Dodaj do ulubionych

sisters of mercy czy the mission?

IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 27.07.02, 19:44
Ciekaw jestem kogo darzycie większą sympatią?
Ja stanowczo większym szacunkiem darzę Misjonarzy:
-wydają regularnie płyty (lepsze lub gorsze, ale wydają).
-nie robią fanów w balona, grając koncerty z nowymi kawałkami, które nie są
wydawane na płytach
-grają muzykę z większym powerem niż Sisters, których jedyny godny uwagi
okres działalności to 1981-1987
-o wiele fajniejsze teksty pisze Hussey niż Eldritch, któremu tak naprawdę
(to moje prywatne zdanie), wyszło może 10 fajnych liryków w karierze.
-Husseyowi nie strzela sodówka do głowy tak jak Eldritchowi w ostatnich
latach i nie strzela tekstów w stylu: Nie będziemy grać na gotyckich
festiwalach, bo nie jesteśmy zespołem gotyckim. Nie podoba mi się też to, co
zrobił 2-3 lata temu w Lizbonie, gdzie wyszedł na scenę i powiedział, że nie
zagrają koncertu, bo na widowni większośc ludzi jest ubrana na czarno.

Obserwuj wątek
    • mallina Re: sisters of mercy czy the mission? 27.07.02, 19:48
      noo ladnie..zadales pytanie na ktore sam odpowiedzialssmile)))

      malo znam the mission i moze dlatego opowiedzialabym sie za sisters of mercy?
      ale moze to wlasnie wynikac z faktu ze nie znam na tyle tworczosci mission,
      chyba trzeba bedzie braki nadrobicsmile
      • Gość: greg Re: sisters of mercy czy the mission? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 27.07.02, 21:05
        mallina napisała:

        > noo ladnie..zadales pytanie na ktore sam odpowiedzialssmile)))

        Odpowiedziałem za siebie, a jestem ciekaw opinii innych, bo jest to temat,
        który zawsze wzbudzał wiele kontrwoersji. Ile to imprez spędziłem na
        rozstrząsaniu tego tematu przy wódce w kuchnismile

        > malo znam the mission i moze dlatego opowiedzialabym sie za sisters of mercy?
        > ale moze to wlasnie wynikac z faktu ze nie znam na tyle tworczosci mission,
        > chyba trzeba bedzie braki nadrobicsmile

        Musisz koniecznie nadrobić.
      • Gość: Moler Re: sisters of mercy czy the mission? IP: *.bci.net.pl 30.07.02, 11:01
        Zdecydowanie preferuję The Mission, ale Sisters... też lubię.
    • Gość: ugugunan Garden of delight... IP: 2.4.STABLE* / 10.10.0.* 27.07.02, 20:44
      Witam!

      "Sisters of mercy" są dobrzy na krótką metę... Za mocno osadzeni w jednej
      stylistyce - to samo brzmienie, ten sam wokal, dynamika, siła... Dla mnie za
      proste, za płytkie... Nie pogniewałbym się gdyby "dotrzymali" słów będących w
      tytule debiutu... "First & last & always" to moja ulubiona ich płyta i później,
      mimo starań na "Floodland" - nie odkryli niczego nowego... Sos własny...

      The Mission cenię za ogromną wyobraźnię muzyczną, bogactwo aranżacyjne,
      umiejętne budowanie klimatu, konceptualizm, poetykę... Są romantyczno -
      mistyczni, co odpowiada moim preferencjom...*-) Mój ulubiony okres to końcówka
      lat 80-tych i płytki : "Gods own medicine" i "Children"...

      Generalnie wolę uduchowionych Misjonarzy niż siłowe Siostrzyczki...

      Poza tym nie przepadam za klerem i sado-masochistycznym imagem siostry
      przełożonej... *-)

      Do zobaczenia na koncercie Hussey'a i spółki w stolicy...

      PZDR.

      P.S. Mallinko, jeśli dalej podoba Ci się "Love" Cultu *-) - to śmiało sięgnij
      po the Mission... Nie zawiedziesz się...
      • Gość: greg Re: Garden of delight... IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 27.07.02, 21:10
        Gość portalu: ugugunan napisał(a):

        > Witam!
        >
        > "Sisters of mercy" są dobrzy na krótką metę... Za mocno osadzeni w jednej
        > stylistyce - to samo brzmienie, ten sam wokal, dynamika, siła... Dla mnie za
        > proste, za płytkie... Nie pogniewałbym się gdyby "dotrzymali" słów będących w
        > tytule debiutu... "First & last & always" to moja ulubiona ich płyta i
        później,

        Dokładnie. Trafiłeś w samo sedno.


        > The Mission cenię za ogromną wyobraźnię muzyczną, bogactwo aranżacyjne,
        > umiejętne budowanie klimatu, konceptualizm, poetykę... Są romantyczno -
        > mistyczni, co odpowiada moim preferencjom...*-) Mój ulubiony okres to
        końcówka
        > lat 80-tych i płytki : "Gods own medicine" i "Children"..

        A ja lubię ich wszystkie płyty, ze wskazaniem na "God's Own Medicine", "First
        Chapter", "Neverland" i "Aurę", choć "takie "Masque" też mi się podoba.
        Przeprowadzałem rok temu wywiad z Husseyem i zapytałem go o "MAsque", czy nie
        żałuje itd. Odpowiedział, że "Masque" bardzo lubi, choć mogła to być jego
        solowa płyta.


        > Do zobaczenia na koncercie Hussey'a i spółki w stolicy...

        W klubie "Paragraf 51". Po koncercie-impreza gotycka.


        > P.S. Mallinko, jeśli dalej podoba Ci się "Love" Cultu *-) - to śmiało sięgnij
        > po the Mission... Nie zawiedziesz się...

        Tym bardziej, że Hussey twierdzi, że w okolicach 1985 roku przespał się kilka
        razy z Astburym. Tak, tak, to prawda...smile Poza tym wczesne wcielenie THe
        Mission, które nosiło nazwę Sisterhood, zajętą później przez Andrzeja, grało
        jako support The Cult na ich europejskiej trasie.
        • Gość: Jack Re: Garden of delight... IP: *.pl / *.gazeta.pl 27.07.02, 22:03
          No nie....
          Sisters to dla mnie juz przeszłość ...ale wolę taka przeszłość niz obecne
          Mission ( podobały mi się ich płyty do "Carved in Sand" ) na tomiast każda z
          płyt Sisters miała w sobie to "Coś"
          Dla mnie takie porównywanie to jak pytanie czy Joy Division (Sisters ) czy New
          Order ( Mission )
          Odpowiedz to oczywiście Sisters i Joy Division.
          • Gość: greg Re: Garden of delight... IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 27.07.02, 22:25
            Gość portalu: Jack napisał(a):

            > No nie....
            > Sisters to dla mnie juz przeszłość ...ale wolę taka przeszłość niz obecne
            > Mission ( podobały mi się ich płyty do "Carved in Sand" )

            A "Detonation Boulevard" też Ci się podobało?uncertain Dla mnie to mega syf, tak jak
            90% płyty "Vision Thing", gdzie podoba mi się jedynie "Dr.Jeep" i "Something
            Fast". Tak jak pisałem, cenię sobie okres od 81 do 87, później to jest
            tragedia, a skandalem jest to co Eldritch wyprawia od 92 roku. Dno.
            Natomiast The Mission też miało słabe utwory, ale mnie odpowiada takie granie
            na pograniczu gotyku, hardrocka (okres "Children" czy "Carved In Sand") czy
            zwykłego gitarowego grania. Jest w tym jakaś magia. A ballady Mission to juz
            chusteczka przy oczach, jak dla mnie.

            > Dla mnie takie porównywanie to jak pytanie czy Joy Division (Sisters ) czy
            New
            > Order ( Mission )
            > Odpowiedz to oczywiście Sisters i Joy Division.

            Dla mnie Mission, Joy Division i New Ordersmile Pierwsza i ostatnia płyta New
            Order to kawał momentami genialnej muzyki. Szkoda, że "Movement" (1981) jest
            mało znany w Polsce, momentami ta płyta bije na głowę ogólnie czczoną
            płytę "Closer" JD, która jest nudna jak flaki z olejem. Uwielbiam
            natomiast "Unknown Pleasures".
        • mallina Re: Garden of delight... 28.07.02, 01:01
          wiec sprobuje siegnas po mission jak tak zachwlaciesmile))

          ps. greg..to jakis kawal z tym 'przespaniem sie"??????tak na marginesie
          pytam...smile
          • Gość: greg Re: Garden of delight... IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 28.07.02, 08:54
            mallina napisała:

            > wiec sprobuje siegnas po mission jak tak zachwlaciesmile))
            >
            > ps. greg..to jakis kawal z tym 'przespaniem sie"??????tak na marginesie
            > pytam...smile

            Nikt nie zrobił zdjęć, ale Hussey wielokrotnie mówił, że tak było, więc?smile
            • mallina Re: Garden of delight... 29.07.02, 00:18
              wiec....to naprawde straszne!!!!!!!!!!wink))))))
              panowie widac mniej dyskretni niz panie..i jak sie chwala....
              smile))
      • Gość: Moler Re: Garden of delight... IP: *.bci.net.pl 30.07.02, 11:04
        Gość portalu: ugugunan napisał(a):

        > Witam!
        >
        > "Sisters of mercy" są dobrzy na krótką metę... Za mocno osadzeni w jednej
        > stylistyce - to samo brzmienie, ten sam wokal, dynamika, siła... Dla mnie za
        > proste, za płytkie... Nie pogniewałbym się gdyby "dotrzymali" słów będących w
        > tytule debiutu... "First & last & always" to moja ulubiona ich płyta i
        później,
        >
        > mimo starań na "Floodland" - nie odkryli niczego nowego... Sos własny...
        >
        > The Mission cenię za ogromną wyobraźnię muzyczną, bogactwo aranżacyjne,
        > umiejętne budowanie klimatu, konceptualizm, poetykę... Są romantyczno -
        > mistyczni, co odpowiada moim preferencjom...*-) Mój ulubiony okres to
        końcówka
        > lat 80-tych i płytki : "Gods own medicine" i "Children"...
        >
        > Generalnie wolę uduchowionych Misjonarzy niż siłowe Siostrzyczki...
        >
        > Poza tym nie przepadam za klerem i sado-masochistycznym imagem siostry
        > przełożonej... *-)
        >
        > Do zobaczenia na koncercie Hussey'a i spółki w stolicy...
        >
        > PZDR.
        >
        > P.S. Mallinko, jeśli dalej podoba Ci się "Love" Cultu *-) - to śmiało sięgnij
        > po the Mission... Nie zawiedziesz się...


        Właściwie wyraziłeś w 100% to, co ja miałem na myśli, z tym, że mnie nie
        chciało się tyle pisać...
        smile))


        Pozdrawiam
    • Gość: qrde Re: sisters of mercy czy the mission? IP: *.chello.pl 27.07.02, 22:09
      przepraszam, ze wtrace, ale czy oba wymienione zespoly nie maja ze soba wiele
      wspolnego? wydawalo mi sie, ze Eldritch maczal palce w obu projektach... moze
      mam zle informacje...
      • Gość: Jack Re: sisters of mercy czy the mission? IP: *.pl / *.gazeta.pl 27.07.02, 22:37
        Gość portalu: qrde napisał(a):

        > przepraszam, ze wtrace, ale czy oba wymienione zespoly nie maja ze soba wiele
        > wspolnego? wydawalo mi sie, ze Eldritch maczal palce w obu projektach... moze
        > mam zle informacje...

        Maja ze sobą wiele wspólnego ale tym co je łączy jest osoba Husseya - lidera
        Mission
        • Gość: Jack Re: sisters of mercy czy the mission? to greg... IP: *.pl / *.gazeta.pl 27.07.02, 22:55
          Wiesz greg wszystko kwestją gustu - dla mnie Dr. Jeep jest najgorszym kawałkiem
          z "Vision..." - to faktycznie kiepska płyta ...
          Ale właśnie ja w kawałkach Mission nie czuję magi jak jast w utworach
          Sisters ...

          Trochę namieszałem wspominając o Joy Division i New Order ...ale znów kwestja
          gustu - dla mnie "Movement" nie jest lepsze od "Closer" a New Order choć
          zagrali nieżle na ostatniej płycie nie będą lepsi od tego co robili z Curtisem
          w latach 1978 - 1980...
          • Gość: greg Re: sisters of mercy czy the mission? to greg... IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 27.07.02, 23:05
            Gość portalu: Jack napisał(a):

            > Wiesz greg wszystko kwestją gustu - dla mnie Dr. Jeep jest najgorszym
            kawałkiem
            >
            > z "Vision..." - to faktycznie kiepska płyta ...
            > Ale właśnie ja w kawałkach Mission nie czuję magi jak jast w utworach
            > Sisters ...
            >
            > Trochę namieszałem wspominając o Joy Division i New Order ...ale znów kwestja
            > gustu - dla mnie "Movement" nie jest lepsze od "Closer" a New Order choć
            > zagrali nieżle na ostatniej płycie nie będą lepsi od tego co robili z
            Curtisem
            > w latach 1978 - 1980...

            Ależ oczywiście, że wszystko jest rzeczą gustu. Mnie po prostu nudzi
            niemiłosiernie "Vision Thing", a podejście Eldritcha do swych fanów jest
            żenujące. Jak można od 1997 roku grać nowe kawałki i nie nagrać choć minialbumu
            z 5-6 piosenkami? Może należałoby ukraśc mu jego białego Mercedesa?
            Nie napisałem, że "Movement" jest lepszy w całości od "Closer", lecz miejscami.
            Na "Closer" bardzo lubię jedynie 3 ostatnie utwory plus "A Means To An End",
            zaś "Unknown Pleasures" łykam w całości.
            • Gość: Jack Re: sisters...Joy Division...to greg... IP: *.pl / *.gazeta.pl 28.07.02, 00:19
              Gość portalu: greg napisał(a): min


              > Na "Closer" bardzo lubię jedynie 3 ostatnie utwory plus "A Means To An End",
              > zaś "Unknown Pleasures" łykam w całości.

              Ja również "Unknown Pleasures" łykam w całości...Closer jest pod wieloma
              względami doskonalszy choć jest tam i Isolation który mnie jakoś nie zachwyca...

              • Gość: As Re: sisters...Joy Division...to greg... IP: *.vline.pl 28.07.02, 09:58
                Zespołów z wątku nie znam. Ale skoro wspomnieliście o Closer to i ja się
                odezwę. Cała płyta jest świetna, (również Isolation) a do Unknown Pleasures
                właśnie "się zabieram". Ciężko mi uwierzyć że ktoś Closer nazywa nudnym gdyż
                według mnie zawiera bardzo zróznicowane utwory, a moimi ulubionymi są "A means
                to an end", "Colony" i "Decades"

                Pozdrawiam
                • Gość: greg Re: sisters...Joy Division...to greg... IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 28.07.02, 10:09
                  Gość portalu: As napisał(a):

                  > Zespołów z wątku nie znam. Ale skoro wspomnieliście o Closer to i ja się
                  > odezwę. Cała płyta jest świetna, (również Isolation) a do Unknown Pleasures
                  > właśnie "się zabieram". Ciężko mi uwierzyć że ktoś Closer nazywa nudnym gdyż
                  > według mnie zawiera bardzo zróznicowane utwory, a moimi ulubionymi są "A
                  means
                  > to an end", "Colony" i "Decades"

                  Jak posłuchasz "Unknown Pleasures" to pogadamysmile
                  Poza tym, mam wrażenie, że nieco zbaczamy z głównego tematu, jakim są Mission i
                  Sisters
    • Gość: nefil Re: sisters of mercy czy the mission? IP: 212.76.37.* 28.07.02, 10:12
      The Mission wydalo podlug mnie jedna dobra plyte "Children", a Sistersi chociaz
      nagrywaja rzadko, to kazda ich plyta nosi miano wybitnej. Eldtrich moze nie
      jest zbyt sympatycznym gosciem, ale skurkowaniec ma talent.
      • Gość: greg Re: sisters of mercy czy the mission? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 28.07.02, 11:17
        Gość portalu: nefil napisał(a):

        > The Mission wydalo podlug mnie jedna dobra plyte "Children", a Sistersi
        chociaz
        >
        > nagrywaja rzadko, to kazda ich plyta nosi miano wybitnej. Eldtrich moze nie
        > jest zbyt sympatycznym gosciem, ale skurkowaniec ma talent.

        OK, ale na czym polega według Ciebie wybitnośc takiego "Vision Thing"? Bo dla
        mnie ta płyta to wstyd, a takie piosenki jak "Detonation...", "More"
        czy "Vision Thing" to taka rockowa papka, którą w owym czasie można było
        usłyszeć na MTV w ogromnych ilościach. Dla mnie Eldritch dyskwalifikuje się tym
        co robi, a właściwie nie robi od 10 lat. Wstyd.
        • Gość: Jack Re: sisters of mercy czy the mission? IP: *.pl / *.gazeta.pl 28.07.02, 11:58
          Gość portalu: greg napisał(a):

          > OK, ale na czym polega według Ciebie wybitnośc takiego "Vision Thing"? Bo dla
          > mnie ta płyta to wstyd, a takie piosenki jak "Detonation...", "More"
          > czy "Vision Thing" to taka rockowa papka, którą w owym czasie można było
          > usłyszeć na MTV w ogromnych ilościach. Dla mnie Eldritch dyskwalifikuje się
          tym
          > co robi, a właściwie nie robi od 10 lat. Wstyd.

          Mam na temat "Masque" takie zdanie jak Ty o "Vision thing"...
          Może lepiej że Eldritch nie nagrywa od 10 lat ( słyszałem te jego ostatnie
          produkty )...dla mnie Sisters to już zamknięty rozdział jak np: ( znowu
          dygresja ) - Doors.
    • vulture Re: sisters of mercy czy the mission? 28.07.02, 15:15
      Oj, chyba wszyscy wolą The Mission... Fakt, że znam ich twórczość gorzej niż
      SOM, ale jakoś mi nie wchodzą szczególnie - raczej mnie nudzą. Sisters Of Mercy
      wiadomo, że starsze jest lepsze, ale "Vision Thing" wysłuchałem po raz pierwszy
      w radiu (jeszcze w czasach, kiedy grano albumy w całości) zaraz po premierze i
      wtedy mi się nawet podobało. Choć faktycznie, teraz podoba mi się już
      mniej... smile))
      • Gość: nefil Re: sisters of mercy czy the mission? IP: 212.76.37.* 28.07.02, 15:35
        No moze rzeczywiscie jest na "Vision thing" kilka niewypalow, np. Detonation,
        ktorego tez nie lubie, ale sa tez takie perly jak "Ribbons" czy "When you don`t
        see me", poza tym robia wrazenie niektore teksty z tej plyty- np. "I was wrong"
        A co do tego, ze Sisters nie wydaja plyty- Eldtrich tlumaczy to tym, ze zerwali
        kontrakt z East/West i na razie nie podpisali nowego.
    • Gość: Miecio Re: sisters of mercy czy the mission? IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 28.07.02, 16:04
      Widzę ze ominęła mnie ciekawa dyskusjasmile
      Sisters of Mercy- "First and Last ald Always"- krytycy spieraja sie czy lepsze
      wczesniejsze były EP-ki (wydane zresztą potem na płycie Some girls wander by
      mistake) czy też ta płyta. Ja uważam ja za zdecydowanie świetną.
      "Floodland"- tylko dwa lata róznicy a jednak jakby inny zespół (w istocie tak
      było bo łączy te płyty tylko postac Eldritcha). Równie swietna płyta a na
      dodatek te teledyski z Patricią Morrison? Wydaje mi się ze wiele kapel
      nagrywało potem płyty pod "Floodland".
      No i na tym mozna by skończyć bo "Vision think" to kaszana a Sisterhood to
      włascicwie nie SOM. Eldritch sie po prostu wypalilł i tyle. Wątpie aby jeszcze
      nagrał cos w miare.
      Mission- zdecydowanie dwie pierwsze płyty "God's... i Children) plus nie wiem
      nawet czemu tak mi sie podoba "Grains of Sand" bo to odrzuty takie. No i na tym
      zespół sie skończył niestety. I mówcie sobie co chcecie ale pózniejsze płyty
      to takie rockowe nic- bez duszy.
      ps. Wspomniane Joy Division to dla mnie kult wiec nic nie powiem z wyjatkiem
      tego ze analogowe wydanie Closer stało u mnie na telewizorze (posłuchaj tej
      płyty jeszcze raz greg) a New Order kocham, a najbardziej "Technique" i "Get
      Ready".
      ps2. greg- skoro organizujesz ten koncert Husseya to uwazaj aby nie zechciał
      sie z Tobą przespaćsmile)) (tylko nie odpisuj ze ja tez mam uważaćsmile
      ps3. Ale mi dużo wyszłosmile
      • Gość: greg Re: sisters of mercy czy the mission? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 28.07.02, 18:04
        Gość portalu: Miecio napisał(a):

        > Widzę ze ominęła mnie ciekawa dyskusjasmile
        > Sisters of Mercy- "First and Last ald Always"- krytycy spieraja sie czy
        lepsze
        > wczesniejsze były EP-ki (wydane zresztą potem na płycie Some girls wander by
        > mistake) czy też ta płyta. Ja uważam ja za zdecydowanie świetną.

        Bo to najlepsza płyta Sisters, a za tekst do "Some Kind Of Stranger" dałbym się
        pokroić. Zresztą najfajniejsze bootlegi koncertowe Sisters też są z trasy
        promującej ten album.


        > "Floodland"- tylko dwa lata róznicy a jednak jakby inny zespół (w istocie tak
        > było bo łączy te płyty tylko postac Eldritcha). Równie swietna płyta a na
        > dodatek te teledyski z Patricią Morrison? Wydaje mi się ze wiele kapel
        > nagrywało potem płyty pod "Floodland".

        Cała płyta jest świetna, ale nie trawię jednego utworu "This Corrosion" (za
        długi i zbyt pompatyczny), a teledysk, to żenada w stylu "Blade Runner"
        bądź "Ucieczki z Nowego Jorku"). NAwet "1959" jest fajnewink.

        > No i na tym mozna by skończyć bo "Vision think" to kaszana a Sisterhood to
        > włascicwie nie SOM. Eldritch sie po prostu wypalilł i tyle. Wątpie aby
        jeszcze
        > nagrał cos w miare.

        Projekt SSV i płyta "Go Figure" jest świetny. Wydany w 1994 roku, zawiera
        mruczenia Eldrtcha i fajne ambienty. Nowe kawałki, grane na koncertach też są
        niczego sobie, a "Susan, We Are The Same" mogłoby być kawałkiem na miarę
        np. "Some KInd Of Stranger" czy "Walk Away".

        > Mission- zdecydowanie dwie pierwsze płyty "God's... i Children) plus nie wiem
        > nawet czemu tak mi sie podoba "Grains of Sand" bo to odrzuty takie. No i na
        tym
        >
        > zespół sie skończył niestety. I mówcie sobie co chcecie ale pózniejsze płyty
        > to takie rockowe nic- bez duszy.

        Eeee, przesadzasz. "Neverland" czy "Aura" to dla mnie wyśmienite płyty, a 10
        minutowe "Daddy's Going To Heaven Now" jest genialne. Trochę gorsza jest
        płyta "Blue", ale zespół wtedy się kończył w tamtym wcieleniu.


        > ps. Wspomniane Joy Division to dla mnie kult wiec nic nie powiem z wyjatkiem
        > tego ze analogowe wydanie Closer stało u mnie na telewizorze (posłuchaj tej
        > płyty jeszcze raz greg) a New Order kocham, a najbardziej "Technique" i "Get
        > Ready".

        Spoko, słucham jej od 12 lat. Wolę "Unknown...", "Still" i resztę.

        > ps2. greg- skoro organizujesz ten koncert Husseya to uwazaj aby nie zechciał
        > sie z Tobą przespaćsmile)) (tylko nie odpisuj ze ja tez mam uważaćsmile

        Ja współorganizuję a nie organizujęsmilePoza tym właśnie miałem napisać, abyś
        uważał na siebie, bo Ty zdaję się użyczasz lokalu na jeden z tych koncertów
        Husseya, ale nie w Warszawie. U Ciebie sytuacja mogłaby być ciekawszawink


        • Gość: Miecio Re: sisters of mercy czy the mission? IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 28.07.02, 21:50
          Gość portalu: greg napisał(a):


          > Ja współorganizuję a nie organizujęsmilePoza tym właśnie miałem napisać, abyś
          > uważał na siebie, bo Ty zdaję się użyczasz lokalu na jeden z tych koncertów
          > Husseya, ale nie w Warszawie. U Ciebie sytuacja mogłaby być ciekawszawink

          Wiedziałem ze nie obejdzie sie bez kontry z Twojej stronysmile)
          Wiec moze napiszę: Ty bądz ostozniejszy- nie jestem tak przystojny jak Tysmile
      • Gość: cc Re: the mission w Polsce??? IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 31.07.02, 09:50
        Nie zajarzyłem - czy Mission przyjeżdża na jakiś koncert?
        Co?
        Gdzie?
        Kiedy??
        • Gość: greg Re: the mission w Polsce??? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 05.08.02, 23:53
          Gość portalu: cc napisał(a):

          > Nie zajarzyłem - czy Mission przyjeżdża na jakiś koncert?

          Przyjeżdża Hussey na solową trasę.

          > Co?

          Hussey

          > Gdzie?

          3.10.Szczecin "Hormon"
          4.10.Warszawa (prawdopodobnie 2 razy: na pewno wieczorem zwykły koncert w
          Paragrafie 51, być może popołudniowy koncert w "Trójce")
          5.10.Kraków "Re"
          6.10. Wrocław, "LA Fete"
          • Gość: cc Re: the mission w Polsce??? IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 06.08.02, 08:49
            A-cha!
            Dzięki.
      • Gość: cc Re: the sisters of mercy - the best of IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 31.07.02, 22:07
        Zanim przejdę do najlepszych IMHO rzeczy zrobionych przez Eldritcha & Co. muszę
        stwierdzić, że bardzo dobrze się stało, że Hussey pożegnał się z Eldritchem w
        1985 roku. Dzięki temu mamy kontynuację "First and Last and Always" w postaci
        płyt The Mission, oraz muzycznie odmienne, lecz jedyne w swoim rodzaju
        produkcje Eldritcha (Sisterhood, Floodland, Vision Thing). Każda z tych płyt
        jest bardzo dobra, lecz Floodland to szczyt, którego już VT nie powtórzyła. Na
        każdej są kompozycje, które trudno innym skopiować, choć się bardzo starają.
        I tak:

        1
        Czas sprzed "First...", to najbardziej "gotycki" okres Sióstr. 10 lat później
        znalazł naśladowców np. w postaci Love Like Blood (którzy od niedawna orbitują
        w stronę Fields of the Nephilim). Nagrania tamte mają wiele wad. Są monotonne,
        infantylnie gotyckie i słabe technicznie. Ale czasem potrafią zahipnotyzować i
        wprowadzić w niesamowity nastrój.
        Moje typy: ALICE, FLOORSHOW, PHANTOM, VALENTINE, LIGHTS, TEMPLE OF LOVE, BODY
        ELECTRIC, 1969, HEARTLAND, KISS THE CARPET i oczywiście EMMA.

        2
        "First and Last and Always", to bardzo jednorodna płyta. Zawiera kilka słabych
        wypełniaczy, ale od BLACK PLANET (**) poprzez MARIAN (***), POSSESSION (**),
        AMPHETAMINE LOGIC (***) do finałowego SOME KIND OF STRANGER (****) warto
        wytrzymać i to co jest po drodze.
        Była to pierwsza płyta SOM jaką usłyszałem. I czekałem na dalszy ciąg jak na
        objawienie. I doczekałem się... . W nocnym wieczorze płytowym, w pewną
        niedzielę T.Beksiński przedstawił na sam koniec płytę, po której trudno było
        zasnąć, a jeszcze trudniej rano wstać i iść do budy.

        3
        "Floodland" jest najlepszą płytą SOM. Zapowiadający ją singiel THIS CORROSION
        spowodował, że nie wiedziałem czego mam się spodziewać. To nie było "First and
        Last..."
        To płyta, której należy słuchać jednym ciągiem, bo poszczególne utwory nie
        nadają się zbytnio do słuchania np. w RMF FM, pomiędzy reklamą Skody i Hop
        Bęc. wink) Momentami też jest monotonna (cecha wszystkich płyt SOM), ale zawiera
        takie perły jak - poza wspomnianym singlem: LUCRETIA MY REFLECTION, 1959,
        NEVERLAND i TORCH (dodatek na CD).

        4
        Projekt SISTERHOOD - był po rozpadzie SOM i przed "Floodlandem". Był nerwowy,
        niepokojący, zautomatyzowany. Powinien się nazywać Dr Avalanche & A.Eldritch
        Show. Ale była na nim jedna piękna i prosta kompozycja: RAIN FROM HEAVEN.

        5
        Kiedy usłyszałem singiel VISION THING, pomyślałem że powraca THIS CORROSION w
        nowej szacie. Ostrej, żywej, bez narzucających się syntezatorów. Kupiłem płytę
        w Hamburgu - przegrałem na kasetę i słuchałem na walkmanie przez całą drogę do
        Polski. Teraz, po 10 latach nie broni się do końca. Typy: VISION THING, DOCTOR
        JEEP, MORE, RIBBONS, SOMETHING FAST i ewentualnie I WAS WRONG.

        Potem jeszcze Eldritch uraczył nas utworem UNDER THE GUN, który - choć nalezy
        do najlepszych rzeczy jakie zrobił - nie stał się impulsem do niczego.
        Słyszałem jakieś nagrania z przemyconych magnetofonów na koncerty SOM z lat
        1995-1999, ale to co robi Eldritch obecnie nie jest warte funta kłaków.
        R.I.P.
    • kadriana Re: sisters of mercy czy the mission? 28.07.02, 18:19

      Przyznam ,że nie znam dobrze twórczości The Misssion a dobrze znam Sistersów.Po
      przeczytaniu tych wszystkich wypowiedzi chyba przesłucham The Mission i
      nadrobie zaległoścismile
    • kasienka0 Re: sisters of mercy oczywiście 29.07.02, 22:12
      Eldritch jest narwany, to prawda, ale jesli liczy sie muzyka - Mission nie
      dorasta mu do pięt niestety.
      • Gość: greg Re: sisters of mercy oczywiście IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 30.07.02, 08:38
        kasienka0 napisała:

        > Eldritch jest narwany, to prawda, ale jesli liczy sie muzyka - Mission nie
        > dorasta mu do pięt niestety.

        A ciekaw jestem ile płyt The Mission wysłuchałaś?wink
        • Gość: cc Re: sisters of mercy i mission ex aequo IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 30.07.02, 10:19
          Równie dobre, ale SOM to już historia.
          • Gość: greg Re: sisters of mercy i mission ex aequo IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 30.07.02, 10:26
            Gość portalu: cc napisał(a):

            > Równie dobre, ale SOM to już historia.

            Otóż to. Ja osobiście wyzbyłem się nadziei, że SOM nagrają coś nowego.
            • vulture Re: sisters of mercy i mission ex aequo 30.07.02, 13:39
              Może Dr Avalanche wyda solową płytę smile))
              • Gość: greg Re: sisters of mercy i mission ex aequo IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 30.07.02, 16:07
                vulture napisał:

                > Może Dr Avalanche wyda solową płytę smile))

                A słyszeliście 2 solowe płyty Andreasa Bruhn'a? Są kapitalne, taki gitarowy
                rock z mrocznym czy też romantycznym zadęciem. Fajnie się tego słucha i
                przypomina The Missionwink
        • Gość: cc Re: the mission - the best of IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 31.07.02, 21:13
          Oto moja prywatna lista przebojów the mission. Niestety bez plyty AURA, której
          jeszcze nie znam, no i bez składanek (Revelations) i odrzutów (Grains of Sand;
          The First Chapter).
          plyty:

          1 God's Own Medicine
          2 Children
          3 Neverland
          4 Carved in Sand
          5 Masque

          Ciężko to było uszeregować, bo żadna z nich nie jest wybitna i wszystkie
          prezentują podobny, równy poziom. Dla mnie Hussey & Co. tworzą muzykę na równym
          poziomie, rzetelną i profesjonalnie zagraną. Hussey jest niezłym gitarzystą,
          dobrym kompozytorem i wokalistą lepszym od Eldritcha.
          Oto utwory The Mission, do których powracam częściej i nigdy mi się nie nudzą:
          (kolejność przypadkowa)

          Wasteland
          Severina
          Island in a Stream
          Breathe
          Black Mountain Mist
          Amelia
          You Make Me Breathe
          From One Jesus to Another
          Lose Myself in You
          Swim With the Dolphins
          Daddy's Going to Heaven Now
          Swoon
          Neverland
          Afterglow
          Dancing Barefoot (tylko nie w wykonaniu Xymox!)

          Tyle na temat the Mission. The Sisters of Mercy wkrótce... wink)
          • Gość: Miecio Re: the mission - the best of IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 31.07.02, 21:23
            Gość portalu: cc napisał(a):


            > 1 God's Own Medicine
            > 2 Children
            > 3 Neverland
            > 4 Carved in Sand
            > 5 Masque

            > Wasteland
            > Severina
            > Island in a Stream
            > Breathe
            > Black Mountain Mist
            > Amelia
            > You Make Me Breathe
            > From One Jesus to Another
            > Lose Myself in You
            > Swim With the Dolphins
            > Daddy's Going to Heaven Now
            > Swoon
            > Neverland
            > Afterglow
            > Dancing Barefoot (tylko nie w wykonaniu Xymox!)

            No dobrze, a gdzie Butterfly on the Wheel????!
          • Gość: cc Re: mea culpa! IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 31.07.02, 22:22
            Revelations, to oczywiście duzy CD FOTN.
            Składanka The Mission nosi tytuł Resurrection.
        • kasienka0 Re: sisters of mercy oczywiście 04.08.02, 22:19
          3 płyty Mission wystarczą, zeby miec lepsze zdanie o Sisters? Tu w ogóle chodzi
          o brzmienie, klimat, który jest diametralnie różny u obu zespołów. Zresztą, co
          sie będę tłumaczyc - de gustibus non disputantum.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka