Dodaj do ulubionych

Indywidualności w muzyce - refleksja

20.09.05, 18:44
Tak mnie naszło pytanie, czy w dzisiejszych czasach jest miejsce dla
muzycznych indywidualności ? Ludzi, którzy oprócz talentu mają wizje ? Łatwo
wymienić tych, co już byli - Hendrix, Fripp, Clapton, Dylan, Peter Gabriel i
inni. A dziś ? Kogo się będzie wymieniać za 20-30 lat ? Czy jedyne
zarezerwowane miejsce dla takich postaci, to "muzyczne podziemie" ?

Osobiście moimi kandydatami do roli współczesnych muzycznych indywidualności
są Trent Reznor i Steven Wilson. Mają szanse stać się wspominanymi po latach.
Jakie są wasze typy ?
Obserwuj wątek
    • michalgajzler Re: Indywidualności w muzyce - refleksja 20.09.05, 18:53
      blackfield napisał:


      > Hendrix,

      Tu pozwolę sobie na mały OT i zareklamuję wieczór z poświęcony Hendrixowi na TVP
      Kultura 29.09.2005. Koncerty z Monterey i Wyspy Wight

      > Jakie są wasze typy ?

      Może Mike Patton?
      • Gość: Lecho Re: Indywidualności w muzyce - refleksja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.05, 19:31
        A o kogóż u chol...ery chodzi, o wizjonerów czy szaleńców, a może o tych co na
        zatracenie poszli ? Chętnie podrzuciłbym tu swoje typy ale spectrum jest bardzo
        szerokie, niebezpiecznie szerokie...może trzeba je zawęzić ?
      • good_morning Re: Indywidualności w muzyce - refleksja 20.09.05, 19:35
        nie 'moze mike patton?' a 'NA PEWNO GENIALNY MIKE PATTON'( juz sie
        zdenerwowalam,ze zalozyciel watku go nie wymienil wink)
        przeciez ten czlowiek sam dla siebie stanowi odrebny gatunek muzyczny smile
        • michalgajzler Re: Indywidualności w muzyce - refleksja 20.09.05, 23:25
          good_morning napisała:

          > nie 'moze mike patton?' a 'NA PEWNO GENIALNY MIKE PATTON'

          OK. Postanawiam poprawę i w ramach pokuty za brak zdecydowania włączam
          "Californię" wiadomego zespołu. Bardzo przyjemna to pokutawink.
    • mechanikk Re: Indywidualności w muzyce - refleksja 20.09.05, 19:52
      Na pewno John Frusciante, udało mu się nagrać 7 dobrych płyt w ciagu jednego
      roku, z których zadna nie jest nudna, a niektóre wręcz wspaniałe (Shadows
      Collide with People, The Will To Death, Curtains)

      Kto tam jeszcze? Z Mike'a Pattona mam spore zaległości (właśnie, z czym mam sie
      zapoznać na początek?), ale pewnie też. Stawiam też na Mike'a Oliviera Everetta
      z Eels, a z ostatnio rozpowszechniajacych się indywiduów to Sufjan Stevens
      zapowiada sie na takiego.
      • good_morning Re: Indywidualności w muzyce - refleksja 20.09.05, 20:07
        mechanikk napisał:

        >wink
        >
        > Kto tam jeszcze? Z Mike'a Pattona mam spore zaległości (właśnie, z czym mam
        sie
        >
        > zapoznać na początek?),

        a jak spore masz zaleglosci? wink
        • mechanikk Re: Indywidualności w muzyce - refleksja 20.09.05, 20:41
          > a jak spore masz zaleglosci? wink

          dosyć smile
          kojarzę właściwie tylko jego twórczość faithnomore'ową, reszte tylko w teorii,
          zreszta z tą teorią też jest tak sobie.
          • good_morning Re: Indywidualności w muzyce - refleksja 20.09.05, 21:50
            no to nie wydziwiajmy i chronologicznie: pierwszy mr bungle i pierwszy
            fantomas smile
            albo - moje osobiste typy: 'disco volante'/mr bungle i ktorykolwiek fantomas (z
            wylaczeniem delirium, mozna przy tym zasnac wink) oraz majki z sepultura.
            a tomahawk spokojnie na pozniej. i reszta tez.
            milego (bo jakzeby inaczej wink) sluchania!
            • rafstani Re: Indywidualności w muzyce - refleksja 21.09.05, 14:53
              ad Mike Patton - polecam także miłośnikom hardcore'u ostanie nagrania Naked
              City - Johna Zorna, gdzie Patton z powodzeniem zastąpił japońskiego wokalistę
              (krzykacza)
    • Gość: scribs Re: Indywidualności w muzyce - refleksja IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.09.05, 19:57
      z mojej strony to:

      Steve Albini - niegdyś gitarzysta i wokalista legendarnego Big Black, później
      kontrowersyjnego Shellac'a. Znany też jako producent Pixies, PJ Harvey, Nirvany
      i innych, odciskający zresztą piętno na płytach tychże wykonawców. No i te
      kontrowersyjne pomysły dekonstrukcji rocka na płytach Shellac'a. No ale to jest
      człoweik bardziej lat 90, podobnie jak Trent Reznor...

      Ja to jesczez zaryzykuje i powiem, że dobrymi kandydatami na wizjonerów, bądź
      szaleńców są Cedric Bixler i Omar Rodriguez z Mars Volty.



      • Gość: scribs Re: Indywidualności w muzyce - refleksja IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.09.05, 20:03
        jakże mogłem zapomnieć,
        oczywiście, że
        Bjork
        • good_morning Re: Indywidualności w muzyce - refleksja 20.09.05, 20:06
          wiedzialam smile
    • blackfield Re: Indywidualności w muzyce - refleksja 20.09.05, 20:14
      Widzę, że się już parę nazwisk pojawiło. Wiem, że mogę być tu posądzony o to, że
      nie znam się na muzyce, ale wiele z tych nazwisk słyszę po raz pierwszy. I tu
      m.in. wychodzi problem - ( przykładowo ) Hendrixa zna mnóstwo osób, mimo iż jego
      muzyki nie słyszało. Czy tyle samo osób skojarzy, kim są wymienieni przeze mnie
      Reznor i Wilson ? Przyszło mi też do głowy takie pytanie: czy przypadkiem
      współczesne indywidualności nie zaistnieją tylko i wyłącznie w gronie tych, co
      się muzyką interesują ?
      • michalgajzler Re: Indywidualności w muzyce - refleksja 20.09.05, 23:21
        blackfield napisał:

        > Widzę, że się już parę nazwisk pojawiło. Wiem, że mogę być tu posądzony o to, ż
        > e
        > nie znam się na muzyce, ale wiele z tych nazwisk słyszę po raz pierwszy. I tu
        > m.in. wychodzi problem - ( przykładowo ) Hendrixa zna mnóstwo osób, mimo iż jeg
        > o
        > muzyki nie słyszało. Czy tyle samo osób skojarzy, kim są wymienieni przeze mnie
        > Reznor i Wilson ? Przyszło mi też do głowy takie pytanie: czy przypadkiem
        > współczesne indywidualności nie zaistnieją tylko i wyłącznie w gronie tych, co
        > się muzyką interesują ?

        Ale przecież chyba chodzi własnie o indywidualność muzyczną, która zaistnieje
        przez pomysł(ywink na tworzoną muzykę, a nie tworzenie tworzenie medialnej
        gwiazdy - bohaterki brukowców.
    • Gość: vince Re: Indywidualności w muzyce - refleksja IP: 172.25.251.* / *.134.4-194.clta.globetrotter.net 20.09.05, 21:49
      wizjonerow na miare Faust, B. Eno, D. Bowie chyba obecnie brak.
      Ale jest stary/nowy Beck czy calkiem nowy J. White, ktory tez ma swoje wizje.
      Innym poszukiwaczem jest Bill Frisell, ktory oswajal jazz i przetwarzal country
      i bluegrass a obecnie zajmuje sie tzw muzyka swiatowa.
      • braineater Re: Indywidualności w muzyce - refleksja 20.09.05, 21:57
        John Zorn
        Bill Laswell
        Scaner (Robin Rimbaud)
        DJ Krush
        Meredith Monk
        Christian Fennesz
        Eliott Smith
        Aphex Twin (Richard D. James)
        Otomo Yoshihide
        i wspomniana już Biork

        dla mnie dziesiątka wstrząsająca współczesną muzyką od podstaw.

        Psmile
        • roar Re: Indywidualności w muzyce - refleksja 21.09.05, 08:37
          braineater napisał:

          > Eliott Smith

          Przyznam, że doznałem lekkiego szoku widząc tego pana w tym zestawieniu... wink

          Ale cóż, znam tylko "From a Basement..." - czy to znaczy, że gość nagrywał wcześniej jakieś kompletnie pokręcone rzeczy, o których kompletnie nie mam pojęcia? wink

          PS: A w temacie: Tim DeLaughter, Efrim Menuck i Wayne Coyne. big_grin
    • Gość: modrzew Re: Indywidualności w muzyce - refleksja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.05, 22:46
      Maynard James Keenan [TOOL]
      Eddie Vedder [Pearl Jam]
      Bono [U2, jego na pewno ktos bedzie pamietac, ale nie jestem pewien czy bedzie
      bardziej pamietany jako muzyk czy tez jako dzialacz spoleczny...]
      • teddy4 Re: Indywidualności w muzyce - refleksja 21.09.05, 10:57
        Zmienili oblicze muzyki w ostatnich 30 latach:

        Jaz Coleman/Geordie - trudno mi bez tego co zrobili w Killing Joke wyobrazić
        sobie twórczość Nirvany, Faith No More i nawet Metalliki, czyli zespołów
        powszechnie uważanych za BARDZO ISTOTNE
        Martin L.Gore - najbardziej wpływowy kompozytor i kreator brzmień końca XX
        wieku
        Paul Weller - to dzięki niemu młoda brytyjska inteligencja utożsamiła się z
        rewoltą punkowo-nowofalową. W sumie to samo można powiedzieć o Joe Strummerze,
        ale wyżej oceniam Wellera.
        Andy Summers/Stewart Copeland - celowo nie wymieniam Stinga. Bez tych dwóch
        mocno niedocenianych gości być może marudził by znacznie wcześniej, niż tylko
        na ostatnich trzech płytach solowych. Czy ktoś np.potrafi sobie wyobrazić współ
        czesną gitarę rockową bez patentów Summersa? A czy ktoś przed nim tak grał?
        The Edge - czy ktoś przed nim tak twórczo wykorzystał delaya? A od ponad 20 lat
        to taka oczywistość - granie a la U 2smile.

        • pagaj_75 Re: Indywidualności w muzyce - refleksja 21.09.05, 11:12
          teddy4 napisał:

          > Martin L.Gore - najbardziej wpływowy kompozytor i kreator brzmień końca XX
          > wieku

          Polemizowałbym. Kompozytorem może i jest całkiem niezłym, ale czy faktycznie
          miał aż taki wpływ? Nie wydaje mi się. A brzmienia to mu kreowali zawsze inni,
          np. Alan Wilder.
          • teddy4 Re: Indywidualności w muzyce - refleksja 21.09.05, 14:05
            pagaj_75 napisał:

            > teddy4 napisał:
            >
            > > Martin L.Gore - najbardziej wpływowy kompozytor i kreator brzmień końca X
            > X
            > > wieku
            >
            > Polemizowałbym. Kompozytorem może i jest całkiem niezłym, ale czy faktycznie
            > miał aż taki wpływ?

            Zapytajmy pp. Holmesa i Edlundasmile))))

            Nie wydaje mi się. A brzmienia to mu kreowali zawsze inni,
            > np. Alan Wilder.

            Faktycznie, nie brałem pod tego pod uwagę. Wilder to taki mistrz drugiego
            planu, a w sumie bardzo ważna postać (Recoil np.).
        • ilhan Re: Indywidualności w muzyce - refleksja 21.09.05, 14:18
          Jak już tak jedziemy, jak jest The Edge czy Summers, to trzeba chyba dać Andy Gilla.

          Andy Partridge
          Jason Pierce
          Kevin Shields

          Sufjan Stevens, jeśli mowa o wizjonerach.

          Jeszcze kilku by się znalazło, ale większość nie doczekała się odpowiedniego uznania stąd nie wywarła aż takiego wpływu (Draper, McComb, Rhys).
    • rafstani Re: Indywidualności w muzyce - refleksja 21.09.05, 14:34
      Jak widzę większość P.T. Forumowiczów skupiło się na muzykach rockowych.
      Dodam swój typ: MILES DAVIS, czyż to nie była rewolucyjna indywidualność?
      • ilhan Re: Indywidualności w muzyce - refleksja 21.09.05, 15:09
        rafstani napisał:

        > Jak widzę większość P.T. Forumowiczów skupiło się na muzykach rockowych.
        > Dodam swój typ: MILES DAVIS, czyż to nie była rewolucyjna indywidualność?

        To ja jeszcze Mozarta.
      • kardiolog Re: Indywidualności w muzyce - refleksja 21.09.05, 15:20
        Ja tez dorzuce kilka swoich typow, a powodowany jestem zdaniem ihana o malych
        czy duzych wplywach muzycznych.

        Dwie piosenkarki spiewajace w roznych okresach: Janis Joplin i Whitney Huston.

        Niektorzy do znudzenia powtarzali, ze Joplin nie wywarla zadnego wplywu na
        muzyke, ze jej spiew byl "infantylnym popiskiwaniem murzynskiego dziecka"-
        oczywiscie glosy tych, ktorzy nie znali tworczosci J.J lub glosy tych, ktorzy
        pragneli juz tylko popu. Jesli rzeczywiscie tak bylo jak mozliwym jest, ze w
        roku 2005 ( a wiec po wielu latach od jej odejscia) na roznych koncertach (np.
        w Ameryce) od razu odniesiono sie do jej spiewu, ktory byl charakterystyczny?
        Calkowitym odejsciem zawiodla fanow, a takich miala nie tylko w Niemczech, ale
        i Australii, czy Szwajcarii - a wiec jakis dorobek arystyczny musial po niej
        pozostac?

        A teraz inna piosenkarka- W. Huston. Jakie byly poczatki jej kariery? Piekny,
        niezwykly glos, ale postac kompletnie niezauwazona. Dopiero po slynnym
        filmie "Ochroniarz", w marketing i promocje ktorego producent wpompowal
        nieprawdpodobna kase zostala dostrzezona przez inne media. Niektore z nich (nie
        oplacane przez dawnych producentow) nie tak dawno wyraznie zaznaczyly, ze
        obecnosc Whitney Huston czy brak jej obecnosci na scenie muzycznej nie odgrywal
        dla nich zadnej roli.
        "Lepiec byc nielubianym jak niezauwazonym"? W show businessie- tak.

        Co stalo sie pozniej? Znamy historie i znamy koniec J.J. Ktos z jej krewnych
        jeszcze grywal, ale byla to koncowka rodzinnego muzykowania, inni grali muzyke
        J.J. , bo..? Nie tylko pop? Bo miala niektore dobre piosenki? Niewazne. Jedyne
        i jakiekolwiek znaczenie (pod katem tworczosci) moze miec swiadomosc, ze jej
        muzyka nie odeszla razem z nia, lecz pozostala w umyslach innych. Jej rola jako
        piosenkarki zostala zatem spelniona.

        A co stalo sie z Whitney i jej wielkim talentem? Zaczela duzo nagrywac, zbyt
        duzo nagrywac. Zaczely pojawiac sie coraz slabsze utwory, kurczyla sie
        publicznosc, zmniejszala sie ilosc sprzedanych krazkow. Wprost proporcjonalnie
        do utraty fanow roslo wsparcie JEJ najblizszej swity pomocnikow od noszenia
        sprzetu i rodziny (tak jak w filmie "Ochroniarz"), ale swiat zaczynal powoli
        zmieniac gusta, zmienial sie trend i zapotrzebowanie na jej piosenki. Pop
        jednej z najwiekszych spiewaczek XX wieku przestawal interesowac, stawal sie
        nudny, sztampowy, piosenki identyczne, bez emocji, choc zaspiewane czystym
        glosem. Jak wszyscy wiemy, W.H nie poradzila sobie psychicznie z utrata
        popularnosci w bardzo duzej zasludze wykreowanej przez jej najblizszego
        producenta i przyjaciela. zaczela naduzywac, brac narokotyki, pic. Jej koncerty
        zaczeto przerywac w polowie, bo nie byla w stanie zaspiewac tak jak kiedys, bo
        byla pod wplywem drugow, bo z gardla wydobywal sie nie czytsy glos lecz
        rzezenie, bo zaczela przeklinac i obrazac publicznosc, te sama, ktora ja
        kochala. Potem odwolywano juz koncert za koncertem.
        Whitney zyje..wciaz gra, ale nie jest juz gwiazda i nie spiewa tak jak kiedys.


        Watpie, czy to mozliwe, ale chcialbym kiedys jeszcze raz zobaczyc ja w pieknym
        kostiumie i wsluchac sie w jej jedwabisty, mocny glos mowiac: "-Whitney jestes
        jednak lepsza do D. Warwick, bo niezyjacej od dawna Joplin nie nalezy w tych
        porownaniach uwzgledniac "- choc sam dzisiaj porownan dokonalem, odpowiadajac
        jedynie na zadany temat czyli na "indywidualnosci w muzyce- refleksja"

        kardiolog
        • ilhan Re: Indywidualności w muzyce - refleksja 21.09.05, 15:50
          kardiolog napisał:

          > A teraz inna piosenkarka- W. Huston. Jakie byly poczatki jej kariery? Piekny,
          > niezwykly glos, ale postac kompletnie niezauwazona. Dopiero po slynnym
          > filmie "Ochroniarz"

          Obawiam się, że nie masz racji. Jeśli jako mały 6-letni żyjący w socjalistycznym obozie kid byłem katowany hiciorami "One Moment In Time" i "I Wanna Dance With Somebody", to nie możesz jej mieć. WH już w latach 80. była dużą gwiazdą.
          • kardiolog Re: Indywidualności w muzyce - refleksja 21.09.05, 15:52
            The greatest white female rock singer of the 1960s, Janis Joplin was also a
            great blues singer, making her material her own with her wailing, raspy,
            supercharged emotional delivery. First rising to stardom as the frontwoman for
            San Francisco psychedelic band Big Brother & the Holding Company, she left the
            group in the late '60s for a brief and uneven (though commercially successful)
            career as a solo artist. Although she wasn't always supplied with the best
            material or most sympathetic musicians, her best recordings, with both Big
            Brother and on her own, are some of the most exciting performances of her era.
            She also did much to redefine the role of women in rock with her assertive,
            sexually forthright persona and raunchy, electrifying on-stage presence.
            Joplin was raised in the small town of Port Arthur, TX, and much of her
            subsequent personal difficulties and unhappiness has been attributed to her
            inability to fit in with the expectations of the conservative community. She'd
            been singing blues and folk music since her teens, playing on occasion in the
            mid-'60s with future Jefferson Airplane guitarist Jorma Kaukonen. There are a
            few live pre-Big Brother recordings (not issued until after her death),
            reflecting the inspiration of early blues singers like Bessie Smith, that
            demonstrate she was well on her way to developing a personal style before
            hooking up with the band. She had already been to California before moving
            there permanently in 1966, when she joined a struggling early San Francisco
            psychedelic group, Big Brother & the Holding Company. Although their loose,
            occasionally sloppy brand of bluesy psychedelia had some charm, there can be no
            doubt that Joplin
            • kardiolog Re: ihan 21.09.05, 15:58
              Masz prawo byc mlodszy, ja jestem stary dziadsmile

              Jesli znasz angielskismile na koncu jest bardzo mocna uwaga, z ktorej powinni
              skorzystac inni artysci- ku przestrodze kazdemu (nawet samej Joplin) a juz na
              pewno W. Huston czy liderom Nirvany i Dzemu..

              kardiolog
          • rafstani Re: Indywidualności w muzyce - refleksja 21.09.05, 16:02
            Mam wrażenie, że Pan kardiolog żywcem przepisał jakieś referaty i próbuje
            błyszczeć. Po co takie tyrady?
            A w kwestii osobowości muzycznych, to z WH nie przesadzałbym, mówiąc delikatnie.
            Co do JJ - zgadzam się.
    • spokojni1 Re: Indywidualności w muzyce - refleksja 21.09.05, 15:31
      Nie wiem gdzie zaczyna się współczesność więc lecę pi razy drzwi po kolei (i
      wymieniam teraz tylko muzykę rockową bo inicjator wątku zapomniał o innych
      gatunkach, a co tam nie ma indywidualności, czy jak?):
      Chuck Berry, Elvis Presley, Eric Burdon, Mick Jagger, Keith Richards, Jimi
      Hendrix, Jim Morrison,Captain Beefheart, Frank Zappa, Lou Reed, Nico, John
      Cale, Patti Smith, John Lydon, Jello Biafra, Nick Cave, Michael Gira, Thurston
      Moore, Lee Ranaldo, Steve Albini, Jon Spencer, David Yow, Les Claypool, PJ
      Harvey i o kim jeszcze zapomniałem?
      • braineater Re: Indywidualności w muzyce - refleksja P.S. 21.09.05, 15:55
        bo az mi wstyd, że o nich zapomniałem:
        Herbie Hancock, czyli wszystko, co chciałes wiedzieć o nu-jazzie, zanim
        ktokolwiek zdązył zapytać
        no i Prince, oczywiście, bez którego nie byłoby całej zgrai facetów w
        łańcuchach (wokalistów arębismilei cokolwiek inaczej wyglądałoby parę popularnych
        gatunków muzycznych.

        Roar - Drum on - Live in Fukuyoka - wszystko na temat Smitha i dlaczegosmile

        Psmile
        • Gość: vince Re: Indywidualności w muzyce - refleksja P.S. IP: 172.25.251.* / *.134.4-194.clta.globetrotter.net 21.09.05, 16:29
          cos mi sie zdaje, ze odchodzimy od tematu. Watek mial byc o indywidualnosciach
          z ostatnich lat, o ile dobrze zrozumialem.
          • rafstani Odejście od tematu 21.09.05, 16:35
            Fakt, odchodzimy.
            Miało być: "w dzisiejszych czasach".
            • spokojni1 Re: Odejście od tematu 21.09.05, 16:46
              ale dla mojego dziadka dzisiejsze czasy to także rok np. 1985, tak?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka