Dodaj do ulubionych

QUEENS OF THE STONE AGE - Stodoła Warszawa 19.6.05

20.06.05, 13:07
EAGLES OF DEATH METAL

Nie znałem wcześniej twórczości w/w zespołu, jednakże nazwa mogła sugerować,
iż choćby przez moment panowie pokuszą się o pastisz pewnego gatunku
muzycznego. Niestety z rozczarowaniem musze przyznać, ze nic podobnego nie
miało miejsca, a ostatecznie okazało się, ze zespół Eagles of Death Metal
składa się głównie z nazwy, wąsów i ciemnych okularów wokalisty (hihi, jakież
to zabawne, hihi) oraz z na oko 50 letniego gitarzysty o fryzurze mogącej
wprawić w zakłopotanie nawet senatora Religę. Poza tym EoDM to jedynie ot
taki sobie, przeciętny i absolutnie nie interesujący rock n roll.

W Eagles of Death Metal na perkusji miał ponoć zagrać sam Josh Homme. No cóż,
jeżeli to rzeczywiście był on, oznaczałoby to, iż ostatnimi czasy znacząco
zwężyły mu się ramiona, wyrosły długie blond włosy oraz jak najbardziej
kobiece piersi, a sam Josh polubił nakładanie cieniów pod oczy i malowanie
ust krwisto czerwoną pomadką.


QUEENS OF THE STONE AGE

Niepojawienie się Josha Homme w roli perkusisty Eagles of Death Metal mogło
rodzić spekulacje na temat przyczyn owej absencji, tudzież skłaniać do
rozważań w rodzaju "ciekawe jak bardzo pijany jest Josh" i zachęcać
zgromadzone audytorium do obstawiania, po którym kawałku Josh wywróci się na
scenie. Szczęśliwie nic podobnego się nie wydarzyło i zespół w jak
najbardziej regulaminowym składzie, po krótkiej przerwie od zakończenia
występu EoDM pojawił się w komplecie na deskach Stodoły.

Na początek - "Go with the flow". Potem od razu, bez chwili przerwy "Feel
good hit of the summer" i "Lost art of keeeping secret", po którym zespół
wreszcie przywitał się z fanami. Używając z resztą uniwersalnego,
kosmopolitycznego i ponadnarodowego powitania, tzn. formułki: "Hey, hey, hey
hey, yea, yea, yea", którą jak rozumiem w tej sytuacji należało interpretować
jako: "Cześć, jesteśmy Queens of the stone age, fajnie jest grac dla was
tutaj, cieszymy się z tak licznego przybycia i zyczymy wszystkim miłej
zabawy".

Pod sceną rozkręcił się zaś potężnych rozmiarów młyn urozmaicany od czasu do
czasu takimi atrakcjami jak czyjeś buty lądujące znienacka na twojej głowie,
tudzież nagła utrata przytomności przez osoby, które jeszcze przed chwilą
wesoło bawiły się razem z tobą. Dzięki dość oryginalnemu systemowi
wentylacji w klubie powietrze na sali składało się bowiem głównie ze
skroplonego potu, parującego alkoholu etylowego oraz śladowych ilości tlenu.
Josh Homme odczuwając na własnej skórze duszny klimat Stodoły litościwie
rzucił więc w publikę kilka butelczyn z mineralną niegazowaną, co z resztą
polską publikę, przyzwyczajoną do tego, iż podczas koncertów to raczej ona
obrzuca artystów różnego rodzaju butelkami mogło wprawić w niemałą
konsternację.

Ciekawym urozmaiceniem podscenicznych zabaw był tez koleś wnikliwie
lustrujący podłogę w poszukiwaniu własnego buta. Zguba na szczęście bardzo
szybko odnalazła się, gdyż jak się okazało, wśród przybywającej na koncerty
młodzieży zagubione buty cieszą się znacznie mniejszym zainteresowaniem niż
natychmiast znajdujące nowych właścicieli zagubione telefony komórkowe.

W rozległej i przekrojowej setliście znalazły się kawałki ze wszystkich
płytek QOTSA, i choć nie pamiętam dokładnej kolejności na pewno
poleciały: "Avon", i "If only" z jedynki ( swoją droga w życiu bym nie
pomyślał, ze przy takim spokojnym utworze publika rozkręci potęzne pogo
zamiast przykładnie wyciągnąć zapalniczki ), "Monsters in the
parasol", "Tension head" i "Leg of Lamb" z "Rated R", "Song For The
Dead" , "The Sky Is Falling" z trójki oraz "Meditation", "The Blood Is
Love", "Burn That Witch" i "In My Head" z nowej. W sumie ponad 2 godziny
świetnego, żywego, energetycznego i co ciekawe nawet niespecjalnie
spieprzonego przez akustyków koncertu.

Na absolutny zaś już koniec, jako bis, długo celebrowany i odegrany bodajże
przez jakieś10 minut "No one knows", podczas którego ostatnimi siłami publika
rzuciła się do potężnego młyna.

Cóż, był to moim skromnym zdaniem najlepszy koncert w jakim dane mi było w
tym roku uczetniczyć, i myślę, że ma spore szanse na pozostanie takim co
najmniej przez najbliższe półtorej tygodnia.
Slayer nie ma wszak w zwyczaju grać słabych koncertów.


Obserwuj wątek
    • humbak Re: QUEENS OF THE STONE AGE - Stodoła Warszawa 19 20.06.05, 13:46
      I ktoś pisał że to koncert życzeń byłsmile Bez Regular Johna? aaaaaaA może wiedzieli że jest pewien nieprzeciętny Dżon wśród publikismile
    • h8red Re: QUEENS OF THE STONE AGE - Stodoła Warszawa 19 20.06.05, 14:02
      Stara gwardia ne rdzewieje smile))

      A przy okazji czy kolega trzyszóstki słyszał już nowe Messugah???
      • morgen_stern Re: QUEENS OF THE STONE AGE - Stodoła Warszawa 19 20.06.05, 14:58
        Jak żałuję, że nie mogłam być... Zazdroszczę wam.
      • jasiek666 o.t. 20.06.05, 15:58
        meszuga ? jakoś zupełnie o nich zapomniałem.... ostatnie co pamiętam to "nothing"
        • dreaded88 Re: o.t. 20.06.05, 22:36
          Ale świadom obdarowania świata "Catch 33" jesteś? (Płyta bezsprzecznie ciekawa, mimo drętwego początku. Ale i tak w tym roku Ulver rządzi, zakasowawszy sprytnie, prewencyjnym uderzeniem, wszystkich pretendentów do tronu - chyba, że Solefald skontruje znienacka, jednak i na tę ewentualność G. się zabezpieczył, wchodząc w kolaborację z dzielnym duetem.)
          • jasiek666 Re: o.t. 21.06.05, 09:17
            ooo, właśnie, a ten ulver to jaki ? z rodzaju "perdition city" ? "lycanthropen
            themes" ? "marriage of heaven and hell" ? czy może "bergatt" albo,
            (hehehe) "kveldssanger" wink ?
            • dreaded88 Re: o.t. 21.06.05, 17:09
              "Nattens Madrigal" jak malowana, he he he.
              Najbliżej "Blood Inside" chyba do "Marriage", ale jest i tak z zupełnie innej beczki.
    • Gość: porAŻOny Re: QUEENS OF THE STONE AGE - Stodoła Warszawa 19 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.06.05, 15:43
      Fantastycznie było! Dla tych, bardziej skupionych na wizualnej oprawie i
      atmosferze, niewątpliwie koncert przerodził się muzycznego muzyczne 2 godzinne
      misterium…Dla mnie jednak, po raz kolejny Stodoła udowodniła, że bez porządnej
      modernizacji nie nadaje się do organizowania dużych koncertów. Jedyną wątpliwie
      odczuwalną wentylacją było uchylenie po prośbach Josha bocznych drzwi…Jeżeli
      chodzi o nagłośnienie, z przykrością muszę stwierdzić, że moc wyjściowa
      wytwarzana przez QUOTSA zdecydowanie przekroczyła możliwości klubu… Josh
      niejednokrotnie zagłuszony zdzierającymi tynk ze ścian gitarami...Wszystko
      tworzyło instrumentalną kołomyję, z niemożnością wychwycenia poszczególnych
      instrumentów. O tym, że były klawisze niejednokrotnie przypominała ruszająca
      się niekonwencjonalnie osoba płci żeńskiej. Swoją drogą bardzo mnie ciekawi
      jak u nich było z odsłuchem na scenie? Świetny zespół, zestaw wybranych
      piosenek mógł zadowolić najbardziej wybrednego fana. Bardzo nie chciałem się z
      nimi rozstawać, gdyż było to muzyczne święto dla mojej duszy. Jednak moje ciało
      prosiło o koniec- bębenki jeszcze nie doszły do normalności a to chyba nie o to
      chodzi...Mam nadzieję, że jak przyjadą następnym razem organizatorzy pomyślą o
      innej, większej sali!!! Gdyby nie te, tak istotne „niuansiki”… ech, aż żal
      myśleć co by było!!!
      • Gość: scribs Re: QUEENS OF THE STONE AGE - Stodoła Warszawa 19 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.06.05, 16:35

        nagłośnienie rzeczywiście mogło by być lepsze,
        ale i tak koncert był świetny, i jestem bardzo zadowolony smile

        natomiast w składzie miał być Mark Lanegan, szkoda że tak się nie stało.
        Brakowało trochę też Nick'a Olivieri, jego żywiołowości,
        aktualny basista, nie wiem jak się nazywa, bardzo już był skupiony na graniu.
        A pod sceną młyn był niezły, chwilami było, cóż, po prostu przeje..e. Chwilami
        nie można było się skupić na słuchaniu smile.

        • teddy4 Re: QUEENS OF THE STONE AGE - Stodoła Warszawa 19 20.06.05, 21:54
          Jasiek - napisz coś o tym koncercie do wiadomego wątkusmile. PZDR. Drugie wydanie
          książki rozeszło się, ale może czas na trzecie?smile.

    • Gość: strange fruit Re: QUEENS OF THE STONE AGE - Stodoła Warszawa 19 IP: 81.15.170.* 22.06.05, 12:58
      Ja jeszcze wrócę do kwestii nagłośnienia. Wydaje mi się, że jak grali EODM, to
      było jeszcze w porządku. Wiadomo, że support z reguły miksuje się ciszej, żeby
      gwiazda wieczoru mogła na tym tle wypaść jeszcze korzystniej. Tylko jak grały
      Orły, to już i tak było dość mocno, a z miejsca, gdzie stałem (15 m przed
      prawymi głośnikami) słychać było selektywnie. I myślałem, że jak wyjdą QOTSA to
      już będzie idealnie. Tymczasem przez pierwszych 5 kawałków niestety musiałem
      sie przyzwyczajać, bo po prostu było za głośno i Stodoła nie jest na to
      przygotowana. Potem trochę się poprawiło, a kiedy przesunąłem się do tyłu, było
      całkiem nieźle. Kto wie, czy nie byłoby lepiej, gdyby trochę ich wyciszyć. Tak
      więc zgadzam się, że na koncerty kapel ostro łojących Stodoła nadaje się nie
      lepiej niż stodoła mojego kuzyna z mazowieckiej wsi, gdzie odbywały się całkiem
      udane pod względem artystycznym wiejskie wesela smile
    • Gość: jimozol Re: QUEENS OF THE STONE AGE - Stodoła Warszawa 19 IP: 82.177.67.* 22.06.05, 19:30
      poszukuje zdjęć i filmików z tego koncertu , niestety nie zabrałem aparatu i
      ŻAŁUJE BARDZOOOOOOOOOOOOOOOOOOO

      pozdrawiam

      jimozol@wp.pl
      • Gość: mia Re: QUEENS OF THE STONE AGE - Stodoła Warszawa 19 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.06.05, 13:18
        sa na stronie stodoly!
        • melomanka_intelektualistka A taki bilet to drogoh? 24.06.05, 14:21
          Bo ja to tylko darmoh albo za słurzbowe.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka