felix.lynx
12.01.03, 14:00
Dwaj panowie, obaj znani w kręgu country, obrzucali się w piątek wieczorem na chacie takimi inwektywami, że nie powstydziłby sie ich najgorszy, zalany w trupa szewc. Dlaczego? Ponieważ jeden z nich ośmielił się mieć zdanie nieco odmienne od ogólnie przyjętego dogmatu. Drugi nerwowo nie wytrzymał i wyzwał go od... No i poszła fala wyzwisk.
Ale przecież tak naprawdę przyczyna tej awantury nie jest taka oczywista. Wcześniej jeden z tych panów - ten o własnym, odmiennym od dogmatu zdaniu - był mocno sekowany przez... bywalców Tablicy Ogłoszeń. Dlaczego? Bo miał inne zdanie. Innych się nie lubi. Zwłaszcza takich, którzy swoją "inność" demonstrują. W przypadku waśni narodowościowych taka [postawa nazywa się ksenofobią. Ale jak ją nazwać w naszym środowisku?
Napisałem "w naszym" ponieważ nadal jeszcze utożsamiam się z tymi, co lubią muzykę country" Ale - jak widzę - tu wcale nie chodzi o to, żeby lubieć muzykę country i żeby jej wspólnie słuchać - ale... żeby mieć rację, a głównie przewagę, popartą argumentami siłowymi w rodzaju blokowanie prawa do obrony przed atakiem. Nistety, tak był traktowany w środowisku countrowym jeden z uczestników awantury. Kiedy pisano o nim że jest .......... (tu są bardzo brzydkie wyrazy) jakoś nikomu to nie przeszkadzało. Gdy on próbował się bronić - został wyalienowany, i to nie tylko towarzysko, ale także formalnie. Takie traktowanie ludzi nie jest eleganckie. Można oczywiście dać komuś w mor.. a potem poszukać świadków (o których bardzo łatwo), ze to on dał po pysku. Można, prawda?
A ja nadal uważam, że każdy człowiek ma święte prawo nie tylko do posiadania własnego zdania, ale także do wyrażania go. Oczywiście pod warunkiem, że wyraża je co najmniej na stosownym poziomie. Niestety, kryteria tego "poziomu" sa bardzo subiektywne. W moim towarzystwie powiedzieć komuś, że np. mija się celowo z prawdą, jest co najmniej tak obrażliwe, jak w środowisku menelskin nazwanie kogoś meską k.... (wybaczcie, że uciekam się do skrajnego przykładu, ale tak to wygląda). Nie da się ustalić linii, powyżej której jest kulturalna dysputa, a poniżej - zwykła karczemna awantura.
Może więc - właśnie z powodu nieścisłosci kryteriów oceny co jest be, a co cacy, umówmy się, że schowamy wszelkie animozje do sejfu a klucz wyrzucimy do oceanu. Może wspólnie zacznijmy budować przyszłość polskiego country i country w Polsce. Naprawdę nie jest ważne, czy ktoś nosi biały kowbojski kapelusz, a ktos inny tylko czapkę baseballową. Country jet jedno i ono powinno nas jednoczyć. Czy ktoś się ze mną zgadza?
Natomiast możemy się nie zgadzać aby na jedynej dużej country imprezie w Polsce Telewizja robiła co chce, łącznie z rugowaniem country muzyków poza scenę na rzecz jakichś dziwnych śpiewaków - co to nawet śpiewać nie umieją, jak Wiśniewski, nie przymierzając. Razem możemy to zmienić, każdy osobno nic nie zrobi.
Pozdrawiam.
R. Jakubowski