Dodaj do ulubionych

Zwyczaj zabierania restauracyjnych resztek do domu

IP: 138.233.138.* 12.11.02, 16:55
Interesujacy artykul i dobrze, ze o tym zaczyna sie dyskutowac.
Wiele lat temu wydawalo sie tez i dla mnie to wynoszenie resztek
niezjedzonego np. obiadu jakos nienaturalnym zwyczajem i
wstydliwym. Po pewnym czasie zadalem sobie pytanie, dlaczego
nie. Za obiad zaplacilem i co stanie sie z ta reszta
zostawionego na talerzu jedzenia. Latwiej byloby zabrac resztki
jedzenia, gdyby np. kelner zapytal klienta, czy ma np. zapakowac
do specjalnej torebki. Bariery wstydu i tradycji sa czasami nie
do pokonania. Jestem za tym, aby kelnerzy rozpoczeli informowac
klientöw, ze jest tez i mozliwosc zabranie niezjedzonego do
konca jedzenia. Pozdrowienia dla autora artykuly.
Obserwuj wątek
    • Gość: Karuna Re: Zwyczaj zabierania restauracyjnych resztek do IP: 167.167.56.* 23.11.02, 01:05
      Jest to rzeczywiscie ciekawe. Jestem od lat w Stanach gdzie to
      sie robi prawie zawsze (oprocz bardzo ekskluzywnych restauracji)
      i miesiac temu odwiedzila mnie mama z Polski, ktorej po prostu
      oczy wyszly na wierzch kiedy poprosilam o kartonik. Ja juz
      zupelnie zapomnialam, ze tego w Polsce sie nie robi. Moja mama
      bylo mna bardzo zawstydzona, ale po kilku tygodniach chodzenia
      po knajpach sama zaczela prosic o zapakowanie!
      • isteri Re: Zwyczaj zabierania restauracyjnych resztek do 23.11.02, 04:21
        W Chinach tez jest to powszechnie stosowane, kazda restauracja bez wzgledu na
        renome ma specjalne opakowania "na wynos".
        Co ciekawsze nie wypita butelke wina czy wodki mozna zostawic w restauracji
        (naklejaja na nia nazwisko klienta) i dokonczyc nastepnym razem.



    • jan_kowal Re: Zwyczaj zabierania restauracyjnych resztek do 23.11.02, 10:32
      Ja jednak mam opory przed zabieraniem jedzenia do domu. Mimo wszystko dziwnie
      to wyglada.
      • Gość: rak Re: Zwyczaj zabierania restauracyjnych resztek do IP: *.proxy.aol.com 23.11.02, 16:47
        Faktycznie wlasnie w Stanach pierwszy raz spotkalam sie z takim zwyczajem. Te
        ogromne ilosci jedzenia jakie tam podaja sa dla nas europejczykow nie
        do "zwalczenia". Jakie bylo moje zaskoczenie gdy kelnerka , bez pytania,
        przyniosla mi opakowanie "na wynos". Odmowilam, bo mieszkalam w hotelu, ale
        nadziwic sie nie moglam. W Niemczech czesto praktykuja to w restauracjach
        azjatyckich. Pozdr rak
        • Gość: Izabella Re: Zwyczaj zabierania restauracyjnych resztek do IP: *.vgernet.net 23.11.02, 21:22
          Mieszkam w USA od kilku lat i zwyczaj ten doprowadza mnie do szewskiej
          pasji.Nawet w dobrych restauracjach pytaja sie czy resztek nie zapakowac, co
          dla mnie ejst szczytem. Ja tego nie rozumiem dlaczego ludzie zabieraja jedzenie
          do domu??? Czy frytki , pizza odgrzewana nastepnego dnia smakuje ??? Mnie to by
          przez gardlo nie przeszlo. Albo cwiardka niedokonczonego steku na drugi dzien
          na sniadanko, sladka z ktorej zostalo piec lisci salaty, zabierac bo sie za to
          zaplacilo?? Zaplacilam aby nie gotowac, aby spedzic milo czas w restauracji a
          nie zajmowac sie resztkami pozostawionymi na talerzu brrrrr.....
    • asiall Re: Zwyczaj zabierania restauracyjnych resztek do 23.11.02, 21:46
      Zdarza się, że jestem w jakiejś restauracji i okazuje się, że akurat w tym momencie muszę wyjść bo mam się zjawić zupełnie gdzieś indziej. W tym wypadku w 100% popieram zabranie ze sobą jedzonka. Bo niby co, zdążyłam zjeść parę gryzów, kiszki nadal mi marsza grają a ja mam wsyzstko zostawiać i głodna lecieć dalej? Wtedy bardoz poręczne są opakowania na wynos, dokończę jeść po drodze.
      Rozśmieszyło mnie określenie używane w Stanach na takie opakowania: doggie bag - psia torebka:) tak jakby to jedzonko było dla pieska:)
    • Gość: kluba1 Re: Zwyczaj zabierania restauracyjnych resztek do IP: *.we.client2.attbi.com 23.11.02, 23:11
      zabieram do domu wszystko, za co zaplacilam. Co z tym robie pozniej alebo na
      drugi dzien ? Czy mi smakuje odgrzewana pizza czy daje resztki psu lub kotu -
      nie istotne!! Istotne jest to, ze moge sama o tym zadecydowac , tak jak
      decyduje o jedzeniu pozostalym na talerzu w domu. W domu poza tym moge
      regulowac swoja porcje - gdy jem poza domem - nie !! A poza tym tak to
      paskudnie brzmi - zabieranie restauracyjnych resztek do domu - tak jak by sie
      ze wszystkich talerzy zbieralo!! To jest poprostu zabieranie swojego
      oplaconego jedzenia z soba!!Nie wiem, jak teraz jest w Polsce ale kiedys ani
      sie tak zbytnio po restauracjach nie chodzilo, fast-food tez nie bylo takie
      znane a pojemniczkow tez nikt by nie uswiadczyl. Tutaj, w USA , gdy zamowie
      sandwich ( a sa tutaj olbrzymie) i jest podawany z frytkami i np, coleslaw to
      na ogol polowka kanapki jest pakowana i zabierana do domu - za duzo jedzenia.
      Nie wszdzie mozna zamowic 1/2 porcji - a dlaczego zostawiac cos, za co sie
      zaplacilo i pozniej wcale nie jest takie zle do przegryzienia?? Co w tym
      dziwnego?
      • aniutek Re: Zwyczaj zabierania restauracyjnych resztek do 24.11.02, 18:29
        uwazam to za zupelnie naturalne, porcje w Stanach sa ogromne- dla mnie najczesciej nie do
        zjedzenia w calosci a chinskie czy wloskie jedzenie smakuje pysznie odgrzane.
        a kanapka jak napisala Kluba1 coraz czesciej serwowana z kubkiem zupy, frytkami l;ub salata
        jest olbrzymia, zawsze biore do domu na pozniej lub dla bezdomnego. Po co wyrzucac? To
        jednak marnotrastwo i brak szacunku do ludzkiej pracy.
    • popotamka Re: Zwyczaj zabierania restauracyjnych resztek do 24.11.02, 22:16
      Amerykańskie doggie bag przyjmują się i u nas... W wielu restauracjach, tych
      dobrych też, a może przede wszystkim... Osobiście nie widzę nic złego w
      odgrzniu sobie fajitas następnego dnia, pozdrawiam:)
      • Gość: AST Re: Zwyczaj zabierania restauracyjnych resztek do IP: *.dialo.tiscali.de 25.11.02, 08:25
        Jestem absolutnie na NIE!

        Podobnie jak Izabella dla mnie wyjscie do restauracji (przez restauracje
        rozumiem cos wiecej niz pizzeria czy amerykanskie jadlodajnie serwujace
        olbrzymie sandwiches) jest prawie zawsze okolicznoscia towarzyska, w czasie
        ktorej lubie delektowac sie nie tylko smakiem potraw, ale i ich kompozycja na
        talerzu.

        W Europie panuje moda na nouvelle cuisine i porcje sa zwykle niewielkie.
        Po wyjsciu z rastauracji zostaja wspomnienia smaku i widoku potraw. To wszystko
        zostaloby zrujnowane, gdyby zapakowano mi resztki do torebki i gdybym miala to
        na drugi dzien odgrzac!

        Mam szczera nadzieje, ze Europa oprze sie zwyczajowi doggy bags w restauracjach.
        • Gość: just. Re: Zwyczaj zabierania restauracyjnych resztek do IP: 212.160.236.* 17.12.02, 14:27
          No to przecież zawsze możesz odmówić! Czy nie tak?
    • hania_76 Re: Zwyczaj zabierania restauracyjnych resztek do 25.11.02, 10:35
      Zabierania do domu tzw. doggy bag nauczyłam się w Stanach i nie widzę w tym
      żadnego "obciachu". Czasami po prostu zdarza się zamówić więcej, niż człowiek
      jest w stanie zjeść na raz :)
    • yawokim Re: Zwyczaj zabierania restauracyjnych resztek do 25.11.02, 14:27
      hartkor!!!
      ale co kraj to obyczaj
      • Gość: minia NIEEEEEE! IP: *.proxy.aol.com 12.12.02, 13:27
        ...OBRZYDLIWE...
        czy pakują osobno każde danie czy może wszystko do jednej bag
        razem z deserem hehehe...
        Nie wyglupiajmy się drodzy panstwo.
        Amerykanskie zwyczaje rzadko kiedy odznaczaja sie dobrym
        smakiem. Nie zawsze wzgledy praktyczne powinny decydowac on
        jakims zachowaniu. Jest jeszcze jedno... wyczucie i oglada.
        • Gość: kluba1 Re: NIEEEEEE!/do minia IP: *.we.client2.attbi.com 13.12.02, 23:20
          Gość portalu: minia napisał(a):

          > ...OBRZYDLIWE...
          > czy pakują osobno każde danie czy może wszystko do jednej bag
          > razem z deserem hehehe...
          > Nie wyglupiajmy się drodzy panstwo.
          > Amerykanskie zwyczaje rzadko kiedy odznaczaja sie dobrym
          > smakiem. Nie zawsze wzgledy praktyczne powinny decydowac on
          > jakims zachowaniu. Jest jeszcze jedno... wyczucie i oglada.
          Wyczucie i oglada ... No tak! A jak bys okreslila twoj brak tolerancji?? Rob
          co chcesz i daj innym ta sama mozliwosc.
    • Gość: Viola Re: Zwyczaj zabierania restauracyjnych resztek do IP: *.poznan.dialup.inetia.pl 12.12.02, 13:44
      Ostatnio w restauracji dostaliśmy po olbrzymiej porcji kaczki, do tego pyzy,
      kapusta, wieelki talerz wszystkiego. Ledwo spróbowałam kaczkę. I co? Miałam to
      zostawić? Dziwnym trafem mam szacunek do jedzenia i staram się go nie marnować.
      W drogich restauracjach nie zabieram nic ze sobą bo poprostu porcje są tak
      drobne, do posmakowania, że nie ma co zabierać. Poza tym inne miejsce, inna
      sytuacja.
      Ale w innych się nie wstydzę i nie uważam, że brak mi ogłady. Tak droga minnie,
      kulturalni ludzie wg Ciebie, nie proszą o zapakowanie jedzenia i zapewne nie
      kupują w tanich sklepach typu Leader Price, co? Dziwna Twoja miara.
      Dla Twojej informacji: z osobnych talerzy pakują w osobne pojemniki.

      Może nastepnym razem powinnam zostawić tą kaczkę... Może ktoś, kto się wstydzi
      zabierać "resztki" dostanie z niej roladę?
      • Gość: AST Re: Zwyczaj zabierania restauracyjnych resztek do IP: *.dialo.tiscali.de 12.12.02, 14:48
        Gość portalu: Viola napisał(a):


        > W drogich restauracjach nie zabieram nic ze sobą bo poprostu porcje są tak
        > drobne, do posmakowania, że nie ma co zabierać. Poza tym inne miejsce, inna
        > sytuacja.
        > Ale w innych się nie wstydzę i nie uważam, że brak mi ogłady.

        Czlowieka z oglada, czy z KLASA, droga Violu, poznaje sie miedzy innymi po tym,
        ze zachowuje sie tak samo u Fukiera jak i w barze mlecznym.

        > Tak droga minnie,
        > kulturalni ludzie wg Ciebie, nie proszą o zapakowanie jedzenia i zapewne nie
        > kupują w tanich sklepach typu Leader Price, co?

        Gdzie minnie pisze, ze ludzie kulturalni nie kupuja w tanich sklepach?
        KLASA nie zawsze z KASA w parze chodzi.
        I znowu - ludzie z klasa tak samo sie zachowuja w tanim supermarkecie, jak i w
        butiku Valentino...


