Denerwuje mnie gadnie niektórych odnośnie komercji w muzyce. Przeciez muzyka
jest po to, by słuchać jej dla przyjemności a nie po to, by zamartwiać się,
czy jakiś artysta robi ja dla pieniędzy czy też nie. Zresztą niekomercyjnej
muzyki chyba nie ma, bo przecież śpiewanie to również praca. Kto
przesiadywałby w studiu godzinami tylko dla przyjemności? NIKT. Bo to jest
również męczące. Zresztą kto by się nie zgodził na wydanie płyty, gdyby miał
dostać za to pełno kasy? Wątpię, czy ktoś by się oparł.
To po co ja to pisałam?