Strona oficjalna:
www.prong-23.com/
Do dziś nie wiedziałem, że płyta którą posiadam była ostatnią w dorobku
zespołu.
A tak się wszystko zaczęło.
Dawno dawno temu, gdy pracowałem w pewnym supermarkiecie, wpadła w moje ręce
pewna kaseta. Nigdy wcześniej nie słyszałem nazwy zespołu, nie mówiąc o tym
jaką muzyke trzymam w dłoniach. Na poczatku zaciekawił mnie skład, trzech
muzyków, podstawaowa formacja najbardziej czadowych zespołów, bas, gitara,
bębny. No i okładka, na której widnieje samojezdna sowiecka wyrzutnia rakiet
balistycznych. Nieśmiało zacząłem przegladać tytuły, teksty, aż doszedłem do
podziekowań. I co widzę?? Chłopaki dziekuja przyjaciołom i tym, którzy im
pomogli, a m. in.: Bad Brains, Life Of Agony, Sepultura, Biohazard, Marlin
Manson, Killing Joke, Machine Head, Body Count, Sister Of Mercy, Alice In
Chains, White Zombie i wielu innych.
No więc, po takiej prezentacji mam pojecie, że bedzie to dośc ciężka muzyka.
Wrzucam kasete do magnetofonu i odpalam..
I słyszę zmutowaną elektronicznie perkusję, ale nie do przesady, po chwili
szpczący głos, a co jakiś czas wariacko przesterowane gitarę i bardzo
mechaniczny, rytmiczny bas. Nie wiem co sądzić. Prong rusza całą parą, ściana
dzwieku, niezły kop. Ale coś mnie niepokoii, jeszcze nie wiem co... Własciwie
nie moznaby odróznić zwrotki od refrenu, gdyby nie to, że podczas refrenu
gitara nie gra rifu tylko w uszch świszczą przester i sprzężenia. Wiem co
mnie niepokoji jak słucham tej muzyki. Doznaję odzucia, że muzycy to łysi
kolesie łomotajacy w instrumenty, z których wydobywają muzyke przeznaczoną
dla neonazistów. Dziwne wrażenie. Ale nie poddaję się. Utwór mija a ja nie
wiem co mam mysleć. Zaczyna sie następny. Prawie to samo, dołozyli całkiem
ciekawe efekty elektroniczne w tle, nie wnikam w walory głosowe, są raczej
niespecjalne. No cóż, chyba się pomyliłem, nic z tego nie bedzie.
Juz chcę dac spokój, gdy wskakuje rif gitarowy od którego zaczyna się trzeci
kawałek, tytułowy. Co słyszę? Słysze przebój. Spokojna, melodyjna zwrotka,
wokal dalej z nałożonym efektem, ale przyjemny, miła piosenka, nie pozbawiona
jednak mocy i tego czegoś co czasami nas przyciaga do gałki wzmocnienia.

No
i miałem Rude Awakening.

A ja brnąłem dalej. Chłopaki zaczeli sie rozkrecać. Czwarty numer,
niesamowita energia. Niesamowite brzmienie basu, mechaniczne bicie bębnów,
cudowna gitara, czasem ciężka jak krążownik, czasem delikatna, ledwie tracana
po strunach. Taaaaak, zaczynam się zachwycać.
I tak dalej, a im dalej tym przyjemniej. Kiedyś, gdy zaczynałem słuchać
King's X, a zacząłem od młyty Faith, Hope, Love, miałem wątpliwosci czy
polubię takie granie. Polubiłem, a ta płytę uważam za jedną z najlepszych
płyt lat '90.
Ale wracając do Prong. Nagle słyszę coś co mnie wpbiło w ziemię. Siódmy
utwór "Slicing" i tak mną ślizgnęło, że wyladowałem na regale. Po prostu cos
tak niesamowitego, że doznałem szoku, zmiany tempa, szaleńcze pościgi za
niewidzialnym nieboszczykiem, przeplatane odpoczynkami w celu zaczerpniecia
powietrza do płuc. Miałem wrażenie jakbym znalazł się w jaskini pełnej
potworów i uciekał stamtąd co sił. Taka jest ta piosenka, chociaż nazwanie
tego utworu piosenką to duże nieporozumienie. To był po prostu wyscig z mocą.
Przeżyłem. Później nastało troche spokoju, troche słabszy utwór,
jakby "Without Hope" rzeczywiscie odzwierciedlało stosunek muzyków do tego
utwóro, ale bez przesady, całkiem znosny numer.
Ale nastaje nr 9 i jestem w domu. Znów moc jest z nimi, znów w mym sercu
rośnie pragnienie zdemolowania regałów z akcesoriami samochodowymi.
Naładowałem się. Dziesiąty, chyba najsłabszy, oddaję co zaczerpnąłem,
słysząc zmutowane Ramones. Pocieszam się nastepnym.
A nareszcie trafiam na ten, na który czekałem całą płytę, tan majacy w sobie
to coś. Ostatni, o tytule "Close The Door", i taki jest, wprost przepieknie
zamyka całą płytę. Nie jestem w stanie go opisać, zawsze okreslam go jako
galopujący. Sekcja gra taki rytm jakbym słyszał tentent kopyt końskich. I tak
sobie mkną a ja razem z nimi...
Skonczyło się. Kopiuje kasetę, zabieram do domu. Teraz Prong "Rude Awakening"
jest moim guru na najbliższe tygodnie. Walkman, słuchanie przed snem.
I na tym bym zakończył opisując muzyke z tej płyty jako... hmm... wielką kule
energi, która wpada na ciebie, przenika i rozpływa się po każdym zakamarku
ciała. Prong na tej płycie nie gra muzyki wartosciowej artystycznie, nie gra
ładnych melodi, nie gra w sposób wirtuozerski, nie gra solówek, wokalista
raczej nie śpiewa, czasem nuci, czasem krzyczy, nie znamy jego głosu... Ale
Prong ma w sobie to coś... Coś co daje mi niesamowite ilości satysfakcji
podczas słuchania tej płyty. Nie wiem czy ten opis wam coś pomoże, ale ja
wreszcie zrozumiałem, że czas poszukać wcześniejszych płyt tego zespołu.
Ciekawym jeszcze jest, że kiedyś postanowiłem sobie kupić w komisie jakąś
płytkę. Podchodzę sobie do regału i nie wierzę własnym oczom. "Rude
Awakening" aż razi mnie w oczy, krzyczy na mnie "kup mnie, kup mnie!! I co
miałem zrobic? Kupiłem.

)))) I jeszcze mi się trafił na dokładkę jeden
utworek bonusowy. Jak ja lubie wierzyć w przeznaczenie.

))
Prong are:
Tommy Victor - vocals & guitars
Ted Parsons - drums
Paul Raven - bass
Prong "Rude Awakening" '1996 Sony Music Entertainment inc./"Epic"
Chapter One................................Controler
Chapter Two...............................Caprice
Chapter Three.............................Rude Awakening
Chapter Four...............................Unfortunately
Chapter Five................................Face Value
Chapter Six..................................Avenue Of The Finest
Chapter Seven............................Slicing
Chapter Eight..............................Without Hope
Chapter Nine...............................Mansruin
Chapter Ten................................Innocence Gone
Chapter Eleven...........................Dark Signs
Chapter Twelfe...........................Close The Door
Chapter Thirteen........................Proud Division*
*bonus track
Produced by Terry Date and Tommy Victor