Gość: złośliwy
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
12.03.05, 12:43
Jest sobota, dziecko ma gorączkę 38,5. Rano pędzimy poszukać lekarza. I co? W
100 tys. mieście nie ma medyka, który mógłby wypisać receptę. Panienka na
pogotowiu przyjmuje nas z wielką łaską, odmawia wypisania recepty ale nie
zapomina o wypisaniu sobie porady - to jej kasa...Szlag mnie trafia jak
słyszę o biadoleniu tzw. "służby" zdrowia. Czy ktoś mnie pyta na co idą moje
składki? A może należałoby sprywatyzować ten cały b.... żeby to wreszcie
pacjent decydował o tym kto ma dostać od niego kasę. Może wreszcie nadchodzi
czas aby medyczne miernoty zmieniły zawód? Poza tym czy nie jest nadużywane
słowo "służba"? Tu liczy się tylko kasa i póki to pacjent nie będzie o niej
decydował pewnie nic się nie zmieni...Totalny b.....!!!