jazzfoxy
01.11.05, 12:32
U mnie w domu co roku robimy sobie takie "zaduszki jazzowe",
tzn. caly dzien sluchamy tych, ktorzy odeszli.
Zaczelam od "Ole" Coltrana, pozniej "Porgy and Bess" Davisa,
koncert Elvina Jonesa, teraz gra Monk.
Czeka jeszcze wiele plyt. Na pewno zaspiewa tez Shirley Horn.