lęki są mu obce.

        Nie . Wiara nie wynika z wyrachowania. Ateista wierzy w ateizm,
        mimo, że widzi jego tragizm i egzystencjalny absurd.
        • lernakow Re: Tragizm ateizmu 30.07.09, 14:26
          mimichniik napisała:

          > Nie. Każdy myślący człowiek-ateista musi odczuwać egzystencjalny
          > tragizm wobec wiecznego-nie-istnienia.
          >
          Oczywiście, że musi. Inaczej po prostu nie pasuje Ci do teorii.
          Wiesz co? Może lepiej zmień teorię, bo jednym wpisem milionów ludzi nie
          zmienisz. A oni tego tragizmu nie odczuwają.

          > Ateista wierzy w ateizm,
          >
          Ateista nie wierzy w ateizm, tylko nie wierzy po prostu.
          Ateizm nie jest antywiarą, tylko brakiem wiary.
              • mimichniik Re: Tragizm ateizmu 01.08.09, 16:17
                kieprze_paczynskich napisał:
                >
                > Dobrze kombinujesz. To właśnie brak ułomności.

                Muszę Cię zmartwić : ateizm, jak każdy światopogląd, jest wiarą.
                Nawet nauka jest oparta na wierze.
                • lava71 Re: Tragizm ateizmu 17.08.09, 00:08
                  Muszę Cię zmartwić. ateizm jest światopoglądem ale przy okazji przeciwieństwem
                  wiary.
                  Żadna nauka nie jest oparta na wierze. Wiara i nauka są całkowicie rozdzielne.
                  Już sama definicja nauki całkowicie eliminuje pojęcie wiary.
                  • alter-tego Re: Tragizm ateizmu 17.08.09, 10:47
                    lava71 napisał:

                    > ateizm jest światopoglądem

                    Każdy światopogląd jest wiarą.

                    ale przy okazji przeciwieństwem
                    > wiary.

                    Jest wiarą w nieistnienie Boga.

                    > Żadna nauka nie jest oparta na wierze.

                    Nieprawda - nauka jest oparta na paradygmacie przyjętym na wiarę.

                    >Wiara i nauka są całkowicie rozdzielne.

                    j.w.
                    Wiara w Boga nie jest sprzeczna z nauką.


                    > Już sama definicja nauki całkowicie eliminuje pojęcie wiary.
                    >

                    W jaki sposób ?
                    • lava71 Re: Tragizm ateizmu 17.08.09, 11:18

                      > Jest wiarą w nieistnienie Boga.

                      Błąd:
                      Ateizm to po prostu odrzucenie wiary. Proste? Pomyliłeś Ateizm z anty teizmem.
                      Jeżeli kiedyś słyszałeś o logice to pewnie wiesz, że zaprzeczenie i
                      przeciwieństwo to często zupełnie dwie różne rzeczy.


                      > Nieprawda - nauka jest oparta na paradygmacie przyjętym na wiarę.

                      Hehe ... paradygmat i pewnie jeszcze dogmat.
                      nauka opiera się o proces logicznego dowodzenia, który w przypadku religii nie
                      występuje właśnie z powodu "prawd" niepodważalnych w postaci dogmatów. Proste?


                      > Wiara w Boga nie jest sprzeczna z nauką.

                      Oczywiście, że nie jest sprzeczna dopóki mówimy o zjawiskach, które nie łamią
                      praw nauki ... fizyki, matematyki chemii ... a przede wszystkim zdrowego rozsądku.



                      > > Już sama definicja nauki całkowicie eliminuje pojęcie wiary.
                      >
                      >
                      > W jaki sposób ?

                      j.w.
                      • alter-tego Re: Tragizm ateizmu 24.08.09, 12:59
                        lava71 napisał:

                        >
                        > > Jest wiarą w nieistnienie Boga.
                        >
                        > Błąd:
                        > Ateizm to po prostu odrzucenie wiary. Proste?

                        To jest bardzo proste, ale nie chcesz tego zrozumieć:
                        Ateizm to odrzucenie istnienia Boga. Oczywiście jest to wiara,
                        co sam niechcący przyznałeś:

                        "lava71 napisał:
                        > ateizm jest światopoglądem "

                        Odrzucenie wiary nie jest światopoglądem.

                        Czy zgadzasz się że każdy światopogląd (nawet "naukowy")jest
                        wiarą ?


                        > Pomyliłeś Ateizm z anty teizmem.

                        To Ty mylisz - antyteizm to walka z teizmem.

                        > > Nieprawda - nauka jest oparta na paradygmacie przyjętym na wiarę.
                        >
                        > Hehe ... paradygmat i pewnie jeszcze dogmat.
                        > nauka opiera się o proces logicznego dowodzenia, który w przypadku
                        religii nie
                        > występuje właśnie z powodu "prawd" niepodważalnych w postaci
                        dogmatów. Proste?

                        Proste jest to, że manipulujesz - ja nie pisałem o dogmacie.
                        Czy nadal twierdzisz, że nauka nie jest oparta na wierze (w
                        paradygmat)?

                        > > Wiara w Boga nie jest sprzeczna z nauką.
                        >
                        > Oczywiście, że nie jest sprzeczna dopóki mówimy o zjawiskach,
                        które nie łamią
                        > praw nauki ... fizyki, matematyki chemii ... a przede wszystkim
                        zdrowego rozsąd
                        > ku.

                        To nauka jest sprzeczna ze zdrowym rozsądkiem, bo zakłada paradygmat
                        ateistyczny - bez racjonalnych podstaw.

                        > > > Już sama definicja nauki całkowicie eliminuje pojęcie wiary.
                        > >
                        > >
                        > > W jaki sposób ?
                        >
                        > j.w.

