Dodaj do ulubionych

Budujemy skromne domy

09.04.10, 02:55
Dom ma być brzydki, w krzykliwych kolorach gryzących się z sąsiednimi
budynkami, z baklonikiem, arkadkami, komineczkiem, garażykiem i
przynajmniej częściowo bez tynku, ale za to z pianką montażową
wystającą z okien.
Obserwuj wątek
      • empithree Re: Budujemy skromne domy 09.04.10, 09:28
        Zdecydowanie nie zgadzam się, że dom 140 metrowy jest za mały. Wszystko zależy od oczekiwań i rozplanowania wewnątrz. Kiedyś mieszkałem w domku 45 metrowym, w którym były 3 pokoje, aneks kuchenny i łazienka. Mieszkały tam 3 osoby i fakt, trochę ciasno było, ale naprawdę mieszkało się dobrze dzięki dobremu rozplanowaniu pomieszczeń. Poza tym nie rozumiem dlaczego nie buduje się częściej piwnic skoro często występują kłopoty z wielkością działki. Niebudowanie piwnicy w takim wypadku to wielkie marnowanie powierzchni. Ja mam obecnie piwnicę o wyskości standardowych pomieszczeń 2.40 z ogrzewaniem, normalnymi pokojami które idealnei nadają się na siłownię, kino, pralnię, kotłownię, warsztat i takie zadania spełniają. Dzięki temu możliwe było zbudowanie 200 m domu na wąskiej działce. Poleciłbym takie rozwiązanie wszystkim z małymi lub wąskimi działkami. Pozdrawiam.
        • Gość: jagoda piwnice- jestem za IP: 213.25.175.* 09.04.10, 10:19
          mam piwnice do ktorych wchodzi sie prosto z gruntu o wysokosci 2,20m przez co place mniejszy podatek . okna sa normalnej wielkosci i jest tam teraz oddzielne mieszkanie i amatorska pracownia stolarska, kotlownia, pralnia i 2 lazienki. polecam piwnice z tego tez powodu ,ze wyzej jest cieplej :) latem mozna to odczuc bardzo dotkliwie gdy zejdzie sie wieczorem z pietra ,z balkonu do ogrodu. drugim powodem jest to ,ze jak drzewa i krzewy urosna to widzi sie pien a nie kwiat bzu z okna i ma sie ciemno w domu.
          potrzebne jest tez miejsce na meble ogrodowe i sprzet ogrodniczy. budowanie duzego garazu z dodatkowym miejscem na kosiarke i reszte grabi zabiera miejsce na zielen.
          i gdzie trzymac brykiet i zboze do palenia w piecu?
    • 7_of_9 Budujemy skromne domy 09.04.10, 08:05
      dom w Polsce musi mieć absolutnie elewację inną od sąsiada. Ma mieć inne kolory, inną dachówkę, a jesli nawet kilka domów budowanych jest według jednego projektu i stoją koło siebie, to koniecznie musza mieć inne deale zewnętrzne. Bo Polacy, to "indywidualiści". Elewacje frontowe, nie są dla nich dobrem wspólnym, o nie! Elewacja od zewnątrz jest moja i tylko moja! I zrobię z nią co chce!! Niedopuszczalne jest, żeby było estetycznie. Bo jak kilka domów na jednej ulicy ma taki sam kolor scian i dachówki, to już jest dla Polaka komunizm. a on nie po to spał na styropianie /w trakcie budowy/, zeby mia komunizm. On MUSI mieć inaczej niz sąsiad! Ale jak jest za granicę, gdzie zawitała już cywilizacja i widzi na jednej ulicy podobnie pomalowany domy, robione według tego samego projektu i bez przeróbek, to mu się strasznie to podoba. Zazdrości, że inni moga ładnie i estetycznie. A potem wraca do Polski i rozbudowuje pół bliźniaka bez porozumienia z sąsiadem. i zmienia kąt nachylenia dachu, rozmieszczenie otworów okiennych i jeszcze do tego jakas nadbudowa. Bo moje, bo wolno, bo MI SIE TAK PODOBA. Takiego architektonicznego zdziczenia i przaśności nie ma w żadnym kraju cywilizowanej Europy.
      • Gość: LuriTuri Re: Budujemy skromne domy IP: *.aster.pl 09.04.10, 08:23
        No właśnie. Ja bym w ogóle nie użyła słowa "architektura", tylko co
        najwyżej "budownictwo". Bezguście i chaos: za dużo kondygnacji,
        fatalne proporcje, domy, które zajmują 80% działki, wieżyczki i
        bździczki, wielokrotnie łamane dachy. Domy w stylu "garaż z
        przybudówką mieszkalną". I te płoty: wysokie, nieprzejrzyste,
        masywne, każdy inny - tu drewniany w kolorze marchewkowym,
        obok "cmentarna" kuta krata, dalej betonowa "wytłaczanka". Ohyda.
        • Gość: ~hiena Re: Budujemy skromne domy IP: *.192.109.111.psi.de 09.04.10, 08:40
          Co wy wiecie. Podobaja wam sie osiedla identycznych domkow? takie cos dopiero
          wyglada jak getto - niekonczace sie osiedla na przedmiesciach amerykanskich
          miast. Wysokie 2 metrowe ploty to domena Francuzow, Anglikow i Irlandczykow (bo
          tam ogrodek za segmentem ma np: 100 m2). Chaos architektoniczny? - polecam
          zwiedzic Grecje, kraje Bliskiego Wschodu - tam to dopiero buduja...

          Co sie mi u nas nie podoba, to dworki na 600-800 metrowych dzialkach, betonowe
          ploty i pozbruk.
          • Gość: Bart Re: Budujemy skromne domy IP: 193.91.6.* 09.04.10, 09:16
            Ależ nie o to chodzi by domki na jednej ulicy były identyczne !
            Chodzi o to by budynki tworzyły jedną linię zabudowy, a nie co drugi
            to wystąp czy schowaj się. Niech elewacje mają pastelowe kolory, a
            nie jaskawoczerwone na przemian z szarymi, białymi, nieotynkowanymi,
            sajdingiem i czym tam jeszcze. Niech chaty podhalańskie zostaną na
            Podhalu, a nie "zdobią" wsi i miast Pomorza, niech baszty i
            krużganki pozostaną w zamkach itd. itp.
            • rikol Re: Budujemy skromne domy 09.04.10, 11:35
              Sa w Polsce rejony poniemieckie, gdzie duzo jeszcze zachowalo sie budynkow z
              czerwonej cegly, z czerwonym dachem (dachowka tez ceglana). Wlasnie tam
              wprowadza sie nowa mode, elewacje w kazdym mozliwym kolorze, takoz i dachy, np.
              niebieskie. Zolty budynek z niebieskim dachem na tle kilku budynkow z czerwonej
              cegly. Taki sasiad powinien zaplacic innym odszkodowanie za spadek wartosci ich
              nieruchomosci!
      • Gość: lillia wiekszych głupot nie czytałam IP: *.chello.pl 09.04.10, 08:41
        Buduje dom i nie obchodzi mnie jaki kolor ma dom sąsiada! Kolor
        dachówki wybieram sama i kolor elewacji również wybieram taki jak mi
        sie podoba a nie taki jaki podoba sie sąsiadowi. Takie rzeczy może
        pisac tylko ktos kto chciałby miec dom ale go nie stac i zazdrości
        tym którzy sobie pozwolili..
        • Gość: Bart Re: wiekszych głupot nie czytałam IP: 193.91.6.* 09.04.10, 08:57
          Kobieto może kiedyś zrozumiesz, że Twoja działka i Twój dom jest
          elementem Wspólnego krajobrazu i kształt bryły budynku, rodzaj dachu
          czy kolorystyka elewacji nie zależy tylko i wyłącznie od
          Twojego "widzimi się". Tak jest w całym cywilizowanym świecie. W
          Szwajcarii w jednym z kantonów człowiek, który chce wybudować dom na
          swojej działce, ma obowiązek najpierw zbudować na niej jego makietę,
          atrapę w skali 1:1, po czym pokazuje ją sąsiadom i miejscowym
          urbanistom, architektom. Ci wnoszą swoje uwagi i akceptują projekt
          lub nie.
          • 7_of_9 Re: wiekszych głupot nie czytałam 09.04.10, 09:21
            Dla ludzi, którym obce jest poczucie estetyki, oszpecenie wspólnej przestrzeni jest powodem do dumy. W cywilizowanych krajach, front domu należy nie do właściciela, ale do społeczności. Nikt nie dostanie pozwolenia na wybudowanie jakiegoś szkaradztwa tworzacego przykry dysonans z resztą osiedla. U nas tak nigdy nie będzie. Odpowiedzialnośc za przestrzeń wspólną nie istnieje. Sąsiad - to wróg, złodziej i menda. Moje podwórko - mój brud i syf.
            Polskie osiedla przypominają favele. Tam, każda nora postawiona z czego innego. Tu - to samo, tylko w większej skali. Pomijam taką wiochę, jak tralki balkonowe, wieżyczki z zamku Gargamela, czy siedzące przy bramie lwy, bo to sie nie nadaje do skomentowania.
            U nas "indywidualizm" wynika nie z potrzeby zaakcentowania odrębności, ale z przekory, niechęci do innych i braku poczucia wspólnoty.
            Jak dotąd nie ma w Polsce ani jednego osiedla wolnostojących domów jednorodzinnych, szeregowych , które byłoby zbudowane zgodnie z zamierzeniem jego projektantów. Zawsze są tacy inwestorzy, którzy na etapie budowy wprowadzaja zmiany, byle tylko się "wyróżnić". Są kraje, gdzie rzeczywiście - zabudowa jest dośc chaotyczna, ale domy sa spójne pod względem kolorystyki i typu zabudowy. Decyduje o tym tradycja. U nas tradycją jest ułańska fantazja i sarmatyzm będące w polskiej architekturze symbolem leczenia kompleksów, poczucia wyższości i zadzierania nosa. Takie pismo, jak chociazby "MURATOR", od lat próbuje coś zmienić. Ale kocmołuch z zascianka zawsze pozostanie kocmołuchem, nawet jak sobie zamontuje bidet.
            • Gość: ascze Re: wiekszych głupot nie czytałam IP: 93.159.129.* 09.04.10, 10:34
              9/10 - nie zgadzam się z tobą w kwestii "Muratora" - właśnie linia projektowa
              domów jednorodzinnych lansowana w "Muratorze" to dla mnie największa zbrodnia
              ostatnich 20 lat na polskim krajobrazie. Ilość projektów dworków, tudzież innych
              betonowych pokrak które wylansowało tamto czasopismo jest zatrważająca.
              Nowe architektura pojawia się tam sporadycznie (a i tak jest to nowy trend)
              patrz kwietniowy nr tego czasopisma, gdzie na okładce reklamują nowy cykl "Z
              duchem czasu. Jakie domu będziemy budowa w XXI w".
              • rikol Re: wiekszych głupot nie czytałam 09.04.10, 11:39
                Dworek moze byc, zalezy w jakim regionie. Jesli np. na Mazowszu budowano kiedys
                bielone dworki (jak to bylo opisane w Panu Tadeuszu), to dzis mozna tez zrobic
                cos takiego - byle nie na mikroskopijnej dzialce, bo to bedzie wygladalo
                smiesznie po prostu. Jak ktos ma kilka hektarow, to dworek bedzie dobrze wygladal.
              • 7_of_9 Re: wiekszych głupot nie czytałam 09.04.10, 12:47
                Murator od poczatku lat 90-tych zapragnął wskrzesić to, co w polskiej architekturze było charakterystyczne. To znaczy - tradycyjny dwór polski z łamanym dachem. Konsekwentnie prezentował założenia architektoniczno-budowlane tego typu obiektów. Pokazywał najlepsze rozwiązania /cykl artykułów "jak ma być postawion nowy dom polski"/. Ale życie poszło własnym torem. To stada nowobogackich kmiotów mających percepcje estetyki na poziomie blaszanej szczęki ze stadionu dziesięciolecia wymusiły na architektach pseudodworkowe koszmarki. Prawdziwych, zaprojektowanych według klasycznych zasad dworów powstało niewiele. Za to zbudowano tysiące szkaradnych bunkrów, do których przyczepiono etykietkę "dworek". Jakaż w tym wina Muratora?
              • prawdaczasu Zgadzam się z Tobą 01.06.10, 22:47
                Co innego krzewienie dobrych gustów a co innego przymuszanie "pa wsio" na komuszą modłę ,że wszystko musi się zgadzać z odgórnym planem. Jeżeli sąsiad ma paskudny dom to ja mam się dostosować?

                Zwolennicy uporządkowanych osiedli, zbierajcie się w grupy i mieszkajcie sobie koło siebie, porządkując przestrzeń wedle wspólnych poglądów. Jak powstanie taka grupa we Wrocławiu to sam chętnie rozważę możliwość przystąpienia. Ale dajcie też żyć innym tak jak im się podoba.
            • Gość: Bart Re: wiekszych głupot nie czytałam IP: 193.91.6.* 09.04.10, 09:39
              Ludzie tu nie chodzi o jednolitość !!! Chodzi o spójność, ład,
              porządek i poszanowanie tradycji architektonicznej regionu. Są
              ustawy m.in. "Prawo budowlane", które dość dobrze regulują te
              sprawy. Problem leży w realizacji przepisów ustawy, nagminnym
              łamaniu prawa, powszechnych samowolach budowlanych, braku planów
              zagospodarowania (nawet dla największych miast !), braku
              egezkwowania przepisów ustaw, braku odpowiedniego nadzoru i kontroli
              itd. itp.
                • 7_of_9 Re: wiekszych głupot nie czytałam 09.04.10, 10:19
                  Ach, kiedyż wymrą ludzie, którzy nie widzieli Europy! Dla nich Czystośc i porzadek, to albo synonim sowietyzacji, albo pruskiego drylu. A standarty panujące między Małkinią a Tłuszczem uważają za ogólnie panujące na świecie.
                      • Gość: x Re: wiekszych głupot nie czytałam IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.04.10, 11:06
                        drogi Kolego autor posta poniżej wrzuca do jednego worka ludzi, którzy robią u siebie na działce śmietnik z tymi, którzy nie chcą aby im urzędnik (albo inny "mądry" społecznik-architekt) rządził CO i JAK mają budować na swojej własności.

                        Gwoli przykładu na działce, która miałem kupić jakiś "mądry" urzędnik-architekt wpisał do planu zp, że wolno zbudować tylko parterowy domek z poddaszem użytkowym, gdy tymczasem po drugiej stronie ulicy stoją dwupiętrowe bliźniaki. Dlaczego ? Uzyskałem odpowedź, że "tak się teraz buduje i tak jest ładnie".

                        W Polce byłoby o wiele przyjemniej, gdyby każdy interesował się sobą, a nie tymi którzy w żaden sposób jego wolności nie ograniczają budując sobie domy, takiej jakie im się podobają.

                        Zaznaczam, że odrębną sprawą jest takie budowanie, które narusza prawa innych osób np. sąsiadów (np. zasłanjąc światło) - ale to już temat na inną dyskusję.

                        A więc precz ze "standartami" :)
                        • Gość: Bart Re: wiekszych głupot nie czytałam IP: 193.91.6.* 09.04.10, 11:20
                          Ład i porządek architektoniczny leży w interesie tak pojednynczych
                          ludzi jak i całej społeczności ogółem i w żadnym przypadku nie
                          przeszkadza w dążeniu do indywidualności. Jeśli twój dom będzie w
                          uporządkowanej okolicy to jego wartość wzrośnie, ale też i Ty musisz
                          pójść na pewne ustępstwa wobec otoczenia, w którym chcesz budować.
                          Co do śmietnika - kupa gnoju to przenośnia, która oznacza np.
                          budynek otynkowany w 30% z różową podmórówką i zmurszałym eternitem
                          na dachu. Rozumiesz ?
                          • Gość: x Re: wiekszych głupot nie czytałam IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.04.10, 12:19
                            Trochę się nie rozumiemy. Jest taka paremia - de gustibus non est disputandum. To co mi się podoba, Tobie nie musi i odwrotnie. Pojęcie "ładu i porzadku architektonicznego" jest piękne i ładne, tylko za bardzo "okrągłe" i ogólne - ja mogę pod nim rozumieć co innego, niż Ty i odwortnie. Wg mnie każdy powinien mieć możliwość uwzględnienia swojego "widzimisie" o ile nie szkodzi innym. Jako wyjatek od tego można przyjąć zabudowę na terenach, gdzie występują obiekty wpisane do rejestru zabytków - z tym jest jednak różnie (vide: ten maszkaron w okolicach Placu Teatralnego w Wawie).
                            • Gość: Bart Re: wiekszych głupot nie czytałam IP: 193.91.6.* 09.04.10, 12:33
                              Rozumiem. Istnieją jednak pewne klasyczne kanony porządku, ładu i
                              harmonii. Każada kobieta wie, że do fioletowej spódniczki pasuje
                              czarna bluzka, a facet wie, że do garnituru nie zakłada się
                              gumofilców, czy do malucha spojlera. W architekturze jest podobnie.
                              Naturalne jest też to, że inwestor ma swoje "widzi mi się". Są
                              jednak ludzie - architekci którzy znają się na proporcjach, stylach,
                              łączeniu kolorów, faktur, materiałów - oni wiedzą jak kształtować
                              przestrzeń i z pewnością doradzą i podpowiedzą jak uwzględnić
                              to "widzi mi się" nie psując estetyki obiektu. Rolą architekta jest
                              tak ukształtować budynek aby spełniał oczekiwania zarówno inwestora
                              jak i wymogi otoczenia.
                              • Gość: x Re: wiekszych głupot nie czytałam IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.04.10, 12:40
                                OK. Ale właśnie domy, które się niepodobają niektórym estetom, właśnie projektowali architekci :)

                                Dodam jeszcze, że nikt nie chce budować brzydkich domów. Budującym się one podobają. Może pozwólmy ludziom decydować o sobie ? Jeśli buduje się na swojej działce, to to co powstaje ma się podobać przede wszystim mi, a nie sąsiadowi czy "estetom".
                                • Gość: Bart Re: wiekszych głupot nie czytałam IP: 193.91.6.* 09.04.10, 12:50
                                  Jeśli nie wiadomo o co chodzi to chodzi o pieniądze. Z architektami
                                  tak jak i z urzędnikami jest pewien problem. Wielu z nich po prostu
                                  się k.u.r.w.i robiąc dobrze inwestorowi za niemałą kasę - podpisując
                                  architektoniczne gnioty. Wielu drobnych architektów tłuczących
                                  najprostszą mieszkaniówkę tak naprawdę czuje obrzydzenie do tego
                                  chłamu, który robi. Czego się jednak nie robi dla pieniędzy i
                                  zaspokojenia jarmarcznych gustów bogatego inwestora.
                                • Gość: mac Re: wiekszych głupot nie czytałam IP: 195.74.106.* 26.04.10, 14:59
                                  > OK. Ale właśnie domy, które się niepodobają niektórym estetom, właśnie projekto
                                  > wali architekci :)

                                  o, ciekawe? ci zli architekci. Polacy, oczywiscie znaja sie na wszystkim
                                  najlepiej, na projektowaniu rowniez. dlatego krajobraz polskich nowych osiedli
                                  jest tak zalosny i nedzny.
                                  pomyslodawce "projektow gotowych" z katalogu nalezaloby postawic przed plutonem
                                  egzekucyjnym, przez nastepne 100 lat bedziemy ponosili konsekwencje tej
                                  kretynskiej mody kupowania "projektu" za tysiaka.
                        • 7_of_9 Re: wiekszych głupot nie czytałam 09.04.10, 11:30
                          Konflikt pomiędzy inwestorem, a urzędnikiem dbającym o przestrzeganie palnu zabudowy jest konfliktem pozornym. Bo w przytłaczającej większości przypadków, ani jeden, ani drugi nie ma pojęcia o tym, co robi. Fora budowlane sa pełne wpisów osób przestrzegajacych innych przed robieniem podstawowych błędów architektoniczno-budowlanych. A jednak nierfermowalne osiołki z uporem je powielają i... płaczą. Urzędnicy z kolei nie mają bladego pojęcia o architekturze i zagospodarowaniu terenu. Z dumą tworzą kretyńskie, wzięte z sufitu wymagania. Z jednej strony mamy więc sarmackiego osiołka, co to musi postawić na swoim, a z drugiej tępego barana, który płody swojej chorej fantazji przelał na papier, przystawił pieczątkę i z dumą będzie je egzekwował. Sa siebie warci obaj. A Polska jest szkaradnym, rozpaczliwie szkaradnym architektonicznie krajem. Gdzie indziej jest ładniej nie dlatego, że jest bardziej bogato, czy może krajobraz piękniejszy. Jest ładniej, bo ludzie poza końcem własnego nosa widzą też innych.
                          • rikol Re: wiekszych głupot nie czytałam 09.04.10, 11:42
                            No nie wiem, zwykle indywidualistyczne zapedy sa hamowane przez odpowiednie
                            regulacje. W Anglii byl przypadek, ze facet sobie wybudowal zameczek na ulicy -
                            kazali mu to rozebrac. W Polsce samowole sie legalizuje, co zacheca do budowania
                            bez zezwolen. Gdyby ludzie wiedzieli, ze samowola prowadzi do straty pieniedzy,
                            to by tego nie robili.
                      • Gość: x Re: wiekszych głupot nie czytałam IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.04.10, 12:33
                        Rozumiem, że uzurpujesz sobie prawo do decydowania w odniesieniu do każdej inwestycji relizowanej przy ulicy, którą się łaskawie przechadzasz czy też mieszkasz, o tym czy powstający budynek spełnia Twoje wymagania w zakresie estetyki i nie "zaburza ładu architektonicznego" jaki zrodził się w Twojej głowie?

                        A może zanim wybuduje dom powinienem projekt przedstawić wszystkim sąsiadom do zaopiniowania, a przed nieruchomością umieścić ksiażkę życzeń i zażaleń co do mojego projektu, aby każdy esteta przechadzający się obok mógł się wypowiedzieć?
                        • 7_of_9 Re: wiekszych głupot nie czytałam 09.04.10, 12:50
                          no niestety, sa kraje, gdzie jest to norma. i wszyscy się ciesza, że jakiś psychopata nie postawi wśród 40 domów z białą elewacją i czerwoną dachówką żółto-zielonej kostki z wieżyczką. straszne, prawda?
                          • Gość: mmk Re: wiekszych głupot nie czytałam IP: *.fbx.proxad.net 09.04.10, 19:13
                            7_of_9 ma racje. Po to sa plany zagospodarowania, zeby domy do
                            siebie PASOWALY. Tu nie chodzi o jednolitosc, tylko o
                            dopasowanie do otoczenia
                            .

                            Znam przyklad jednego z regionow we Francji gdzie OBOWIAZUJE
                            charakterystyczna zabudowa wsi. Nowe domy musza pasowac do starych.
                            Oczywiscie jak wszedzie w swiecie znalazla sie grupa bardzo bogatych
                            ludzi, ktorzy chcieli awangardowych domow projektowanych przez
                            architektow specjalnie dla nich, bardzo nowoczesnych. I co?

                            Owszem, dalo sie to zrobic, ale nie pozwolono tych nowoczesnych
                            willi stawac gdzie popadnie, tylko wyznaczono duzy teren, oddalony
                            od charakterystycznych wsi i miasteczek.

                            W ten sposob powstala enklawa nowoczesnosci otoczona zielenia. Ma
                            ona swoj klimat, wyglada zupelnie inaczej i co najwazniejsze
                            harmonijnie pasuje... do siebie i otaczajacej zieleni,
                            a w tym regionie Francji nadal nie wydaje sie zgod na budowe domu
                            nie pasujacego do otoczenia. I jest tam pieknie jak z obrazka.
                            Proste?
                        • Gość: mac Re: wiekszych głupot nie czytałam IP: 195.74.106.* 26.04.10, 15:03

                          > A może zanim wybuduje dom powinienem projekt przedstawić wszystkim sąsiadom do
                          > zaopiniowania, a przed nieruchomością umieścić ksiażkę życzeń i zażaleń co do m
                          > ojego projektu, aby każdy esteta przechadzający się obok mógł się wypowiedzieć?

                          o, zaczynasz dobrze kombinowac, pwnie Ci sie to nie zmiesci w glowie ale w
                          europie zachodniej wlasnie tak sie buduje. KAZDY projekt musi byc upubliczniony
                          i moze zostac poddany krytyce sasiadow - w skrajnych, uzasadnionych przypadkach
                          moga oni zablokowac budowe. Przy wiekszych projektach prowadzi sie konsultacje
                          spoleczne - zaprasza sie ludzi do spotkan z inwestorami, architektami, Ci maja
                          szanse przekonac lokalna spolecznosc do swoich pomyslow, a mieszkancy podzielic
                          sie obawami i watpliwosciami.
                          • abi40r Re: wiekszych głupot nie czytałam 26.04.10, 15:52
                            W Niemczech, w czasie realizacji nowej czesci osiedla domkow jednorodzinnych,
                            obowiazuje tzw. plan zabudowy (typowy dla danej gminy). Taki lokalny plan
                            zabudowy definiuje m.innymi max. dlugosc scian, max/min powierzchnie domu w
                            rzucie, nachylenie dachu, kolor dachowki, rodzaj i wysokosc plotow, max.
                            kubature dodatkowych budowli typu garaz, domek ogrodowy, ilosc i rodzaj drzew,
                            krzewow w ogrodzie, itp. Oznacza to, ze kazdy architekt projektujacy nowy domek
                            dla tego osiedla musi sie trzymac pewnych, z gory narzuconych, ustalen. Kazda
                            zmiana wychodzaca poza obowiazujacy plam zabudowy wymaga dodatkowego
                            pozwolenia/zatwierdzenia (taka zmiana moze byc np. dodatkowe wyciecie w dachu,
                            nietypowa wielkosc okien, ... Wszystko to sprawia, ze calosc osiedla jest bardzo
                            spojna.
                        • Gość: x Re: wiekszych głupot nie czytałam IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.04.10, 13:36
                          Są już takie gminy, które w pzp wpisują, że nie mżna budować ogrodzeń pełnych. Ufff - kamień serca, buractowo nie będzie zasłaniać "estetom" swoich "szkaradnych" domków...

                          Całe szczęście, że można jeszcze sadzić pełne żywopłoty i nie martwić się o ich wysokość. Ale "esteci" czuwają i tego także niedługo zabronią.
                • Gość: Bart Re: wiekszych głupot nie czytałam IP: 193.91.6.* 09.04.10, 10:38
                  Właśnie o tym pisałem - źle pojęta wolność prowadzi do anarchii. Już
                  to przerabialiśmy. U nas "pan na zagrodzie równy wojewodzie". Mój
                  dom, moja działka i wara wam komuniści! W moim piecu palę oponami,
                  co mnie sąsiad obchodzi ! Na moim podwórku mam kupę gnoju - moja
                  kupa - co mnie sąsiad obchodzi ! Nie wybudujecie lepszej drogi
                  komuniści, bo nie sprzedam wam skrawka mojej działki ! Moja
                  działka ! Wybudowałem samowolę ? Moja samowola na mojej działce -
                  nie dam jej zburzyć ! Ech ludzie ...
              • mcgoo Re: wiekszych głupot nie czytałam 09.04.10, 10:17
                Rozumiem że Ci się to nie podoba wobec tego,daj jakąś konkretną
                propozycję żeby to zmienić, powiedz co w związku z tym proponujesz.
                Jeżeli nie jesteś gołosłowny, zaangażuj się w przestrzeni publicznej
                w taki sposób by zmiana tego stanu rzeczy mogła zaistnieć.
                • Gość: Bart Re: wiekszych głupot nie czytałam IP: 193.91.6.* 09.04.10, 11:07
                  Żeby coś zmienić na początku trzeba by podnieść świadomość
                  architektoniczną Polaków, przez chociażby szeroką dyskusję w mediach
                  z udziałem architektów, urbanistów, ale i zwykłych ludzi. Mamy w
                  mediach wiele dyskusji z udziałem krytyków filmowych, literackich,
                  muzycznych i ani jednej z udziałem "krytyków architektonicznych".
                  Trzeba edukować i uwrażliwiać młodych już od przedszkola (pokolenia
                  wyrosłe w PRL wydają się być stracone). Na pewno należałoby
                  zwiększyć przestrzeganie i szacunek rodaków do prawa. Przed wojną
                  było coś takiego jak "policja budowlana" może dobrze byłoby
                  wskrzesić taką instytucję ?
                • 7_of_9 Re: wiekszych głupot nie czytałam 09.04.10, 11:12
                  Chodzi o zmianę mentalności ludzi, którzy powinni czuć, że są elementem mozaiki społecznej, a ich domy - elementami wspólnego krajobrazu. w Niemczech jest rygorystycznie przestrzegane prawo dotyczące wygladów elewacjo frontowych - do elwacji tylnych nikt sie tam nie wtrąca. W Polsce się tego nie da zmienić dekretem, bo społeczeństwo jest takie, jakie jest. Na forum o sawuarwiwr mnóstwo ciekawych i kulturalnych wpisów dotyczących fopa i bułkę brzez bibułke. Ale żadne pińdzia stamtąd nie sprząta odchodów po swoim psie, nawet jak ten pies narobi na placu zabaw.
                  Dopóki ktoś nie poczuje, że oprócz bycia indywidualną jednostką, jest tez elementem zbiorowości, nie zmieni sie nic. I nie mam tu na mysli jakiegoś mentalnego komunizmu. Po prostu - Polacy mają folwarczne poczucie estetyki. Z jednej strony sa upojeni zachodem i tym, jak może być czysto i sensownie, jak wspólnota o to zadba. A z drugiej strony u siebie robią zupełnie inaczej. Po latach odrabiania pańszczyzny i urawniłowki, Polak musi mieć swoją prywatna kupę gnoju na swojej prywatnej działce otoczonej betnowym płotem wyglądającym jak niedopieczone ciastka. I wtedy jest szczęśliwy.
        • vigilansx Re: wiekszych głupot nie czytałam 09.04.10, 09:15
          Gość portalu: lillia napisał(a):

          > Buduje dom i nie obchodzi mnie jaki kolor ma dom sąsiada! Kolor
          > dachówki wybieram sama i kolor elewacji również wybieram taki jak
          mi
          > sie podoba a nie taki jaki podoba sie sąsiadowi. Takie rzeczy może
          > pisac tylko ktos kto chciałby miec dom ale go nie stac i zazdrości
          > tym którzy sobie pozwolili..
          no i proszę, powyzej jest przykład polskiego warchoła i przygłupa
          • Gość: jagoda kultura nie grzeszysz IP: 213.25.175.* 09.04.10, 10:57
            obiektywnoscia tez nie. norma jest wolny wybor. problemem jest to ,ze nie ma z czego wybierac. wpisz w wyszukiwarke - projekty domow - i szukaj a watpie czy znajdziesz klasyczna ,skromna i ujmujaca wille. 99% to pseudo dworki. reklama tworzy popyt. strach przed byciem odmiencem jest ogromny. mam opinie dziwaka bo 20 lat temu
            - nie chcialam miec potrojnych,szerokich okien tylko jednopolaciowe
            - drzwi wewnetrzne mam 1m szerokosci i pelne bez szyb i zamykane na klucz
            - podloga jest wszedzie wylozona plytkami (goscie chodza w butach)
            - wlaczniki sa na wysokosci klamki (wojna o to byla z elektrykiem)
            - nie zgodzilam sie na boazerie
            - do tej pory nie mam segmentu
            - nie zrobilam lukow tylko 2,5m wejscie do salonu
            - kominek obudowany jest tak jak w 2010 r jest modnie -pionowo,bez skosow i poleczek
            - mam ogrod a nie trawnik z "krata" z tujek - moje zamilowanie do roslin zadarniajacych zostalo okreslone " robic ci sie nie chce"
            - brak szafek wiszacych w kuchni bylo dla innych oznaka biedy a nie wyboru takiej aranzacji
            - bialo-szare plytki w lazience byly jeszcze jednym dowodem na to ,ze mi odbilo
            - balkon-taras o wywalczonych wymiarach 9 na 2m tez jest dowodem ,ze jestem dziwak
            internetu nie bylo , kraju nie opuszczalam ale wiedzialam ,ze sa madrzejsi niz ja i trzeba ogladac prace innych. i kupowalam pierwsze numery muratora.
            dzisiaj to co bylo dziwaczeniem jest norma ale tego sie nie pamieta zostaje pietno tej co sie ciagle buntuje.
            czy ja tez jestem warcholem i przyglupem bo nie robilam jak inni w kolo tylko tak jak mi sie podobalo?
              • Gość: Greg Re: kultura nie grzeszysz IP: 94.254.220.* 09.04.10, 12:08
                A jeśli sąsiad a nawet dwóch,którzy wybudowali domy wcześniej
                odemnie mają elewacje pomalowane jeden na fioletowo drugi na żółto,
                to ja malujać swoj domek na bialo jestem też matołem i warchołem ? I
                nie budując wieżyczek mam kupę gnoju ? Ciekawy jestem ilu z z
                piszących tu znaffcófff mieszka w swoich domkach a ilu w blokach ?
            • Gość: Kw Re: kultura nie grzeszysz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.04.10, 11:52
              Ciekawe rzeczy piszesz:

              Gość portalu: jagoda napisał(a):
              > - drzwi wewnetrzne mam 1m szerokosci i pelne bez szyb i zamykane na klucz
              > - mam ogrod a nie trawnik z "krata" z tujek - moje zamilowanie do roslin zadarn
              > iajacych zostalo okreslone " robic ci sie nie chce"


              Jakie znaczenie mają pełne dzrzwi bez szyb i o co chodzi z tymi kluczami?

              Masz wogóle jakiś trawnik? Chociaż kilka m2?

              • Gość: jagoda Re: kultura nie grzeszysz IP: 213.25.175.* 09.04.10, 22:07
                20 lat temu wszyscy mieli drzwi wewnetrzne z duza szyba ,ktora zaslaniano od srodka pokoju slomiana mata lub plakatami,firankami a zeby drzwi mialo sie zamykac na klucz to zboczonym trzeba bylo byc ,zeby klucz do drzwi miec :)
                20 lat temu modny byl trawnik otoczony tujami. niestety jak sie ksiazki czyta to sie glupieje:) i po lekturze "tajemniczego ogrodu" trzeba miec kwitnacy ogrod z motylami i ptakami. mam 2 trojkatne placyki porosniete lakowa trawa czyli po majowym kwitnieniu mozna pierwszy raz kosic chyba ,ze rumiany kwitna cudnie to czekam az przekwitna.
                oddanie prawa do decydowania o eleacji, bryle domu w rece sasiadow to istny miecz obosieczny.
                szkolenie gustu jest potrzebne. subtelne dla doroslych i konkretne dla mlodych.inaczej sie nie da.




















        • malini Re: wiekszych głupot nie czytałam 09.04.10, 11:22
          Z jednej strony mam widok na "bunkier" pomalowany na
          różowo/łososiowo, z drugiej na dwa "bunkry" pomalowane na agresywny
          żółty kolor. Dodam, że wszystkie są otoczone siatką z drutu
          podczepioną od frontu do słupków oblepionych klinkierem - z
          przodu "luksus", 3 pozostałe strony.... Trudno mi podzielić uwagę,
          że nie powinno nas obchodzić, jaki kolor elewacji ma dom sąsiada i
          jak wygląda działka obok. Trudno mi też zgodzić się z tym, że to
          bezguście, to objaw indywidualizmu.
      • Gość: Bart Re: Budujemy skromne domy IP: 193.91.6.* 09.04.10, 08:48
        Masz rację, ale trzeba trochę usprawiedliwić rodaków, którzy po
        półwieczu komuny, unifikacji, szarości i budownictwa systemowego
        zachłysnęli się wolnością, dostępnością najprzeróżniejszych
        materiałów, farb, kolorów, technologii. Jest to często wolność źle
        pojęta (ma ona duże tradycje w naszym narodzie -> chłop na zagrodzie
        równy wojewodzie), ale jestem pewien, że w miarę wzrostu zamożności
        i świadomości architektonicznej Polaków przyjdzie opamiętanie,
        chwila refleksji, zażenowania i naprawa tego spustoszenia w
        przestrzeni publicznej jakie obserwujemy od dwóch dekad.
        • rikol Re: Budujemy skromne domy 09.04.10, 11:51
          Szlachcic na zagrodzie rowny wojewodzie ( a nie chlop).

          Mowi sie o PRL-u, ze tak fatalnie to wplynelo na gust Polakow, ale
          wielkomiejskie osiedla z wielkiej plyty sa dobrze rozplanowane, jest tam miejsce
          na przedszkola, szkoly, place zabaw; dzieci nie musza przechodzic przez arterie
          komunikacyjne, zeby dotrzec do szkoly. Poza tym z wielkiej plyty budowano tez
          dlatego, ze to bylo tanie, a po wojnie potrzeba bylo wielkiej liczby budynkow,
          zeby pomiescic ludzi, ktorzy stracili swoje domy (do tego po wojnie byl baby boom).

          Teraz natomiast nowe bloki 'wsadza sie' na sile miedzy inne bloki. Przedszkola
          ani szkoly nie uswiadczysz. Na plac zabaw trzeba dojechac samochodem.
          • Gość: Bart Re: Budujemy skromne domy IP: 193.91.6.* 09.04.10, 12:19
            Co do PRL to pisałem o unifikacji budownictwa mieszkaniowego -
            tysiącach identycznych bloków z milionami identycznych mieszkań
            powtarzających się przez n-kondygnacji w każdej n-tej klatce i o tym
            popeerelowskim dzikim "indywidualizmie" jako reakcji na to wszystko.
            Każdy nawet najbardziej nieestetyczny dom indywidualny przedstawiał
            większą wartość niż mieszkanie w bloku. Wpadliśmy z jednej
            skrajności w drugą.
          • mara571 rikol litosci, toz wielka plyta byla najdrozsza 09.04.10, 13:31
            technologia budowy domow.
            A tak naprawde po wojnie budowano domy z cegly, ktore mialy strychy pod
            spadzistym dachem i byly przykryte dachowka.
            Wielka plyta zostala wymyslona gdzie indziej i sluzyla szybkiej budowie duzej
            ilosci mieszkan dla wyzu demograficznego.
            Na Zachodzie szybko zorientowano sie, ze mieszkanie w wielkiej plycie nie bedzie
            marzeniem klasy sredniej i zaprzestano budowania mieszkan w tej technologii.
            Sprzedano ja na Wschod.
            Przypomne ci tez, ze ani sklepow, ani szkol, ani przedszkoli nie bylo od razu.
            Tak samo jak drog.
            Byly natomiast przepisy budowlane, wprowadzone przez wojskowych, okreslajace
            minimalna odleglosc pomiedzy budynkami. Chodzilo o unikniecie sytuacji, ze
            zbombardowany jeden budynek walac sie zagrzi drugiemu.
            A i dzialki dla spoldzielni byly tanie. Pochodzily najczesciej z przymusowych
            wywlaszczen za grosze.
            Wsadzanie "na sile" jest wynikiem sprzedazy dzialek spoldzielczych deweloperom.
            Czesto spoldzienie sa do tego zmuszone, bo spora czesc mieszkancow nie placi
            oplat eksploatacyjnych, a budynki wymagaja remontow.
      • hynde Re: Budujemy skromne domy 09.04.10, 11:14
        Gość portalu: agg napisał(a):

        > Ciekawe czy Wy wszyscy macie domy??
        > Bo z Waszych wypowiedzi bije zawiść i zazdrość.
        > A dom jaki by nie był to przede wszystkim luksus, na który nie każdy
        > może sobie pozwolić:).

        Właśnie dokładnie nie o to chodzi, że "jaki by nie był"...
        Ale w Polsce to ciągle baaaaaaardzo trudne do pojęcia.
      • Gość: didik Re: Budujemy skromne domy IP: 198.28.69.* 09.04.10, 11:17
        a co to ma do rzeczy, jak ktos nie ma domu to nie powinien sie wypowiadac ? a
        moze jak nie ma domu to nie ma poczucia estetyki ? ja mam dom i zgadzam sie, ze
        w polsze budje sie zgodnie z powiedzeniem babci "kazdy ch...j na swoj stroj".
        Jest miejscowosc w wielkopolsce gdzie niemcy wybudowali dworzec kolejowy co ze 2
        moze sa takie w calym kraju, rowniez 4 ulice domkow z elewacjami z cegly.
        Blizniaki, podpiwniczone, chyba z 5 izb i kuchnia w kazdym. Maja one po 100 lat
        teraz. Aktualnie wyglada to tak, ze kazdy z nich ma: inna elewacje, innyt
        ksztalt okien, inna przybudowke w stylu WERANDA. Niektorzy podniesli sobie nawet
        gore i zlikwidowali skosne dachy. Po prostu ideal.
      • mara571 luksus? 09.04.10, 13:37
        zaden luksus. Sczegolnie domy szeregowe sa najtansza forma budownictwa
        mieszkaniowego.
        Dom, dawno splacony, posiadam. Nikomu niczego nie zazdroscze, ale robi mi sie
        niedobrze, ze z okna sypialni musze patrzec teraz na "sredniowieczna baszte"
        wybudowana na rownoleglej ulicy.
    • kolatroter Budujemy skromne domy 09.04.10, 08:41
      I znowu przy kosztach projektu typowego pojawia się cena, która ma się nijak
      do nakładów finansowych jakie trzeba ponieść, żeby projekt który inwestor
      kupuje nadawał się do pozwolenia na budowę. Ciężko mi tez zrozumieć dlaczego
      ludzie poświęcają pól roku na wybór domu typowego, który potem i tak
      poprawiają i przerabiają... przez ten czas powstałby projekt indywidualny,
      dopasowany do wymagań i potrzeb klienta ze świadomie dobranymi technologiami i
      bez niespodzianek w trakcie budowy.. ale przede wszystkim umiejętne wpisanie
      domu w warunki panujące na działce z wykorzystaniem jej wszystkich walorów
      uważam za BEZCENNE, tego warunku typowy projekt nie spełni nigdy, można
      jedynie liczyć na łut szczęścia
    • Gość: rentier Re: Budujemy skromne domy IP: *.chello.pl 09.04.10, 08:44
      Jeżeli nadal będą paskarskie ceny na działki budowlane, które nie
      mają żadnej infrastruktury, to nie dziwmy się oszczędnością inwestorów. Przecież to parodia co się teraz znajduje w ofercie -
      puste pola z drożyną a'la Studzianki 1944 bez mediów. Szczere pole z
      chałupiną na horyzoncie. A jeżeli coś konkretnego - to w cenie jak z
      okolic NY w USA. Kupujesz u dewelopera? OK - masz fajne domy 140-150
      metrowe na działce trochę większej (nawet 300-500 m) . Wychodząc na
      dwór musisz uważać aby nie wpaść na płot swojej posesji. Jak
      osobiście skierowuję swoje plany na domy modułowe (fertighaus) ale
      czekam, aż relacje cenowe do murowańców staną sie konkurencyjne.
      Dzisiejsze ceny i brak szerszych ofert mnie wstrzymują. Ale podobno
      Niemcy patrzą na polski rynek z zaciekawieniem. A jak się
      dowiedziałem - ich oferta w cenie zawiera pompy ciepła i solary.
    • Gość: Dybol Koszty IP: *.imne.pwr.wroc.pl 09.04.10, 08:44
      Cena projektu to jedno - a jego adaptacja to już inna para kaloszy - cena
      projektu gotowego i zaadaptowanego często przekracza 2'krotnie cenę gotowego
      projektu (w zależności czy mamy gaz, czy gmina wymaga projektu instalacji
      elektrycznej i wodnej)
      • Gość: aaa Re: Koszty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.04.10, 09:05
        Ludzie kupują gotowy projekt za 2tys. Oszczędzają na projekcie domu który ma im
        służyć przez 40-50 lat. A potem kupują np. kabinę prysznicową za 2tys. W naszym
        kraju ludzie nie są w stanie pojąć faktu że projekt powinien być zawsze robiony
        pod konkretne osoby i lokalizację.
        • Gość: Zewa Re: Koszty IP: *.superkabel.de 09.04.10, 11:45
          Otoz to!
          Nie rozumiem, jak mozna oszczedzac na projekcie, ktory jest bardzo
          waznym, jesli nie najwazniejszym elementem budowy domu, a
          jednoczesnie jednym z najmniejszych wydatkow... Dlaczego w tym kraju
          wszyscy robia od d... strony? (Sorry za wyrazenie, ale idealnie
          oddaje sens)
    • Gość: hindus Budujemy skromne domy IP: *.cdma.centertel.pl 09.04.10, 08:57
      większość tu wypowiadających się nie ma nawet w planach budowy domu.
      Zwyczajnie ludzie nie macie pojęcia o czym piszecie. Boli was że ktoś może
      mieć "typowy" domek za mniej niż wy macie wasze mieszkania 50-cio metrowe. ja
      właśnie buduje dom 140 metrowy i bedzie on funkcjonalny i wygodny w
      użytkowaniu. do tego działka na której bedzie ogródek, miejsce do wypoczynku
      itp. a wy po pracy zamkniecie w swoich mieszkankach na drogich osiedlach.
      współczuje
      • Gość: ru Re: Budujemy skromne domy IP: *.physd.amu.edu.pl 09.04.10, 09:12
        Współczuję to ja tobie w tym twoim domku do którego będziesz się telepał w korku
        1,5 godziny albo lepiej. Ja idę pieszo z pracy do swojego M jakieś 15 minut, w
        pobliżu mam sklepy oraz przedszkole i szkołę dla dziecka. W głębokim poważaniu
        mam posiadanie domu na wsi. Chyba, że na emeryturze.
          • Gość: *.* Re: Budujemy skromne domy IP: 212.182.91.* 09.04.10, 09:58
            ość portalu: -H- napisał(a):

            > 1,5 godziny to moze w Warszawie. W mniejszych miastach nie jest
            tak zle. Ja mam
            > dzialke niedaleko stacji PKP, 17km od centrum Poznania i dojazd do
            centrum
            > miasta to 22 minuty pociagiem. Duzo gorzej?

            Rozumiem, że te 22 minuty to tylko jazda pociągiem a dolicz do tego
            2 minuty na stację i trzeba jeszcze być przed odjazdem pociągu
            minimum 2 do 5. Nawet jak pracujesz w kasie na dworcu do z peronu
            trzeba też dojść z minutę. Jak tak wszystko zsumujesz to wyjdzie pół
            godziny. A jak pracujesz gdzieś dalej to 45 minut nie wyjęte.
            • Gość: didik i tak i nie IP: 198.28.69.* 09.04.10, 11:27
              ja dojezdzam od 2 lat do poznania do pracy, pracujac po wschodniej stronie czas
              dojazdu to 30 min i 25km, wbijalem sie z dobrej strony. Teraz pracuje w
              zachodniej czesci i mam 30km i dojezdzam 40-50 min w zaleznosci od dnia i pory.
              Duzo ? Czas PKP to w sumie 55min (dojscie, jazda, tram i dojscie). Polecam
              posluchac doswiadczen innych jadacych z piatkowa na rataje samochodem albo
              tramem. Godzinka zejdzie jak sie trafi nie najlepiej. Pozdrawiam
            • mara571 Polacy oszaleli na punkcie samochodu 09.04.10, 13:50
              ja potrzebuje 50 min na pokonanie 50 km pociagien i tramwajem. Samochodem
              potrwaloby to godzine i wiecej (po autostradzie).
              Tylko, ze moje 50 min nie jest czasem straconym za kolkiem. Ja jak wszyscy
              pasazerowie w pociagu CZYTAM.
              Gdzie wy wszyscy parkujecie, jak juz dojedziecie do pracy?
              Mnie by to kosztowalo ponad 100 euro miesiecznie. Samo parkowanie.
              • Gość: *.* Re: Polacy oszaleli na punkcie samochodu IP: 212.182.91.* 09.04.10, 14:31
                Ja kiedyś dojeżdżałem pociągiem do pracy 48 km plus do tego autobus i
                zajmowało mi to ponad 1,5 godziny. Potem zmieniłem prace i miejsce
                zamieszkania i dojeżdżałem samochodem 10 km w czasie 20 min. Potem
                firma zmieniła lokalizację i chodze pieszo a zajmuje mi to ok. 20 min.
                Z parkowaniem pod firmą to rzeczywiście kłopot. Z dojazdem to nie jest
                taka jednoznaczna sprawa. Nie każdy mieszka blisko dworca, albo wręcz
                dworca nie ma w promieniu 50 km. Czasami rzeczywiście szybciej pokona
                się 30 km poza miasto niż 10 w mieście.
    • mcgoo Budujemy skromne domy 09.04.10, 09:11
      Uważam że kupowanie gotowego projektu za 2000 jest bez sensu - skoro można zamówić projekt w cenie 3000-5000 i samemu mieć wpływ jaki ten
      dom będzie - koszt takiego projektu to i tak niewielki ułamek ceny
      całego domu - konfrontując fakt ceny projektu z samą np. cena
      parapetów wewnętrznych (około 2000 plus robocizna) wyszukiwanie
      gotowców projektowych przez pół roku to strata czasu i pieniędzy ...


      • Gość: kk Re: Budujemy skromne domy IP: *.acn.waw.pl 09.04.10, 09:45
        mcgoo napisał:

        > Uważam że kupowanie gotowego projektu za 2000 jest bez sensu - skoro można zamó
        > wić projekt w cenie 3000-5000 i samemu mieć wpływ jaki ten
        > dom będzie

        Jasne... Za te 3000-5000 na pewno świetny projekt powstanie. Chyba niebardzo
        wiesz, jak wygląda praca architekta i nie zdajesz sobie sprawy, jakie koszty
        własne ponosi.
        • mcgoo Re: Budujemy skromne domy 09.04.10, 10:11
          Oczywiście, że nie wiem jak wygląda praca architekta - co więcej
          nawet nie chce o tym wiedzieć - niech architekt się o to martwi jakie
          są jego koszty i jak wygląda jego warsztat - ja jestem jedynie
          klientem i kupuje to co mi jest potrzebne :) wybieram albo mi coś
          pasuje albo mi nie pasuje - sposób przekonywania mnie pozostawiam
          fachowcom.
          Żaden człowiek na świecie nie zna się na wszystkim, idąc takim tropem
          rozumowania musiałbym być zorientowany jak wygląda praca producenta
          samochodu, mixera, pralki automatycznej - po co mi to wiedzieć :).


          > Jasne... Za te 3000-5000 na pewno świetny projekt powstanie. Chyba
          niebardzo
          > wiesz, jak wygląda praca architekta i nie zdajesz sobie sprawy,
          jakie koszty
          > własne ponosi.
          • 7_of_9 Re: Budujemy skromne domy 09.04.10, 10:20
            Dokładnie. Za 5000 dostaniesz projekt pełen wad i niedoróbek. Bez szczegółów wszelkich instalacji, bez dokładnie rozrysowanych detali, jak choćby izolacje. Poniże 10 000 nie ma co iśc do architekta. Jesli ktoś mówi, że zrobi za 5 000, to masz pewnośc, ze to partacz. Domy typowe są mniejszym złem. Ale można w projekcie dokonać wielu poprawek i dom dostosować do swoich potrzeb.
            Kupując projekt za taką cenę, robimy nie interes życia, ale całą masę kłoptów.
            • mcgoo Re: Budujemy skromne domy 09.04.10, 10:49
              Zgada się - inwestor decyduje na co go stać i jak chce budować.
              Jedni kupują mercedesa inni kupią forda - zwykle i jedni i drudzy są
              zadowoleni - kwestia określenia swoich potrzeb na początku (tu chyba
              duża rola architekta żeby zbadać te potrzeby i uzmysłowić mało
              zorientowanym inwestorom). Przewaga projektowania nad gotowcem jest
              taka, że inwestor ma szanse porozmawiać z fachowcem (dla mnie to
              sporo znaczy).

              Wracając do tego co napisałeś - nawet 10000 w ogólnym koszcie domu
              bywa kwota akceptowalną zważając na to że mieszkasz w domy który jest
              dla Ciebie a nie Twojego wroga :).

              Oczywiście zarówno w sytuacji kiedy kupujesz gotowy projekt oraz w
              sytuacji kiedy projektujesz u architekta, późniejszym etapem jest
              zaprojektowanie konstruktorskie (wytrzymałości, materiały, izolacje
              itp.), tego kosztu się nie uniknie w obydwu przypadkach (dzisiejsi
              architekci niechętnie "brudzą sobie ręce" czymś tak trywialnym jak
              matematyka)

              Znajdowałem biura projektowe które wykonywały zarówno projekty
              architektoniczne, budowlane "w pakiecie" były kompletne i bez
              fuszerek cena nie przekraczała 5000.

              Na wstępie zaznaczyłem, że prezentuje swoje opinie i "łaskawie":)
              daję prawo innym użytkownikom forum nie zgadzać się z nimi w całej
              rozciągłości.
          • Gość: kk Re: Budujemy skromne domy IP: *.acn.waw.pl 09.04.10, 12:03
            sir_fred napisał:

            > Jakie koszty własne poza kosztami oprogramowania ponosi?

            A chociażby takie, że każdy projekt budowlany składa się m.in. z tzw. projektów
            branżowych i poszczególnych specjalistów trzeba opłacić - niezależnie od tego,
            czy są zatrudnieni na etacie (mało która firma zatrudnia wszystkich branżystów),
            czy są "z zewnątrz". I wtedy z tych 5000 zostaje naprawdę niewiele...
            • Gość: Kw Re: Budujemy skromne domy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.04.10, 12:25
              Gość portalu: kk napisał(a):
              > A chociażby takie, że każdy projekt budowlany składa się m.in. z tzw. projektów
              > branżowych i poszczególnych specjalistów trzeba opłacić - niezależnie od tego,
              > czy są zatrudnieni na etacie (mało która firma zatrudnia wszystkich branżystów)
              > ,
              > czy są "z zewnątrz". I wtedy z tych 5000 zostaje naprawdę niewiele...


              OK dzięki, dobry argument z tymi branżystami.

              Tylko chyba wolałbym projkety branżowe zlecać sam. I SAM rozmawiac z branżystami tak żeby projketowali pod moje potrzeby.

              A nie żeby architekt podzlecił najtaniej (czytaj byle jak, na sztukę).

              Dobrze myślę czy w moim rozumowaniu jest błąd?
              • Gość: kk Re: Budujemy skromne domy IP: *.acn.waw.pl 09.04.10, 14:22
                Gość portalu: Kw napisał(a):

                > Tylko chyba wolałbym projkety branżowe zlecać sam. I SAM rozmawiac z branżystam
                > i tak żeby projketowali pod moje potrzeby.
                >
                > A nie żeby architekt podzlecił najtaniej (czytaj byle jak, na sztukę).
                >
                > Dobrze myślę czy w moim rozumowaniu jest błąd?

                To nie takie proste :) Jednym z zadań architekta, być może najważniejszym, ale
                jednocześnie najtrudniejszym, jest właśnie koordynacja wszystkich składowych
                projektu, tak aby powstał piękny i dobrze funkcjonujący dom, a nie
                "szopa-Frankenstein". Jeśli więc posiadasz odpowiednią wiedzę i doświadczenie to
                droga otwarta, jednak osobiście nie spotkałem się z sytuacją, w której inwestor
                wybiera architektowi współpracowników i osobiście z nimi "dogaduje" projekt.
                Nawiasem mówiąc architekci zwykle bardzo niechętnie poddają się jakimkolwiek
                sugestiom na tym polu, bo mają swoich zaufanych i sprawdzonych podwykonawców.

                Nie wyobrażam sobie też rozmowy między inwestorem a np. specjalistą od
                konstrukcji - często sam architekt ma problem ze zrozumieniem, o co chodzi ;)

                W każdym razie jeśli nawet teoretycznie założymy, że architekt i branżyści
                zgodzą się na taki układ, to z pewnością sumaryczny koszt usługi będzie znacznie
                większy niż w przypadku "tradycyjnym", a efekt końcowy raczej gorszy niż lepszy.
                • Gość: Kw Re: Budujemy skromne domy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.04.10, 14:48
                  Gość portalu: kk napisał(a):
                  > Nie wyobrażam sobie też rozmowy między inwestorem a np. specjalistą od
                  > konstrukcji - często sam architekt ma problem ze zrozumieniem, o co chodzi ;)

                  No tak. Ja też w takim razie nie wyobrażam sobie tego. Powstają jedak pytania.

                  Skoro często sam architekt ma problem ze zrozumieniem to właściwie za mu płacę? Nie lepiej mi zlecić projekt u konstruktora?

                  Myślałem (być może błędnie) że konstruktora zatrudnia się do bardziej skomplikowanych budowli. A domek jednorodzinny to architekt powinien "skonstuować" sam. No bo właściwie o czym z nim gadać na spotkaniach?

                  Np.
                  Ja powiem że chcę mieć duży salon z otwartą kuchnia. A architekt co? "Estetycznie to się zgadzam ale muszę się spotkać z konstruktorem czy to się da zbudować?"


                  A instalacja elektryczna to bym wolał pogadać z "elektrykiem" czy przwidzieć dodatkowy kabel na późniejsze "uinteligentnienie" albo że chcę jakiś obwód ekstra. Oczekiwałbym że taki specjalista elektryk fachowo mi jakieś rozwiązania ZAPROPONUJE.

                  A jak taki projektant jest podzleceniobiorcą to spodziewam się że się dogada z architektem "na sztukę" za minimalną kwotę. "Gniazdko, żyrandol, standard, sztampa, do widzenia".


                  Dokładnie tak samo z inastalacją grzewczą też chciałbym raczej pogadać osobiście z fachowcem mogącym się wczuć w moją sytuację a nie przez pośredników.

                  Dobrze myślę?
                  • Gość: echo Re: Budujemy skromne domy IP: *.tktelekom.pl 09.04.10, 15:26
                    do KW:

                    > Skoro często sam architekt ma problem ze zrozumieniem to właściwie za mu płacę?


                    To bzdura że architekt nie 'rozumie'. Po prostu konstruktor ma odpowiednie
                    uprawnienia, i liczy obciążenia, ustala czy nadproże ma mieć 15cm czy musi mieć
                    20cm. Architekt nie musi tego wiedzieć dokładnie, wystarczy że wie że to będzie
                    ok 15cm. Przykład od czapy ale o to chodzi. To samo ze wszystkimi elementami
                    konstrukcyjnymi, stropy, fundamenty, więźba itd.

                    > Nie lepiej mi zlecić projekt u konstruktora?

                    hehehe. spróbuj, są tacy, ale nie mów że nie ostrzegałem :) Konstruktor liczy
                    obciążenia, tego go uczono w szkole. Natomiast o estetyce, funkcjonalności,
                    doświetleniu, przewietrzeniu i wielu innych poważnych aspektach itd. ma
                    najczęściej żadne pojęcie. Architekt tym się zajmuje.

                    Ostrzegam też : niektórzy konstruktorzy są leniwi - i zamiast liczyć proponują
                    standardowe rozwiązania, które przeniosą dużo więcej niż potrzeba. Wtedy Ty
                    płacisz więcej za np. stal i beton. Owszem, warto zapłacić więcej ale otrzymując
                    jakieś ciekawe rozwiązania przestrzenne, a nie domek z katalogu.

                    >Ja powiem że chcę mieć duży salon z otwartą kuchnia. A architekt co? "Estetyczn
                    > ie to się zgadzam ale muszę się spotkać z konstruktorem czy to się da zbudować?

                    Być może jest więcej czynników o których nie powiedziałeś - szerokość i układ
                    pomieszczeń który już wybrałeś, gdzie jest komin, okna. Projektując jednak od
                    zera Twoje oczekiwania to żaden problem, i generalnie - wszystko da się zrobić,
                    i w tym architekt ma Ci pomóc, i powinien. Architekt Twojego domu jest z Tobą do
                    końca.

                    > A instalacja elektryczna to bym wolał pogadać z "elektrykiem" czy przwidzieć do
                    > datkowy kabel na późniejsze "uinteligentnienie" albo że chcę jakiś obwód ekstra
                    > . Oczekiwałbym że taki specjalista elektryk fachowo mi jakieś rozwiązania ZAPRO
                    > PONUJE.

                    Ktoś już pisał - lepiej jak jedna osoba to wszystko koordynuje. Projekt
                    przemyślany od początku do końca nie generuje przykrych niespodzianek na
                    budowie. A jak tu pan Zenek pacnie, tam pan Wiesiek maźnie..

                    > A jak taki projektant jest podzleceniobiorcą to spodziewam się że się dogada z
                    > architektem "na sztukę" za minimalną kwotę. "Gniazdko, żyrandol, standard, szta
                    > mpa, do widzenia".

                    jasne że jest podzleceniobiorcą bo architekt nie ma takich uprawnień. I
                    zazwyczaj ma stałego gościa od elektryki, wiec raczej zapłacisz taniej niż u
                    pierwszego lepszego który odwali i zapomni. Oczywiście wszystko zaqleży od projektu

                    > Dokładnie tak samo z inastalacją grzewczą też chciałbym raczej pogadać osobiści
                    > e z fachowcem mogącym się wczuć w moją sytuację a nie przez pośredników.
                    > Dobrze myślę?

                    Wszystko zależy jaką umowę podpiszesz. Możesz na sam projekt budowlany i
                    instalacjami sam się zajmować ale naprawdę odradzam. Koordynacja branżowa w
                    budynku to powinna być domena architekta. on wie co gdzie ma być i dlaczego, a
                    dlaczego nie. Koordynuje też branże z geodetą. Zresztą, chcesz zaoszczędzić
                    200zl to zrób to wszystko sam, nie chce mi się już dłużej przekonywać.
                    • Gość: Kw Re: Budujemy skromne domy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.04.10, 15:53
                      Gość portalu: echo napisał(a):
                      > 20cm. Architekt nie musi tego wiedzieć dokładnie, wystarczy że wie że to będzie
                      > ok 15cm. Przykład od czapy ale o to chodzi. To samo ze wszystkimi elementami
                      > konstrukcyjnymi, stropy, fundamenty, więźba itd.

                      OK. Logiczne i przekonujące. Przykłąd geodetą też. Dzięki.



                      > Wszystko zależy jaką umowę podpiszesz. Możesz na sam projekt budowlany i
                      > instalacjami sam się zajmować ale naprawdę odradzam.

                      Tak, widzę że odradzasz (ciepło, elektryka) ale nie słyszałem dlaczego:( Trudno.

                      > Koordynacja branżowa w
                      > budynku to powinna być domena architekta. on wie co gdzie ma być i dlaczego, a dlaczego nie.

                      Sęk w tym że to JA chciałbym wiedzieć czy ogrzewanie podłogowe i dlaczego nie. I to JA wiem czy chciałbym elektrykę z elementami "inteligentnymi" czy nie.

                      > nie chce mi się już dłużej przekonywać.

                      Ano właśnie. Jak inwestorzy nie pytają to źle bo są ciemni. Jak pytają (stawiając racjonalne wątpliwości wynikające z czystej niewiedzy) to też źle bo "JA-Architekt wiem lepiej a ty płać i się nie interesuj".
                      • Gość: kk Re: Budujemy skromne domy IP: *.acn.waw.pl 09.04.10, 17:39
                        > > Wszystko zależy jaką umowę podpiszesz. Możesz na sam projekt budowlany i
                        > > instalacjami sam się zajmować ale naprawdę odradzam.
                        >
                        > Tak, widzę że odradzasz (ciepło, elektryka) ale nie słyszałem dlaczego:( Trudno
                        > .

                        > > Koordynacja branżowa w
                        > > budynku to powinna być domena architekta. on wie co gdzie ma być i dlacze
                        > go, a dlaczego nie.
                        >
                        > Sęk w tym że to JA chciałbym wiedzieć czy ogrzewanie podłogowe i dlaczego nie.
                        > I to JA wiem czy chciałbym elektrykę z elementami "inteligentnymi" czy nie.

                        Po pierwsze projekt budowlany MUSI zawierać projekty wszystkich instalacji w
                        budynku, oczywiście na pewnym poziomie szczegółowości. Detale takie jak
                        rozprowadzenie kabli, czy wybór armatury rozwiązuje się albo w projekcie
                        wykonawczym, albo - przy jego braku - na bieżąco na budowie (wówczas polegamy na
                        wiedzy i doświadczeniu wykonawcy).

                        Natomiast, wracając do tematu samodzielnej koordynacji branż przez inwestora:
                        jest to w zasadzie bezcelowe, zakładając oczywiście, że mamy do czynienia z
                        dobrym (kompetentnym, uczciwym i życzliwym) architektem. Architekt bowiem,
                        mówiąc potocznie, "ma pojęcie" o WSZYSTKICH aspektach projektowania i budowy.
                        Inaczej mówiąc posiada podstawową wiedzę ze wszystkich "poddziedzin" takich jak
                        konstrukcja, instalacje, przepisy przeciwpozarowe itd. (uczą tego architektów na
                        studiach). Ma również przegląd dostępnych na rynku rozwiązań, materiałów
                        budowlanych i technologii (szanujący się architekt odwiedza czasami budowę i
                        śledzi nowinki na rynku).

                        Jednak architekci (poza nielicznymi wyjątkami) nie posiadają szczegółowej
                        wiedzy, praktyki, wreszcie uprawnień niezbędnych do wykonania sczegółowych
                        projektów branżowych. Tym zajmują się specjaliści. Architekt jest tak naprawdę
                        specjalistą do spraw koordynacji złożonego przedsięwzięcia, jakim jest proces
                        inwestycyjny - i dlatego właśnie zawód architekta jest wbrew pozorom wyjątkowo
                        trudny. Architekt jest jak reżyser filmowy - tylko on tak naprawdę wie, jak
                        będzie ostatecznie wyglądało dzieło; aktorzy, scenografowie, kamerzyści zajmują
                        się tylko swoim małym wycinkiem - reszta zwykle ich nie interesuje.

                        > Ano właśnie. Jak inwestorzy nie pytają to źle bo są ciemni. Jak pytają (stawiaj
                        > ąc racjonalne wątpliwości wynikające z czystej niewiedzy) to też źle bo "JA-Arc
                        > hitekt wiem lepiej a ty płać i się nie interesuj".

                        Cóż... Mam nadzieję, że nieco rozjaśniłem te zasadnicze wątpliwości.
                        • Gość: Kw Re: Budujemy skromne domy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.04.10, 19:16
                          Gość portalu: kk napisał(a):
                          > Po pierwsze projekt budowlany MUSI zawierać projekty wszystkich instalacji w
                          > budynku, oczywiście na pewnym poziomie szczegółowości.

                          OK. To domyślam się że ten poziom ogólności do pozwolenia na budowę jest rzeczywiście ogólny. Ile może kosztować taki ogólny projket branżowy "aby tylko do projektu".

                          > Architekt bowiem,
                          > mówiąc potocznie, "ma pojęcie" o WSZYSTKICH aspektach projektowania i budowy.
                          > Inaczej mówiąc posiada podstawową wiedzę ze wszystkich "poddziedzin" takich jak
                          > konstrukcja, instalacje, przepisy przeciwpozarowe itd. (uczą tego architektów n
                          > a
                          > studiach). Ma również przegląd dostępnych na rynku rozwiązań, materiałów
                          > budowlanych i technologii (szanujący się architekt odwiedza czasami budowę i
                          > śledzi nowinki na rynku).


                          No OK.

                          > Architekt jest jak reżyser filmowy

                          Chyba nie do końca to porównanie. Reżyser siedzi w filmie od projketu filmu do jego wykonania.

                          A architekt tylko w fazi projektowania. Później ewentualnie tylko nadzór autorski - i to za dodatkowe pieniądze i nie w cenie projektu budowlanego.

                          A koordynacja całej fazy razlizacji już praktycznie nigdy broszka architekta. Dlatego to akurat porówanie trochę nietrafne.


                          > Cóż... Mam nadzieję, że nieco rozjaśniłem te zasadnicze wątpliwości.

                          Tak, nawet sporo. Dzięki:)
                          • Gość: kk Re: Budujemy skromne domy IP: *.acn.waw.pl 09.04.10, 19:57
                            Gość portalu: Kw napisał(a):

                            > OK. To domyślam się że ten poziom ogólności do pozwolenia na budowę jest rzeczy
                            > wiście ogólny. Ile może kosztować taki ogólny projket branżowy "aby tylko do pr
                            > ojektu".

                            Szczerze mówiąc nie jestem w stanie powiedzieć, ile wziąłby np. elektryk od
                            inwestora za taki projekt - jak wspomniałem wcześniej nigdy nie spotkałem się z
                            sytuacją bezpośredniej relacji w tej kwestii. Ale myślę, że co do zasady można
                            przyjąc porównanie z kupnem samochodu w całości i w częściach - wiadomo, co
                            wychodzi taniej.

                            > > Architekt jest jak reżyser filmowy
                            >
                            > Chyba nie do końca to porównanie. Reżyser siedzi w filmie od projketu filmu do
                            > jego wykonania.
                            >
                            > A architekt tylko w fazi projektowania. Później ewentualnie tylko nadzór autors
                            > ki - i to za dodatkowe pieniądze i nie w cenie projektu budowlanego.
                            >
                            > A koordynacja całej fazy razlizacji już praktycznie nigdy broszka architekta. D
                            > latego to akurat porówanie trochę nietrafne.

                            Mimo wszystko upieram się, że porównanie jest trafne. Oczywiście przy założeniu,
                            że "producent", czyli inwestor, nie jest dusigroszem i zleci architektowi
                            wykonanie pełnego projektu (koncepcyjny+budowlany+wykonawczy) oraz prowadzenie
                            nadzoru autorskiego. W ten sposób współpraca inwestor-projektant zaczyna się
                            filiżanką kawy w biurze projektowym, podczas podpisywania umowy, a kończy
                            kieliszkiem szampana przy kominku w pachnącym nowością domu.

                            Naturalnie projekt wykonawczy i nadzór to dodatkowe koszty, ale niestety bardzo
                            często okazuje się, że niedoświadczony inwestor, pozostawiony na łasce majstrów
                            i wszechobecnych "wujków dobra rada" topi znacznie większe pieniądze wskutek
                            błędnych decyzji, których możnaby uniknąć dzięki pomocy architekta.
                      • Gość: mac Re: Budujemy skromne domy IP: 195.74.106.* 26.04.10, 16:18
                        > Gość portalu: echo napisał(a):

                        > Sęk w tym że to JA chciałbym wiedzieć czy ogrzewanie podłogowe i dlaczego nie.

                        to wlasnie skonsultujesz z architektem, ktory, w razie potrzeby pobierajac
                        dodatkowe informacje od branzystow zrobi dla ciebie porownanie kosztow
                        instalacji, eksploatacji i walorow funkcjonalnych roznych rozwiazan.
                        tak jak ktos powiedzial Ci wczesniej, branzysci sa mocno skoncentrowani na
                        wylacznie swojej dzialce i ich kryteria wyboru/rekomendacji roznych rozwiazan
                        niekoniecznie pokrywaja sie z twoimi. To do architekta nalezy polaczenie
                        wszystkiego w jedna calosc - kontynuujac przyklad ogrzewania podlogowego:
                        znaczenie bedzie miala zastosowana technologia budowy, podpiwniczenie, sposob
                        izolacji, budzet, wykonczenie podlog, sposob uzytkowania i powierzchnia
                        pomieszczen, orientacja budynku i wielkosc otworow okiennych, ilosc kondygnacji
                        itp.

                        mac
                  • Gość: mac Re: Budujemy skromne domy IP: 195.74.106.* 26.04.10, 15:52
                    > Gość portalu: kk napisał(a):

                    > Skoro często sam architekt ma problem ze zrozumieniem to właściwie za mu płacę?

                    nie powinienes rozmawiac z takim architektem. normalny, architekt dobrze rozumie
                    o czym rozmawia z innymi konsultantami.

                    > Nie lepiej mi zlecić projekt u konstruktora?

                    nie, dlatego ze konstruktor mysli o budowaniu w specyficzny sposob,
                    zoptymalizowany pod katem konstrukcji, a nie funkcji, estetyki, czy innych
                    aspektow.

                    > Myślałem (być może błędnie) że konstruktora zatrudnia się do bardziej skompliko
                    > wanych budowli. A domek jednorodzinny to architekt powinien "skonstuować" sam.
                    > No bo właściwie o czym z nim gadać na spotkaniach?

                    architekt jest w stanie sam opracowac pelna dokumentacje domu jednorodzinnego bo
                    jest stosunkowo prosta, ale nie robi tego bo nie taka jest jego rola w calym
                    procesie.

                    > Np.
                    > Ja powiem że chcę mieć duży salon z otwartą kuchnia. A architekt co? "Estetyczn
                    > ie to się zgadzam ale muszę się spotkać z konstruktorem czy to się da zbudować?
                    > "

                    przy tego typu projektach, w ogole nie interesuja Cie ustalenia miedzy
                    architektem i konstruktorem, to jest niejako osobna warstwa, gdzie do Ciebie
                    docieraja tylko te kwestie ktore maja wplyw na aspekty dla Ciebie wazne - np.
                    koszt, czas realizacji.

                    > A instalacja elektryczna to bym wolał pogadać z "elektrykiem" czy przwidzieć do
                    > datkowy kabel na późniejsze "uinteligentnienie" albo że chcę jakiś obwód ekstra
                    > . Oczekiwałbym że taki specjalista elektryk fachowo mi jakieś rozwiązania ZAPRO
                    > PONUJE.

                    fachowe rozwiazania zaproponuje Ci architekt. projektant instalacji jest od tego
                    zeby instalacja byla poprawnie wykonana a nie od rozmieszczenia gniazdek w domu.

                    > A jak taki projektant jest podzleceniobiorcą to spodziewam się że się dogada z
                    > architektem "na sztukę" za minimalną kwotę. "Gniazdko, żyrandol, standard, szta
                    > mpa, do widzenia".

                    nie. zupelnie nie tak to dziala.

                    > Dokładnie tak samo z inastalacją grzewczą też chciałbym raczej pogadać osobiści
                    > e z fachowcem mogącym się wczuć w moją sytuację a nie przez pośredników.

                    projektant instalacji wod/kan/grzewczej nie bedzie sie wczuwal w Twoja role. od
                    tego jest architekt, ktory we wspolpracy z Toba opracuje spojna koncepcje
                    budynku ktora bedzie uwzgledniala rowniez rodzaj instalacji grzewczej.

                    > Dobrze myślę?

                    niestety nie.

                    mac
        • Gość: Kw Prosze o te koszty architekta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.04.10, 10:55
          Gość portalu: kk napisał(a):
          > Jasne... Za te 3000-5000 na pewno świetny projekt powstanie. Chyba niebardzo
          > wiesz, jak wygląda praca architekta i nie zdajesz sobie sprawy, jakie koszty
          > własne ponosi.

          Ja też nie wiem dokładnie jak wygląda praca architekta i zupełnie nie wiem jakie koszty własne ponosi.

          Proszę więc o informację. Dlaczego???


          Bo jestem w stanie dać za projket grubo grubo więcej niż 5000zł.

          Ale żebu dać więcej muszę wiedzieć za co.

          Jak nie będę wiedział to zapłacę 5-6 tyś. Byc może POTEM okaże się wtopię.

          Ale dla mnie to różnica czy wtopię 5 czy 10 tyś zł.



          Proszę więc o informację.
          • Gość: kk Re: Prosze o te koszty architekta IP: *.acn.waw.pl 09.04.10, 12:17
            Gość portalu: Kw napisał(a):

            > Ja też nie wiem dokładnie jak wygląda praca architekta i zupełnie nie wiem jaki
            > e koszty własne ponosi.
            > Proszę więc o informację. Dlaczego???

            Po pierwsze opłacenie projektów branżowych (jak wspomniałem pos wyżej). Po
            drugie - aby rzetelnie wykonać projekt przeciętnego domu (powiedzmy 150m2)
            potrzeba: minimum 3-5 spotkań z klientem, minimum 1-2 wizyty na lokalizacji,
            wreszcie zwykle przynajmniej miesiąc pracy architekta-kreślarza. Nie wspominam o
            tym, że sama praca koncepcyjna też ma swoją wartość. A jeżeli klient potrzebuje
            zobaczyć swój dom na ładnym obrazku - dodajemy jeszcze opłacenie wizualizatora.

            Bez wnikliwego przeliczania widać, że 5000 za czas i wysiłek całego zespołu
            pracującego nad projektem przekłada się na zarobki jego członków na poziomie
            płacy minimalnej. Trudno więc oczekiwać za taką kwotę produktu nawet nie
            wysokiej, ale choćby akceptowalnej jakości.
            • Gość: kk Re: Prosze o te koszty architekta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.04.10, 13:39
              > potrzeba: minimum 3-5 spotkań z klientem, minimum 1-2 wizyty na lokalizacji,
              > wreszcie zwykle przynajmniej miesiąc pracy architekta-kreślarza. Nie wspominam
              > o
              > tym, że sama praca koncepcyjna też ma swoją wartość.

              Praca koncepcyjna - owszem ma wartość.

              Ale "przynajmniej miesiąc pracy architekta-kreślarza" to chyba przesada.

              20 dni x 8h/d ? To chyba przesada..
              • Gość: kk Re: Prosze o te koszty architekta IP: *.acn.waw.pl 09.04.10, 14:38
                > Ale "przynajmniej miesiąc pracy architekta-kreślarza" to chyba przesada.
                >
                > 20 dni x 8h/d ? To chyba przesada..

                To absolutnie nie jest przesada. Pamiętajmy o tym, że bardzo rzadko projekt
                powstaje od początku w jednej, niezmienionej wersji - rysunki kolejnych
                wariantów to tak naprawdę język, którym architekt porozumiewa się z inwestorem,
                a każde spotkanie przynosi jakieś zmiany i uzupełnienia. Poza tym są pracownie,
                w których wykonanie "indywidualnych" projektów polega de facto na posklejaniu
                np. starych projektów firmy, bądź projektów katalogowych, co pozwala
                niewątpliwie zaoszczędzić wiele roboczogodzin, ale zwykle nie udaje się zbyt
                dobrze, a przede wszystkim nie licuje z ideą projektu inywidualnego. Zresztą być
                może to te same pracownie, które oferują stawkę 5000 za projekt ;)

                Ja wiem, że Polakom architekt jawi się jako darmozjad, do niczego (poza
                świstkiem papieru z jego podpisem) nie potrzebny, dlatego zaiteresowanym
                rzeczywistym obrazem tego zawodu proponuję niezobowiązującą lecz serdeczną
                rozmowę z kimkolwiek z branży :)
                • Gość: Kw Re: Prosze o te koszty architekta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.04.10, 14:56
                  Gość portalu: kk napisał(a):
                  > Ja wiem, że Polakom architekt jawi się jako darmozjad

                  Sam pracuję głową więc rozumiem.

                  > dlatego zaiteresowanym
                  > rzeczywistym obrazem tego zawodu proponuję niezobowiązującą lecz serdeczną
                  > rozmowę z kimkolwiek z branży :)

                  No właśnie dlatego taką chyba prowadzę:) Projketu nie potrzebuję na już ale za jakiś czas. Dlatego pytam na forum. Jak będę już projket potrzebował to rozmowa "z kimkolwiek z branży" będzie przede wszystkim rozmową SPRZEDAŻOWĄ (serdeczną - może, ale w czwartej kolejności).

                  Dziękuję za dotychczasowe odpowiedzi i chętnie poczytam odpowiedzi na pytania nieodpowiedziane. Pozdrawiam.
    • Gość: Cezary Sz. Budujemy skromne domy IP: *.icpnet.pl 09.04.10, 09:29
      Witam,
      Trafiłem ostatnio na portal
      www.projekty-indywidualne.pl
      Myślę, że pisanie o tych projektach w tak pobieżny sposób sprawia, że można
      artykuł odebrać jako promocję budownictwa typowego.
      Sam nie jestem architektem...postanowiłem spotkać się z ludźmi, którzy
      prowadzą ten portal poświęcony projektom typowym. To młodzi architekci,
      pokazali mi swoje prace, poświecili sporo czasu...Pokazali jak wygląda
      przestrzeń w krajach, gdzie budownictwo typowe nie jest tak popularne jak w
      naszym kraju.
      Myślę o budowie, domu i przyznam szczerze, że odwiedli mnie od projektu
      typowego. Nie wiem czy się na nich zdecyduję, ale pocieszający jest fakt, że
      są to ludzie młodzi, którym zależy... Projektantom typowym raczej nie.
      Reklamowane często projekty typowe dla każdego czy są faktycznie dla każdego?
      Czy im się to uda wątpię, ale inicjatywa szlachetna. Dobrze gdyby polak był
      nietypowy...
      Pozdrawiam czytelników forum.
      Cezary Sz.
    • Gość: jagoda architekci sa do bani IP: 213.25.175.* 09.04.10, 10:01
      domy sa koszmarne bo to architekci tak wymyslaja. dopiero od niedawna pojawilo sie troche projektow domow bez bezsensownych spadzistych dachow siegajacych okna na parterze - i po co tyle blachy?
      - dach rzuca cien na okna
      - stoisz przy oknie i nieba nie widzisz tylko podsibitke
      - niska sciana kolankowa to zbrodnia dla domownikow i finansow. sciana powinna byc normalnej wysokosci,podloga wykorzystana w calosci i normalne okna -tak moga mieszkac ludzie do 1,60 m wzrostu
      - cena blachy, ocieplenia, plyt gipsowych ,okien polaciowych i robocizny jest porownywalna z cena stropu a budynek pracuje i pekniecia gipsu beda
      - nikt nie robi izolacji akustycznej dachu bo o tym sie nie pisze ;)
      - wmowiono ludziom ,ze norma jest mieszkanie na strychu a to jest mieszkanie o obnizonym standardzie
      - balkony jak sa to waziutkie ,ze fotela, stolika nie postawisz a o swobodnym przejsciu mowy nie ma to po co sa te balkoniki co tylko cien na okna nizej rzucaja?
      - schody wejsciowej sa zaprojektowane piekne az do samych kolumn.... bez poreczy bo babcia z dziadkiem w odwiedziny przyuchodzic nie beda a budujacy dom nigdy sie nie zestarzeja i nogi nie zlamia - czego wszystkim i sobie zycze :)
      - WC przy drzwiach wejsciowych to caly geniusz polskich projektantow, z okienkiem oczywiscie tylko jak spokojnie korzystac z lazienki gdy ktos wchodzi do domu albo jest taras przy wejsciu?
      - brak pokoiku sypialnego na parterze to kolosalny blad - wiekszosc z nas bedzie stara i chora czasami przed staroscia i jak po schodach chodzic?
      - brak mozliwosci zamkniecia poddasza i ogrzewanie tylko parteru (musi byc pokoik na dole)
      - maly domek ,male pokoje i wielkie meble... jak je ustawic? szlag trafia gdy sie tyle kasy wydalo a nie ma wygody a wystarczylo tylko miec pokoj szerszy o 1m. najpierw zmierzcie meble, przestrzen miedzy nimi i gdy macie wymiary to wiecie jakiej wielkosci pokoj powinien byc. male domki to hitler dla biedoty budowal,bylam w takim frankfurckim domku.
      - w wielu projektach nie ma miejsca na kotlownie bo wszyscy gazem palic beda a zycze tej wygody wszystkim tylko co bedzie gdy gazu zabraknie bo go zakreca? musi byc kanal kominowy do pieca na gaz i 2 -gi do pieca na drzewo,wegiel,zboze.
      - drzwi do wszystkich pomieszczen powinny byc 1m szerokosci nie mniejsze. wywalczylam takie 18 lat temu gdy wszyscy wkola waskie szparki robili i na luzie sprzety sie wnosi i zyje swobodnie.
      - wlacznikis wiatla na wysokosci klamki raz ,ze wygodniej dla doroslych i dla dzieci a dwa, ze obrazy lepiej wygladaja w towarzystwie obnizonych pstrykaczy
      - dlugie okna sa rewelacyjne ,siedzisz i na lini oczu nie masz parapetu i doniczki tylko zielen kwiatow i widok za oknem
      - po doswiadczeniach zimowych u sasiadow wazne odkrycie - dach nie moze miec spadku w kierunku wejscia a dachy kopertowe tak maja bo nie wiadomo kiedy snieg sie zsunie i tragedia.
      - drugie drzw wejsciowe powinny byc przy kotlowni ,czasami trzeba mocno wietrzyc gdy dym sie cofa
      projekty trzeba dostosowywac bo czesto projekt jest fajny ale nie pasuje do stron swiata a bez sensu jest miec ciemny salon i upalna kuchnie i lazienke.
      podobaja mi sie domy tego typu tylko troche szersze, ten ma tylko 4,5m szerokosci
      stary.extradom.pl/projekt-domu-GL-122%20BUSIK-ID-12595.html?typ=pietrowe&powierzchnia=do_100_m&garaz=&strona=
      • 7_of_9 Re: architekci sa do bani 09.04.10, 10:15
        - niska sciana kolankowa to zbrodnia dla domownikow i finansow. sciana powinna byc normalnej wysokosci,podloga wykorzystana w calosci i normalne okna -tak moga mieszkac ludzie do 1,60 m wzrostu

        Tylko że ściany kolankowaj nie należy podwyższać samowolnie w trakcie budowy, bo dom traci proporcje i wygląda tragicznie. W Polsce, po latach komuny, znienawidzono tzw. kostki. Ja jestem zwolnennikiem albo domów parterowych, albo piętrowych z pełnym piętrem. Urok spadzistych dachów, lukarn i okien połaciowych na mnie nie działa. Człowiek nie jest sową, żeby mieszkac w dziuplach na strychu.
        • Gość: jagoda Re: architekci sa do bani IP: 213.25.175.* 09.04.10, 11:15
          ja jestem wlasnie jednym z tych pierwszych co po "kostkach" zbudowali dom ze spadzistym dachem i mieszkaniem na poddaszu tzn. poddasze nie zostalo wykonczone i nie bedzie.ciagle sie pytaja kiedy bede robic poddasze tylko po co? uparlam sie na dom najwiekszy jaki sie dalo postawic na dzialce 10,50m na 12,50m (sasiedzi maja domy 6m na 8m) i stwierdzilam ,ze mi jedna kondygnacja mieszkalna i uzytkowa piwnica wystarczy. po 20-stu latach od rozpoczecia budowy mam odwage stwierdzic ,ze poddasza to strych a na strychu graty sie trzyma a nie mieszka.przyznaje sie do bledu. koszt wykonczenia poddasza wynosi tyle co kupienie dzialki rekreacyjnej i wybudowanie na niej domku 5 na 5 i tam moze byc poddasze :) wole postawic dodatkowy budynek na dzialce niz chodzic po schodach i nie stukac obcasami. dodatkowo zawsze ma sie 2 nieruchomosci a nie jedna.
      • hreczko Re: architekci sa do bani 09.04.10, 10:17
        Zgadzam się z tym, co piszesz. Na końcu jednak twego postu ....
        zonk. Ten domek to ktoś za mocno uprasował, czy jak? Albo wyciął z
        zabudowy szeregowej i dokleił daszek?

        Jeśli szukasz domu, który spełnia większosć twoich kryteriów, to czy
        nie lepszy jest taki projekt? :

        images.google.pl/imgres?imgurl=http://www.domy-
        parterowe.pl/i/p/47/projekt-lara-ce-wx.jpg&imgrefurl=http://www.domy-
        parterowe.pl/projekt-lara-
        ce&usg=__jXWhjnBgC9UpJA7A02EuDaTD1jw=&h=600&w=800&sz=196&hl=pl&start=
        19&um=1&itbs=1&tbnid=QAbt7GYluHRyuM:&tbnh=107&tbnw=143&prev=/images%
        3Fq%3Dprojekt%2Blara%26um%3D1%26hl%3Dpl%26lr%3D%26sa%3DN%26tbs%
        3Disch:1
      • Gość: pp Re: architekci sa do bani IP: *.era.pl 09.04.10, 10:21
        Projekt domu musi się sprzedać, nie koniecznie musi być
        funkcjonalny. Proponuje zatrudnić architekta wnętrz. Architekt
        adoptujący projekt gotowy również może wiele pomóc (tylko musi być
        dobry z dużym praktycznym doświadczeniem).
        Należy pamiętać o wygodnych schodach (o ile są) - stopnie nie
        powinny być trójkątne(schody zabiegowe).
        Lepiej mieć okna szczytowe niż dachowe.
        Dach lepiej mieć prostrzy niż skomplikowany.
        Pełne deskowanie zamiast folii wysokoparoprzepuszczalnej.
        Jedno większe okno niż 2 małe.
        Na dole przestrzenie, z jednym pokoikiem dla gości i na starość.
        Należy pamiętać o garderobach, pomieszczeniach gospodarczych.
        Zweryfikować czy garaż w bryle będzie wygodny, przeważnie są za
        wąskie choć zgodne z prawem.
        Kuchnia od pólnocy/wschodu, od strony wejścia do domu.
        Za niskie ścianki kolankowe.
        Wystarczy went. grawitacyjny (tylko musi być dobrze zaprojektowana)
        i również będzie oszczędna - pamiętajcie o nawiewnikach okiennych
        ciśnieniowych.
        Nie wierzcie we wszystko co piszą w prasie na temat opłacalności
        np.: solarów, pomp ciepła, rekuperacji itd. W większości przypadków
        są to mocno naciągane artykuły.
        Okapy dom powinien posiadać.
        itd...

        Pamiętajcie dom przede wszystkim jest od mieszkania w nim a nie od
        oglądania go od zewnątrz! Ani architekt ani sąsiedzi, znajomi tam
        nie będą mieszkać więc przede wszystkim musi być funkcjonalny w
        środku.

          • Gość: mac Re: architekci sa do bani IP: 195.74.106.* 26.04.10, 16:23
            > zapomnialam o tym o czym architekci tez zapominaja
            > - im wieksza podloga to i wysokosc pomieszczenia musi wzrastac bo inaczej w ogr
            > omnym salonie sufit "leci" na glowe, takie wrazenie.
            > wysokosc, szerokosc i dlugosc pokoju maja do siebie "pasowac"

            piszesz z duza swada o "architektach" jestes pewna ze o wszystkich architektach
            czy moze o malej gromadce (jak wszedzie i w tym zawodzie sa ludzie ktorzy
            powinni zajmowac sie czyms innym)?

            ja na przyklad nie zapominam o tym co komu leci na glowe.

            mac