joseph80
28.02.04, 00:39
To co w temacie, to też nazwa zespołu gdyby ktoś nie wiedział

Zespół powstał dosyć późno jak na grupę grającą Art-rock, bo dopiero w 1977
roku. W skład zespołu weszli bardzo znani i już sprawdzeni muzycy. Bill
Bruford (wcześniej Yes, King Crimson, Genesis), John Wetton (King Crimson),
Eddie Jobson (Roxy Music), Alan Holdsworth. Grupa mimo zmierzchu epoki
gigantów Rocka, postanowiła nagrywać to w czym najlepsi byli jej członkowie,
czyli wspaniałe rozbudowane utwory art-rockowe. Dobrze, że muzycy nie
zwracali uwagi na panujące ówcześnie trendy do upraszczania muzyki (wiadomo-
Punk

. Pierwszy album zatytułowany po prostu 'UK'(78), to kawał porządnego,
solidnego grania, może nie tak świeżego, ale z pewnością jest to muzyka
zawierająca dużą dawkę emocji. Ale już po nagraniu tej płyty w zespole
pojawiły się pierwsze kłótnie i nieporozumienia. Holdsworth i Bruford mieli
całkowicie inną wizję rozwoju grupy. Chcieli by zespół wszedł na Jazz-rockowe
tory. Co całkowicie nie podobało się Wettonowi i Jobsonowi. Holdsworth
powiedział kiedyś :'UK chciało, żebym robił głupoty jak granie takich samych
solówek. Przykro mi, nie da rady, powiedziałem. Po raz zrobionym solo, trzeba
spróbować czegoś innego. Naprawdę martwię się, kiedy moje solówki na żywo
brzmią podobnie do tych na płytach'. Godna pochwały postawa

Jakże inna od
postawy dzisiejszych muzyków, których celem jest tylko odbębnienie koncertu,
solówek jak najmniejszym kosztem wysiłku, innowacji, spontaniczności i
zainkasowanie kasy

Holdsworth i Bruford odeszli z zespołu by grać w
zespole, pod wielce odkrywczą nazwą Bruford

. Wetton i Jobson zatrudnili
znanego perkusistę Terrego Bozzio. Następna płyta nagrana w tym składzie
to 'Danger Money'(79). Piosenki zawarte na niej są trochę prostrze w
porównaniu do debiutu, co nie znaczy, że gorsze. Ja słucham tej płyty z taką
samą satysfakcją jak 'UK'. A np. "Carrying No Cross' pokazuje na co było stać
tę trójkę muzyków. Niestety dyskografia studyjna kończy się na tych dwu
płytach. Jest jeszcze wydany album koncertowy, ale niestety nie miałem okazji
go słuchać. Czyli krótko podsumowując, zespół miał krótkie, aczkolwiek płodne
życie. Polecam każdemu fanowi rocka.
pzdr
Jos