                        Chyba sobie zaprzeczyłeś :)
                        • kolter-one Re: Tragizm ateizmu 24.08.09, 13:19
                          alter-tego napisał:

                          > To jest bardzo proste, ale nie chcesz tego zrozumieć:
                          > Ateizm to odrzucenie istnienia Boga. Oczywiście jest to wiara,
                          > co sam niechcący przyznałeś:

                          Czy ta wiara powoduje że ktoś w amoku chłosta się po ciele biczem dla boga :))

                          img401.imageshack.us/img401/991/dzashuragrzeda01446620g.jpg
                          • alter-tego Re: Tragizm ateizmu 24.08.09, 15:30
                            kolter-one napisał:
                            >
                            > Czy ta wiara powoduje

                            Ta wiara powoduje to :

                            "Jedną z pokus czyhających na badacza jest emocjonalne przywiązanie
                            do
                            hipotezy. Pociąga to za sobą tendencję odrzucania faktów niezgodnych
                            z nią, jako
                            że „są one zapewne wynikiem błędów doświadczalnych”, lub wręcz do
                            ich zatajania.
                            Historia nauki zna wiele tego rodzaju przypadków (obawiam się że
                            jeszcze większa
                            jest liczba tych które pozostają nieznane). " (rambo_pl)

                            Ty też wierzysz, że niewiara jest światopoglądem ? :)

                  • rambo_pl Re: Tragizm ateizmu 17.08.09, 10:49
                    lava71 napisał:

                    > Muszę Cię zmartwić. ateizm jest światopoglądem ale przy okazji przeciwieństwem
                    > wiary.
                    > Żadna nauka nie jest oparta na wierze. Wiara i nauka są całkowicie rozdzielne.
                    > Już sama definicja nauki całkowicie eliminuje pojęcie wiary.
                    > A twoja niewiedza eliminuje ciebie z kręgu ludzi rozsądnych. Aby być
                    wybitnym naukowcem nie trzeba być ateistą. Ateizm nie jest "nauką" ani
                    "naukowy". Już we wcześniejszej dyskusji wkleiłem tekst o tym, kim jest
                    naukowiec. Ateiści uzurpują sobie prawo do posiadania owoców badań naukowych.
                    Działalność naukowa -
                    „światopogląd naukowy”

                    Badacz to osobnik którego ciekawi „co kryje się za najbliższym zakrętem”,
                    gdy go osiągnie „co jest za następnym ?” i tak do końca życia. Pracę naukową
                    traktuje jako hobby za którego wykonywanie, szczęśliwym zrządzeniem losu,
                    otrzymuje wynagrodzenie.

                    Przez wiele lat przekonywano nas o istnieniu „światopoglądu naukowego” oraz
                    o prawdach które „zostały naukowo udowodnione” - W rzeczywistości w nauce
                    istnieją jedynie doświadczalne fakty oraz wiążące je hipotezy. Wyniki badań
                    sprzeczne z wnioskami wynikającymi z przyjętej hipotezy stanowią podstawę jej
                    odrzucenia. Zgodność wyników z hipotezą zwiększa jej prawdopodobieństwo. Nie
                    stanowi jednak, wbrew dość powszechnie wyrażanym opiniom, dowodu prawdziwości
                    hipotezy. Jeśli by upierać się przy terminie „światopogląd naukowy” to jego
                    wyrazem byłby sceptycyzm.

                    Oświadczenie, że coś „zostało naukowo udowodnione”, powinno automatycznie
                    włączać sygnał alarmowy, aby zastanowić się nad kompetencją autora i
                    wiarygodnością przedstawianego stwierdzenia.

                    Każda hipoteza jest tak długo „prawdziwa” dopóki nie pojawi się inna
                    ,lepiej wiążąca ze sobą znane fakty, lub aż pojawią się nowe fakty które jej
                    zaprzeczą. - Słońce tak długo krążyło dookoła ziemi dopóki nie wykazano że jest
                    odwrotnie. Atom tak długo był najmniejszą, niepodzielną cząstką materii aż
                    dokonano jego rozbicia. Dominującemu przez stulecia poglądowi o płynności
                    przemian (natura non fecit saltus) zaprzeczyła teoria kwantowa itp.

                    Jedną z pokus czyhających na badacza jest emocjonalne przywiązanie do
                    hipotezy. Pociąga to za sobą tendencję odrzucania faktów niezgodnych z nią, jako
                    że „są one zapewne wynikiem błędów doświadczalnych”, lub wręcz do ich zatajania.
                    Historia nauki zna wiele tego rodzaju przypadków (obawiam się że jeszcze większa
                    jest liczba tych które pozostają nieznane).

                    Legenda głosi, że Pitagoras gdy odkrył fakt istnienia odcinków
                    niewspółmiernych (stosunku ich długości nie można wyrazić liczbą skończoną)
                    złożył bogom ofiarę dziękczynną. Nakazał jednak uczniom zachować odkrycie w
                    tajemnicy gdyż przeczyło jego podstawowej tezie, że wszystko można wyrazić
                    liczbą [1]. - Einstein powiedział, że gdy dowiaduje się o rozbieżności wyników
                    doświadczeń z hipotezą podejrzewa błąd w przeprowadzeniu doświadczenia. -
                    Notatki laboratoryjne Millikana, odkrywcy istnienia ładunku elementarnego,
                    wykazały że opublikował jedynie te wyniki doświadczeń które były zgodne z
                    przyjętą przez niego tezą istnienia ładunku elementarnego (około 60 z ponad 140
                    przeprowadzonych doświadczeń) [2]. Szczęśliwie w tym przypadku intuicja nie
                    zawiodła badacza.

                    Skutkiem nadmiernego przywiązania do przyjętej hipotezy bywa niekiedy
                    tendencja ograniczania liczby doświadczeń do „niezbędnego” minimum. Wynika ona z
                    podświadomej obawy że dalsze eksperymenty mogą dać wyniki sprzeczne z hipotezą.
                    Poza tym im mniej danych doświadczalnych tym bardziej błyskotliwe hipotezy można
                    formułować. Przez jeden punkt można poprowadzić dowolną ilość prostych lub
                    krzywych. Pojawienie się drugiego punktu prowadzi do wyznaczenia tylko jednej
                    prostej. Kolejne punkty doświadczalne stanowią dalsze ograniczenie swobody
                    interpretacji wyników. Spotyka się wprawdzie pogląd że przez dowolną ilość,
                    dowolnie rozrzuconych, punktów zawsze można poprowadzić prostą, jeżeli jest ona
                    „odpowiednio gruba”, na szczęście nie jest on powszechnie akceptowany.

                    Rzetelną postawą badacza jest gotowość przyjęcia do wiadomości faktów,
                    nawet jeśli przeczą one hipotezie do której jest przywiązany
                    źródło:www.wmn.agh.edu.pl/Silva_rerum/Pol_wieku.htm

                    • lava71 Re: Tragizm ateizmu 17.08.09, 11:07
                      Napisz mi jeszcze co się stało ze starymi religiami? Czy aby nie widzisz pewnej
                      konsekwencji w tym procesie?
                      To że kiedyś uznawano ogień za bóstwo i składano ofiary przy każdej okazji nie
                      oznacza, że należy tak postępować także dzisiaj.
                      Ateiści niczego sobie nie uzurpują w przeciwieństwie do ludzi wierzących. To w
                      religiach jest mowa o osiągnięciu "czegoś więcej" ... "wyższego stanu" i w
                      religiach jest mowa o "nauczaniu" niewierzących bo Ci są "upośledzeniu z powodu
                      braku wiary".
                      Prawda jest taka, że religianci za każdym razem jak mantrę powtarzają błędną
                      opinię, że ateizm to "wiara" i to że boga nie ma. To jak wada w mózgu, która nie
                      pozwala wyjść poza utarty schemat myślenia ... narzucony w dzieciństwie i
                      skrzętnie odświeżany przez sukienkowych. Ateizm to po prostu brak czegoś takiego
                      jak wiara. Mylisz ateizm z anty teizmem ... to zupełnie co innego. W tym
                      przypadku przeciwieństwo i negacja to zupełnie inne rzeczy.
            • lernakow Re: Tragizm ateizmu 01.08.09, 08:45
              Lernakow napisał:
              > "Ateizm nie jest antywiarą, tylko brakiem wiary."
              > Rozumiem to jako pewnego rodzaju ułomność.
              >
              Brak raka też rozumiesz jako pewnego rodzaju ułomność?
              Nie chcę przez to porównywać wiary do raka, tylko wykazać idiotyczność utożsamiania wszelkiego rodzaju braku z ułomnością.
        • kolter Re: Tragizm ateizmu 30.07.09, 14:29
          mimichniik napisała:

          > Nie. Każdy myślący człowiek-ateista musi odczuwać egzystencjalny
          > tragizm wobec wiecznego-nie-istnienia.
          > Dlatego egzystencjaliści uważali, że życie jest absurdem, ale tylko
          > człowiek ma tego świadomość.

          Jaką ty masz nadzieję ? na życie w kosmosie ?

          > Nie . Wiara nie wynika z wyrachowania. Ateista wierzy w ateizm,
          > mimo, że widzi jego tragizm i egzystencjalny absurd.

          Co ty za bełkot tu stosujesz , my widzimy bezsens i tkwimy w nim wy tkwicie w
          bezsensie i nie widzicie tego ::)))
    • strikemaster Komizm teizmu 29.07.09, 21:21
      Życie wiernego jest przepełnione bojaźnią przed istotami nadprzyrodzonymi. Tak bardzo starają się owym nieistniejącym istotom przypodobywać, że tracą na to całe swoje życie.
      • a.giotto Re: Komizm teizmu 29.07.09, 21:32
        strikemaster napisał:

        > Życie wiernego jest przepełnione bojaźnią przed istotami
        > nadprzyrodzonymi.

        nic bardziej błędnego. Jest przepełnione miłością i zaufaniem. To właśnie ateizm
        może wypływać z nieuświadomionej bojaźni przed miłością.


        Tak
        > bardzo starają się owym nieistniejącym istotom przypodobywać, że tracą na to ca
        > łe swoje życie.

        poczytaj coś św. Teresy z Lisieux, albo św. Faustyny
      • access_direct Re: Komizm teizmu 30.07.09, 08:39
        strikemaster napisał:

        > Życie wiernego jest przepełnione bojaźnią przed istotami nadprzyrodzonymi.

        Kolejny, głupawy stereotyp, zmierzający do udowodnienia idiotycznej tezy o braku
        inteligencji osób wierzących. Moim zdaniem jest wręcz przeciwnie. Osoby wierzące
        są z istotami nadprzyrodzonymi zaprzyjaźnione, łączy ich nić miłości i zaufania.
        • strikemaster Re: Komizm teizmu 30.07.09, 13:17
          Po pierwsze to tylko odpowiedź na równie stereotypową tezę autora wątku, po drugie, nie do końca masz rację, bo skąd bierze się u wiernych strach? Chyba nie z miłości?
          • access_direct Re: Komizm teizmu 30.07.09, 13:33
            strikemaster napisał:

            > Po pierwsze to tylko odpowiedź na równie stereotypową tezę autora wątku, po dru
            > gie, nie do końca masz rację, bo skąd bierze się u wiernych strach?

            Powiedz mi, dlaczego lansujesz tu ideę fix o strachu wiernych. Przed czym
            odczuwają ten strach, lub przed kim? Przed odpowiedzialnością za swoje czyny?
            Przeciez taki strach jest domeną każdego człowieka. Dlaczego zatem ów strach
            przypisuje się tylko wiernym?
              • access_direct Re: Komizm teizmu 30.07.09, 14:01
                strikemaster napisał:

                > Przeczyaj uważnie mój wpis, w odpowiedzi.

                Ano czytam. Napisałeś:
                Po pierwsze to tylko odpowiedź na równie stereotypową tezę autora wątku, po
                drugie, nie do końca masz rację, bo skąd bierze się u wiernych strach? Chyba nie
                z miłości?

                I to ma niby odpowiedzieć na moje pytanie, dlaczego przypisujesz wiernym strach
                i przed czym niby odczuwaja strach?
                • strikemaster Re: Komizm teizmu 30.07.09, 17:24
                  > I to ma niby odpowiedzieć na moje pytanie, dlaczego przypisujesz wiernym strach
                  > i przed czym niby odczuwaja strach?

                  Ależ oczywiście! Jest to tak samo krzywdzące uogólnienie, jak to stawiane przez autora wątku i zaciekle przez Ciebie bronione. Poza tym, podobnie jak Wy, w żaden sposób nie raczyłem swojej tezy uzasadniać. Wy (czyli Mimichnik i Access) nie musicie uzasadniać, więc po co ja mam to robić?
      • mimichniik Re: Komizm teizmu 30.07.09, 22:10
        strikemaster napisał:

        > Życie wiernego jest przepełnione bojaźnią przed istotami
        nadprzyrodzonymi. Tak
        > bardzo starają się owym nieistniejącym istotom przypodobywać, że
        tracą na to ca
        > łe swoje życie.

        Mówisz to z własnych doświadczeń , biedaku ? :)
      • mimichniik Re: Tragizm ateizmu 30.07.09, 14:40
        Gość portalu: bez zabobonow napisał(a):

        > Byc odpowiedzialny za wlasny los - to dla Ciebie tragedia?

        Przeciwnie - to człowiek religijny czuje się bardziej odpowiedzialny
        za swoje życie, bo wie ,że będzie miało konsekwencje wieczne.
        Ateizm skłania do "filozofii tu-i-teraz i teraz k... ja, a po mnie
        choćby potop"
        • Gość: bez zabobonow Re: Tragizm ateizmu IP: *.renf.cable.ntl.com 01.08.09, 16:03
          mimichniik napisała:

          > Ateizm skłania do "filozofii tu-i-teraz i teraz k... ja, a po mnie
          > choćby potop"

          Skad wiesz, skoro sama jestes religijna? To raczej przesadni moga
          sie zachowac jak gnoje bo wierza, ze ich bog wybaczy wiec niewazne,
          co mysla ludzie, a dla racjonalnych wazniejsze sa uczucia ludzi.
          Al Qaeda uzasadnia smierc niewinnych przechodniow 'faktem', ze
          pobozne ofiary pojda do nieba wiec wszystko OK. Tylko religijni
          potrafia myslec w taki sposob, duzo jest przypadkow gdzie latwiej
          bylo poboznym wymordowac wszystkich, niz rozroznic innowiercow, bo
          to i tak odpowiedzalnosc bogow.
          • mimichniik Re: Tragizm ateizmu 03.08.09, 19:17
            Gość portalu: bez zabobonow napisał(a):

            > To raczej przesadni

            Przesądni są ateiści.

            moga
            > sie zachowac jak gnoje bo wierza, ze ich bog wybaczy

            Ignorancja ? Nie słyszałaś o pokucie za grzechy (za życia lub po
            śmierci ?)


            > a dla racjonalnych wazniejsze sa uczucia ludzi.

            Ateiści nie są racjonalni. Teizm jest racjonalny.

            > Al Qaeda uzasadnia smierc niewinnych przechodniow 'faktem', ze
            > pobozne ofiary pojda do nieba wiec wszystko OK. Tylko religijni
            > potrafia myslec w taki sposob,

            Głupio piszesz. To nie sprawa religii, ale fanatyzmu . Fanatycy
            ateizmu zamordowali znacznie więcej ludzi.
            • dritte_dame Re: Tragizm ateizmu 03.08.09, 23:02
              mimichniik napisała:

              > Fanatycy ateizmu zamordowali znacznie więcej ludzi.

              Kłamniesz.
              I do tego - głupio kłamiesz.

              Podaj przykład zabójstwa popełnionego z pobudek ateistycznych.
              • rambo_pl Re: Tragizm ateizmu 03.08.09, 23:12
                Ateiści mordowali i mordują nie tylko z pobudek ateistycznych. Wymyślają sobie
                różne "podkładki ideologiczne" vide nazizm w Niemczech, komunizm w Rosji,
                masoneria w Meksyku itp.
                • dritte_dame Re: Tragizm ateizmu 04.08.09, 00:29
                  rambo_pl napisał:

                  > Ateiści mordowali i mordują nie tylko z pobudek ateistycznych.

                  Podaj przykład morderstwa popełnionego tylko z pobudek
                  ateistycznych.

                  Bo o analogiczny przykład dotyczący pobudek religijnych jest bardzo
                  łatwo.


                  > Wymyślają sobie
                  > różne "podkładki ideologiczne" vide nazizm w Niemczech

                  Ateiści?
                  "Gott mit Uns"


                  > komunizm w Rosji,

                  Wyznawcy pseudo-religijnej ideologii dogmatycznej.
                  • rambo_pl Re: Tragizm ateizmu 04.08.09, 18:10
                    dritte_dame napisała: > Podaj przykład morderstwa popełnionego tylko z
                    pobudek
                    > ateistycznych. Chcesz bawić się słowami, czy poznać prawdę? Raczej to
                    pierwsze.Nie istnieje kliniczny ateista. Dobrze wiesz, że ateistyczne systemy
                    mordowały ludzi wierzących w imię swoich dogmatów. Ateistyczni masoni w Meksyku
                    mordowali katolików nie tylko jako ludzi wierzących ale jako przeszkodę w
                    realizacji planów.
                    • kolter-one Re: Tragizm ateizmu 06.08.09, 21:11
                      rambo_pl napisał:
                      Chcesz bawić się słowami, czy poznać prawdę? Raczej to
                      > pierwsze.Nie istnieje kliniczny ateista. Dobrze wiesz, że ateistyczne systemy
                      > mordowały ludzi wierzących w imię swoich dogmatów. Ateistyczni masoni w Meksyku
                      > mordowali katolików nie tylko jako ludzi wierzących ale jako przeszkodę w
                      > realizacji planów.

                      Zabijcie ich wszystkich, Bóg rozpozna swoich
                  • mimichniik Re: Tragizm ateizmu 05.08.09, 09:03
                    dritte_dame napisała:

                    > Podaj przykład morderstwa popełnionego tylko z pobudek
                    > ateistycznych.

                    Mordowanie kapłanów i mnichów przez ateistów w Meksyku, Hiszpanii,
                    Rosji ,Chinach, Albanii, Korei, Kambodży itd.

                    >
                    > Bo o analogiczny przykład dotyczący pobudek religijnych jest
                    bardzo
                    > łatwo.
                    >

                    A więc podaj kilka.

                    > Ateiści?
                    > "Gott mit Uns"
                    >

                    Fakt - nazizm był ideologią pogańską.

                    >
                    > Wyznawcy pseudo-religijnej ideologii dogmatycznej.

                    Masz rację - ateizm to dogmatyczna para-religia
                    • dritte_dame Re: Tragizm ateizmu 05.08.09, 15:50
                      mimichniik napisała:

                      > dritte_dame napisała:
                      >
                      > > Podaj przykład morderstwa popełnionego tylko z pobudek
                      > > ateistycznych.
                      >
                      > Mordowanie kapłanów i mnichów przez ateistów w Meksyku, Hiszpanii,
                      > Rosji ,Chinach, Albanii, Korei, Kambodży itd.


                      No i sam widzisz (a może i nie widzisz, ale za to inni czytający widzą) że moje
                      pytania w tej kwestii do Ciebie przypominają gadanie dziada (lub raczej, baby)
                      do obrazu.

                      Pytam o morderstwa popełnione tylko z pobudek ateistycznych (według Ciebie: "100
                      milionów ofiar") a odpisujesz że mordowali "masoni", komuniści i naziści.

                      Postępujecz jak rabuś, który dokonawszy napadu ucieka potem ulicą krzycząc
                      "Łapaj złodzieja!!".

                      Jeśli chcesz udowodnić że religie w mordowaniu nie były właściwie gorsze od
                      nazizmu i komunizmu
                      to wolna wola - dowódź sobie.

                      (Choć przed tym że nie były gorsze uchroniła je jedynie niedostępność dla nich
                      odpowiednio skutecznych środków masowego zabijania zanim nie zostały w swych
                      morderczych zapędach dostatecznie okiełznane w Europie.)


                      Gratuluję jednakże poziomu odniesienia, który przyjąłeś dla swojej
                      "obrony wiary" ;))
                      • mimichniik Re: Tragizm ateizmu 05.08.09, 23:03
                        dritte_dame napisała:

                        >
                        > No i sam widzisz (a może i nie widzisz, ale za to inni czytający
                        widzą) że moje
                        > pytania w tej kwestii do Ciebie przypominają gadanie dziada (lub
                        raczej, baby)
                        > do obrazu.
                        >
                        > Pytam o morderstwa popełnione tylko z pobudek ateistycznych
                        (według Ciebie: "10
                        > 0
                        > milionów ofiar")

                        Masz problemy z rozumieniem tekstu. Spróbuj jeszcze raz.

                        >a odpisujesz że mordowali "masoni", komuniści i naziści.

                        j.w.

                        >
                        > Postępujecz jak rabuś, który dokonawszy napadu ucieka potem ulicą
                        krzycząc
                        > "Łapaj złodzieja!!".

                        Wykaż tę analogię , bo chyba zaczynasz bredzić.

                        >
                        > Jeśli chcesz udowodnić że [u]religie w mordowaniu nie były
                        właściwie gorsze od

                        Dlaczego nie podałaś przykładów zbrodni powodowanych 'wyłącznie
                        religią' - choć to podobno "bardzo łatwe" ?...
                      • a.giotto Re: Tragizm ateizmu 09.08.09, 01:34
                        dritte_dame napisała:

                        > Jeśli chcesz udowodnić że religie w mordowaniu nie były właściwie gorsze od
                        > nazizmu i komunizmu
                        to wolna wola - dowódź sobie.
                        >
                        > (Choć przed tym że nie były gorsze uchroniła je jedynie niedostępność dla nich
                        > odpowiednio skutecznych środków masowego zabijania zanim nie zostały w swych
                        > morderczych zapędach dostatecznie okiełznane w Europie.)

                        hehehe... nigdy nie słyszałem, żęby jakaś religia mordowała. Mordują ludzie a nie religie.

                        Nie wiem o jakich religiach piszesz, które to rzekomo miały w Europie "mordercze zapędy".

                        A któż "okiełznał" te religie w Europie? Niech zgadnę - czyżby ateiści? Ateiści pozbawili "religie" dostępu do "środków masowego zabijania"? Kiedy to się stało?

                        A skąd w ogóle ateista wie, że trzeba przeciwstawić się mordowaniu? Mordowanie to element selekcji naturalnej - jedynego punktu odniesienia dla ateistów. MOże nie należy przeszkadzać selekcji naturalnej?
                        • yoki-oki Re: Tragizm ateizmu 09.08.09, 02:04
                          a.giotto napisał:

                          > hehehe... nigdy nie słyszałem, żęby jakaś religia mordowała. Mordują ludzie a n
                          > ie religie.

                          Ludzie wspierani a nawet motywowani religijnie ,np ;odpust za udział w mordach
                          krucjaty.

                          > Nie wiem o jakich religiach piszesz, które to rzekomo miały w Europie "mordercz
                          > e zapędy".

                          W Rydzyjku nie mówili że katolicyzm to główny sprawca większości wojen na tym
                          kontynencie ?
                          • a.giotto Re: Tragizm ateizmu 09.08.09, 02:53
                            yoki-oki napisał:

                            > W Rydzyjku nie mówili że katolicyzm to główny sprawca większości wojen na tym
                            > kontynencie ?

                            całe szczęście, że zawsze ateistom udawało się jakoś pokonać katolicyzm -tego ohydnego sprawcę wojen- i zaprowadzić pokój. Ateista ma pokój we krwi. On ma wrodzone umiłowanie praw człowieka.
                            • yoki-oki Re: Tragizm ateizmu 09.08.09, 08:34
                              a.giotto napisał:

                              > całe szczęście, że zawsze ateistom udawało się jakoś pokonać katolicyzm -tego o
                              > hydnego sprawcę wojen- i zaprowadzić pokój. Ateista ma pokój we krwi. On ma wro
                              > dzone umiłowanie praw człowieka.

                              Ateista nie ma gęby pełnej moralnych nauk .
                              Ateista nie idzie na wojnę wspierany mocą swojego kościoła.
                              Ateista nie wzywa imienia Jezusa do pomocy .
                              • a.giotto Re: Tragizm ateizmu 09.08.09, 11:54
                                yoki-oki napisał:

                                > Ateista nie ma gęby pełnej moralnych nauk .

                                tak, ateista nigdy nie powie o kimś innym, że jest "moralnym dnem" (no chyba, że o jakimś katabasie, albo zaplutym, ciemnym moherze, ale wiadomo, że to się nie liczy)

                                > Ateista nie idzie na wojnę wspierany mocą swojego kościoła.

                                już pisałęm, że ateista ma pacyfizm we krwi. Woli sam zginąć niż iść na wojnę.

                                > Ateista nie wzywa imienia Jezusa do pomocy .

                                bo jest silny wewnętrznie. Gromadzi siłę wewnętrzną przez racjonalne myślenie. Każde cierpienie jest w stanie wytłumaczyć racjonalnie i dzięki temu nie straszne mu choroby i śmierć.
                                • kolter-one Re: Tragizm ateizmu 09.08.09, 12:36
                                  a.giotto napisał:

                                  > już pisałęm, że ateista ma pacyfizm we krwi. Woli sam zginąć niż iść na wojnę.

                                  Po prostu nie potrzebuje wsparcia hipokryty który zamiast odradzać mu wojaczkę ,
                                  kropi wodą święconą jego karabin .

                                  > bo jest silny wewnętrznie. Gromadzi siłę wewnętrzną przez racjonalne myślenie.
                                  > Każde cierpienie jest w stanie wytłumaczyć racjonalnie i dzięki temu nie strasz
                                  > ne mu choroby i śmierć.

                                  Może po prostu jaklo dziecko słyszał o nadstawiani drugiego policzka i o
                                  miłowaniu nieprzyjaciół ?
                        • dritte_dame Re: Tragizm ateizmu 09.08.09, 14:19
                          a.giotto napisał:

                          > dritte_dame napisała:
                          >
                          > > Jeśli chcesz udowodnić że religie w mordowaniu nie były
                          właściwie gors
                          > ze od
                          > > nazizmu i komunizmu
                          to wolna wola - dowódź sobie.
                          > >
                          > > (Choć przed tym że nie były gorsze uchroniła je jedynie
                          niedostępność dla
                          > nich
                          > > odpowiednio skutecznych środków masowego zabijania zanim nie
                          zostały w sw
                          > ych
                          > > morderczych zapędach dostatecznie okiełznane w Europie.)
                          >
                          > hehehe... nigdy nie słyszałem, żęby jakaś religia mordowała.
                          Mordują ludzie a nie religie.

                          No to napiszę Ci łopatą:
                          Mordują ludzie religijni z pobudek religijnych.

                          en.wikipedia.org/wiki/Assassination_of_George_Tiller


                          > Nie wiem o jakich religiach piszesz, które to rzekomo miały w
                          Europie "mordercze zapędy".

                          "Mają oczy, a nie widzą. Mają uszy, a nier słyszą."


                          > A któż "okiełznał" te religie w Europie? Niech zgadnę - czyżby
                          ateiści?

                          Zgadłeś.
                          Sceptycyzm. Racjonalizm i ateistyczny humanizm.


                          > Ateiści
                          > pozbawili "religie" dostępu do "środków masowego zabijania"? Kiedy
                          to się stało?

                          Masz kłopoty z pamiętaniem kolejności zdarzeń.

                          Nie napisałam że religie utraciły dostęp do nowoczesnych technologii
                          masowego zabijania tylko że zostały okiełznane w swych morderczych
                          zapędach zanim takie technologie powstały.


                          > A skąd w ogóle ateista wie, że trzeba przeciwstawić się mordowaniu?

                          Z ewolucyjnie wykształconego (a więc: wrodzonego) instynktu
                          moralnego.


                          > Mordowanie to element selekcji naturalnej

                          Nie.

                          Najwyraźniej nie wiesz, czym jest biologiczna selekcja naturalna.


                          > selekcji naturalnej - jedynego punktu odniesienia dla ateistów.

                          Skąd wiesz, że "selekcja naturalna jest jedynym punktem odniesienia
                          dla ateistów"??
                          I po pierwsze - co to znaczy: "być punktem odniesienia"?
                          • mimichniik Re: Tragizm ateizmu 09.08.09, 15:41
                            > > A skąd w ogóle ateista wie, że trzeba przeciwstawić się
                            mordowaniu?
                            >
                            > Z ewolucyjnie wykształconego (a więc: wrodzonego) instynktu
                            > moralnego.

                            Naprawdę wierzysz ,że ateiści rodzą się z takim instynktem ?? :)
                            • dritte_dame Re: Tragizm ateizmu 09.08.09, 15:57
                              mimichniik napisała:

                              > > > A skąd w ogóle ateista wie, że trzeba przeciwstawić się
                              > mordowaniu?
                              > >
                              > > Z ewolucyjnie wykształconego (a więc: wrodzonego) instynktu
                              > > moralnego.
                              >
                              > Naprawdę wierzysz ,że ateiści rodzą się z takim instynktem ?? :)

                              Wszyscy ludzie (i nie tylko ludzie) rodzą się z takim instynktem.
                                • lernakow Re: Tragizm ateizmu 09.08.09, 16:42
                                  rambo_pl napisał:

                                  > Instynkt moralny? Czego to ateiści nie wymyślą
                                  > by ratować swą ideologię przed śmiesznością.
                                  >
                                  A doczytałeś już, co Kolter na ten temat przytoczył ze świętego Pawła? Trochę wtopa, co?
                                    • lernakow Re: Tragizm ateizmu 09.08.09, 17:26
                                      rambo_pl napisał:

                                      > Jeśli wybór cytatów z Pisma Świętego dokonany przez Kotleta
                                      > jest dla ciebie godny uwagi to rozumiem dlaczego wybrałeś ateizm.
                                      >
                                      Nie chodzi o wybór cytatów, ani o Koltera. Chodzi o jeden, konkretny cytat, w którym św. Paweł potwierdza to, co Ty radośnie wyśmiałeś.
                                      • rambo_pl Re: Tragizm ateizmu 09.08.09, 18:00
                                        Lernakow napisal:> Nie chodzi o wybór cytatów, ani o Koltera. Chodzi o jeden,
                                        konkretny cytat, w k
                                        > tórym św. Paweł potwierdza to, co Ty radośnie wyśmiałeś. Nic nie wyśmiałem. A
                                        po drugie chrześcijaństwo jest religią osoby a nie księgi. Litera zabija!
                                        >
                                        • kolter-one Re: Tragizm ateizmu 09.08.09, 19:22
                                          rambo_pl napisał:

                                          Nic nie wyśmiałe
                                          > m. A
                                          > po drugie chrześcijaństwo jest religią osoby a nie księgi. Litera zabija!

                                          Ale jaja wierzący który neguje pisma przez wszystkich chrześcijan zwane świętymi
                                          ::))))))))))))))))))))).
                                          Tu masz raz jeszcze Pawła ,wiem że nie zrozumiesz ,ale choć inni się z ciebie
                                          pośmieją ::))) ; Wszelkie Pismo od Boga natchnione jest i pożyteczne do
                                          nauczania, do przekonywania, do poprawiania, do kształcenia w sprawiedliwości ,
                                          aby człowiek Boży był doskonały, przysposobiony do każdego dobrego czynu. ( 2
                                          list do Tymoteusza 3,16-17)
                                        • lernakow Re: Tragizm ateizmu 09.08.09, 19:38
                                          rambo_pl napisał:

                                          > Nic nie wyśmiałem.
                                          >
                                          Oczywiście. Słowa Instynkt moralny? Czego to ateiści nie wymyślą by ratować swą ideologię przed śmiesznością. nie stanowią próby wyśmiania.

                                          > A po drugie chrześcijaństwo jest religią osoby a nie księgi.
                                          > Litera zabija!
                                          >
                                          Widział ktoś tę osobę poza księgą? Ktoś z żyjących?
                                          Ale odpuszczam, bo zgadzam się, że litera zabija i lepiej trzymać się ducha, choć kłopotliwe może być określenie jaki ten duch jest. Ale i litera nie jest wolna od sporów interpretacyjnych, więc na jedno wychodzi.
                                          Z osobistego doświadczenia (mało reprezentatywny krąg znajomych) zauważam, że do ducha odwołują się raczej osoby wierzące znajdujące się poza religiami instytucjonalnymi, a do litery - prędzej czy później - religianci.
                                          • rambo_pl Re: Tragizm ateizmu 09.08.09, 20:48
                                            Centrum chrześcijaństwa stanowi osoba Jezusa Chrystusa, który nie napisał ani
                                            jednego słowa. Księga jest wtórna. Niestety , wielu chrześcijan traktuje Biblię
                                            po żydowsku, talmudycznie.. Od kiedy Biblia stała się dostępna laikom zaczęły
                                            się podziały w chrześcijaństwie.
                                            • kolter-one Re: Tragizm ateizmu 09.08.09, 20:57
                                              rambo_pl napisał:

                                              > Centrum chrześcijaństwa stanowi osoba Jezusa Chrystusa, który nie napisał ani
                                              > jednego słowa.

                                              Ale wiele razy cytował pisma hebrajskie czytał je i stosował się do nich !!

                                              > Księga jest wtórna.

                                              To znaczy że podważasz autorytet ojców swojego kościoła ::)).

                                              > Niestety , wielu chrześcijan traktuje Biblię
                                              > po żydowsku, talmudycznie..

                                              O wychodzi niechęć do żydów :))).

                                              Od kiedy Biblia stała się dostępna laikom zaczęły
                                              > się podziały w chrześcijaństwie.

                                              Krk nigdy nie był monolitem !!a podziały zaczęły się kiedy, jeden biskup nie
                                              chciał ustąpić drugiemu i tak rozpoczeła się schizma wschodnia .Potem dalszą
                                              część rozpadu zapoczątkował zakonnik Luter mu było ,wiec trochę historii nie
                                              zaszkodzi kiedy zaczyn się na laikat smarkać :))
                                            • lernakow Re: Tragizm ateizmu 10.08.09, 05:54
                                              rambo_pl napisał:

                                              > Centrum chrześcijaństwa stanowi osoba Jezusa Chrystusa,
                                              > który nie napisał ani jednego słowa. Księga jest wtórna.
                                              >
                                              Księga jest jedynym źródłem informacji o tym, co ten facet mówił i robił. Bez
                                              księgi każdy może sobie wyobrazić Jezusa jakiego tylko chce - np. jako wcielenie
                                              bogini Kali.
                                              • yoki-oki Re: Tragizm ateizmu 10.08.09, 08:58
                                                lernakow napisał:

                                                > Księga jest jedynym źródłem informacji o tym, co ten facet mówił i robił. Bez
                                                > księgi każdy może sobie wyobrazić Jezusa jakiego tylko chce - np. jako wcieleni
                                                > e
                                                > bogini Kali.

                                                Księga ta zawiera (ponoć)setki wypowiedzi ich guru ,wiec powinna być dla nich
                                                bezcenna. Jedna wypowiedz Rambo wskazuje że ważniejsze są jego fobie
                                                antysemickie .

                                                forum.gazeta.pl/forum/w,29,98423662,98810839,Re_Tragizm_ateizmu.html?wv.x=2
                                                • rambo_pl Re: Tragizm ateizmu 10.08.09, 14:45
                                                  yoki-oki napisał: Księga ta zawiera (ponoć)setki wypowiedzi ich guru ,wiec
                                                  powinna być dla nich
                                                  > bezcenna. Jedna wypowiedz Rambo wskazuje że ważniejsze są jego fobie
                                                  > antysemickie .
                                                  Jak informacja zawarta jest w tym poście oprócz
                                                  prostackiej manifestacji antychrześcijańskiej przy użyciu słowa "guru" wobec
                                                  Jezusa Chrystusa.. Chwalisz się, że nie masz żadnej wiedzy o Biblii.(Księga ta
                                                  zawiera (ponoć)setki wypowiedzi).Słowo guru używamy następująco:
                                                  pl.wikipedia.org/wiki/Guru.
                                                  • yoki-oki Re: Tragizm ateizmu 10.08.09, 17:31
                                                    rambo_pl napisał:

                                                    Jak informacja zawarta jest w tym poście oprócz
                                                    > prostackiej manifestacji antychrześcijańskiej przy użyciu słowa "guru" wobec
                                                    > Jezusa Chrystusa.. Chwalisz się, że nie masz żadnej wiedzy o Biblii.

                                                    Kim był Jezus o którym poza Biblią słowa nie uswiadczysz ?

                                                    (Księga ta
                                                    > zawiera (ponoć)setki wypowiedzi).Słowo guru używamy następująco:

                                                    W NT setki razy cytuje się ST
                                                    Powiem więcej z definicji sekty to właśnie twój kościół jest największą to i
                                                    wasi przywódcy są Guru
                                                    Choć zwracam honor Jezusowi bo z KK nie miał on nic wspólnego .
                                              • rambo_pl Re: Tragizm ateizmu 10.08.09, 14:32
                                                Lernakow napisał:Księga jest jedynym źródłem informacji o tym, co ten facet
                                                mówił i robił. Bez
                                                > księgi każdy może sobie wyobrazić Jezusa jakiego tylko chce - np. jako wcieleni
                                                > e
                                                > bogini Kali. Manifestacyjna funkcja języka, która objawia się w twoich
                                                postach w sposób natrętny świadczy o zniewolonym uprzedzeniami umyśle. Język
                                                twojego prostackiego postu świadczy, że o katolicyzmie nie masz zielonego
                                                pojęcia. Poducz się trochę by zabierać głos w sprawach związanych z KK. Jednak
                                                wątpię w efektywność takiej nauki skoro masz swoje nieuleczalne nałogi myślowe.
                                                Katolicy w swoim wyznaniu wiary ani razy nie wspominają o Piśmie Świętym. Nie
                                                znaczy to, że go odrzucają lub pomniejszają jego znaczenie. Przeczytaj sobie
                                                Credo to może nie zrozumiesz ale dowiesz się o co tym katolikom chodzi.


                                                http://pl.wikipedia.org/wiki/Nicejsko-konstantynopolita%C5%84skie_wyznanie_wiary
                                                  • lernakow Re: Tragizm ateizmu 10.08.09, 14:55
                                                    rambo_pl napisał:

                                                    > O czym? O tragizmie ateizmu czy o ateistycznych
                                                    > nałogach myślowych ?
                                                    >
                                                    Jeżeli muszę wybierać, to o nałogach. Ale wolałbym jedno i drugie.
                                                    No i dobrze byłoby, żebyś odniósł się do kwestii pozabiblijnych źródeł wiedzy o
                                                    Jezusie.
                                                  • rambo_pl Re: Tragizm ateizmu 10.08.09, 20:32
                                                    Lernakow napisał"No i dobrze byłoby, żebyś odniósł się do kwestii
                                                    pozabiblijnych źródeł wiedzy o
                                                    > Jezusie."
                                                    I znowu kolejna egzemplifikacja manifestacyjnej funkcji języka u
                                                    ciebie. Chcesz powiedzieć, że Jezus Chrystus nie istniał w źródłach
                                                    pozabiblijnych by wnioskować, że wcale nie istniał. Jak to miałaby być wiedza?
                                                    By dobrze poznać Pana Jezusa nie wystarczy oczywiście dokładne poznanie
                                                    świadectw napisanych przez naocznych świadków i zapisanych w Nowym Testamencie
                                                    ale głownie osobiste Jego doświadczenie.
                                                  • kolter-one Re: Tragizm ateizmu 10.08.09, 20:39
                                                    rambo_pl napisał:

                                                    Jak to miałaby być wiedza?
                                                    > By dobrze poznać Pana Jezusa nie wystarczy oczywiście dokładne poznanie
                                                    > świadectw napisanych przez naocznych świadków i zapisanych w Nowym Testamencie
                                                    > ale głownie osobiste Jego doświadczenie.

                                                    Masz wizję :))))))))))))))))))))))))
                                                  • a.giotto Re: Tragizm ateizmu 10.08.09, 20:40
                                                    kolter-one napisał:

                                                    > rambo_pl napisał:
                                                    >
                                                    > Jak to miałaby być wiedza?
                                                    > > By dobrze poznać Pana Jezusa nie wystarczy oczywiście dokładne poznanie
                                                    > > świadectw napisanych przez naocznych świadków i zapisanych w Nowym Testam
                                                    > encie
                                                    > > ale głownie osobiste Jego doświadczenie.
                                                    >
                                                    > Masz wizję :))))))))))))))))))))))))

                                                    ma doświadczenie.
                                                  • kolter-one Re: Tragizm ateizmu 10.08.09, 20:57
                                                    a.giotto napisał:

                                                    > ma doświadczenie.

                                                    Ciekawi mnie jak je nabył ? czy nie aby przypadkiem w czasie kiedy to swojego
                                                    boga obrażał kłaniajac się bohomazom z wizerunkiem ..Jezusa" ?
                                                  • lernakow Re: Tragizm ateizmu 11.08.09, 07:27
                                                    rambo_pl napisał:

                                                    > Chcesz powiedzieć, że Jezus Chrystus nie istniał w źródłach
                                                    > pozabiblijnych by wnioskować, że wcale nie istniał.
                                                    >
                                                    Znów zgubiłeś się w wątku, więc przypisujesz mi niewłaściwe motywy. Chodziło o
                                                    to, czy trzymać się Pisma, czy też niekoniecznie. Mnie się wydaje, że Jezusa
                                                    jest tyle, ile zapisano w Biblii. Brak innych źródeł wiedzy o jego przekonaniach
                                                    i życiu nie daje podstaw do szukania wiedzy o nim gdzieś indziej.

                                                    > By dobrze poznać Pana Jezusa nie wystarczy oczywiście dokładne
                                                    > poznanie świadectw napisanych przez naocznych świadków
                                                    > i zapisanych w Nowym Testamencie ale głownie osobiste
                                                    > Jego doświadczenie.
                                                    >
                                                    Jednym słowem każdy sam musi sobie wymyślić Jezusa. Podoba mi się.