Dodaj do ulubionych

Rozpoznanie wroga ;-)

13.11.05, 15:33
Nawiązując do zaciekłej wojny callasistów i tebaldzistów z lat 50-tych,
zapytuję: kto z was nie lubi Marii Callas? Wiem, że takich osób nie brakuje.
Słyszałem już różne zarzuty: a to, że zmanierowana i sztuczna, a to, że
rozwibrowana, a to, że fałsze, a to, że rejestry nierówne... Argumenty
przeciwników nie są rzecz jasna zupełnie bezzasadne. Ale moim zdaniem - bez
większego znaczenia smile

Jestem wielkim miłośnikiem Callas, uważam, że nie było wspanialszej śpiewaczki
(oczywiście mówimy o tych divach, które pozostawiły po sobie jakieś nagrania).
Uwielbiam barwę jej głosu, surową, jakby zwierzęcą, ostrą, pozbawioną
"aksamitu". O technice nie będę się rozpisywać, Callas była jedną z ostatnich
wielkich śpiewaczek, które do perfekcji opanowały sztukę śpiewu i odnosiły
sukcesy zarówno w operach belcanto, jak i werystycznych czy wagnerowskich.
Callas była nie tylko doskonałe technicznie. Przede wszystkim potrafiła
"czarować" publiczność. Jej wykonania, szczególnie te sceniczne, nagrywane
live, mają potężny ładunek emocjonalny (i nawet nie przeszkadzają zupełnie
pojawiające się czasami nierówności czy fałsze). Ona nie tylko odgrywała
Violettę, Norme, Toskę - ona nimi była (jak już ktoś w innym wątku napisał).
Callas uwielbiam za to, że nie przedkładała pustych popisów wokalnych nad
"prawdę uczuciową". Nie jest sztuką zaśpiewać wysokie E w finale arii ku
uciesze publiczności. Sztuką jest nadać temu E znaczenia, tchnąć w ten wysoki
ton całą duszę. I tę sztukę również Callas opanowała.

Bywały głosy o piękniejszej, czystszej, bardziej "szlachetnej" barwie
(Sutherland, Caballe, Tebaldi - które zresztą bardzo cenię). Bywały głosy
bardziej wyrównane. Ale przecież w operze nie tylko o barwę głosu chodzi!

Na razie tyle. Czekam na ujawnienie się potencjalnych wrogów wink Bo ja honoru
Boskiej Callas będę zaciekle bronić.

Obserwuj wątek
    • lilypons Re: Rozpoznanie wroga ;-) 13.11.05, 17:32
      No dla mnie Callas to prawdziwa assoluta, nie do podrobienia. Jakoś zawsze
      miałam pecha, że nagrań różnych oper z Tebaldi słuchałam po Callas. I siłą
      rzeczy zawsze był ten niedosyt 'dramatyczności', bo nie będę ukrywać, ale
      Tebaldi po Callas była dla mnie po prostu nijaka, blada. Rola zaśpiewana
      poprawnie technicznie, ale... bez tego czegoś, czym Maria elektryzowała.
      Tak że na razie tworzymy wspólny front czcicieli boskiej Callassmile)
      • marquis Re: Rozpoznanie wroga ;-) 13.11.05, 18:18
        No tak mnie ucieszyłaś, że sobie zapuściłem Lily Pons. Cudnie świergocze. Od
        razu serduszko się raduje smile))
        • lilypons Re: Rozpoznanie wroga ;-) 13.11.05, 19:40
          A jakie nagrania masz? Te z lat 20-tych Odeona? Czy inne jakieś?
          • marquis Re: Rozpoznanie wroga ;-) 13.11.05, 19:55
            Oj, nie wiem które, bo ściągnąłem je z sieci sad Mam Królową Nocy, Rozynę, Julię
            i "Song of Indi" Rimskiego-Korsakowa. Płyty Pons jeszcze nie nabyłem.
            • lilypons Re: Rozpoznanie wroga ;-) 13.11.05, 21:09
              Płytkę mam dopiero od zeszłego roku - kupiłam na brytyjskim amazonie. Ale
              pierwszy raz usłyszałam tę śpiewaczkę jakieś 25 lat temu w PR2 - była taka
              audycja 'złote karty dawnej wielkiej sztuki śpiewaczej' Boże, to było święto u
              mnie w domu, nawet niektóre audycje sobie nagrywałam - mam nadzieję że nikt się
              teraz nie upomni o prawa autorskiesmile)) Śpiewała arię Królowej Nocy z II aktu,
              Lakme i coś jeszcze teraz już nie pamiętam, ale ta jej Królowa to istne cudo-
              chociaż po francusku smile Dźwięki pewne, okrągłe, fraza wytrzymana do końca a te
              koloratury - jak gdyby ktoś pełną garścią sypał gwiazdkami po nocnym niebie.
              Ja w ogóle to mam już tak przez to słuchanie dawnych śpiewaków, że wydaje mi
              się, że ci nowi młodzi to umieją coraz mniej jeśli chodzi o śpiewanie.
              Kończenie frazy na przydechu i taki 'ciągniony dźwięk', wibrato i brak
              wyrównania w rejestrach, płaskie koloratury i nadużywanie forte - zgroza.
              Ale się rozpisałam - mam nadzieję, że nie zaczynam marudzićsmile
              • marquis Re: Rozpoznanie wroga ;-) 13.11.05, 21:25
                Tak, koloratury ma boskie, pewne, bez ślizgania się, a jak porównać tempo
                Królowej Nocy w wykonaniu Pons i innych śpiewaczek, to dopiero widać klasę
                Lily!!! Ci młodzi to faktycznie sa jacyś niedokształceni. Są chlubne wyjątki,
                ale bardzo rzadkie (ot choćby cudowna Natalie Dessay, chyba napiekniejsza
                koloratura). Wibrato i forte jest nadużywane z wiadomych względów: tak śpiewa
                się łatwiej i pewniej (a krzyki to się zresztą gawiedzi podobają). Zanika sztuka
                śpiewania pian, obniża się poziom kultury śpiewaczej, a wszystko się tłumaczy
                tym, że tak jest bliżej natury, że dawna szkoła to sztuczność i pretensja. Ech,
                tak oczywiście najprościej, skoro się samemu nie potrafi, to się zaczyna
                dorabiać odpowiednią filozofię, byle tylko nie popaść w kompleksy przez
                staruszków... Jedna pani z opery mi kiedyś powiedziała, że za komuny to artyści
                ćwiczyli od rana do wieczora i nie mieli życia, ale za to jakie to były wielkie
                postacie (cóż, no ja nie pamiętam, ale wierzę na słowo), a teraz, panie, to oni
                przychodzą na dwie godziny i się obijają wink To przesada, rzecz jasna, ale
                niewątpliwie jest w tym jakieś ziarnko prawdy, nie?
                Nie, nie marudzisz, poruszyłaś niezwykle interesującą kwestię i chętnie jeszcze
                o tym pogadam.
                • lilypons Re: Rozpoznanie wroga ;-) 13.11.05, 22:38
                  Piano na wysokich dźwiękach do łatwizny z pewnością nie należy, ale za to jak
                  się słuchasmile Poza tym jak ktoś ciągle śpiewa forte, to trudno zauważyć kiedy
                  śpiewa fortissimo. Ja po prostu nie lubię, kiedy braki w warsztacie są tego
                  rodzaju, że śpiewak skupia się na tym, jak je ukryć a nie żeby wydobyć z utworu
                  to co tam zapisane - także między nutami.
                  • marquis Re: Rozpoznanie wroga ;-) 13.11.05, 22:42
                    Ja też tego nie lubię. Ale gawiedzi na przykład bardzo się podoba, jak śpiewak
                    zdziera gardło. Taką mamy publiczność, niestety. Pewnie, że piana są cudne, ale
                    trudne. Specjalistką od wysokich pian jest w naszym kraju Barbara Kubiak.
                    Śpiewaczka wielkiej kultury. Głos ma jak dzwon, ale wykorzystuje to tylko wtedy,
                    gdy jest to uzasadnione dramatycznie.
                    • lilypons Re: Rozpoznanie wroga ;-) 13.11.05, 23:26
                      I o to chodzi - oszczędne operowanie głosem a nie epatowanie fortem tam gdzie
                      to zupełnie niepotrzebne. Uwielbiam Mesicku na nebi w jej wykonaniu i nawet
                      czeski mnie wtedy nie śmieszysmile
    • quasthoff CALLAS 13.11.05, 21:39
      Od razu informuję, że należę do wielkich admiratorów Boskiej Callas, jakkolwiek
      zgadzam się z krytyką podważającą szlachetność jej głosu, jak też zastrzeżenia
      co do pojawiających się niedokładności intonacyjnych i rozwibrowania w wysokim
      rejestrze. Dla mnie sztuka Callas to coś wspaniałego i nie rozpatruję jej
      analitycznie, przyczepiając się do drobiazgów, potknięć, spędzających niektórym
      sen z powiek. Liczy się osobowość i kreacja aktorsko-wokalna, a ta jest poza
      wszelką konkurencją. Oczywiście należy wspomnieć, że kariera artystki nie była
      zbyt długa, należałoby mówić raczej o pewnego rodzaju ewolucji jej wielkiej
      sztuki i niestety znacznym spadku formy w późniejszych latach. Sama Maria
      mówiła często, że jest przede wszystkim aktorką a potem dopiero śpiewaczką co
      dokładnie obrazowało wagę słowa i kreowanej postaci a dopiero na samym końcu
      tworzeniu ostatecznego wizerunku zintegrowanego z muzyką. Tak jak napisałeś,
      sam głos i choćby najpiekniejszy w barwie, bez emocji, bez charakteru,zostanie
      tylko pięknym głosm i nic poza tym. Techniczne aspekty sztuki wokalnej są jak
      najbardziej pożądane ale nie najważniejsze. Czyli reasumując "wroga" we mnie
      nie znajdziesz. Pozdrawiam. Casta diva.
      • marquis Re: CALLAS 13.11.05, 21:42
        No to teraz już nikt nam się tutaj nie oprze wink
        • quasthoff Archiwalia 13.11.05, 22:07
          Aha, jeszcze jedna sprawa. Zauważyłem, że nasze nieliczne grono krąży często
          wokół archiwalnych nagrań. To bardzo miłe. W takim razie podaję link do
          ciekawej strony, na której zamieszczone są możliwe do ściągnięcia nagrania
          artystów praktycznie od początku ubiegłego stulecia. Niestety bardzo wybiórczo,
          ale pociechą jest możliwość zamówienia płyt z konkretnymi śpiewakami. Chyba, że
          już znacie tę stronę? www.cantabile-subito.de/
          • marquis Re: Archiwalia 13.11.05, 22:14
            Nie znałem, za link serdecznie dziękuję smile
          • marquis Dziewięć wysokich C 13.11.05, 22:19
            A tutaj link do "Pour mon ame" z "Córki pułku" Donizettiego w wykonaniu
            Pavarottiego (można ściągnąć) - w ciągu dwóch minut wysokich C sztuk dziewięć smile

            classicalautographs.com/people/opera/luciano_pavarotti/sounds.html
            • quasthoff Re: Dziewięć wysokich C 13.11.05, 22:27
              Wielkie dzięki, choć znam to na pamięć.
          • lilypons Re: Archiwalia 13.11.05, 22:55
            Nagrania archiwalne - no cóż chętnie słuchałabym wszystkich współczesnych
            śpiewaków, ale ... czasem szkoda i kasy i czasusmile Ostatnio sprowadziłam sobie
            płytkę Angeli Gheorghiu bo zachwalano ją jako objawienie i.... rozczarowanie
            kompletne. Rozyna to klapa totalna - słychać jak łapie oddech po każdej frazie,
            ale to może wina czułego mikrofonu, dźwięk spłaszczony, bez lekkości i finezji
            no i to czego nie znoszę - wysiłek z jakim kończy frazę praktycznie na
            bezdechu. Casta diva trochę lepiej ale ona chyba nie wie co śpiewa. To ja
            dziękuję za taką "Divę" - to tytuł płyty, już wolę Fridę Hempel albo Jeritzę
            diablicę albo Milanow ze starej Met.
            • marquis Re: Archiwalia 13.11.05, 23:10
              A propos Gheorghiu to w Tosce i Carmen też zachwycająca nie jest.
              A już lansowania - ślicznej swoją drogą Rosjanki, Netrebko - uwaam za
              nieporozumienie. Odsłuchałem całą arię Violetty z I aktu Traviaty (E strao
              blablabla Sempre libera!) - ja nie wiem, co ludzie w tym widzą.
              • lilypons Re: Archiwalia 13.11.05, 23:16
                PR2 w sobotę 19 listopada uszczęśliwi nas transmisją Traviaty właśnie z panią
                Anią. A mi się marzy Traviata z Anną ale Moffo.
                • lilypons Re: Autopoprawka 14.11.05, 15:44
                  W sobotę transmisja Dziewczyny z zachodu oczywiście, a Traviata z Netrebko w
                  grze o płytę o 17.30 od dzisiaj do piątku.
              • quasthoff Re: Archiwalia 13.11.05, 23:42
                Myślę, że problem jest bardziej złożony. Nagrania rządzą się zupełnie innymi
                prawami i należałoby je konfrontować z występem na żywo w teatrze operowym bądź
                na estradzie co przeważnie nie jest możliwe z obiektywnych przyczyn.
                Szczególnie rejestracje studyjne, niejednokrotnie szlifowane do granic
                możliwości, choć czasami bezbłędne są pozbawione jakby istoty przekazu
                dramatycznego, rażą sztucznością, (jak to ja określam) idealną komputerową
                interpretacją. Na szczęście wielka sztuka potrafi obronić sie sama i na
                szczęście są wielcy artyści sprawdzający się doskonale w obu opcjach. Istnieje
                też tak zwana "fonogeniczność" głosu. Czasami artysta przepięknie wypada w
                nagraniu a występ w operze pozostawia wiele do życzenia, demaskuje błędy
                techniczne, intonacyjne, aktorskie. I na odwrót. Dlatego ja bardzo lubię
                słuchać szumiących, pozornie niedoskonałych nagrań "live". Trzeba tylko umieć
                się przestawić na inny odbiór.
                • marquis Re: Archiwalia 13.11.05, 23:47
                  Ja też wolę live. Nawet trzeszczące, ale prawdziwe smile
                • lilypons Re: Archiwalia 14.11.05, 12:30
                  Kiedyś było tak, że wytwórnie płytowe zapraszały śpiewaków, którzy mieli juz
                  jakieś osiągnięcia na scenie operowej i ugruntowaną pozycję w światku
                  muzycznym. Teraz nagrać płytę z recitalem arii i pieśni może każdy, nawet
                  student akademii. Często jest tak, że śpiewak ma kilka występów w sezonie na
                  deskach w 3 partiach, a na płycie repertuar dużo szerszy, ale nie 'ośpiewany'
                  na scenie. W teatrze nie można podeprzeć się techniką jak w studio nagraniowym,
                  powtarzając frazę aż 'wyjdzie'.
              • quasthoff TRAVIATA 14.11.05, 16:09
                No właśnie. Ja dziś także wysłuchałem słynnej arii z Netrebko i też się
                zastanawiam co ludzie w tym słyszą. Absolutne nieporozumienie. A przy takich
                artystkach jak Callas, Sills, Caballe, Moffo, Sari,(można długo wyliczać) to
                pani Netrebko pozostaje tylko uroda.
                • lilypons Re: TRAVIATA 14.11.05, 18:00
                  Właśnie przed chwilą wysłuchałam fragmentu Traviaty w dwójce. Chór i orkiestra
                  bez zarzutu, Netrebko cóż może znowu się czepiam, ale czemu ona tak 'podjeżdża'
                  pod dźwięk zamiast go od razu postawić? A może ja już jakieś obsesje mam na
                  punkcie intonacji i trafiania w dźwięki? Na moje ucho Netrebko to taka
                  Kurnikowa operysmile w tenisa żadnego turnieju jak dotąd nie wygrała, ale i tak o
                  niej głośno.
        • lilypons Re: CALLAS 13.11.05, 22:43
          Tres faciunt collegium czyli w kupie siła jak mawiał imć Onufry smile
      • kalia_t Re: CALLAS 10.01.06, 12:56
        Moje początki to uwielbienie dla komputerowej bez mała precyzji Joan
        Sutherland, jednak precyzja precyzją, ale to śpiew bez duszy chociaż kultury i
        techniki trudno jej odmówić.smile Poźniej tonęłam w zachwycie nad uduchowionym i
        anielskim głosem Tebaldi, otrzeźwienie przyszło przy Giocondzie i Violetcie(na
        głowę pobiła ją słodka i liryczna Cotrubas w późniejszym nagraniu). Od zawsze
        miałam słabość do dramatycznych koloratur i to mnie tłumaczy z fascynacji
        śpiewem M.Caballe. Wreszcie odkryłam po raz kolejny niezrównaną Zinkę Milanov,
        przepiękny duży dramatyczny sopran o niesamowitym otwarciu i zadziwiajacej
        lekkości jak na taki kaliber głosu. Callas była jak drogocenny brylant
        podziwiany w muzeum, wyniesiona na piedestał, legandarna gwiazda ale poza moim
        poczuciem estetyki. Drażniła mnie manierycznością, surowym i nieokiełznanym
        głosem, podziwiałam jej kunszt ale z daleka. Przesłuchałam kilka nagrań Normy
        m.in. najbardziej krytykowane Beverly Sills(naprawdę koszmarna), M.Caballe
        (świetnie brzmi w duetach z Cossotto- mają podobne jasne góry), Joan Sutherland
        (Adalgisa- Caballe) i całkiem dobra Anita Cerquetti i wreszcie sięgnęłam po
        Callas... Nagranie z Ebe Stignani potwierdziło jej wielką klasę i mimo, że nie
        pozbawiło mnie do końca wątpliwości, to chętnie sięgam po nagrania Callas....
        Nie taki diabeł strasznysmile
    • monami5 La Mamma Morta 15.11.05, 20:34
      ..... m'hanno a la porta
      la de la stanza mia....

      Oj jakie to piekne w jej wykonaniu, prawda?....
      Maria - moja ulubienica oczywiscie, odkryta niedawno, tzn. dojrzalam do niej dopiero pare m-cy
      temu..... cos pieknego!
      • marquis Re: La Mamma Morta 15.11.05, 22:04
        No nareszcie jesteś, juz myślałem, że znikłaś. Proszę nie zaniedbywac forum wink
      • lilypons Re: La Mamma Morta 15.11.05, 23:25
        A Elżbieta w Don Carlosie? Majstersztyk - od lat słucham i ciągle odkrywam coś
        nowego w tym nagraniu. Tu che le vanita.....
        • monami5 Do lilypons... 16.11.05, 00:08
          Oj owszem, to też przepiękne!!

          PS: Strasznie podoba mi się cytat pod Twoim postem..... taki prawdziwy..... wink
          • lilypons Re: Do lilypons... 16.11.05, 00:35
            To powiedzonko Franza Schalka, dyrektora Opery Wiedeńskiej w starych dobrych
            czasachsmile
        • marquis Re: La Mamma Morta 16.11.05, 00:35
          A te wywołujące ciarki na plecach "doły" w Suicidio! z Giocondy? Za każdym razem
          czuję mrowienie.
    • aaneta znowu Callas :) 29.05.06, 11:30
      Zapragnęłam płyty z pierwszym oficjalnym nagraniem Callas z 1949r. dla wytwórni
      Cetra. Znalazłam w sieci dwa miejsca, gdzie można kupić CD z tym nagraniem:
      www.cduniverse.com/productinfo.asp?pid=6129507&style=music&cart=346298753&BAB=E
      www.amazon.de/exec/obidos/ASIN/B00006LSRZ/303-2182093-9001831
      ale nie robiłam nigdy zakupów w zagranicznych sklepach internetowych i nie wiem,
      jak to wygląda od strony opłat celnych. W cduniverse.com płyta kosztuje 11,29$ +
      7,99$ za przesyłkę do Polski, więc jest to dość atrakcyjna cena, ale do tego
      pewnie trzeba zapłacić cło przy odbiorze. Czy tak?

      A poza tym, żeby nie ograniczać się do przyziemnych kwestii, czy znacie to nagranie?
      • aaneta Re: znowu Callas :) 29.05.06, 11:32
        Coś nie tak z linkami, nawet wiem, dlaczego wink
        Mam nadzieję, że teraz będzie dobrze:
        www.cduniverse.com/productinfo.asp?pid=6129507&style=music&cart=346298753&BAB=E
        www.amazon.de/exec/obidos/ASIN/B00006LSRZ/303-2182093-9001831

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka