ilnyckyj
17.01.11, 19:19
To zjawisko z dziedziny techniki-akustyki - dziś można stwierdzić stało się przełomem w historii nie tylko rocka, ale i - śmiem twierdzić - współczesnej kultury masowej. Sprawa była poruszana w różnych wątkach może pobieżnie, więc chciałbym podsumować. To przeciągły, zniekształcony (distortion) dźwięk gitary elektrycznej. Podobnych efektów próbowano od początków wprowadzenia gitar elektrycznych (m.in. - glissandem na strunach, jak czarni bluesmani, czy smyczkiem jak np. zespół Creation), ale jako efekt elektroniczny został po raz pierwszy zastosowany przez Rolling Stones w "Satisfaction" - w postaci znanego charakterystycznego riffu. Ale IMO w tej materii ważniejsze były dokonania The Yardbirds na pocz. 66 roku, kiedy to Jeff Beck jako pierwszy wykonał parę solówek z fuzz guitar w takich utworach jak:
HEART FULL OF SOUL
czy
SHAPES OF THINGS - tu już Jimmy Page
No a potem to już poszło... I feel free The Cream , znowu Stones z "Last time" , "Nineteenth nervous breakdown", Fleetwood Mac, Jimi Hendrix... Czy można sobie dziś wyobrazić rocka takiego jak Led Zeppelin czy Black Sabbath bez fuzz guitar? Nie mówiąc o poźniejszych Metallicach, czy Guns'nrosach itp.
Tu jeszcze dodam, że o ile mnie pamięć nie myli to w Polsce pierwsi fuzz guitar zastosowali Polanie a tuż po nich oczywiscie - Breakout.