        • Gość: Viola Re: Zwyczaj zabierania restauracyjnych resztek do IP: *.poznan.dialup.inetia.pl 12.12.02, 15:00
          Nadal nie widzę związku między ogładą i tą, wyróżnioną przez Ciebie, klasą a
          poproszeniem kelnera o zapakowanie tego czego już nie dało się rady zjeść.
          Czy Wam się wydaje, że ludzie proszą o resztkę ziemniaka oblanego sosem i
          ostatni kęs kotleta?
          Jejku, teraz sobie właśnie przypomniałam, jak zabrałam resztki z chińskiej
          restauracji. Nawet nie z tego talerza co jadłam, tylko z półmisków, bo w taki
          sposób tam podają. Jejku, co za wstyd, tak? Brak mi ogłady? Mimo, że sama nie
          poprosiłam, tylko kelner mi to zaproponował?
          Ah... Co gorsze, zabraliśmy niewykorzystane porcje z własnego przyjęcia
          ślubnego. Nasi znajomi też wzięli. Jej, co za towarzystwo z nas!
          • aka10 Re: Zwyczaj zabierania restauracyjnych resztek do 12.12.02, 18:56
            Ja bym osobiscie resztek z restauracji nie brala.Jesli czegos nie zjadlam jak
            bylo cieple i ladnie podane,to na pewno nie bede jadla resztek w domu
            odgrzewanych w mikro.A z drugiej strony,to popatrzmy na tych Amerykanow,jak
            wygladaja,jak chodzi o tusze.Z cala pewnoscia sie te resztki brane do domu do
            tego przyczyniaja.Pozdrowienia.
          • Gość: AST Resztki z wesela IP: *.dialo.tiscali.de 13.12.02, 15:57
            Gość portalu: Viola napisał(a):


            > Ah... Co gorsze, zabraliśmy niewykorzystane porcje z własnego przyjęcia
            > ślubnego. Nasi znajomi też wzięli. Jej, co za towarzystwo z nas!

            Violu, nie widzisz roznicy miedzy zabraniem do domu polowy tortu z ktorego
            zostaly odkrojone porcje a zabraniem nadgryzionej, niedojedzonej porcji tortu?
            Lub miedzy zabraniem talerza na ktorym zostalo pare calych kotletow schabowych
            a zabraniem polowy nadgryzionego kotleta?
          • quba Re: Zwyczaj zabierania restauracyjnych resztek do 16.12.02, 08:01
            Gość portalu: Viola napisał(a):

            > Nadal nie widzę związku między ogładą i tą, wyróżnioną przez Ciebie, klasą a
            > poproszeniem kelnera o zapakowanie tego czego już nie dało się rady zjeść.
            > Czy Wam się wydaje, że ludzie proszą o resztkę ziemniaka oblanego sosem i
            > ostatni kęs kotleta?
            > Jejku, teraz sobie właśnie przypomniałam, jak zabrałam resztki z chińskiej
            > restauracji. Nawet nie z tego talerza co jadłam, tylko z półmisków, bo w taki
            > sposób tam podają. Jejku, co za wstyd, tak? Brak mi ogłady?


            oczywiście że brak Ci ogłady
        • sublustris Re: Zwyczaj zabierania restauracyjnych resztek do 16.12.02, 07:43
          Moim zdaniem czlowiek z klasa to taki, ktory nie krytykuje obcych kultur, nie
          dziwi sie zbytnio, potrafi dostosowac sie do otoczenia i postepuje zgodnie z
          lokalnymi zwyczajami tak, aby nikogo przy tym nie urazic(najczesciej nie
          mlaszcze, daje duze napiwki i jest mily dla obslugi).
          Trzymanie sie za wszelka cene zasad europejskiego "savoir vivre" gdy czas na
          jedzenie pedow bambusa w azjatyckiej knajpce (tudziez frytek w amerykanskiej)
          jest godne nudziarza lub ignoranta.
    • Gość: tipi Re: Zwyczaj zabierania restauracyjnych resztek do IP: *.35.11.vie.surfer.at 13.12.02, 16:43
      Gość portalu: Janek napisał(a):

      > Interesujacy artykul i dobrze, ze o tym zaczyna sie dyskutowac.
      > Wiele lat temu wydawalo sie tez i dla mnie to wynoszenie resztek
      > niezjedzonego np. obiadu jakos nienaturalnym zwyczajem i
      > wstydliwym. Po pewnym czasie zadalem sobie pytanie, dlaczego
      > nie. Za obiad zaplacilem i co stanie sie z ta reszta
      > zostawionego na talerzu jedzenia. Latwiej byloby zabrac resztki
      > jedzenia, gdyby np. kelner zapytal klienta, czy ma np. zapakowac
      > do specjalnej torebki. Bariery wstydu i tradycji sa czasami nie
      > do pokonania. Jestem za tym, aby kelnerzy rozpoczeli informowac
      > klientöw, ze jest tez i mozliwosc zabranie niezjedzonego do
      > konca jedzenia. Pozdrowienia dla autora artykuly.







      przeczytalam ten twoj list i wszystkie komentarze i widze ze porownuje sie
      tylko polske z ameryka a ja mieszkam w kraju europejskim ale nie w polsce i
      nie jest to tam zadnym problemem. Jak ktos chce zabrac cos w reastauracji z
      soba, nikogo to nie dziwi ani nie ma z tego powodu artykulow w gazetach.
      Mysle ze to sprawa indywidualna kazdego czlowieka.
      W restauracjach bywam czesto, i nie tylko dlatego zeby sie spotkac ze
      zanjomymi i rozkoszowac przy stole i oprocz napelnienia brzuszka, zadbac o
      ducha. Czesto ide po prostu zjesc obiad z mezem jezeli praca nie pozwolila nam
      w normalnych godzinacha na zjedzenie obiadu w domu lub maz wyjdzie z zalozenia
      ze zamiast stac w kuchni mozemy posiedziec "przy talerzu" i porozmawiac (dla
      czepliwych powiem z gory ze bardzo chetnie gotuje w domu ale nie zawsze czas
      mi na to pozwala.) Czasami porcje sa tak duze ze naprawde nie mozna zjesc
      wszystkiego a np zjadloby sie z checia, bo smakuje niesamowicie, np. za 2
      godziny. Nie musi zawsze codzic o pieniadze, zaplacilam wiec musze zabrac.
      Posumowujac temat: nie musze sie pukac w glowe lub rysowac kolek na czole
      jezeli widze ze ktos cos z soba zabiera. Tolerancja tez nalezy do dobrego
      wychowania o ktorym tak duzo w komentarzach.
    • mantha Re: Zwyczaj zabierania restauracyjnych resztek do 13.12.02, 16:43
      Juz od dawna o tym myslalam, zwlaszcza po tym, jak kilka razy jadlam w
      Sfinksie, gdzie porcje sa naprawde spore. Moze sie to komus podobac, czy nie
      podobac, ale fajnie jest w ogole miec taka mozliwosc, bez zbednego krygowania
      sie i czajenia.
      Wydaje mi sie jednak, ze niektorzy forumowicze nie wyczuwaja pewnego niuansu, o
      ktorym juz chyba byla tutaj mowa: mianowicie chodzi mi o to zabieranie
      ostatniego kesa, a zabieranie tego, z czym ewidentnie sie przeliczylismy
      skladajac zamowienie... chyba czujecie o co chodzi?
      • Gość: NIna1 Re: Zwyczaj zabierania restauracyjnych resztek do IP: 213.76.128.* 13.12.02, 17:12
        Zgadzam się z autorami/kami dwóch ostatnich postów - dodam jeszcze że ja często
        zamawiam dużo więcej niż jestem w stanie zjeść bo np mam ochotę skosztować
        dwóch dan a w zołądku mieści mi się niecałe jedno. Acha, no i wiadomo że nie
        dotyczy to np sytuacji gdy restauracja jest miejscem romantycznej randki, ale
        gdy po pracy idę z przyjaciółką czy mężem do zwykłej restauracyjki, to nie
        widze nieczego złego żeby resztkę (nie jeden gryz czy liśc sałaty, ale w moim
        przypadku często dwie połówki porcji) zabrać do domu. Ale raczej nie
        ryzykowałabym takiego zachowania podczas business lunchu - jak widać sprawa
        wzbudza wiele kontrowersji,....
    • Gość: Polly Re: Zwyczaj zabierania restauracyjnych resztek do IP: *.wielun.sdi.tpnet.pl 13.12.02, 19:07
      Gość portalu: Janek napisał(a):

      > Interesujacy artykul i dobrze, ze o tym zaczyna sie dyskutowac.
      > Wiele lat temu wydawalo sie tez i dla mnie to wynoszenie resztek
      > niezjedzonego np. obiadu jakos nienaturalnym zwyczajem i
      > wstydliwym. Po pewnym czasie zadalem sobie pytanie, dlaczego
      > nie. Za obiad zaplacilem i co stanie sie z ta reszta
      > zostawionego na talerzu jedzenia. Latwiej byloby zabrac resztki
      > jedzenia, gdyby np. kelner zapytal klienta, czy ma np. zapakowac
      > do specjalnej torebki. Bariery wstydu i tradycji sa czasami nie
      > do pokonania. Jestem za tym, aby kelnerzy rozpoczeli informowac
      > klientöw, ze jest tez i mozliwosc zabranie niezjedzonego do
      > konca jedzenia. Pozdrowienia dla autora artykuly.

      A ja Bym zabrała np, dla mojego pieska i nie ma w tym nic obrzydliwego. W
      dodatku gdybym była w spólnocie squotu to specjalnie podchodzilabym do
      sporzywajacych i grzecznie spytała czy resztki mozna wziąc dla biednych i
      potrzebujacych ludzi którzy czesto grzebia w śmietnikach -a czy to nie jest
      obrzydliwe???
      • anna_wu Re: Zwyczaj zabierania restauracyjnych resztek do 14.12.02, 04:52
        Naprawde smiesza mnie ludzie, ktorzy na sama mysl wynoszenia jedzenia z
        restauracji tak bardzo sie obrzydzaja. Sztywniaki i tyle:). Ja restauracje
        traktuje raczej bardzo luzno i tak sie zazwyczaj w nich czuje. Czy jak
        gotujecie w domu i zostanie jedzenie po kolacji to wyrzucacie to do smietnika?
        Ja w domu, wkladam wszystko w plastykowe pudelka i pakuje do lodowki. Mam
        szacunek do jedzenia i bardzo nie lubie kiedy sie niepotrzebnie marnuje.
        Wydaje mi sie, ze nawet wypada wziac reszte dania poniewaz oznacza to, ze nam
        bardzo smakowalo i nie mozemy pozwolic na wyrzucenie tego co zostalo do smieci.
        Musze jednak zauwazyc, ze tylko w USA spotkalam sie z ilosciami nie do
        przejedzenia:), w Polsce takich "problemow" nie mialam.
        • Gość: AST Re: Zwyczaj zabierania restauracyjnych resztek do IP: *.dialo.tiscali.de 15.12.02, 14:26
          anna_wu napisała:

          > Naprawde smiesza mnie ludzie, ktorzy na sama mysl wynoszenia jedzenia z
          > restauracji tak bardzo sie obrzydzaja. Sztywniaki i tyle:). Ja restauracje
          > traktuje raczej bardzo luzno i tak sie zazwyczaj w nich czuje.


          Kwestia stylu.
          Zauwaz ze dwie korespondentki przyznajace sie do tego, ze zabieraja resztki z
          restauracji pisza, ze nie zrobily by tego na business lunch czy w "lepszej"
          restauracji...

          Podobna dyskusje moznaby prowadzic na temat:
          -czy latem mozna wejsc do restauracji w krotkich spodniach
          -czy na kolacje do restauracji mezczyzna moze pojsc w swetrze
          -czy w restauracji nalezy wylaczac komorke

          itp itd.

          Dbalosc o styl nie ma nic wspolnego ze "sztywniactwem".

          Czy jak
          > gotujecie w domu i zostanie jedzenie po kolacji to wyrzucacie to do smietnika?

          Resztki z talerza wyrzucam. Resztki z garnka czy polmiska nie.
          Dlatego w domu serwuje wszystko na polmiskach, a nie gotowe porcje.

          > Ja w domu, wkladam wszystko w plastykowe pudelka i pakuje do lodowki. Mam
          > szacunek do jedzenia i bardzo nie lubie kiedy sie niepotrzebnie marnuje.
          > Wydaje mi sie, ze nawet wypada wziac reszte dania poniewaz oznacza to, ze nam
          > bardzo smakowalo i nie mozemy pozwolic na wyrzucenie tego co zostalo do
          smieci.

          Jest to potwornie malostkowe...


          • anna_wu Pani AST 16.12.02, 02:23
            Ja rowniez preferuje podawnie jedzenia na polmiskach. Jest to tym bardziej
            lepsze rozwiazanie, ze kazdy moze przygotowac sobie talerz i nalozyc takie
            ilosci jakim podola.
            Wiem, ze chcesz tutaj wytlumaczyc ze sa rozne style, oczywiscie ze sa.
            Wyobrazasz sobie, ze ktos w ogole wynosi jedzenie z "bussines lunch"?:)
            Oczywiscie nie watpimy, ze pani AST jest stylowa i elegancka kobieta. Pije wino
            i sie na nim zna. Jej sztywniactwo tak naprawde nim nie jest, to jest tak zwana
            klasa.
            Ostatnie zdanie mojej poprzedniej wypowiedzi ktore komentowalas, nie mialo
            zabrzmiec tak powaznie jak to odebralas. Powinnam tam dac jakis znaczek w
            stylu";)".
          • Gość: Anka Re: Zwyczaj zabierania restauracyjnych resztek do IP: proxy / *.vf.shawcable.net 16.12.02, 03:54
            Mieszkam w Kanadzie. Niezbyt czesto chodze do restauracji, ale prawie zawsze
            kelnerzy pytaja, czy zapakowac pozostale na talerzu jedzenie. Tak sie sklada,
            ze mam dwa psy i przewaznie one maja wtedy uczte. Dlaczego mam wiec zostawiac
            to, za co zaplacilam. Zwykle to nie sa niewielkie resztki, tylko spore porcje.
            Pozdrowienia
            Anka

            • Gość: Viola Re: Zwyczaj zabierania restauracyjnych resztek do IP: *.poznan.dialup.inetia.pl 16.12.02, 12:59
              I wszystkie moje drogie, nie macie ogłady i stylu. Tak jak ja. ;)
          • Gość: Mors Re: Zwyczaj zabierania restauracyjnych resztek do IP: 217.11.133.* 20.12.02, 11:44
            Gość portalu: AST napisał(a):

            > Kwestia stylu.
            > Zauwaz ze dwie korespondentki przyznajace sie do tego, ze zabieraja resztki z
            > restauracji pisza, ze nie zrobily by tego na business lunch czy w "lepszej"
            > restauracji...

            Business lunch nie sluzy mi do zaspokojenia glodu tylko do wykonania zadan. Czy
            lepsza czy gorsza nie ma znaczenia, zaplacilem za jedzenie, jest za duza porcja
            a mi smakuje zabieram do domu i nic ci do tego.

            > Podobna dyskusje moznaby prowadzic na temat:
            > -czy latem mozna wejsc do restauracji w krotkich spodniach
            > -czy na kolacje do restauracji mezczyzna moze pojsc w swetrze
            > -czy w restauracji nalezy wylaczac komorke

            Wchodze do restauracji w t-shircie, w swetrze zabronisz mi ? Nic ci do tego,
            jesli oceniasz ludzi po tym w czym sa ubrani to zle jest z toba a nie z innymi.

            > Dbalosc o styl nie ma nic wspolnego ze "sztywniactwem".

            Ot dbalosci o styl nie stajesz sie lepszym (dobrym ) czlowiekiem, czesciej
            wrecz przeciwnie.

            > Jest to potwornie malostkowe...

            I to mowi ktos, kto zachowuje jakies chore konwenanse, bo co inni powiedza o
            mnie :-)

            Wiecej luzu :-)

            mors
    • sublustris Re: Zwyczaj zabierania restauracyjnych resztek do 16.12.02, 06:06
      Ja z mezem i przyjaciolmi mamy w zwyczaju czeste jadanie poza domem.
      Amerykanskie porcje w popularnych restauracjach (nie mylic z siecia
      fastfoodoow;-))) sa b.obfite i sluza po to, by sie nimi najesc, a nie
      jedynie "pozachwycac".
      Ta ostatnia czynnosc rezerwuje dla najdrozszych miejsc, a takze bardziej
      oficjalnych okazji. Wtedy pudelko z jedzeniem jest zbedne i nie na miejscu.
      Generalnie jestem za "braniem" - po co wyglupiac sie z "klasa" i "elegancja"
      gdy poszlo sie na obiad do np "Olive Garden" czy TGIF za jedyne 40$?
      • quba Re: Zwyczaj zabierania restauracyjnych resztek do 16.12.02, 08:07
        sublustris napisała:

        > Ja z mezem i przyjaciolmi mamy w zwyczaju czeste jadanie poza domem.
        > Amerykanskie porcje w popularnych restauracjach (nie mylic z siecia
        > fastfoodoow;-))) sa b.obfite i sluza po to, by sie nimi najesc, a nie
        > jedynie "pozachwycac".
        > Ta ostatnia czynnosc rezerwuje dla najdrozszych miejsc, a takze bardziej
        > oficjalnych okazji. Wtedy pudelko z jedzeniem jest zbedne i nie na miejscu.
        > Generalnie jestem za "braniem" - po co wyglupiac sie z "klasa" i "elegancja"
        > gdy poszlo sie na obiad do np "Olive Garden" czy TGIF za jedyne 40$?


        No jeżeli Wam to nie wugłupianie sie z kulturą jest nie na rękę, to zabierajcie
        swoje porcje z restauracji ze sobą, na szczęście Ameryka nigdy nie była
        dyktatorem kultury, z kulturą możecie spotkać sie jedyne w Europie...
        • Gość: Nina1 Re: Zwyczaj zabierania restauracyjnych resztek do IP: 213.76.128.* 16.12.02, 09:51
          1. w Polsce jedzenia z restauracji nie zabieram bo nie ma tu takiego zwyczaju
          2. w kraju gdzie taki zwyczaj istnieje oburzona odwmowa jest nietaktem i
          brakiem kultury
          3. moje poparcie dla tego zwyczaju nie dotyczy eleganckich restauracji ale
          knajpek - a tej różnicy często sie w Polsce nie widzi bo każde jedzenie poza
          domem (nawet w McD) traktowane jest jako wielkie wyjście, sama słyszałam jak
          idąc do McD ludzie mówią że idą do restauracji
          4. dla mojego psa resztek restauracyjnych nie brałabym bo psy nie lubią
          przypraw, zwłaszcza ostrych!
          Pozdrawiam
        • Gość: Viola Re: Zwyczaj zabierania restauracyjnych resztek do IP: *.poznan.dialup.inetia.pl 16.12.02, 13:01
          Oj, chyba się pomyliłeś/aś. W Europie jest równiez taki zwyczaj. Musisz wskazać
          inne kulturalne miejsce.
          • aka10 Re: Zwyczaj zabierania restauracyjnych resztek do 16.12.02, 16:33
            W jakim kraju w Europie jest zwyczaj zabierania ze soba resztek z restauracji?
            Pozdrowienia.
        • sublustris Re: Zwyczaj zabierania restauracyjnych resztek do 16.12.02, 17:14
          Kultura w kazdym kraju i kontynencie jest inna i twoje slowa o wyzszosci
          Europy wydaja mi sie mocno niedojrzale.
          Mam przypomniec geneze powstania guzikow przy mankietach albo jak we Francji
          noszono na lancuszku mloteczki do zabijania pelzajacych insektow? Smrod
          panujacy na dworach - oazach kultury - moglby z powodzeniem zagluszyc twoje
          bezsensowne wywody o wyzszosci kultur europejskich. Dyskusja na temat: "ktora
          kultura lepsza" jest podobna do tych jalowych typu "ktora religia jest
          lepsza" , "co jest sztuka", i co jest pornografia. Nie ma jednoznacznej
          definicji. Troche obycia zycze.
          • Gość: unknown10 Re: Zwyczaj zabierania restauracyjnych resztek do IP: *.travelers.com 19.12.02, 19:36
            a ja sobie wielce chwale amerykanski zwyczaj PROPONOWANIA przez kelnerow
            zapakowania niezjedzonej do konca potrawy - amerykanskie porcje sa jak na moj
            europejski zoladek olbrzymie - jesli mi cos smakuje a porcja jest za duza
            dlaczego nie mam tego zjesc pozniej? Decyzja nalezy do mnie, moge odmowic
            zabierania resztek do domu, moge zabrac TYLKO reszte niedokonczonego pysznego
            steika bez zabierania dodatkow, itd. Mam calkowita wolnosc w podejmowaniu
            decyzji i to jest dla mnie istotne. Nie rozumiem dlaczego jest to widziane jako
            brak smaku albo oznaka braku kultury. Wiecej luzu zycze oponentom tego bardzo
            ciekawego obyczaju.
            A tak na marginesie, to w USA jest wiele innych ciekawych, pozytywnych i
            kulturalnych obyczajow. Szkoda, ze ich nie ma w polskiej kulturze. Sluze
            przykladami na zyczenie zainteresowanych.
            Pozdrowienia dla niewolnikow savoir-vivre. :))))
            • anna_wu inne zwyczaje?:) 19.12.02, 19:55
              Ja lubie zywczaj, a wlasciwie swieta zasade: "Klient ma zawsze racje":)
    • Gość: abc Zabierajmy resztki, bez tego nie będziemy mieć nadwagi IP: *.satkabel.com.pl 26.12.02, 08:07
      Amerykanie lubią zabierać resztki z restauracji i fastfoodów?
      Ich sprawa, nich zabierają. Nie od dziś się mówi, że to kraj
      wielkiej miłości do korzystania z wszystkiego, za co się
      zapłaciło. Zapłacił za pięć grzanek do zupy? Dlaczego miałby
      (miałaby) zjeść wyłącznie cztery, a piątą zostawić. Niech
      zabiera, w końcu za to zapłacił. Jego (jej) sprawa. Ale należy
      również zwrócić uwagę na inną sprawę. Często podkreśla się, że
      mieszkańcy własnie tychże Stanów mają największą nadwagę.
      Podobno dwie trzecie Amerykanów, tych właśnie zabierających
      swoje opłacone żarełko, jest tak grybymi, że się ledwie przez
      drzwi przepycha. Wiele opinii z tego forum podkreśla, że porcje
      są olbrzymie. Trudne do przejedzenia na raz. I co robi taka
      osoba, która nie może zjeść na raz? Zabiera ze sobą. Odpocznie,
      odpocznie i znów będzie jadła. A potem żołądek będzie się
      rozpychał i osoba będzie więcej jadła. I jeszcze więcej. A
      później już tylko będzie żarła.
      Polska ostatnimi czasy nie była uważana za kraj grubasów. Ale to
      powoli się zmienia. Coraz częśćiej przypominać trzeba, że grube
      nie oznacza piękne. Więc może jednak zostawić resztki? Nie
      wyżerać ich do końca? I już nie jako dyskusje o kulturze lub jej
      braku, lecz dla zdrowia?
      • mary_z_danii Re: Zabierajmy resztki, bez tego nie będziemy mie 26.12.02, 13:32
        Gość portalu: abc napisał(a):

        > Amerykanie lubią zabierać resztki z restauracji i fastfoodów?
        > Ich sprawa, nich zabierają. Nie od dziś się mówi, że to kraj
        > wielkiej miłości do korzystania z wszystkiego, za co się
        > zapłaciło. Zapłacił za pięć grzanek do zupy? Dlaczego miałby
        > (miałaby) zjeść wyłącznie cztery, a piątą zostawić. Niech
        > zabiera, w końcu za to zapłacił. Jego (jej) sprawa. Ale należy
        > również zwrócić uwagę na inną sprawę. Często podkreśla się, że
        > mieszkańcy własnie tychże Stanów mają największą nadwagę.
        > Podobno dwie trzecie Amerykanów, tych właśnie zabierających
        > swoje opłacone żarełko, jest tak grybymi, że się ledwie przez
        > drzwi przepycha. Wiele opinii z tego forum podkreśla, że porcje
        > są olbrzymie. Trudne do przejedzenia na raz. I co robi taka
        > osoba, która nie może zjeść na raz? Zabiera ze sobą. Odpocznie,
        > odpocznie i znów będzie jadła. A potem żołądek będzie się
        > rozpychał i osoba będzie więcej jadła. I jeszcze więcej. A
        > później już tylko będzie żarła.
        > Polska ostatnimi czasy nie była uważana za kraj grubasów. Ale to
        > powoli się zmienia. Coraz częśćiej przypominać trzeba, że grube
        > nie oznacza piękne. Więc może jednak zostawić resztki? Nie
        > wyżerać ich do końca? I już nie jako dyskusje o kulturze lub jej
        > braku, lecz dla zdrowia?
        ____________
        Czy chcesz przez to powiedziec, ze Amerykanie mieliby mniejsza nadwage, gdyby
        zjedli swoje oplacone jedzonko od razu w restauracji? ;)
        • anna_wu Przyczyny nadwagi Amerykanow;) 26.12.02, 15:21
          Amerykanie tyja z powodu ich specyficznego stylu zycia, a nie z powodu
          zabierania resztek z restauracji:).
          • aka10 Re: Przyczyny nadwagi Amerykanow;) 26.12.02, 18:00
            Wg.mnie w ten specyficzny styl zycia wchodzi wlasnie zabieranie resztek z
            restauracji.No,i oczywiscie masa godzin spedzana w samochodzie.Pozdrowienia.
      • Gość: republik-anka Re: Zabierajmy resztki, bez tego nie będziemy mie IP: *.we.client2.attbi.com 26.12.02, 17:43
        Gość portalu: abc napisał(a):

        > Amerykanie lubią zabierać resztki z restauracji i fastfoodów?
        > Ich sprawa, nich zabierają. Nie od dziś się mówi, że to kraj
        > wielkiej miłości do korzystania z wszystkiego, za co się
        > zapłaciło. Zapłacił za pięć grzanek do zupy? Dlaczego miałby
        > (miałaby) zjeść wyłącznie cztery, a piątą zostawić. Niech
        > zabiera, w końcu za to zapłacił. Jego (jej) sprawa. Ale należy
        > również zwrócić uwagę na inną sprawę. Często podkreśla się, że
        > mieszkańcy własnie tychże Stanów mają największą nadwagę.
        > Podobno dwie trzecie Amerykanów, tych właśnie zabierających
        > swoje opłacone żarełko, jest tak grybymi, że się ledwie przez
        > drzwi przepycha. Wiele opinii z tego forum podkreśla, że porcje
        > są olbrzymie. Trudne do przejedzenia na raz. I co robi taka
        > osoba, która nie może zjeść na raz? Zabiera ze sobą. Odpocznie,
        > odpocznie i znów będzie jadła. A potem żołądek będzie się
        > rozpychał i osoba będzie więcej jadła. I jeszcze więcej. A
        > później już tylko będzie żarła.
        > Polska ostatnimi czasy nie była uważana za kraj grubasów. Ale to
        > powoli się zmienia. Coraz częśćiej przypominać trzeba, że grube
        > nie oznacza piękne. Więc może jednak zostawić resztki? Nie
        > wyżerać ich do końca? I już nie jako dyskusje o kulturze lub jej
        > braku, lecz dla zdrowia?
        Amerykanie - ktorzy chca zabieraja i to tylko co chca , gdy chca z saoba.
        Rozkladaja to na 2-3 posilki czasami. A zebys zobaczyl polakow tu
        przyjezdzajacych " w odwiedziny"!! Ci zmiataja wszystko do ostatniego okrucha
        i sie jakos nie martwia , ze po powrocie do Polski beda niezdrowymi grubasami!!
      • sublustris Re: Zabierajmy resztki, bez tego nie będziemy mie 26.12.02, 18:11
        Pisanie, ze Amerykanie sa grubasami to przesada. Wszystko zalezy od srodowiska
        i trybu zycia. Zwlaszcza polskiemu spoleczenstwu zycze takich osobnikow jakich
        ja widze codziennie: wysportowani i ciagle aktywni sportowo zarowno studenci
        jak i ich rodzice. Inna grupa o podobnym charakterze to ludzie robiacy kariere
        zawodowa w duzych miastach.
        Nie zgadzam sie z opinia, iz pozostali zawdzieczaja otylosc jedzeniu
        wyniesionemu z...restauracji. Chyba, ze junk food z drive-fastfood tym
        nazywasz.
    • 5d.5 Re: Zwyczaj zabierania restauracyjnych resztek do 27.12.02, 12:59
      Ojejku, jestem troche zaskoczona, ze dla wiekszosci ludzie jest to szok aby
      poprosic o doggie-bag.
      W Afryce jest to zupelnie naturalne, prosimy (jest to nasz wybor) o doggie-bag
      nie zaleznie od wielkosci porcji.
      Dla nas sniadanie/obiad lub kolacja w restauracji nie jest to zgromadzenie
      towarzystwa gdzie nie wypada poprosic doggie-bag lecz poprostu jest to nasze
      jedzienie za ktore zaplacilismy.
      Placimy za jedzenie (napewno o wiele wiecej nisz sami mozeny to wykonac w domu)
      oraz duzy napiwek dla kelnera ktory to nam ladnie podaje.
      Nikt nie poprosi o doggie-bag u znajomych, jestesmy przez nich ugoszczeni,
      natomiast w restauracji nikt nas nie gosci, placimy tak jak w sklepie za
      jedzienie, i zamias robienie dania w domu, mamy to dla nas zrobione w
      restauracji.
      Z Mezem chodzimy na kolacje co tydzien, bylo to by smieszne, placac za wszystko
      i polowe zostawiajac do wyrzucenia.
      Napewno nikt nie wyglada gorzej lub bez klasy biorac doggie-bag ze soba z
      restauracji.



    • Gość: republikanka!! Re: Zwyczaj zabierania restauracyjnych resztek do IP: *.we.client2.attbi.com 28.12.02, 04:07
      I po co ta cala sprawa? Ocena innych? A moze zostawimy kazdemu moznosc
      podjecia decyzji w jego/jej sytuacji i uznaniu bez krytyki, bez bon-ton, bez
      przykrych slow!! Chcesz- to bierz!! Nie krytykuj innych co biora! Co ci to
      da? Lepszy sie staniesz, schudniesz? Mieszkam w USA i powiem jedno : ten kraj
      jest wspanialy bo moge robic to, co jest dla mnie odpowiednie. Inni i w innych
      miejscach moze sie tego KIEDYS naucza!! Nie oceniaj drugiego, patrz w TWOJ
      talerz albo w twoja dogi-bag !! S W O B O D A !!!
      • unknown10 Re: Zwyczaj zabierania restauracyjnych resztek do 30.12.02, 05:26
        wlasnie o to chodzi, o te swobode...dajcie ludziom o odmiennych obyczajach zyc
        tak jak chca... dlaczego niektorzy z was probuja udowodnic ze obyczaje innych
        sa gorsze? wiecej luzu zycze w nowym roku.
        pozdrawia was zwolenniczka, praktykujaca, zabierania nieskonczonych przysmakow
        z restauracyjnych biesiad.
        ktora wyszla dzisiaj z restauracji niosac do domu 8 zapakowanych krewetek, i
        planuje je zjesc z ogromna przyjemnoscia jutro - NIE DZISIAJ....
        :)
        • Gość: Wawa Re: Zwyczaj zabierania restauracyjnych resztek do IP: 217.153.26.* 30.12.02, 12:10
          Dla mnie staje się to już czymś normalnym i nie uważam tego za coś złego. Nawet
          w Zakopanym można dostać lunch boxa żeby zapakować to czego się nie zjadło - bo
          nie daje się zjeść, porcje są ogromne, a jak mieszka sie na kwaterze gdzie jest
          kuchnia to można wyczarować z tego na nastęny dzień super żarcie a nie tylko
          odgrzać resztki!!!
          pozdrawiam wszystkich noworocznie
          • Gość: Bernard Re: Zwyczaj zabierania restauracyjnych resztek do IP: proxy / *.ed.shawcable.net 31.12.02, 10:55
            Mieszkam w Kanadzie. W restauracjach niestety jadam czesto. Jest normalna
            praktyka zapakowanie niezjedzonej porcji obiadu i zabrania do domu. Trzeba
            tylko pamietac by nie zapomniec na tylnim siedzeniu...
            Moja corka twierdzi ze najlepsze sniadanie to zimna pizza z zimna
            cola.....Prosto z lodowki..
            • quba Re: Zwyczaj zabierania restauracyjnych resztek do 31.12.02, 11:22
              biedne dziecko
    • Gość: Huanna Re: Zwyczaj zabierania restauracyjnych resztek do IP: *.wielun.sdi.tpnet.pl 31.12.02, 12:25
      Gość portalu: Janek napisał(a):

      > Interesujacy artykul i dobrze, ze o tym zaczyna sie dyskutowac.
      > Wiele lat temu wydawalo sie tez i dla mnie to wynoszenie resztek
      > niezjedzonego np. obiadu jakos nienaturalnym zwyczajem i
      > wstydliwym. Po pewnym czasie zadalem sobie pytanie, dlaczego
      > nie. Za obiad zaplacilem i co stanie sie z ta reszta
      > zostawionego na talerzu jedzenia. Latwiej byloby zabrac resztki
      > jedzenia, gdyby np. kelner zapytal klienta, czy ma np. zapakowac
      > do specjalnej torebki. Bariery wstydu i tradycji sa czasami nie
      > do pokonania. Jestem za tym, aby kelnerzy rozpoczeli informowac
      > klientöw, ze jest tez i mozliwosc zabranie niezjedzonego do
      > konca jedzenia. Pozdrowienia dla autora artykuly.



      Całkowicie zgadzam się z osobami, ktore twierdza że zabieranie resztek jest
      całkowicie normalnie, niezabronione i bez krytyki praktykowane.
      Takie jedzenie zostaloby wyrzucone do restauracyjnego kosza. Jesli zabieramy
      natomiast niedokonczony posilek, mozemy go bez problemu zjesc nastepnego dnia,
      przeciesz to nasze jedzienie, a nie obiad nieznanego czlowieka ktory w siebie
      wmuszamy! Ludzie wiecej tolerancji i mniej drastycznych spojrzen na
      praktykujacych zabieranie "na wynos" !
      Huanna
    • 5d.5 Re: Zwyczaj zabierania restauracyjnych resztek do 02.01.03, 12:06
      Chyba jest to banalny pomysl ze Amerykanie sa otyli od zabierania ze soba
      resztek z restauracji.
      Wiekszosc ma w domu gospodynie i prawie kazdy ma samochod, sam brak ruchu
      oraz niezbyt szypka przemiana materji napewno jest skutkiem otylosci.
      Napewno wychodzi to na to samo, zjadajac resztki z restauracji czy samemu
      przyzadzanie jedzenia na sniadanie.
    • Gość: samanta Re: Zwyczaj zabierania restauracyjnych resztek do IP: nchobo* / *.kabel.telenet.be 04.01.03, 07:00
      oCH TO BARDZO INTERESUJACY TEMAT.
      Ja na przyklad , kiedy szlam do retauracji i zostawalo mieso i kosc
      zawsze "ukrywalam" resztki dla psa i to zalozenia, ze panstwo lepiej pojedli
      a pies pilnowal domu to mu sie nagroda nalezy.Kot rowniez .
      Potem okazalo sie ze resztki z restauracji nie tylko ludzie potajemnie dla
      pieskow biora ale przede wszystkim dla siebie kaza zapakowac.
      To mnie bardzo zaskoczylo ale i ucieszylo bo teraz prosze o zapakowanie
      resztek i nie musze chowac kostek do torby potajemnie.
      • Gość: Fruzia Re: Zwyczaj zabierania restauracyjnych resztek do IP: *.telia.com 04.01.03, 23:47
        Ja mieszkam w Szwecji, i tu nie spotkalam sie ,zeby ktokolwiek
        w restauracji prosil o opakowanie na " resztki " i cos takiego bral ze soba.
        Faktycznie ,porcje nie sa moze takie duze jak w USA, ale tez bywaja za
        wielkie w danej chwili do zjedzenia,i smaczne kesy zostaja na talerzu.
        Czytajac wszystkie refleksje ,sama zastanawiam sie ,czy odwazylabym sie
        poprosic o "opakowanie na wynos " .... Chyba nie....
        Ale nie jestem pewna, czy bedac w USA i widzac jak inni to robia ,tez nie
        pokusilabym sie o zabranie jakiegos smacznego dania ....
        Co kraj to obyczaj.......
        A moda zmienna jest.....
        Natura ludzka ma cos w sobie , ze dopasowuje sie do srodowiska....
        • aka10 Re: Zwyczaj zabierania restauracyjnych resztek do 05.01.03, 13:28
          Pewnie masz troche racji.Moja kolezanka przed przeprowadzka ze Szwecji do
          USA,nigdy w zyciu by zadnych resztek ze soba z restauracji nie wziela.Teraz od
          10-ciu lat mieszka na Florydzie i potrafi sie nawet dziwic,ze w Szwecji nadal
          nie daja woreczkow na resztki do zabrania do domu.Osobiscie jem malo i chyba
          nawet w USA nie prosilabym o "doggy bag".Jesli czegos nie zjadlam w
          restauracji,to na pewno nie zjem potem w domu.Pozdrowienia.
          • Gość: leosia Zwyczaj -MYSLENIA IP: 130.68.2.* 06.01.03, 03:40
            Czytajac powyzsze wypowiedzi mozna latwo dojsc do wniosku --
            ze mylicie pojecia.

            1 - rozmiar talerza
            a
    • Gość: Magda Re: Zwyczaj zabierania restauracyjnych resztek do IP: *.speed.planet.nl 09.02.03, 22:39
      Nie widze nic wstydliwego w poproszeniu kelnera o zapakowanie
      resztek jedzenia. Robie to dosc czesto, ale tylko wtedy gdy
      naprawde ilosc pozostawionego jedzenia jest spora i wiem, ze za
      jakis czas bede miala ochote zjesc ta potrawe ponownie. Narodowy
      wstyd ? No tak ......bo co pomysla i powiedza ludzie? Przeciez
      to smieszne.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka