"służba" zdrowia

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.03.05, 12:43
Jest sobota, dziecko ma gorączkę 38,5. Rano pędzimy poszukać lekarza. I co? W
100 tys. mieście nie ma medyka, który mógłby wypisać receptę. Panienka na
pogotowiu przyjmuje nas z wielką łaską, odmawia wypisania recepty ale nie
zapomina o wypisaniu sobie porady - to jej kasa...Szlag mnie trafia jak
słyszę o biadoleniu tzw. "służby" zdrowia. Czy ktoś mnie pyta na co idą moje
składki? A może należałoby sprywatyzować ten cały b.... żeby to wreszcie
pacjent decydował o tym kto ma dostać od niego kasę. Może wreszcie nadchodzi
czas aby medyczne miernoty zmieniły zawód? Poza tym czy nie jest nadużywane
słowo "służba"? Tu liczy się tylko kasa i póki to pacjent nie będzie o niej
decydował pewnie nic się nie zmieni...Totalny b.....!!!
    • Gość: drozd Re: "służba" zdrowia IP: *.zgora.sdi.tpnet.pl 12.03.05, 17:33
      dlaczego w niektórych przychodniach nie rejestrują na konkretne godziny , tylko
      jak kto przyjdzie tak czeka z dwie godziny na swoją kolejkę. To granda.
      Ostatnio byłem tego uczestnikiem , zwaliło się z 15 osób i łaskawie czekali na
      swoją kolej, kichając, kaszląc itp. Mogliby spokojnie sobie leżeć w domu i
      przyjechać na oznaczoną godzinę. Tylko, że lekarze musieliby przestrzegać tego
      czasu, a tak jest szansa , że popracują krócej i niekoniecznie sumiennie.
      Czy regulują to jakieś przepisy ? czy odbywają się jakieś kontrole ? Czy
      wszystko kończy się z chwilą podpisania umowy ? Kto za ten bałagan odpowiada ?
Pełna wersja