humbak
25.07.04, 21:43
Zdaje mi się, że ten pan jest wdzięcznym tematem na wątek. Narpiew istniał
sobie Zespół White Zombie robiący naprawdę dobrą muzukę. Nie wiem, jak
instrumentalnie, ale zdecydowanie ciekawą, energiczną, pełną mocy a
mopmentami także mroku. Do tego mieli takie charakterystyczne słówko: Yeah.
Rob to słówko kocha i cjołubi. Ktoś naliczył w jednym utwoarze 20, a na
jednym albumie 121 owych Yeah. Wiem teraz, czemu denerwuje mnie to słowo u
innych muzyków. Po prostu Rob wyrabia normę. Potem zaczął działać sam.
Nagrywa muzykę strasznie tandeciarską, a mimo to fajną. Nie tak już dobrą jak
z zespołem, ale Dragula to moim zdaniem utwór wysokiej klasy. No i dochodzi
jego działalność poza muzyczna. Scena w Beavis& Butthead do America, w której
tytułowi przypadkiem naćpali się kaktusami i mają wizje, jest z tego co wiem
wg jego pomysłu. Poza tym jest "Dom 1000 Ciał". Film chory, tandetny i
zdecydowanie bez jakiegokolwiek ensu. A mimo to go obejrzałem w całości. I
chyba to powtórzę! O zgrzo. Jakie są wsze opinie na temat tego pana?
Pozdrawiam chętnych i czekam na wpisy.