Dodaj do ulubionych

Muzyka a inteligencja

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.01.04, 13:26
Jak wam sie wydaje, czy to jakiego gatunku/rodzaju muzyki slucha dana osoba
moze byc jakims swiadectwem, jej szeroko rozumianego poziomu inteligencji?
Ze posluze sie takim prostym przykladem: Sluchacz malo wymagajacej muzyki,
nie siegajac daleko np Kaji Paschalskiej (zakladajac ze nie slucha jej
dziewczynka w wieku lat 7 tylko powazny czlowiek) a wyrafinowany odbiorca
chociazby muzyki progresywnej (niech bedzie Mogwai, Mars Volta, Dredg itp).
Czy rzeczywiscie na takiej podstawie mozna budowac sobie poglady o poziomie
inteligencji?
Byc moze byly przeprowadzane jakies badania w tym zakresie, bo mysle ze cos w
tym jednak jest. W koncu zupelnie innego zaangazowania i odbioru od sluchacza
wymaga muzyka Bajmu a innego muzyka Unkle.
Oczywiscie nie chodzi mi tu o obrazanie kogokolwiek ani o szydzenie, tylko o
naprawde wasze obiektywne zdanie.
Obserwuj wątek
    • nancyboy Re: Muzyka a inteligencja 22.01.04, 15:10
      Nie inteligencja tylko:
      - wrazliwosc muzyczna
      - chec poszukiwan

      A poza tym, czy ktos kto slucha wyrafinowanego rocka nie moze lubiec tanczyc? A
      jak tanczyc to raczej do Brathankow a nie Radiohead...
      • Gość: kubasa Re: Muzyka a inteligencja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.01.04, 15:21
        jest pewnie jakas zaleznosc pomiedzy inteligencja a gustem, ale nie ma ona
        miejsca w przypadku muzyki rockowej...
        • dundrub Re: Muzyka a inteligencja 23.01.04, 16:12
          ciekawy wywód:
          > jest pewnie jakas zaleznosc pomiedzy inteligencja a gustem
          przypuszczenie
          > ale nie ma ona miejsca w przypadku muzyki rockowej...
          pewnosc wypowiedzi
          hehehehehehehe

          a skad taka mysl? z innych "nierockowych" gustow.. to juz sie domyslam... ale
          inne powody?
          • Gość: kubasa Re: Muzyka a inteligencja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.04, 17:44
            dundrub napisał:

            > ciekawy wywód:
            > > jest pewnie jakas zaleznosc pomiedzy inteligencja a gustem
            > przypuszczenie
            > > ale nie ma ona miejsca w przypadku muzyki rockowej...
            > pewnosc wypowiedzi
            > hehehehehehehe
            >
            > a skad taka mysl? z innych "nierockowych" gustow.. to juz sie domyslam... ale
            > inne powody?

            Z tego powodu, ze nie ma jasno sprecyzowanych, obiektywnych kryteriow do
            oceniania muzyki rockowej? Ze ten gatunek ma ok. 50 lat, w zwiazku z czym,
            wiekszosci dziel nie zweryfikowala jeszcze historia? Nie ma co ukrywac wieksze
            jest prawdopodobienstwo znalezienia osoby inteligentnej wsrod osob chodzacyh do
            muzeow, czytajacych dobre ksiazki, chodzacych na ambitne filmy czy sluchajacych
            muzyki klasycznej. Tymczasem co zrobic z muzyka popularna? Kiedys za zagrozenie
            uznawano jazz, dzis to oznaka wysublimowanego gustu. Ktos to pisal o Spears i
            boysbandach. OK, ale gosc z boysbandu N'Sync, Justin Timberlake (dla mnie
            niestrawny), wydaje plyte, ktora robi furore wsrod krytykow. A Spears? Niedawno
            czytalem tu krotka recenzje jej plyty, w ktorej zostala zdecydowanie pochwalona
            za odejscie od swojego shitteenpopu. Tak wiec pewnosc drugiej czesci mojej
            wypowiedzi jest zwiazana z brakiem obiektywnych kryteriow oceniania muzyki
            popularnej (chyba ze sa - to przytoczcie)

            Pozdr.



    • Gość: tegosław Re: Muzyka a inteligencja IP: *.infocoig.pl / *.crowley.pl 22.01.04, 15:31
      To jakiej sluchamy muzyki nie świadczy o naszej inteligencji np. ja jestem
      kompletnym idiotą a lubie sobie posłuchać zarówno Mars Volty jak i UNKLE.
      • cze67 Re: Muzyka a inteligencja 22.01.04, 15:34
        Trudno o lepszy przyklad!
      • jazzkam Re: Muzyka a inteligencja 22.01.04, 15:39
        co już kiedys podkreslalem nie sprawdza sie to w przypadku muzyki klasycznej,
        ktora jest jakby niezalezna od rozrywkowkej (niby wymaga dojrzalosci, ale
        sluchajacy klasycznej potrafia sluchac szitu); muzyka jest bardzo wygodnym
        sposobem oceny, oczywiscie bez sensu bardzo uogolniac, ale jesli nastolatka
        slucha nirvany i alice in chains to potrafie ulozyc sobie powierzchowne zdanie
        o niej, to samo jesli reggae plus soft rock i hippie (czesta kombinacja) to
        samo Myslovitz Placebo Radiohead Negatyw (tez popularna kombinacja) do tego
        troche bezosobowi ludzie sluchajacy radia rmf fm na "zeby lecialo" i ostatnio
        najczestsza kombinacja Radio Eska plus The Rasmus plus Linkin Park plus
        Evanescence i o dziwo, sluchajacy podobnych rzeczy, naprawde maja podobne
        charaktery i sa ogolnie podobni, przynajmniej w kilku kwestiach. co do samej
        inteligencji - ciezko okreslic, bo inteligencja to przeciez cos czego bazę po
        prostu się ma, a jesli chodzi o muzyke to wg mnie sluchacz caly czas sie
        rozwija, nie jest tak ze slucha od dziecka do staruszka tego samego
        • Gość: tokyo Re: Muzyka a inteligencja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.01.04, 15:47
          A co jeśli, ktoś słucha Nirvany, Doorsów, hippie, Myslo, Placebo, Coldplay,
          Sigur Ros, Muse? smile Wtedy się sytuacja komplikuje, hehe...
      • soso_soso Re: Muzyka a inteligencja 22.01.04, 15:46


        Mysle, ze ryzykowne jest takie rozwazanie bo sa idioci, ktorzy sluchaja rapu a
        jest to muzyka trudna do pojecia (o ile to muzyka). Z kolei sa ludzie
        inteligentni, ktorzy sluchaja takich banalow jak napisane w glebokim
        sredniowieczu choraly oparte jeszcze o skale 5 nutowe.

        Ciekawe tez, jakby zaliczyc np. kogos, kto slucha prostego rocka ale takze free
        jazz. Inteligent czy prostaczek.


        Sam zauwazylem pewna inna prawidlowosc - wiele osob sprowadza sluchanie muzyki
        do tego, czy da sie zrobic przytup czy nie. Jezeli tak to jest super. Tymczasem
        sprawy sa bardziej skomplikowane. Ten sam utwor (z przytupem) moze zabrzmiec
        tak czy inaczej z takiego czy innego zrodla. I tu mysle daje sie zauwazyc pewna
        prawidlowosc. Ludzie myslacy prosto i sympatycznie nie zauwazaja zupelnie czy
        to co slysza jest ladne czy nie a liczy sie przytup, podparcie basowe,
        glosnosc. Ludzie pokrecenie i z problemami zauwazaja, ze czasami sluchajac tego
        samego utworu slyszy sie wiecej lub mniej.


        pzdrw

        soso
        • jazzkam Re: Muzyka a inteligencja 22.01.04, 16:09

          > Mysle, ze ryzykowne jest takie rozwazanie bo sa idioci, ktorzy sluchaja rapu
          a
          > jest to muzyka trudna do pojecia (o ile to muzyka).
          >
          polemizowalbym jesli chodzi o lwią część

          > Ciekawe tez, jakby zaliczyc np. kogos, kto slucha prostego rocka ale takze
          free
          >
          > jazz. Inteligent czy prostaczek.
          >
          raczej inteligent, ale to troche zbyt powierzchowne, BTW prosty rock wraca do
          lask, chyba ze chodzi o proste teksty typu Lzy.

          A co jeśli, ktoś słucha Nirvany, Doorsów, hippie, Myslo, Placebo, Coldplay,
          Sigur Ros, Muse? smile Wtedy się sytuacja komplikuje, hehe...

          to jest ktos zaliczany przeze mnie do kategorii ludzi Myslo Placebo Radiohead.
          nie pasuje mi troche hippie, ale mysle ze takie kombinacje to domena dziewczyn
          i wrazliwych chlopcow tongue_out
          • Gość: tokyo Re: Muzyka a inteligencja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.01.04, 16:21
            Hehe, powiedz, czego słuchasz, a Jazzkam powie Ci, kim jesteś wink
            • jazzkam Re: Muzyka a inteligencja 22.01.04, 16:38
              Gość portalu: tokyo napisał(a):

              > Hehe, powiedz, czego słuchasz, a Jazzkam powie Ci, kim jesteś wink


              nie mowie celowo dokladnie kto jaki jest, bo na sto procent wszyscy by mowili
              ze wcale nie, ze to gowniane stereotypy. ale ja swoje wiem i uzywam na wlasne
              potrzeby wink)
              • Gość: tokyo Re: Muzyka a inteligencja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.01.04, 16:48
                Rozumiem.
                Każdy ma swój sposób na choć częściowe rozgryzienie drugiej osoby, nawet za
                pomocą słuchanej muzyki. Czasem sie ma rację, czasem nie, róznie bywa.
                A co do podobieństwa ludzi słuchających danej muzyki, faktycznie tak jest.
                Jakaś tam zbieżność charakterów, poglądów na różne sprawy itp. Dlatego tak miło
                jest poznawać innych fanów podobnej muzyki, zawsze jest temat do rozmowy wink
    • nauma Re: Muzyka a inteligencja 22.01.04, 16:47
      Nasuwają mi się dwa pomysły:
      1) Muzykę można podzielić na nie wymagającą nawet śladowej inteligencji
      (discopolo, "boys- i girlsbandy" lub popowa papka bez żadnego, poza kasą, celu,
      typu Britney Spears) oraz na taką, która wymaga posiadania choć minimalnej
      ilości szarych komórek. Nieważne, czy będzie to rap, ciężki metal, jazz czy
      klasyka - ważne, żeby muzyka wywoływała w słuchaczu jakieś wizje, myśli... Ale
      nie da się powiedzieć, że jeśli ktoś szaleje za Slayerem, a ktoś za Mozartem,
      to któryś z nich jest inteligentniejszy. Ale faktem jest, że obaj zakasują z
      palcem w d***ie fana Britney. (Tak na marginesie: słyszałem, że pawie wszyscy
      fizycy słuchają klasyki)
      2) Czy ktoś macha łapką albo stuka nóżką przy muzyce, to nieistotne. Każdy
      słucha muzyki w jakimś celu i każdy inaczej ją przeżywa. Ja np. gdy słucham
      Korna albo Beatlesów, to uczestniczę w muzyce ruchem. Ale już gdy puszczam
      sobie Vangelisa albo "Epitaph" King Crimson, to robię to w słuchawkach i CHŁONĘ
      muzykę, wtapiam się w nią. Więc o "muzyce a inteligencji" można kombinować
      tylko wtedy, gdy wiemy, po co muzyki słuchamy...
      • jazzkam Re: Muzyka a inteligencja 22.01.04, 16:53
        (Tak na marginesie: słyszałem, że pawie wszyscy
        > fizycy słuchają klasyki)

        moja fizyczka slucha Skaldów smile
    • Gość: Ścierka Re: Muzyka a inteligencja IP: *.zory.msk.pl 22.01.04, 16:52
      Wydaje mi się, że rodzaj słuchanej muzyki jest świadectwem rozwoju osobowości.
      Najlepiej porównać to książek. Jako dzieci czytamy proste książeczki - w miarę
      dorastania repertuar powinien nam się zmieniać na bardziej ubogacone pozycje.
      Jeśli tak nie jest (tzn. jeśli ktoś dalej czyta bajeczki) to znaczy, że się
      stoi w miejscu.
      Jeśli jednak osoba ma świadomość tego zastoju i nic z tym nie robi - to już
      jest źle.
      • ihopeyouwilllikeme Re: Muzyka a inteligencja 22.01.04, 17:26
        A jeśli ktos słucha wszystkiego, od chorałów średniowiecznych do No Doubt ? Jak
        go zakwalifikujecie ?? Cała ta dyskusja jest kompletnie bez sensu.
        • Gość: Pizmak Re: Muzyka a inteligencja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.01.04, 19:36
          ihopeyouwilllikeme napisał:

          > A jeśli ktos słucha wszystkiego, od chorałów średniowiecznych do No Doubt ?
          Jak
          >
          > go zakwalifikujecie ??

          Schizol.
          • ihopeyouwilllikeme Re: Muzyka a inteligencja 23.01.04, 16:22
            Gość portalu: Pizmak napisał(a):

            > Schizol.

            Ja tak mówię na tych, co lubią zarówno cukierki jak i kawior.
    • Gość: ani Re: Muzyka a inteligencja IP: *.icpnet.pl 22.01.04, 17:58
      A o czym świadczy to że słucham czasami rano Ricky Martina itp.?

      już tłumaczę: o tym, że jest mi strasznie cięzko wstawać o 5.30 lub 6.00 rano i
      że potrzebuję czegoś żywego, optymistycznego, rytmicznego, czegoś co by głośno
      grało i nie miało pesymistycznych słów. Inteligencja nie ma tu nic do rzeczy.
      • ihopeyouwilllikeme Re: Muzyka a inteligencja 22.01.04, 18:08
        Gość portalu: ani napisał(a):

        > A o czym świadczy to że słucham czasami rano Ricky Martina itp.?
        >
        > już tłumaczę: o tym, że jest mi strasznie cięzko wstawać o 5.30 lub 6.00 rano
        i
        >
        > że potrzebuję czegoś żywego, optymistycznego, rytmicznego, czegoś co by
        głośno
        > grało i nie miało pesymistycznych słów. Inteligencja nie ma tu nic do rzeczy.

        Właśnie.
      • Gość: tokyo Re: Muzyka a inteligencja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.01.04, 18:29
        No pewnie.
        Ale mówimy tu chyba nie o chwilowych "zauroczeniach" tylko konkretnie o takiej
        muzyce, która na Ciebie działa. Chyba każdy potrafi powiedzieć, jaka muzyka Go
        zachwyca, daje do myślenia itd.
        • jazzkam Re: Muzyka a inteligencja 22.01.04, 19:32
          dokladnie podpisuje sie pod postem tokyo, do tego - zywe piosenki tez moga byc
          ambitne, temat porusza Ulubiona Muzykę, a jesli slucha wszystkiego jak leci -
          to to ten typ radiowca "zeby gralo"
          • ihopeyouwilllikeme Re: Muzyka a inteligencja 22.01.04, 21:02
            jazzkam napisał:

            > dokladnie podpisuje sie pod postem tokyo, do tego - zywe piosenki tez moga
            byc
            > ambitne, temat porusza Ulubiona Muzykę, a jesli slucha wszystkiego jak leci -
            > to to ten typ radiowca "zeby gralo"

            A " typ radiowca " jest mniej czy bardziej inteligentny od " wyrafinowanego
            słuchacza " ??? Dla mnie to jest dalej bez sensu...
            • jazzkam Re: Muzyka a inteligencja 22.01.04, 21:59
              wydaje mi sie ze mowielm ze z inteligencja nie wiem, ale znam typ osobowosci
              takich radiowcow - to sa ludzie z ktorymi dobrze mi sie gada. o ile ja mowie wink)
        • Gość: ani Re: Muzyka a inteligencja IP: *.icpnet.pl 22.01.04, 21:48
          Ależ Ricky Martin na mnie działa - ma na mnie dokładnie taki wpływ jakiego
          oczekuję: budzi mniesmile))
          A zachwyca mnie Stacey Kent, daje do myślenia Dave Douglas...

          A ostatnio mój znajomy powiedział, że on lubi taką nieskomplikowaną muzykę -
          Madonna, Britney S... - w sumie jego sprawa. Nie jest dla mnie przez to ani
          trochę mniej inteligenty od innych.
      • Gość: Kapitan Termos Re: Muzyka a inteligencja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.01.04, 22:01
        Ja jak rano wstaje to na glosnik wrzucam sobie jakies pulsujace reggae, albo
        porcje dub i juz jest pieknie mimo, ze za oknem szaro, brudno i zimno. Ale to
        moja alternatywa, nikomu przeciez nie zabronie sluchac o 6:00 rano dla pobudki
        Ricky Martin'a.
        Tak czytam wasze posty i chyba rzeczywiscie troche zle postawilem teze bo moze
        rodzaj muzyki nie rozgranicza o poziomie naszej inteligencji (choc dalej mysle
        ze jednak jest w tym odrobina prawdy bo za duzo dobrego o fanie Shazzy
        powiedziec sie nie da) a raczej o ksztalcie naszej osobowosci (pojecie chyba
        szersze od inteligencj)
        Zaznacze jeszcze jedno, nie chodzilo mi o zwykly podzial na fanow popu (jak
        kolwiek rozumianego) i fanow wartosciowego rocka (jak kolwiek rozumianego) To
        byly tylko przyklady. Ja jestem zatwardzialym sluchaczem zarowno Mogwai, Mars
        Volta, At The Drive-In, Glassjaw ale nie przeszkadza mi to w sluchaniu Lamb,
        Sigur Ros, Archive. I tak samo jak uwielbiam starego rocka, punk rocka, ska,
        dub, reggae, dance hall tak samo niezwykle cenie sobie muzyke muzyke
        symfoniczna. Wszystko zalezy od nastroju, klimatu jaki akurat mi towarzyszy.
        Ale mimo wszystko dalej chyba bede bronil swego, ze jednak chyba jest cos z ta
        inteligencja. Bo mimo wszystko, ze tez uwielbiam tanczyc i bawic sie przy
        muzyce w klubie ale nie musi to byc odrazu muzyka Golec Uorkiesty bo jest wiele
        ambitnej muzyki wlasnie klubowej przy ktorej naprawde mozna sie bawic a mimo
        wszystko fani muzyki nazwijmy to niskich lotow przy takiej muzyce bawic sie nie
        potrafia...no ale dobra, niech bedzie jak jest!
        • soso_soso faceci w plaszczach 23.01.04, 07:39

          Okay, sporo tu napisano i chyba najbardziej przychylilbym sie do zdania pewnej
          pani, ze wyrasta sie z ksiazeczek dla dzieci i zaczyna sie czytac Platona.
          Mozliwe. Ale inteligencja dzieciecia, ktore przeszlo taka droge chyba sie nie
          zmianila. Co innego sie zmienia.

          Stad moze inteligencja nie ma w tym przypadku wiele do rzeczy.

          Natomiast jezeli inteligencja to zdolnosc adaptacyjna do nowych okolicznosci to
          wychodzi na to, ze jestem idiota. Ja np. nie rozumiem tych wszystkich facetow w
          plaszczach z zielonej ceraty siegajcych ziemi (mowie teraz o bojsbendach) co to
          spiewaja, ze ja kochaja ale spiewa to nie jeden boj ale wszyscy na raz lub na
          przemian. Maja i owszem, zadbane fryzury i ladne oczy ale nie wiem dlaczego
          robia mina jakby dostali przd chwila od wizazystki posolona kaszke na mleku i
          na dodatek wystudzona. Nie pojmuje dlaczego ich uczucie ich tak meczy, ze
          przyklekaja co rusz lub odwracaja sie gwaltownie by zrobic polobrot (moze
          chodzi o pokazanie, ze nie oszczedzano na ceracie szyjac plaszcz). Generalnie,
          nie pojmuje. Podobnie ma sie sprawa z rapem, gdzie kolesie gadaja o tym, co
          maja w nosie i co ich kreci a okazuje sie, ze dla calych tych setek raperow
          jest to w gruncie rzeczy wciaz to samo. Po cholere sie powtarzac? Fakt, w tle
          raz leci 'another one bites the dust' a czasami 'message in the bottle'
          lub 'day tripper' ale to jedyne, co do mnie z tego dociera. Mysle, ze to jest
          dla inteligentnych.

          pzdrw

          soso
          • bwv1004 Re: faceci w plaszczach 23.01.04, 11:20
            soso_soso napisał:

            > Z kolei sa ludzie
            > inteligentni, ktorzy sluchaja takich banalow jak napisane w glebokim
            > sredniowieczu choraly oparte jeszcze o skale 5 nutowe.

            Trochę OT: czy rodzaj skali wyznacza banalność muzyki? Czy utwór w
            konwencjonalnym dur jest z definicji banalniejszy od całotonowego? Lub vice
            versa?

            • ihopeyouwilllikeme Dyskusja się robi coraz ciekawsza :)) 23.01.04, 15:30
              <żart>
          • Gość: Ścierka Re: faceci w plaszczach IP: *.zory.msk.pl 23.01.04, 17:19
            Dziękuję za miłe słowa. Jesteś prawdziwym dżentelmenem.
            To był przykład jak wg mnie - z grubsza biorąc - powinien wyglądać rozwój gustu
            muzycznego. O inteligencji nie wspomniałam ani razu.
            Podzielam twoje zdanie co do obecnie promowanej pseudo-muzyki. Mozart
            przekręcił się w grobie i zatkał uszy.
    • dundrub Re: Muzyka a inteligencja 23.01.04, 16:24
      taaaa.. a moze wprowadzimy nowy 'trendy' atrybut-etykietke ?
      inteligencja muzyczna... skoro mamy juz IQ i inteligencje emocjonalna...
      pytanie: na ile "inteligentna" moze byc sama muzyka bez tekstow?
      co jest miernikiem inteligencji muzyki /piosenki, utworu/? stopien
      skomplikowania rytmicznego? rozwiazan harmonicznych?
      a moze sprawa o wiele prostsza jest, typu:
      de gustibus non disputandum est /pardon jesli z bledem pisane/
      sam jestem muzykiem i slysze, ze jestem malo inteligentny, bo gram w
      awangardowym skladzie... za chwile slysze to samo od rockmena, kiedy wysluchal
      moich udzialow w jazzujacym projekcie.. heheheheh
      • masaladosa Re: Muzyka a inteligencja 24.01.04, 22:56
        juz samo zestawienie inteligencji z muzyka budzi zdziwienie-muzyka koresponduje
        przeciez zdecydowanie z nasza sfera emocjonalna a nie intelektualna i wzbudza
        przede wszystkim okreslone stany afektywne wiec mysle ze idiota moze sie
        spokojnie zachwycic rachmaninowem tak samo jak fizyk kwantowy moze sobie
        sluchac przy goleniu timberlake'a bo akurat w danym momencie emocje ktore ta
        muzyka wzbudza sa dla nich pozadane (co nie znaczy ze one zawsze musza byc
        przyjemne)-co do inteligencji to bardziej wymagajace sa teksty-np nie wyobrazam
        sobie idioty podspiewujacego 'o boze nie mnij mnie lub moze mnij mnie mniej' a
        fizyka oczywiscie tak...smile
        dla mnie muzyka dzieli sie na taka ktora wzbudza we mnie zdecydowanie i
        wyraznie silne emocje-od zachwytu do pobudzenia czy wrecz zlosci i takiej
        szukam-tj mozna powiedzic ze szukam tych emocji (ktorych oczywiscie jest wiecej
        niz te tu przedstawionesmile i na taka ktora nie wywoluje nic albo prawie nic i
        tego slucham tylko przypadkowo-moja ewolucja muzyczna tez odpowiada mojemu
        rozwojowi emocjonalnemu-przeszedlem bowiem droge od heavy metalu przez hard
        core (to okres buntu adolescencji i troche pozniejsmile do jazzu i nu-jazzu (to
        teraz-jak juz buntuje sie i odczuwam 'inaczej'smilea caly czas slucham kazika czy
        tez kultu i janerki-i dlatego mysle ze to co tu juz ktos napisal jest bliskie
        prawdy-z muzyka jest troche tak jak z literatura-do niektorych rzeczy trzeba po
        prostu dojrzec a niektorzy nie dojrzewaja-co akurat z inteligencja ma niewiele
        wspolnego...
    • Gość: sciezka Re: Muzyka a inteligencja IP: *.c3-0.rdl-ubr1.trpr-rdl.pa.cable.rcn.com 24.01.04, 23:28
      To co powiecie na taki przyklad:

      Jedna osoba mowi ci, ze slucha Britney Spears bo mu tak sie podoba i trafia w
      jego gusta, a druga slucha Mars Volty, chociaz to go az tak nie kreci, ale tak
      jest modnie i nikt mu nie powie, ze ma spaczony gust.

      Mysle, ze inteligentny jest ten, kto ma gdzies co mu inni powiedza i slucha
      tego co mu pasuje.
    • nat17 Re: Muzyka a inteligencja 25.01.04, 00:20
      [wklejam wpis z innego forum, tematyka mysle podchodzi pod temat watku smile]

      czy Wy tez zauwazyliscie, ze kiedy na pytanie 'jakiej muzyki slychasz' pada
      odpowiedz 'hh/r'n'b/soul'u/funky' itp, ludzie patrza sie raczej z
      politowaniem? strasznie mnie to denerwuje. panuje jakis glupi stereotyp [a
      ktory stereotyp nie jest glupi? wink], ze jesli sluchasz murzynow, to pewnie
      sluchasz takze jakiegos polskiego gangsta rapu, no albo w ogole sluchasz
      tylko tego. ale w sumie nie dziwie sie, ze ludzie, ktorzy swoj jedyny kontakt
      z ta muzyka ograniczaja do ogladania teledyskow na viva polska, tak sobie to
      wszystko wyobrazaja... no bo co innego mozna pomyslec, kiedy widzi sie bande
      bezzebnych malolatow w swiecacych dresach, wykonujacych tzw kocie ruchy wink na
      klatce schodowej [ewentualnie na parkingu na osiedlu]? nie wspominajac juz o
      tych gornolotych tekstach o ciezkim zyciu w gettcie jol, albo o wypasionych
      imprezach... mniejsza z tym.
      chcialabym po prostu, zeby ludzie pamietali jednak, ze rowniez w tym gatunku
      mozna znalezc wielkie rzeczy. a 'sluchacze' wcale nie musza miec 12 lat,
      wcale nie musza chodzic w szerokich spodniach, i wcale niekoniecznie sluchaja
      molesty...
    • Gość: peron_pierwszy o a ja to widze tak ze inteligencja a muzyka to .. IP: *.seabridge.pl 30.01.04, 16:50
      o a ja to widze tak ze jezeli ktoś slucha rzeczy od mozarta do aphex twina i od
      charlie parkera do sigur rosa i... !

      znajduje w tym tyle samo przyjemności i czerpie z tego przesłanie choć troche w
      ta sama strone ukierunkowane, które przyswiecalo tworcy danego utworu...

      chyba jest dość inteligentny...

      ...ale nie jestem pewien czy tego dotyczył wątek..
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka