Dodaj do ulubionych

Killing Joke "for beginers"

09.10.05, 23:55
(Virgin Records 2004) - nie jestem znawcą tematu, płytę kupiłem dość
przypadkowo , kapele kojarzę tylko z lat 80-tych , po pierwszym przesłuchaniu
mam wrażenie , że im nowszy kawałek tym słabszy ... . Czy nagrali coś po 1988
czego warto poszukać ? No i co sądzicie o samej płytce i tego typu
kompilacjach ?
Obserwuj wątek
    • _czosnek_ Re: Killing Joke "for beginers" 10.10.05, 00:21
      Czemu sie dziwisz, najlepsze juz zagrali.
      Night Time-to stara, kultowa plyta
      Democracy-nawet byla plyta miesiaca w Metal Hammerze
    • Gość: As Re: Killing Joke "for beginers" IP: *.vline.pl / *.rev.vline.pl 10.10.05, 17:28
      .a.r.e.k napisał:

      Czy nagrali coś po 1988
      > czego warto poszukać ?

      Self-Titled z 2003 to kapitalny album. A i "Pandemonium" z lat '90 warto
      posłuchać, choć gorsza.
    • Gość: redblack Re: Killing Joke "for beginers" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.05, 11:59
      Składanka, o której piszesz jest rzeczywiście słaba. Virgin, z którym Killing
      Joke związane było kontraktem w latach 1980 - 1988, próbuje po prostu wyciągnąć
      pieniądze od niezorientowanych w temacie, wykorzystując renesans twórczości
      grupy trwający od 1990 roku, objawiający się wydaniem kilku znakomitych płyt
      studyjnych. "For Beginners" jest składanką złożoną z utworów znanych już dawno
      z albumów grupy, jedyną, aczkolwiek wątpliwą zaletą ma być chyba to, że są te
      utwory w wersjach pierwotnych, mixach odrzuconych, niezaakceptowanych do
      publikacji, po prostu gorszych. Jeśli chodzi o Virgin, to w roku 1988- 89,
      firma doprowadziła Killing Joke do ruiny, wytaczając zespołowi proces sądowy
      trwający prawie dwa lata, a wszystko dlatego, że Killing Joke chciał uwolnić
      się spod "opiekuńczych" skrzydeł majorsa. Zespół rozsypał się, ale związany był
      kontraktem do nagrania jeszcze jednego albumu studyjnego i tak w roku 1988,
      osamotniony Jaz Coleman z pomocą Geordiego nagrali album "Outside The Gate",
      który ukazał się pod nazwą Killing Joke i jest ostatnią, najsłabszą
      płytą "grupy". Od roku 1990 do dziś, Killing Joke ponownie niezależni i wolni
      nagrywają co parę lat świetne albumy, koncertują i są ciągle w wysokiej formie.
      Polecam albumy KJ z lat 1990-2005. To naprawdę fascynujące świadectwo
      zmartwychwstania grupy.
      1990 - Extremities, Dirt And Various Repressed Emotions (Noise International)
      1994 - Pandemonium (Butterfly Rec.)
      1996 - Democracy (Butterfly Rec.)
      2003 - Killing Joke (Zuma)
      2005 - Gathering XXV - Let Us Pray (Cooking Vinyl- live)
      • Gość: Rosjanin Re: Killing Joke "for beginers" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.10.05, 12:44
        Killing Joke "Killing Joke 2003" to dobra plyta.
      • d.a.r.e.k Re: Killing Joke "for beginers" 17.10.05, 13:55
        Dzięki wszystkim za odp. a szczgólnie Tobie redblack , gratuluję erudycji , dla
        takich postów jak ten warto tu bywać.
        pozdr\D
    • spokojni1 Re: Killing Joke "for beginers" 14.10.05, 17:13
      Za najlepsze płyty Killing Koke uważam:
      - debiut - "Killing Joke" z 1980 r.
      - ostatnia studyjna czyli "Killing Joke" z 2003 r.
      co do tego co było między nimi mam bardzo mieszane uczucia (ogólnie: ciekawe
      kompozycje i pomysły, ale fatalna produkcja).
    • Gość: alienfiend Re: Killing Joke "for beginers" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.10.05, 14:33
      prawie wszystko jest OK, oprócz tej z 1988, jeśli dobrze pamiętam.
      • Gość: alienfiend Re: oprócz Outside the Gate IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.10.05, 14:35
        gdzie jest 1 ciekawy utwór.
        www.killingjoke.com/catalogue.php
        • teddy4 Re: oprócz Outside the Gate 17.10.05, 22:18
          Mo cóż, cieszę się - że to nie ja założyłem kolejny wątek o Killing Joke tutaj.
          Czyli nie mam monopolusmile))).
          Nie chcę powtarzać tego, co napisano już tutaj wcześniej koledzy napisali.
          Wszystko to, co nagrali KJ od 1990 nosi znamiona geniuszu debiutu, aczkolwiek
          brzmi rzecz jasna inaczej. Na każdej z tych płyt jest przynajmniej parę perełek
          ("Inside the termite mound" na "Extremities", "Jana" na "Pandemonnium" itd.).
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka