aislinn
04.02.04, 13:43
Pracuję, pracuję, pracuję, wczoraj się zbuntowałam i powiedziałam, że mam
dosć zamawiania jedzenia przez net, bo nie mam czasu iść na zakupy.
Pierwsza reakcja - super. Asystent dostał kluczyki od służbowego samochodu i
polecenie zawiezienia mnie do sklepu, asysty przy zakupach, i odstawienie pod
same drzwi (doimu, nie firmy),. po czym rano odebranie mnie spod tych samych
drzwi. Z zdań wywiązał się z właściwym sobie urokiem, nie omieszkając przy
tym walnąć najbardziej uroczego komplementu (?) jaki słyszałam - "jesteś
najpiękniejszą kobietą ze śiwąpod okiem i rozmazanym makijażem, jaką
widziałem". Cudne, co nie ?
A dziś burak przyszedł i zakomunikował - musisz iść na urlop. Koniecznie weź
tydzień urlopu, od poniedziałku.
Niebo się przede mną otworzyło........
- Oczywiście będziesz pod telefonem, i weźmiesz laptop (bo tam jest
skonfigurowana możliwość połączenia z serewerm w Rotterdamie - przyp. red.) i
będziesz odbierać maile, i bedziesz na bieżąco ze wszystkim, i będziesz mogła
odpisywać na maile.
W ten sposób sobie odpoczniesz i nabierzesz sił do dalszej pracy.
AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA