Dodaj do ulubionych

Led Zeppelin na DVD

16.05.04, 23:22
Dopiero teraz udało mi się obejrzeć dwupłytowy DVD-box Zeppelinów, na którym
przeżywać można koncerty tegoż zespołu z różnych lat. Zeppelinów lubię i
cenię, lecz myślałem, że należą oni już do mojej przeszłości. Tak było do
wczoraj.
Led Zeppelin na tymże wydawnictwie to prawdziwy wulkan energii, to czterech
świetnych muzyków w znakomitej formie. To świetna muzyka, poddana
odświeżającym zabiegom, dzięki czemu, przynajmniej w moich uszach, nie czuć,
iż ma ona grubo ponad ćwierć wieku (w przypadku pierwszego z koncertów z
1970 - 34 lata!).
Ten box dopiero pokazuje wielkość grupy. Nie nagrania (przecież znakomite)
studyjne (zresztą znane na pamięć, dlatego już może nieco zwietrzałe), ale
właśnie występy na żywo, gdzie poszczególni muzycy inspirowali się wzajemnie,
gdzie nie ma wyrachowania, jest pole do świetnych improwizacji, wspaniałych
solówek. Nawet utwory, które na płytach wypadały blado (np. The Ocean z
nierównego The Songs Remains The Same) na scenie niczym nie różnią się od
takich klasyków jak Black Dog czy Dazed and Confused. Po prostu rock and roll
w najczystszej postaci. Jednocześnie żywioł i maestria.
Coś niezwykłego. POlecam!

PS. Największym dla mnie zaskoczeniem był fakt, że John Bonham... śpiewa.
Wprawdzie w chórku, ale...
Obserwuj wątek
    • cze67 Re: Led Zeppelin na DVD 16.05.04, 23:35
      cze67 napisał:
      (np. The Ocean z nierównego The Songs Remains The Same)

      z Houses Of The Holy oczywiście
      • ihopeyouwilllikeme Re: Led Zeppelin na DVD 17.05.04, 11:41
        Nie mam kasy sad(((((((((((((((((((
        • cze67 Re: Led Zeppelin na DVD 17.05.04, 11:45
          Ja tez nie, kumpel pozyczyl.
          • ihopeyouwilllikeme Re: Led Zeppelin na DVD 17.05.04, 11:46
            Gratuluję kumpli, ja takich nie mam.
    • zlewozmywak1 Re: Led Zeppelin na DVD 17.05.04, 11:48
      To super, że cie to tak kreci, ale dla mnie patrzeć godzinami na Led Zeppelin
      to zbytnia katorga. Robert Roślina ma taki przesmieszny ekstatyczno pedalski
      styl z siurkiem przebijajacym obcisłe dżiny - to jest raczej komedia. Przyznam,
      że w nagraniach koncertowych wręcz irytowała mnie nieskończona długość solówek
      wszelkiego rodzaju. Jakby dało radę to któryś zagrałby solo na zębach i publyka
      orgazmu by dostała. To zbyt napompowane jak dla mnie. Z płyty i głośno
      wykurzaja prawie wszystkich krzykaczy nowożytnych. Za to ich lubie przede
      wszystkim.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka