Dodaj do ulubionych

12.V.06 FN - Semkow, Czajkowski

12.05.06, 22:54
ORKIESTRA SYMFONICZNA FILHARMONII NARODOWEJ
Jerzy SEMKOW – dyrygent
Jon Kimura PARKER– fortepian
Piotr CZAJKOWSKI
– Koncert fortepianowy b-moll op. 23
– V Symfonia e-moll op. 64

Wspaniały koncert. Nie wiem od czego zacząć i co w tym wszystkim było
najwspanialsze... ale zacznę chyba od tego, że porównania z niedzielnym
koncertem (Kremer) były nieuniknione – z powodu bliskości czasowej. Przez te
parę dni ktoś (dzięki Bogu!) podmienił nam orkiestrę. Ze sceny polała się taka
ilość emocji i zaangażowania, że naprawde trudno uwierzyć, że grali to ci sami
ludzie, którzy w niedzielę “na zimno” załatwili Szostakowicza.

Po zeszłorocznym koncercie z Brahmsem – spodziewałam sie dobrego koncertu, ale
żeby aż tak? Pamiętam, że wtedy w IV Symfonii nie wszystko mi się podobało,
ale że generalnie "na plus" (na koncert skrzypcowy spuśćmy zasłonę milczenia).
Ale dzisiaj? Rewelacja.

Co mnie najbardziej powaliło u Semkowa? Nie wiem, wszystko – ale najbardziej
chyba to, jakie on ma wyczucie czasu. Tempa trafione w punkt. Wszystko
dokładnie wytrzymane. I te cieniowane w mistrzowski sposób frazy. I dynamika
ogromna (mam na myśli zakres, a nie rozwalające forte. Ta orkiestra potrafi
grać głośno – dziś pokazali, że piano ma wiele odcieni i kolorów, a forte może
być miłe dla ucha). Wydobył z partytury rzeczy, o których nie miałam pojęcia
smile Wiecie, “kim” dyrygował w początku Koncertu? Kontrabasami!!! To było
genialne, bo akordom fortepianu i “melodyi” w skrzypcach towarzyszyło piękne,
soczyste “pum”.
Koncert – wypada parę słów napisać o pianiście. Bardzo dobry. Na scenę wszedł
pan wyglądający jak samuraj, więc się trochę przestraszyłam, ale samuraj
okazał się na szczęście poetą. Przepiękne Andante semplice. Cała “machina”
orkiestrowo-fortepianowa funkcjonowała bardzo sprawnie. To była bardzo
“spójna” interpretacja – wszystkie dialogi dopracowane, unisono grane melodie
w fortepianie + dętych bardzo piękne. Pan pianista robił dodatkowo dobre (na
mnie) wrażenie, bo nie uwodził publiczności efektami, które – niestety – są
dość popularne wśród wykonawców, był bardzo skupiony i... introwertyczny? Na
ogół dawało to znakomity efekt (wiem że w odniesieniu do tego koncertu to
brzmi jak herezja, ale naprawde dobrze się tego słuchało!), miałam tylko parę
razy wrażenie, że trochę pan gra po łebkach. Paradoksalnie - “przelatywał”
solowe fragmenty, a pięknie “słuchał się” tam, gdzie akompaniowała mu
orkiestra (znakomicie zresztą). Ach, w refrenie z Finału pokazał, że ma też
lewą rękę smile Zabrakło mi trochę pary w finale I części (od oktaw), ale to moje
skrzywienie wynikające ze zbyt częstego słuchania tego nagrania:
cdaccord.com.pl/album.php?acd=020
Ciekawa jestem jak ten pan gra G-dur Ravela...

Ale najlepsze było po przerwie. Genialna V Symfonia. Brawa dla wszystkich, ale
szczególnie dla kwintetu za piękny, matowy początek i II część, dla solistów –
waltornisty, oboistki, fagocisty. Klarnety też pięknie brzmiały, zwłaszcza we
fragmentach a 2 smile Wogóle miałam wrażenie, że dęte lepiej się nastroiły przed
Symfonią niż przed Koncertem tongue_out
Tak jak napisałam na początku: rewelacyjne wyczucie czasu. Muzyka płynąca w
absolutnie naturalny – i absolutnie doskonały – sposób. Świetnie wyważone
plany i proporcje. Śpiewność i piękne legato. I inna koncepcja niż w Koncercie
– o ile tam miałam wrażenie, że ma to być wersja “powściągliwa”, a napewno
zamyślona, to tutaj – gorące emocje, kontrasty, śpiewność, rubato... Ani
chwili wytchnienia smile Znakomicie rozplanowane napięcie – nie wiem jak on to
zrobił, ale kiedy po I części wydawało się, że więcej już nie można – to
przywalił taki finał, że czapki z głów. Może dzięki niebiańskiej, schowanej II
części? Może dzięki pięknemu, delikatnemu walcowi? To są jakieś czary...

Jeśli możecie, to koniecznie idźcie jutro do FN! A za tydzień Beethoven.
Obserwuj wątek
    • maro76 Re: 12.V.06 FN - Semkow, Czajkowski 12.05.06, 23:15
      piękny opis, mniamsmile
      może to kwestia dyrygenta, taka metamorfoza
      albo repertuaru?wink))
    • zamek Re: 12.V.06 FN - Semkow, Czajkowski 13.05.06, 01:18
      Schatz ślicznie napisała smile
      Ja się zgadzam z Maro, że może nie podmienili orkiestry, ale z pewnością
      wysunęli z kulisy inkszego dyrygenta, który nie uprawiał masztalizmu z podestu i
      nie epatował podpórkami do drzwi, w związku z czym i orkiesta wiedziała, że ma
      grać, a nie tylko spoczywać w tle.
    • x-man66 Re: 12.V.06 FN - Semkow, Czajkowski 13.05.06, 10:25
      Zagadkowa podmianka orkiestry ? Hm, temat jak dla komisji śledczej smile
      A tak na poważnie, widziałem (a raczej słyszałem) coś podobnego, lecz pod jednym
      dyrygentem (K.Kord) ale po przerwie orkiestra nie do poznania (mimo, że w Poznaniu).

      Gratulacje za wspaniały opis, aż zazdrość bierze za takie uczucia koncertowe !!!



      • maro76 Re: 12.V.06 FN - Semkow, Czajkowski 13.05.06, 11:25
        x-man66 napisał:

        > Zagadkowa podmianka orkiestry ? Hm, temat jak dla komisji śledczej smile
        > A tak na poważnie, widziałem (a raczej słyszałem) coś podobnego, lecz pod
        jedny
        > m
        > dyrygentem (K.Kord) ale po przerwie orkiestra nie do poznania (mimo, że w
        Pozna
        > niu).
        >
        > Gratulacje za wspaniały opis, aż zazdrość bierze za takie uczucia
        koncertowe !!
        > !
        >
        >
        >
        >

        tak, zazdrośc to dobre określeniesmile))
        poszedłbym,ale jakoś tak mam ze V symf Czajkowskiego mi nie leży, nie wiedzieć
        czemusmile
        • schaetzchen Re: 12.V.06 FN - Semkow, Czajkowski 13.05.06, 11:28
          To nie zazdrość bezproduktywnie, tylko idź dzisiaj! Ja zmieniłam zdanie o finale
          Finału Piątej - do tej pory wydawało mi się, że to taka pieśń masowa smile Nic z
          tych rzeczy!!! Piąta piękna jest (choć chyba nadal wolę Czwartą).
    • littlun1 Re: 12.V.06 FN - Semkow, Czajkowski 13.05.06, 15:02
      a ja biedny littlun Bog wie ile kilometrow musi przebyc zeby sie znalezc na koncercie . Ale sa koncerty kameralne w naszym kosciółku u franciszkanow , nie opuscilem ani jednego ale niestety sluchaczami sa tylko stare babuszki ktorym glupio wyjsc z kosciola jak ksiądz oglosi zeby zastaly na koncercie.
      • schaetzchen 19.V.06 FN - Semkow, Beethoven 19.05.06, 22:33
        ORKIESTRA SYMFONICZNA I CHÓR FILHARMONII NARODOWEJ
        Jerzy SEMKOW – dyrygent
        Bożena HARASIMOWICZ – sopran
        Ewa MARCINIEC – alt
        Dariusz STACHURA – tenor
        Romuald TESAROWICZ – bas
        Henryk WOJNAROWSKI – kierownik chóru
        Ludwig van BEETHOVEN
        – Msza C-dur op. 86
        – V Symfonia c-moll op. 67

        Cóż mogę biedna napisać... dobrze, że Ten Pan już nie będzie w tym sezonie
        dyrygował, bo z nadmiaru emocji chyba bym wykorkowała. Tak się pocieszam...

        Słuchajcie, mamy świetną orkiestrę w Warszawie. Tylko za pulpitem dyrygenckim
        musi stanąć dobry muzyk. I tak się dziś stało. Ja nie wiem z kim Semkow podpisał
        pakt, ale musi to być ktoś bardzo wpływowy smile Nie wiem, skąd się w człowieku
        bierze taka wrażliwość, wyczucie orkiestry, muzykalność, mądrość i - bagatela -
        umiejętność przekazania tego, co się ma "w środku", wykonawcom. A jeśli weźmie
        się pod uwagę fakt, że pan ma prawie 80 lat i temperament, którego sporo młodsi
        koledzy (i koleżanki) mogliby mu pozazdrościć to robi się groźnie smile))

        Na początek poszła Msza C-dur Beethovena - wyjątkowo nudny i kiepski utwór.
        Orkiestra grała "ładnie", chór śpiewał takoż (może poza sopranami forte),
        soliści fałszowali jak koty w marcu, ale utwór na tym specjalnie nie ucierpiał,
        zyg zyg.

        Zaś po przerwie była V. Ale jaka! Niesamowita energia. Fuga w Scherzu,
        accelerando pod koniec Finału, I temat i przetworzenie w I części - wgniatało w
        fotel. Moc, pęd, energia, ale - szlachetnie brzmiąca orkiestra, świetne
        proporcje. Fragmenty "wyciszone" w I, II części - absolutny spokój, niewibrujący
        dźwięk, piękne piano, zatrzymanie czasu... W II części Semkow pokazał rzeczy,
        których NIGDY nie słychać. Ale to nie było tanie efekciarstwo i pokazywanie
        kontrapunktów "żeby było inaczej". Ja nie wiem co on ma w sobie, ale słuchałam
        tego jakby to była jego muzyka, tak głęboko było to przeżyte i zrozumiane.
        Logiczne, ale jednocześnie kipiące od emocji...

        Orkiestra grała pięknym dźwiękiem, znowu brawa dla solistów z grupy dętej, a
        także dla kotlisty. Dziś grał inny pan i było pięknie. W Czajkowskim tydzień
        temu niestety było tak, że jak kotły grały forte, to słychać było tylko kotły.
        Dziś nie. Świetne wyczucie dynamiki, ale grane sprężyście; piękne "szmerowe"
        efekty w piano.

        Kto żyw, jutro do Filharmonii! smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka