cancro
16.02.05, 15:51
Szlag trafia człowieka, gdy czyta sie takie rzeczy. Miasto, które chce życ z
turystyki nie potrafi zadbać o swe zabytki! Oto wklejka z Lubuskiej:
"16 Lutego 2005
Tajemnica kielicha
Po kilku latach do miasta może wrócić naczynie, w którym przechowywano serce
księżnej Doroty Talleyrand-Perigord. Pałacowi kultury chce go odsprzedać
kolekcjoner antyków.
- Zgłosił się do mnie zbieracz antyków spoza Żagania. Do końca nie wiedział,
co mi oferuje. Miał tylko świadomość, że przedmiot ma związek z miastem –
opowiada dyrektor pałacu kultury Adam Pernal. – Dopiero gdy zobaczyłem antyk,
rozpoznałem kielich na serce księżnej.
Znikał dwa razy
Obecnie kielich jest zabezpieczony. Nie wiadomo jeszcze, co będzie z nim
dalej. – Jeszcze nie myślałem, gdzie stanie. Ale na pewno chcemy udostępnić go
ludziom – zapewnia dyrektor.
Przypomnijmy, że kielich znikał dwa razy. Najpierw skradziono go w latach 70.
– Włamywacza interesowało tylko naczynie, więc jeszcze w kościele wylał płyn
konserwujący, a serce wyrzucił na podłogę – wspomina Adam Stawczyk, prezes
Towarzystwa Przyjaciół Żagania. – Zszokowało nas, że ktoś mógł w taki sposób
sprofanować ludzkie szczątki. Przez kilka lat trzymałem serce księżnej w
słoiku, w pałacowym sejfie. Niestety, zaczęło się kurczyć, od specjalistów
dowiedziałem się, że po wyjęciu z formaliny rozpoczyna się nieodwracalny
proces degradacji tkanki.
Po latach ktoś wrzucił przez okno kościoła skradziony wcześniej kielich, bo
jego wartość w zasadzie była nieznaczna.
Jedno serce
Serce Doroty spoczęło z powrotem w kielichu. To naczynie oraz pojemnik z
sercem księżnej Wilhelminy zamknięto w pałacowym sejfie. Jak opowiada A.
Stawczyk po jakimś czasie serce Doroty przekazano do żagańskiego muzeum. Kiedy
zmarł ówczesny dyrektor placówki, okazało się, że na stanie jest tylko serce
Wilhelminy, a kielich z organem Doroty znikł.
- Kielicha i serca Doroty nigdy nie było oficjalnie na stanie muzeum –
zapewnia obecny dyrektor placówki Jacek Jakubiak. – Mogły jedynie znajdować
się prywatnie u jednego z członków kadry kierowniczej muzeum.
- Kielichem opiekował się nieżyjący już dyrektor Jurek Winczaruk. Gdy zaczął
chorować, najprawdopodobniej ktoś z grona pracowników zaczaił się na kielich i
serce – opowiada żagański regionalista i radny Marian Świątek.
Nadal nie wiadomo, co w ostatnich latach działo się z naczyniem, ani jak
wywędrowało ono z Żagania. – Człowiek, który chce nam go sprzedać nie podał,
jak stał się jego właścicielem i co z kielichem działo się wcześniej – mówi A.
Pernal.
Tomasz Hucał, (tod)"
Dzięki Panie Hucał, ale też żeś się pan nie popisał. Rad bym wiedzieć, gdzie w
Żaganiu jewst "żagańskie muzeum", czyżby chodziło o Stalag?
Po drugie panie redaktorze, "na stanie" to jest viagra. Natomiast muzeum ma
eksponaty "w zbiorach". Niby "oszybka" drobna, a dziennikarzowi zdarzyć się
nie powinna.
Pozdrawiam!