vulture
27.11.02, 23:31
Każdy z nas ma swoich ulubionych wykonawców, których twórczość wiele dla nas
znaczy... jednak większości z nich, poza szeregiem genialnych płyt, trafiły
się różne muzyczne skoki w bok, które niekoniecznie wyszły im na dobre. Moje
typy takich nieporozumień to:
- duet Busta Rhymes & Ozzy Osbourne (profanacja "Iron Man"),
- większość solowych płyt Iana Gillana (zwłaszcza sygnowane nazwą "Ian Gillan
Band", gdzie chłopcy próbowali brzmieć jak James Brown i trochę nie wyszło-
rekordy bije "Scarabus"),
- współpraca Maire Brennan z Clannad z DJem CHICANE (utwór "Saltwater")
Czy Wasi ulubieńcy sprawili Wam kiedyś podobne, dość przykre niespodzianki?