Tym razem nie na temat Boba

.
Był sobie kiedyś facet, który nazywał się Cat Stevens. Jestem przekonany, że chyba wszyscy kojarzą jego (jak myślę) największy przebój: "Wild world".
Jakiś czas temu bardzo spodobał mi się ten kawałek, poszukałem innych Stevensa (teraz bardzo podoba mi się jeszcze "where do the children play" np...) i zajrzałem również na jego stronę. No i słuchajcie: koleś na początku lat siedemdziesiątych był niesamowicie popularny (ba - wspomniany Wild word należy już chyba do klasyki radiowej - wiecie, takiej listy utworów którą się puszcza jak nie ma pomysłu na nic innego...) po czym ....... przeszedł na islam!!! Rzucił w cholerę całą muzykę, zapuścił taką brodę, że mógłby sobie z niej uszyć dywan, a wszystkie dochody z płyt jakie ma od tamtego czasu - przekazuje na cele związane z islamem w Londynie (gdzie nadal mieszka). No, dodam też, że teraz ten pan nazywa się Yosuf Islam
Patrzcie - nawet zwroty były kiedyś inne

)
Słyszeliście kiedyś o podobnych sytuacjach? Tj - że ktoś u szczytu sławy zrobił coś czego się po nim nikt nie spodziewał? .....
Lov.