22.08.05, 18:22
Mam pytanie....Ostatnio zaczełam interesowac sie jazzem... niestety w moim
środowisku ludzie ograniczaja się tylko do techna i hip hopu. Dlatego tez
niezabardzo mam się kogo poradzić co do tej muzyki. Moje główne pytania to:
od czego powinnam zacząć i od jakich wykonawców itp. Mile widzane będą też
prywatne uwagi i porady. Z góry dziekuję
Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • pharoah Re: Pytanie 22.08.05, 19:48
      Matko Boska Czestochowska!!!i coz ja mam Ci,droga nalet poradzic...moze pharoah
      sanders(cokolwiek...)lub john coltrane...jesli to Ci sie nie spodoba ...to nie
      wiem...
      • jasiek_natolin Re: Pytanie 23.08.05, 00:11
        Można zacząć od posłuchania płyty "The very best of John Coltrane".I jest to
        ten przedfreejazzowy Coltrane.
        • jan.kran Re: Pytanie 23.08.05, 01:17
          Może zacznij od Elli , Billie Holliday wczesnych płyt Milesa , "Weather Report "
          , Chicka Corea , Max Roach , Gilespie , Rona Cartera.
          Polecam też na początek Garbarka , Jarreta , Zawinula.
          Jak będę miała chwilę czasu to poszukam paru tytułow płyt.
          Miłego jazzowania.
          Kransmile))
          • jan.kran Re: P.S. 23.08.05, 01:21
            Jak Ci sie coś nie spodoba nie zmuszaj się.
            Droga do poznania i zrozumienia jazzu jest długa ale bardzo przyjemna.

            Ja muzykę Coltrane zrozumiałam po dwudziestu latach słuchania jazzu.
            A znam ludzi którzy lubią i słuchają sporo jazzu a Jego muzyki jeszcze nie pojęli.
            Pozdrawiam.
            Kran.
    • dahomey Re: Pytanie 23.08.05, 21:22
      Nie napisałaś co Ci się podoba a jazz niejedno ma imię (nad wyraz często dość
      banalne), więc trudno coś Ci polecać. Bezwzględnie jednak trzeba znać "Kind of
      blue" Davisa. Dzieło wybitne i nie ma tu słowa przesady. Inna rzecz
      to "Sketches of Spain", Davis z orkiestrą. Nie słyszałem nigdy lepszego
      połączenia jazzu ze smykami. Kwintet Davisa z lat 60-tych oraz "Bitches brew"
      czy "In a silent way" to również kanon. Nie wiem tylko czy dobre na początek.
      Podobnie jak Coltrane. Klasyczne płyty "Blue train", "Giant steps", "My
      favorite things" oraz freejazzowe (tu Coltrane'a bardziej cenię) "Ole", "Kulu
      se mama", "A love supreme" i inne to muzyka na ogół nienajłatwiejsza w
      odbiorze. W szczególności free czyli także polecany w innym miejscu Pharoah
      Sanders (z naciskiem na początkowy okres). Poza tym z jazzem jest jak z piłką
      nożnąsmile. Nazwiska same nie grają. Nie ma muzyka, którego wszystkie płyty są
      warte poznania. Nie ma też muzyka, którego wszyscy cenią. Trzeba znaleźć swoje
      źródełkosmile.
      Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka