Dodaj do ulubionych

historia prawdziwa ......

24.01.03, 21:33
Tym razem nie na temat Bobasmile.

Był sobie kiedyś facet, który nazywał się Cat Stevens. Jestem przekonany, że chyba wszyscy kojarzą jego (jak myślę) największy przebój: "Wild world".
Jakiś czas temu bardzo spodobał mi się ten kawałek, poszukałem innych Stevensa (teraz bardzo podoba mi się jeszcze "where do the children play" np...) i zajrzałem również na jego stronę. No i słuchajcie: koleś na początku lat siedemdziesiątych był niesamowicie popularny (ba - wspomniany Wild word należy już chyba do klasyki radiowej - wiecie, takiej listy utworów którą się puszcza jak nie ma pomysłu na nic innego...) po czym ....... przeszedł na islam!!! Rzucił w cholerę całą muzykę, zapuścił taką brodę, że mógłby sobie z niej uszyć dywan, a wszystkie dochody z płyt jakie ma od tamtego czasu - przekazuje na cele związane z islamem w Londynie (gdzie nadal mieszka). No, dodam też, że teraz ten pan nazywa się Yosuf Islamsmile

Patrzcie - nawet zwroty były kiedyś inne wink)

Słyszeliście kiedyś o podobnych sytuacjach? Tj - że ktoś u szczytu sławy zrobił coś czego się po nim nikt nie spodziewał? .....

Lov.
Obserwuj wątek
    • yennzfiolkowymioczami Re: historia prawdziwa ...... 24.01.03, 21:37
      kiedyś nam historyk o tym opowiadał...
    • Gość: As Re: historia prawdziwa ...... IP: *.vline.pl / 172.16.1.* 24.01.03, 21:41
      To i ja mam historię na temat tego pana - również prawdziwą. Otóż pewien
      znajomy mojego ojca dawno temu pracował w Wielkiej Brytanii, ale raczej tak
      dorywczo, chwytał się każdej roboty. Przez pewien czas pracował jako akwizytor
      i sprzedawał zdaje się długopisy i takie tam akcesoria biurowe. Zawitał on
      pewnego razu do jakiegoś gościa. Otworzył mu niezwykle miły facet, wysłuchał
      oferty i zaprosił na herbatę. Wnętrze urządzone bogato i ze smakiem, na
      ścianach pełno wiszących gitar różnych typów, no i tego znajomego mojego taty
      coś tknęło i zażartował sobie "pan to jest bardzo podobny do Cata Stevensa". Na
      co ten facet "bardzo prawdopodobne, bo to ja właśnie jestem Cat Stevens" smile No
      a że ten znajomy ojca był fanem muzyki to pewnie domyślacie się jaki był
      szczęśliwy mogąc odwiedzić jednego ze swoich idoli w mieszkaniu ...
    • astir Re: historia prawdziwa ...... 24.01.03, 21:42
      to może pomyśle do jutra
      zwroty znam różne, ale żeby aż tak???
    • martolka podoba mi się... 24.01.03, 21:56
      ...jak taki niewinny młody człowiek jak loveletter odkrywa entuzjastycznie
      Amerykę. Ja tę historię znam od jakichś 20 lat...
      Stara jestem, coś mi się tak wydaje.
    • marcin^ Re: historia prawdziwa ...... 24.01.03, 23:11
      na mysl przychodzi mi 2 panów:
      Richey James, kiedys Manic Street Preachers - w 1995 dosłownie zapadł sie pod
      ziemie. Nikt nie wie co sie z gosciem dzieje, ktos podobno go widzial w
      Indiach.
      Syd Barret - to chyba wiadomo...
      • loveletter Syd Barret 27.01.03, 21:05
        marcin^ napisał:

        > Syd Barret - to chyba wiadomo...

        www.hollywoodandvine.com/sydbarrett/sb_bio.html
        ...no już wiadomo. Historia faktycznie dość dziwaczna ....

        Lov.
    • Gość: Coal Chamber James Heatfield - historia prawdziwa IP: *.retsat1.com.pl 27.01.03, 21:59
      James Heatfield, gitarzysta i wokalista zespołu Metallica, bedąc u szczytu
      sławy i uwielbienia przez rzesze fanów na całym globie, postanowił zrobic trzy
      rzeczy, które wstrząsnęły metalowym światem...

      Po tzw. roku Nirvany, gdy cały świat muzyczny obrócił się o ok. 167* (* znaczy
      stopni), James, stary metalowiec, który niejedno w życiu widział i przeżył,
      postanowił diametralnie odmienić swoje dotychczasowe życie.

      Po pierwsze, przestał pić. Biorąc pod uwagę ponad dekadę nałogowego łojenia
      różnych gatunków wódy, była to iście szokująca wiadomość, porównywalna jedynie
      z decyzją Rudolfa Hessa o zmianie barw klubowych w czasie II wojny światowej.
      Niemniej elektryzujące opinię społeczną, były doniesienia prasowe o motywach
      tej decyzji. Otóż Jimmy, najzwyczajniej w świecie postanowił sprawdzić jak to
      jest, obudzić się 3-4 dni pod rząd bez kaca.

      Po drugie, po raz pierwszy od ponad dziesięciu lat spojrzał trzeźwo w lustro.
      Przypomniał sobie wtedy jakie motywy kierowały nim gdy obierał drogę życiową
      polegającą na zostaniu żyjącym promilem. Doszedł również do wniosku iż długie
      włosy tylko dopełniają obrazu ostatecznej chujowizny i dlatego je obciął. Nie
      wiedział jeszcze wtedy, że właśnie zmienia oblicze muzyki metalowej i że nic
      więcej nie będzie już takie samo...

      Po trzecie, postanowił zostać kowbojem. Kupił sobie kowbojskie buty, sprawił
      fajowy kowbojski kapelusz, odłączył od gitary kabel z prądem i postanowił
      przelać swoje refleksje wpierw na papier, a później na taśmę magnetofonową. I
      tak oto Metallica zaczęła grać w starym, dobrym, amerykańskim stylu Nashville.

      Co ciekawe, James do tej pory jeszcze nie zdał sobie sprawy z faktu i co
      najważniejsze z konsekwencji tych wszystkich zmian. Otóż po kilku latach
      (miesiącach?) życia w abstynencji, doszedł do wniosku iż takie życie nic dla
      niego nie znaczy, i że nie widzi żadnych zmian. Dlatego wrócił do picia.
      Złośliwi twierdzą, że spowodowane to było niemożnością trzeźwego spoglądania w
      lustrzane odbicie, ale mówią tak tylko ci, którzy nie lubią tradycyjnego,
      amerykańskiego rytmu country.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka