kondoreus
03.08.04, 08:13
.
właśnie słucham kolejny raz nowego albumu zespołu TheCure, którym niegdyś
mogłem raczyć się godzinami. po pierwszym przesłuchanie stwierdziłem, że
niestety płytka "the cure" chyba nie zagości dłuzej w mym sercu. postanowiłem
jednak nie poddawać się tak łatwo i przyznam że po woli zaczynam się do niej
przekonywac. słychac że kompozycje, choc pozornie czesto niespójne (ale czy
już nie raz tak było w przypadku TheCure?) jednak sa bardzo wywazone i
dopracowane. odnoszę wrażenie ze jest to "najcięższa" z płyt tego zespołu co
niestety gdzieś tłumi radość i "młodzieńczy entuzjazm" przebijający na
poprzednich albumach. wydaje mi się że panowie trochę za bardzo poszli za
współczesną moda i sięgneli zbyt głeboko do tego co prezentują obecne
gwiazdki pseudo-cięższej muzyki. i co tu począc z "the cure"? słuchac dalej z
nadzieją odkrycia kolejnych pozytywów czy odrzucic? słuchaliscie już? jaki
wrażenia?
.