Gość: Nowy
IP: *.uz.zgora.pl
15.01.03, 06:13
Artykuł dotyczący tegorocznego finału WOŚP (a w szczególności
jego pointa) mówi o znacznie głębszym zjawisku,
charakterystycznym dla Zielonej Góry. To miasteczko jest
zatęchłe, gdzie stale tasują się te same osoby. Wypowiedzi
spoza tego kręgu są na ogół traktowane podejrzliwie, niekiedy
wrogo. To dlatego trzeba było wybierać pomiędzy kandydatami
nijakimi, tj. Listowskim i Ronowicz. Rolę męża opatrznościowego
próbuje wypełniać Brachmański... Smuta!!! I choć społeczność
miasta daje wyraz swemu brakowi entuzjazmu dla tej stęchlizny
(niechęć do udziału w wyborach kokalnych), to istnieje stan
sporej bezwładności.
Bez obawy pomyłki można powiedzieć, że zjawisko obejmuje niemal
wszystkie obszary życia miasta: politykę, gospodarkę, kulturę -
wszystko to takie jakieś mikre, wręcz karłowate.