Dodaj do ulubionych

tak zwany żółty ser

IP: *.atr.bydgoszcz.pl 24.09.02, 13:15
tutaj lecą pomyje na polskich mleczarzy. odsuń się!

Dlaczego jest tak źle? Jest mleko takie samo ja gdzie indziej. Dlaczego sery
twarde polskie są tak beznadziejne? Byle jaki, prosty ser żólty z Holandii,
ba! byle President Madrigal za 16 zeta w Geant to choć koło sera siedział. Te
cuda z mlekowity, sokoły, dziurawce i inne .. to nwet koło sera nie leżały...
Nawet strach to zwać serem! Wszystko ma taki sam łagodny, beznadziejny
smak ... Nawet jak umieścisz takiego cudaka polsera w jaskini francuskiej
gdzie wilgoić wlasciwa, temperatura, gdzie ichni ser twardy to 4 lata potrafi
lezeć by dojrzeć --
Obserwuj wątek
    • Gość: Lobelia Re: tak zwany żółty ser IP: 195.187.102.* 24.09.02, 14:03
      Co do fatalnej jakości większości polskich serów (smaki
      praktycznie nieodróżnialne) to się zgadzam... Za to co w
      naszych sklepach nazywa się gouda, Holendrzy naszych
      mleczarzy do Strasburga powinni pozwać. Niestety
      produkcja twardych serów, to, z tego co wiem, wcale nie
      taka prosta sprawa (oczywiście jeśli chce się zrobić
      porządny ser). Poza tym polskie mleko niekoniecznie jest
      takie jak wszędzie - bywa, że jest wręcz bardzo kiepskiej
      jakości. A tradycje serowarstwa u nas nikłe... Ale i w
      Polsce są małe gospodarstwa, gdzie potrafią robic sery.
      Wiosną byłam w gospodarstwie p. Petera Stratenwertha w
      Grzybowie (Szwajcar ożeniony z Polką). Robią tam pyszny
      ser twardy krowi oraz kozie twarogi, poza tym pieką
      pełnoziarnisty chleb. Czyli u nas też można, mam
      nadzieję, ze takich gospodarstw będzie więcej (p.
      Stratenwerth i jego żona zajmują się także popularyzacją
      ekologicznego rolnictwa).
      • Gość: Nina1 Re: tak zwany żółty ser IP: 213.76.128.* 24.09.02, 15:41
        No właśnie, ja bym chętnie zapłaciła więcej za takie wiejskie jedzenia, np.
        prawdziwe kurczaki (takie co jedzą co im do dzioba wpadnie, a nie mączkę rybną
        z hormonami) albo dobry twaróg. Tyle że niestety naszym rolnikom produkować się
        nie opłaca. Mało tego że bym zapłaciła, ale te paredziesiąt kilometrów do
        jakiejś wsi mogłabym pojechać, ale niestety, nikt takich rzeczy nie produkuje
        albo są mało rozreklamowane. Ja o takim rolniku w okolicach warszawy nie
        słyszałam
        • Gość: Lobelia Re: tak zwany żółty ser IP: 195.187.102.* 24.09.02, 15:57
          Grzybów leży niedaleko Wyszogrodu. Z tym, że państwo
          Stratenwerth nie prowadza typowego gospodarstwa - to jest
          raczej ośrodek szkoleniowy (przyjeżdżają tam dzieci ze
          szkół i przedszkoli, poza tym prowadzone sa zajęcia dla
          okolicznych rolników). Pan Peter jest członkiem zarządu
          "Ekolandu"... Wiem, ze chleb z Grzybowa można podobno
          kupic w sklepach ze zdrowa zywnością, co do nabiału nie
          jestem pewna. O ile pamiętam, to twardych serów nie
          sprzedają do sklepów, bo mogą je robić tylko na własne
          potrzeby.
      • Gość: sz Re: tak zwany żółty ser IP: *.atr.bydgoszcz.pl 25.09.02, 13:02

        > Holendrzy naszych
        > mleczarzy do Strasburga powinni pozwać.

        oni ich powinni potopić w skrzepie serwowym podgrzewanycm w kadziach
        miedzianych!

        > produkcja twardych serów, to, z tego co wiem, wcale nie
        > taka prosta sprawa (oczywiście jeśli chce się zrobić
        > porządny ser).

        nie bardzo
        byłem na południu francji deopartament JURA na południe od Burgundii .. tylko
        pastwiska tylko krowy z tego miejscowi zyją ... czasem poletko kukurydzy

        sery COMTE, MOUBIER .. robione sa w maleńkich społdzielczych melczarenkach
        wiele z nich odwiedzalem w kazdej wiekszej wsi sa takowe .. lub w jeszcze
        mniejszych mleczraniach rodzinnych ... wspaniale twarde podpuszczkowe zolte sery


        > A tradycje serowarstwa u nas nikłe...

        komuna je zagniotła
        przed wojną brat mojej babki mial mleczarnie robili tam swietny TYLZYCKI

        ach ciesze sie na wejscie do unii moze jaki powiew przyleci serowy ozywczy i
        nam los poprawi


    • m-p Re: tak zwany żółty ser: Dobre bo polskie:)) 24.09.02, 15:04
      no i czemu się tak frustrować?
      Wiele innych rzeczy robimy źle i naprawdę mało rzeczy dobrze. Jesteśmy
      chamowaci, niechlujni, zapijaczeni prowadzimy samochody, itp. Ulżyło?

      Może za jakieś 10 lat, jak dobrze pójdzie i wiecej rodaków będzie jeździć za
      granicę nie po to, aby zbierac borówki, ale żeby coś zobaczyć i zjeść jak
      ludzie, w normalnych knajpach, przestaniemy mówić o nadzwyczajnych walorach
      polskiego masła, chleba, bigosu, żurku, fasolki po bretońsku, krwawej kiszki i
      placków ziemniacznych z cukrem? Może ktoś odkryje, że w każdym państwie
      zachodnim można kupic wiejski chleb, wiejski ser (ser, nie twaróg ze
      skwaśniałego mleka)wiejskie wędliny... To jest tam tylko kwestia ceny. I u nas,
      mam nadzieję, to będzie.

      Mnie wpienia żałosne hasło 'Dobre, bo polskie'. Wychodzą w nim wszystkie nasze
      kompleksy
      • Gość: sz Re: tak zwany żółty ser: Dobre bo polskie:)) IP: *.atr.bydgoszcz.pl 25.09.02, 13:06
        m-p napisał:

        > no i czemu się tak frustrować?
        > Wiele innych rzeczy robimy źle i naprawdę mało rzeczy dobrze. Jesteśmy
        > chamowaci, niechlujni, zapijaczeni prowadzimy samochody, itp. Ulżyło?

        jesteśmy kiepscy
        i gramy w III lidze
        ale co tam ;-))


        > Może za jakieś 10 lat, jak dobrze pójdzie i wiecej rodaków będzie jeździć za
        > granicę nie po to, aby zbierac borówki, ale żeby coś zobaczyć i zjeść jak
        > ludzie, w normalnych knajpach, przestaniemy mówić o nadzwyczajnych walorach
        > polskiego masła, chleba, bigosu, żurku, fasolki po bretońsku, krwawej kiszki
        i placków ziemniacznych z cukrem? Może ktoś odkryje, że w każdym państwie
        > zachodnim można kupic wiejski chleb, wiejski ser (ser, nie twaróg ze
        > skwaśniałego mleka)wiejskie wędliny... To jest tam tylko kwestia ceny. I u
        nas,

        ładnie napisałeś!
        wszystko prawda
        Niemcy potwornie pieką chleby .. takie 'dycht wsiowe' - jak u nas mowią
        po wsiach we francji gospodarze robią sery - takie 'no name' i są to cudeńka

        znajomy bretończyk zna fasolke po bretońsku i bigos
        ale przelicytował nas przy stole swoimi daniami z samego tylko regionu

        trzecia liga kochani trzecia liga .......


        > mam nadzieję, to będzie.
        >
        > Mnie wpienia żałosne hasło 'Dobre, bo polskie'. Wychodzą w nim wszystkie
        nasze
        > kompleksy
      • Gość: pinos Re: tak zwany żółty ser: Dobre bo polskie:)) IP: 217.11.133.* 30.09.02, 13:48
        > Może za jakieś 10 lat, jak dobrze pójdzie i wiecej rodaków będzie jeździć za
        > granicę nie po to, aby zbierac borówki, ale żeby coś zobaczyć i zjeść jak
        > ludzie, w normalnych knajpach, przestaniemy mówić o nadzwyczajnych walorach
        > polskiego masła, chleba, bigosu, żurku, fasolki po bretońsku, krwawej kiszki
        >i placków ziemniacznych z cukrem? Może ktoś odkryje, że w każdym państwie
        > zachodnim można kupic wiejski chleb, wiejski ser (ser, nie twaróg ze
        > skwaśniałego mleka)wiejskie wędliny...
        1. A jadłeś kiedyś "wiejski" chleb na Węgrzech? ja tam wolę już nawet
        nasz "sklepowy".
        2. U nas, za odpowiednią cenę, już można kupić "prawdziwy wiejski" chleb, ser,
        wędliny - tak jak na zachodzie, a nawet troszkę taniej.
        3. Co do braku takich specjałów koło Warszawy - są. Gospodyni sprzeda Wam
        kaczkę karmioną na podwórku, jeżeli odpowiedni zapłacicie.
        > Mnie wpienia żałosne hasło 'Dobre, bo polskie'. Wychodzą w nim wszystkie
        nasze kompleksy.
        Mnie tam to hasło nie wpienia. Wpieniają mnie dwie rzeczy:
        a. bezkrytyczne uwielbienie dla polskich...,
        b. całkowita krytyka tego co polskie;

        Ach, i nie mam kompleksów. Ze zbyt wielu miejsc jadłam już chleb...
        • Gość: maruda Re: tak zwany żółty ser: Dobre bo polskie:)) IP: *.mpsz.pl / *.gdynia.mm.pl 01.10.02, 03:38
          > Mnie tam to hasło nie wpienia. Wpieniają mnie dwie rzeczy:
          > a. bezkrytyczne uwielbienie dla polskich...,
          > b. całkowita krytyka tego co polskie;
          >
          > Ach, i nie mam kompleksów. Ze zbyt wielu miejsc jadłam już chleb...

          Co do serów, to nawet w dużych aglomeracjach zdarzają się dobre, polskie wyroby. Co z tego, skoro pokrojone w kawałki i szczelnie zawinięte w folię spokojnie sobie gliwieją. Taka jest natura sera, że wycięty z krążka musi już tylko schnąć... No i jeszcze wspólne szafy chłodnicze: mięso, wędliny, jaja, masło i sery razem - obrzydliwość.

          A propos "dobre, bo polskie", to nalezy przyjąć, że zaistniały reguły nieodwracalne (na razie). Duże sieci handlowe sprzedają tanio - głównie towary o długiej trwałości. Reszta się nie liczy. Jeżeli zaistnieje większy popyt (na razie ludzie są po prostu biedni) na dobre, tradycyjne wyroby, to powstaną wytwórnie i małe regionalne sie handlowe oferujące towar najwyższej klasy.

          Bo, co do naszej tradycji kulinarnej, to naprawdę nie ma się czego wstydzić. Chleb, nabiał i wędliny są niezrównane, tyle że ich kupić już nigdzie nie można. Jesteśmy zalani tandetą spod znaku Morlin, Malmy itp.

          Kiedyś, jak Polak jechał na saksy, to zabierał kabanosy. Ich trwałość był wręcz niewiarygodna. A teraz. Młodszym uczestnikom forum chciałbym uzmysłowić jedno: obecnie sprzedawane kabanosy 25 lat temu kwalifikowałyby się, jako produkt pomiędzy "zwyczajną", a "podwawelską". Tradycyjna technologia produkcji "polędwicy sopockiej" pozwalała na przechowywanie tego produktu 12 miesięcy (bez folii i impregancji). Spróbujcie tego dzisiaj - zazwyczaj nie nadaje się do jedzenia już po 3 dniach.

          Każdy kraj, ba region w UE, obronił swoje lokalne przysmaki, wbrew standardom unijnym, a my płaczemy nad tym, że po wejściu do Unii pożegnamy się z oscypkiem.


          Smutne. Chyba upiekę sobie kawałek schabu. Świetne mięso na zimno.

        • Gość: leszlong Re: tak zwany żółty ser: Dobre bo polskie:)) IP: *.rzeszow.msk.pl 15.10.02, 22:17
          Gość portalu: pinos napisał(a):

          > > Może za jakieś 10 lat, jak dobrze pójdzie i wiecej rodaków będzie jeździć
          > za
          > > granicę nie po to, aby zbierac borówki, ale żeby coś zobaczyć i zjeść jak
          > > ludzie, w normalnych knajpach, przestaniemy mówić o nadzwyczajnych walorac
          > h
          > > polskiego masła, chleba, bigosu, żurku, fasolki po bretońsku, krwawej kis
          > zki
          > >i placków ziemniacznych z cukrem? Może ktoś odkryje, że w każdym państwie
          > > zachodnim można kupic wiejski chleb, wiejski ser (ser, nie twaróg ze
          > > skwaśniałego mleka)wiejskie wędliny...

          Ostatnio byłem w NIemczech i zdumiałem się że nie uraczysz tam soli bez
          konserwantów (!!!) tak tak, bo dziwnie smakowała i na opakowaniu było napisane
          że jest tam chemicznie przedłużona trwałość jakimś konserwantem (jakby się
          miała sól zepsuć??). Ponadto często dodają do przeciętnych tzw. ketchupów
          dodatku w postaci sacharyny. Ble, ble.
          Co do chleba na Węgrzech to smakował mnie ten robiony z kukurydzy. Nawiązując
          do żurku czy innych tego typu potraw polskich (kiszona kapusta, kiszone ogórki,
          barszcz itp.) to na zachodzie uważają je na potrawy nie do zjedzenia, bo są
          zepsute (takie słyszałem opinie wielu dudzoziemców). Więc może jednak mają
          nadzwyczajne walory te potrawy?
          • felinecaline Re: tak zwany żółty ser: Dobre bo polskie:)) 15.10.02, 23:13
            ????????Zepsute? Moi francuscy znajomiobzeraja sie nieprzyzwoicie
            zurkiem "mojej" produkcji (tzn z zakwasu przywiezionego z Polski, bo na
            tutejszych surowcach mi "nie wychodzi".Taki sam los spotyka "moj" bigos i wcale
            nieprawda, ze kiszona kapusta to TYLKO i wylacznie polska specjalnosc. Jest
            baza alzackiej choucroute, tylko, ze w tej alzackiej miesa i wedliny nie
            sa "wtopione" bezksztaltna masa nasuwajaca skojarzenie z niedojedzonymi
            resztkami z talerzy (powod plajty jednej z paryskich polskich restauracji) a
            podane obok, bardzo dekoracyjnie i konsument czestuje sie tym z calego
            asortymentu, na co mu przychodzi "oskoma". Natomiast 99,9 % Francuzow z
            obrzydzeniem patrzy na zsiadle mleko. A tzw "fasolka po bretonsku"? toz to
            bardziej "przasna" wersja tuluzanskiego "cassoulet" - jako zywo o dobre 600 km
            od Bretanii. Twoj Bretonczyk musial wiec byc "bywaly", bo pod polska nazwa
            bajstarsi bretonczycy tej potrawy nie znaja.
            • felinecaline Re: tak zwany żółty ser: Dobre bo polskie:)) 15.10.02, 23:14
              sprostowanie: los bigosu jest taki sam w sensie, ze jest pozerany a NIE, ze mi
              nie wychodzi.
          • Gość: sz Re: tak zwany żółty ser: Dobre bo polskie:)) IP: *.atr.bydgoszcz.pl 17.10.02, 09:43
            > Ostatnio byłem w NIemczech i zdumiałem się że nie uraczysz tam soli bez
            > konserwantów (!!!) tak tak, bo dziwnie smakowała i na opakowaniu było
            napisane

            a kup w POLSCE normalną SOL!
            nie ma soli grubej, kamiennej
            jest tylko super miał, super chemia
            Janikowskie Zakłady Sodowe Inowrocław
            i tyle
            o soli morskiej (we Frnacji innej chyba nie sprzedaja - ja nie widzialem) nie
            wspomnę
            • the_ladybird Re: tak zwany żółty ser: Dobre bo polskie:)) 17.10.02, 10:13
              Gość portalu: sz napisał(a):

              > a kup w POLSCE normalną SOL!
              > nie ma soli grubej, kamiennej
              > jest tylko super miał, super chemia
              > Janikowskie Zakłady Sodowe Inowrocław
              > i tyle
              > o soli morskiej (we Frnacji innej chyba nie sprzedaja - ja nie widzialem) nie
              > wspomnę

              hej, hej, tu się chyba troszeczkę zagalopowałeś! można kupić sól morską, i to
              zarówno grubo- jak i drobnoziarnistą!
              Nie wiem, jak w innych miastach, ale we Wrocławiu na pewno można, wiem to na
              pewno. kupuję regularnie.
              • Gość: sz Re: tak zwany żółty ser: Dobre bo polskie:)) IP: *.atr.bydgoszcz.pl 17.10.02, 12:20
                nas w Bydgoszczy katują teym gówne z Janikowskich zakladow sodowych
                • the_ladybird Re: tak zwany żółty ser: Dobre bo polskie:)) 17.10.02, 12:22
                  jeśli smakuje tak jak brzmi, to naprawdę serdecznie współczuję :)
            • the_ladybird Re: tak zwany żółty ser: Dobre bo polskie:)) 17.10.02, 10:18
              Gość portalu: sz napisał(a):

              > nie ma soli grubej, kamiennej

              i jeszcze jedno. ktoś kiedyś wymyślił, że sól powinna być jodowana (co za
              bzdura!), dlatego teraz mamy to, co mamy.
            • Gość: sorry @sz IP: *.cps.pl 19.10.02, 00:36
              Pofatyguj siE do ASA na Chodkiewicza.Dzisiaj była tam sólkamienna.
    • Gość: Gal Re: tak zwany żółty ser IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 15.10.02, 23:59
      Choc wątek zaczął się od serów, to potem zboczył w kierunku jakości żywności w
      ogóle i wiecznego tematu "słoń a sprawa polska", więc pozwolę sobie o mięsie:
      Kabanos, który pamiętam z dzieciństwa, zgięty - musiał pęknąć (z takim miłym
      trzaskiem)ale wewnątrz, choć nie wilgotny, nadal był soczysty. Obecnie są
      tylko dwa rodzaje;
      1. dopóki nie wyschnie można go owijać wokół palca i nie pęknie
      2. jak wyschnie to pęka, ale można nim gwoździe wbijać a ugryźć nie sposób.
      O smaku nie wspomnę.

      Powyższa uwaga (o jakości) odnosi się do większości wyrobów wędliniarskich na
      rynku (szynki Krakus chociażby). Od dawna zastanawiałem się, co się stało i
      niedawno odwiedziliśmy starych znajomych mojej żony, którzy działają "w
      branży" i nasłuchałem się ciekawych rzeczy.

      Pytanie za trzy punkty:
      Ile szynki (wędliny) otrzymuje się z 1kg szynki (mięsa)?
      Ile? Trudno powiedzieć, ale na pewno mniej (bo przecież gotowanie, wędzenie
      itp. - musi spowodować utratę wody).
      Nic bardziej błędnego:
      1kg mięsa = 1,8kg szynki-wędliny (minimum).
      "nadwyżka" to woda + sól, która w mniej lub bardziej brutalny (STRZYKAWY!!)
      sposób jest do mięsa wprowadzana. Najgorsze, że nie są to jakieś nielegalne
      procedery nieuczciwych masarzy, a w pełni zaakceptowane
      technologie "produkcji" wędlin!
      "Wędzona" szynka Babuni, czy inna, nigdy dymu wędzarniczego nie widziała,
      tylko jest ZANURZANA w ekstrakcie (płynie) dymu wędzarniczego, a następnie
      opylana dodatkowo pyłem z węgla drzewnego (chyba)jeżeli chce się uzyskać
      suchą, szorstką skórkę...
      To co opisałem powyżej jest stosowane przez masarzy (fabryki), dodatkowo
      jednak nastrzykiwanie solanką stosują też (tym razem już nielegalnie)
      niektórzy właściciele sklepów.
      Nie pomylę się więc mocno, jeżeli powiem, że w kilogramie szynki którą
      kupujemy w sklepie, jest co najwyżej 0,5kg mięsa.

      A teraz co do słonia;
      Skąd przyszły do nas te technologie...?
      Z Zachodu oczywiście, gdzie były stosowane długo przed nami i są stosowane
      nadal (maszyny do nastrzykiwania też nie są polskiej produkcji).
      Co więcej, jakiś czas temu, kiedy półtusze importowane z Zachodu były nieco
      tańsze od polskich, nasi masarze rzucili się na nie... i szybciutko
      zrezygnowali. Dlaczego? Ano, bo okazało się, że "zachodnie" mięso, nie da się
      tak "napompować" jak polskie, chłonie wody tylko o 50%więcej niż samo waży a
      nie 80%. Czy to jest skutek innych ras, które szybciej przybierają na wadze
      (wiecej wody w mięsie), innego karmienia czy innego postępowania z półtuszami
      (może już były "moczone") - nie wiadomo, ale okazały się nieopłacalne.

      Żywność jest teraz produktem przemysłowym i liczy się tylko wydajność... i
      obawiam się, że nic się nie zmieni szybko - choć chciałbym.

      Pzdr.
      Gal


























      ;
      • Gość: Reno Re: tak zwany żółty ser IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 16.10.02, 11:11
        Brrr..
        To prawda, że praktycznie nie ma już normalnych wędlin.
    • Gość: Pan Mleko a ta nieszczesna FETA z Mlekowity? IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 16.10.02, 18:42

      slyszelem w radio butne wypowiedzie pana prezesa ... dotyczace koniecznosci
      zmiany nazwy ... pan cos gadal .. zupełne duby smalone bredził
      mysle ze sotnia grecka powinno sie pojawić i go w mleku utopić
      alebo nie owce doi chłop za kare przez lato całe
      • brenya Re: a ta nieszczesna FETA z Mlekowity? 17.10.02, 10:58
        Gość portalu: Pan Mleko napisał(a):

        >
        > slyszelem w radio butne wypowiedzie pana prezesa ... dotyczace koniecznosci
        > zmiany nazwy ... pan cos gadal .. zupełne duby smalone bredził
        > mysle ze sotnia grecka powinno sie pojawić i go w mleku utopić
        > alebo nie owce doi chłop za kare przez lato całe


        A ja b. lubie polska fete!
        • Gość: Pan Mleko Re: a ta nieszczesna FETA z Mlekowity? IP: *.atr.bydgoszcz.pl 17.10.02, 12:13

          > A ja b. lubie polska fete!

          a ja Ci proponuje sprobuj tej prawdziwej
          z mleka owczego
          • Gość: Nina1 Re: a ta nieszczesna FETA z Mlekowity? IP: 213.76.128.* 17.10.02, 13:30
            Ja ten serek lubię ale zgadzam się ze do prawdziwej fety malo podobne.
            Natomiast jako serek "no name" jest calkiem dobre (lepsze niż różnego rodzaju
            serki wiejscie i bieluchy - bez smaku bez wyrazu sama chemia)
            • Gość: Lobelia Re: a ta nieszczesna FETA z Mlekowity? IP: 195.187.102.* 17.10.02, 15:27
              O, to podobne gusta kulinarne mamy! Ja też lubię serek z
              Mlekovity, chociaż feta to oczywiście nie jest
              ("prawdziwą" fetę też lubię). Mogliby się nie wygłupiać i
              nazwać to jakoś inaczej, a nie koniecznie podszywać się
              pod inną nazwę... Natomiast za różnymi serkami typu
              "wiejskie" nie przepadam, przewaznie w pudełku jest jakiś
              przesolony twaróg z dużą ilością serwatki albo chudawa
              galaretka. Dziwią mnie także konserwanty w składzie
              reklamowanych ostatnio różnych wynalazków do smarowania
              pieczywa - nie chciałabym byc drobiazgowa, ale w
              twarożkach to chyba jednak przesada?
              • Gość: Pan Mleko Re: a ta nieszczesna FETA z Mlekowity? IP: *.atr.bydgoszcz.pl 17.10.02, 16:20
                > Natomiast za różnymi serkami typu
                > "wiejskie" nie przepadam, przewaznie w pudełku jest jakiś
                > przesolony twaróg z dużą ilością serwatki albo chudawa
                > galaretka. Dziwią mnie także konserwanty w składzie
                > reklamowanych ostatnio różnych wynalazków do smarowania
                > pieczywa - nie chciałabym byc drobiazgowa, ale w
                > twarożkach to chyba jednak przesada?

                walczmy z tym!
                mleczarze robia juz calkiem dobre kefiry i jogurty
                zrobić ser podpuszczowy to są az takie mecyje
                byle baca to kuma
                utopmy tych durnych mleczarzy w kadziach
                ale napierw szansa poprawy miesiac na wsi .... francja, holandia ... niech
                popatrza ... posmakują
                • Gość: leila oj ludzie ludzie IP: *.ppp.get2net.dk 17.10.02, 21:09
                  oj ludzie ludzie w dupach wam sie poprzewracalo, albo za granica nigdy nie
                  byliscie.wedliny za granica to sama chemia przy ktorej najtansza kielbasa
                  polska to delikates,sera bialego w ogole nie ma !mieszkam od 12 lat w Dani
                  gdzie nie znaja kielbas w tym pojeciu jak u nas tylko slone parowki ,kazy z nas
                  emigrantow teskni za polskim jedzeniem.
                  • Gość: Lobelia Re: oj ludzie ludzie IP: 195.187.102.* 18.10.02, 10:06
                    Osobiście konsumowałam za granicą wiele pysznych
                    produktów regionalnych. Że innych niż w Polsce, to nie
                    znaczy, że gorszych. Jakość produktów w innych krajach
                    jest jednak problemem konsumentów tam zamieszkałych, ja
                    natomiast mieszkając w Polsce obserwuję pogarszanie się
                    jakości wędlin i nabiału i bardzo mnie to martwi.
                    Możliwe, że polska kiełbasa jest nadal lepsza od
                    duńskiej, ale mnie bardziej obchodzi to, że jest gorsza
                    od takiej jaka mogłaby być wedle tradycyjnych receptur.
                    Jeśli to, że chciałabym móc byc dumna z tradycyjnych
                    polskich wyrobów, tak jak są z nich dumni ludzie w innych
                    krajach oznacza, że mi się w d... przewróciło... Bez
                    komentarza ... A naprawdę jest coraz gorzej - ja już znam
                    takich emigrantów tęskniących za polską kiełbasą, którzy
                    bardzo się rozczarowali po kupnie kabanosa i to wcale nie
                    najtańszego supermarketowego.
                    • the_ladybird Re: oj ludzie ludzie 18.10.02, 12:01
                      Gość portalu: Lobelia napisał(a):

                      > ja
                      > natomiast mieszkając w Polsce obserwuję pogarszanie się
                      > jakości wędlin i nabiału i bardzo mnie to martwi.
                      > Możliwe, że polska kiełbasa jest nadal lepsza od
                      > duńskiej, ale mnie bardziej obchodzi to, że jest gorsza
                      > od takiej jaka mogłaby być wedle tradycyjnych receptur.

                      Mnie się wydaje, że problem jest podwójny:

                      - po pierwsze tkwi w polskiej biedzie. zupełnie niedawno (późną wiosną lub
                      wczesnym latem) tuż obok mojego domu został otwarty sklep spożywczy. Mieli
                      ambitne plany, całkiem niezłe produkty, dobre (tu może trochę przesadziłam, ale
                      lepsze niż przeciętnie) wędliny i mięso... w swojej naiwności zakupiłam tam
                      ostatnio nie-całkiem-tanie orzeszki. były stare, niesmacze, po prostu zleżałe.
                      Mogę się założyć, że leżały tam od samego początku sklepu.
                      A sklep dzisiaj? kiepskie mięso, szynka za 16 zet... ale ludzie kupują. bo na
                      nic innego ich nie stać. bo... ale to już drugi problem.

                      - druga sprawa to brak kultury jedzenia. I to jest chyba poważniejsze.

                      Nie jesteśmy narodem smakoszy. Nie mamy własnego zdania.

                      Zapychamy się jakimiś nędznymi erzatzami, jogurcikami na pulpie owocowej
                      (błe....), uważając w swojej naiwności, że to zdrowe, albo jedzeniem z
                      puszki 'nadającym się do spożycia' przez 4-5 miesięcy (...) albo
                      pretensjonalnie odwiedzamy bary sushi mimo tego, że nie potrafimy nawet
                      porządnie trzymać pałeczek i nie wiemy, co to właściwie jest to sushi
                      (zapytajcie kogokolwiek, dziewięć na dziesięć osób powie, że sushi to surowa
                      ryba :D) a nawet nam to jedzenie nie smakuje.
                      Ale przecież nie wypada się do tego przyznać! trzeba być trendy!

                      I dopóki nie dojrzejemy do tego, że lepiej kupić trzy plasterki dobrej szynki
                      zamiast pół kilograma okropnej, wstrętnej podróby, dopóki nie dotrze do nas, że
                      jeśli kilo mięsa kosztuje kilkanaście złotych a kilo kiełbasy pięć - sześć to
                      coś jest bardzo nie w porządku, będzie tak źle, jak to tylko jest możliwe :(

                      ech...


                      ps. a ja dalej będę jeść "fetę" z Mlekowity :)
                      bo ją lubię, natomiast nie lubię tej greckiej, prawdziwej :) wolno mi, a co!
                      • Gość: Lobelia Re: oj ludzie ludzie IP: 195.187.102.* 18.10.02, 12:31
                        Pozdrawiam współwielbicielkę serka z Mlekovity ;).
                        Co do przyczyn pogarszania się jakości żywności, to
                        oczywiście bieda i brak kultury jedzenia mają tu swoje
                        znaczenie. Ale z drugiej strony bardzo często jest też
                        tak, że cena zupełnie nie odzwierciedla jakości i
                        kiełbasa za 30 zł nie jest wcale (lub w niewystarczającym
                        stopniu) lepsza od takiej za 7 zł. Tak się czepiam tej
                        wędliny uparcie chociaż już duzo o niej było, chociaż o
                        innych produktach też można to powiedzieć (np. słodycze),
                        ale to najprostszy przykład. Nigdzie na świecie
                        najlepszej żywności nie produkuje się masowo i nie
                        sprzedaje w supermarketach, nie wszystkich też na nią
                        stać. Jest to szansa na zaistnienie na rynku dla małych
                        wytwórców, a u nas co? Mali wytwórcy postępują tak jak
                        jedna firma w moim rodzinnym mieście, która regularnie
                        truje klientów wyrobami garmażeryjnymi. Trują, zamykają
                        ich, a oni się rejestrują na nowo, zdaje się już pod
                        piątą kolejną nazwą. Jest trochę ludzi, którzy się
                        starają cos robić, ale i wielka ilość takich, którzy
                        myślą tylko o szybkim zysku na krótką metę i produkują
                        np. pseudooscypki maczane w herbacie albo "łącką
                        śliwowicę" z ruskiego spirytusu.
                  • Gość: Pan wędlina wedliny IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 18.10.02, 10:41
                    Dania Niemcy ... NIE
                    wedliny suche FRANCJA I WLOCHY (moze też HISPAN) - zdecydowanie tak
                    ty kupujesz zle wedliny muszisz kupowac lokalne po wsiach podrozowac
                    gadają o samej chemii ... bredzisz ... PARDON bez obrazy
                  • Gość: Nina1 Re: oj ludzie ludzie IP: 213.76.128.* 18.10.02, 12:49
                    Nic mi się nigdzie nie poprzewracało, ale w różnych krajach zaobserwowałam taką
                    rzecz, że tanie żarcie supermarketowe jest niestrawne, natomiast można (drożej
                    i często w małych sklepikach w odległych dzielnicach) kupic na prawdę pyszne
                    regionalne specjały produkowane tradycyjnie. I chciałabym żeby u nas też tak
                    było, bo problem w tym, że w Polsce za bardzo nie ma wyboru - tylko
                    supermarketowa sieczka. A przecież pamiętam, ze kiedyś oplacało sie rolnikom
                    produkować np domowe wendliny - kiedy w sklepach nic nie było, "na lewo"
                    kupowało się kiełbasy, mięso etc, i to było dobre, a teraz podobno im się nie
                    opłaca... Niestety
                    • Gość: leilla a jednak nie IP: *.ppp.get2net.dk 18.10.02, 21:16
                      no to chyba w innych krajach bo tutaj nie istnieja sklepiki ze
                      specjalami ,chyba ze arabskimi lub tureckimi sa tam nawet dobre kielbasy
                      (watpie czy naturalne)-maja 80 % miesa a nie 30%jak dunskie(reszte stanowi
                      maczka kartoflana.mozna tu nawet kupic kartofellpolse-kielbase
                      kartoflana.specjaly dunskie dawno upadly,za drogie byly,nikt nie kupowal, jako
                      przyklad podaja np fabryki lodow uzywajace naturalnych skladnikow- ostala sie
                      tylko jedna z dawnych lat- reszta upadla.w Polsce jakosc wedlin pogorszyla sie -
                      przyznaje ,ale i tak sa o niebo lepsze niz te w Dani.
                      • Gość: sz Re: a jednak nie IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 18.10.02, 23:03
                        mnie sie duńskie tylko zle kojarzy
                        chyba ze sledź
                        • Gość: leila Re: a jednak nie IP: *.ppp.get2net.dk 19.10.02, 11:04
                          nawet sledzie spie...li bo robia je na slodko bleeee
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka