30.07.06, 11:17
Dla mnie Chopin to nr 1 rowniez .Chcialem sie Ciebie zapytac jakie masz nagrania i jakie sobie najbardziej cenisz. Ja mam chopina w calosci a rozbudowy mojej chopinokolekcji nie widac konca . Mam poki co takich wykonawcow jak Ashkenazy arrau pollini argerich czerny-stefanska czy harasiewicz .Bardzo cenie sobie nagrania 2 koncertow w wykonaniu rubinsteina i argerich ,znajduja sie na jednej plytce zapewne wiesz o ktora mi chodzi i to zawsze byla taka najwieksza perelka w tej kolekcji .zimmerman jest cudowny .bardzo wazne dla mnie wykonanie to etiudy grane przez gavrilowa . a Blechacz?? -gdy go uslyszalem jeszcze przed konkursem w lancucie to powiedzialem "czlowieku wygrasz to" smileczekam na jego kolejne nagrania ...
Obserwuj wątek
    • littlun1 a dlaczego chopin? 30.07.06, 13:56
      powiem tylko tyle czasem jak jest wlaczony telewizor bo ktos z rodziny ogląda slysze 3 , 4 nuty jeszcze nie wiem jaki to utwor ale juz wiem ze to chopin ,gonie wtedy na tv ktorej nigdy nie ogladam i za kazdym razem gdy widze wykonawce grajacego te niebianskie nuty ogarnia mnie dreszcz i wytwarza sie ta niesamowita atmosfera wlasciwa tylko chopinowi- jakby powiew letniego wiatru przed burzą - i jakbym patrzyl na piekną kobietesmile
    • arana Mój Chopin 30.07.06, 14:01
      Jeśli chodzi o muzykę, to dla mnie istnieje Chopin...i reszta świata. I to
      od najdawniejszych czasów. Raz po raz zdarzają się zauroczenia innymi
      kompozytorami, tak że słucham ich wyłącznie i przez długi czas (ostatnio
      Mahlera), ale pozycja Fryderyka nigdy nie była zagrożona.

      Ja jestem zwykłą melomanką, Littlunie, i pierwszą dyletantką tego forum
      (choć Maro jest gotów uprzejmie rywalizować ze mną o ten tytuł, no ale to
      dzentelmen, więc dlatego), zatem myślę, że jeśli chodzi o interesujące
      nagrania, to lepiej pomogą Ci inni forumowicze.
      A ja po prostu napiszę Ci o swoich fascynacjach.
      Przede wszystkim najbardziej lubię muzykę na żywo i kolekcjonuję w pamięci
      koncerty, które stały się wydarzeniami w moim życiu.
      Od najdawniejszych czasów słuchałam Konkursów Chopinowskich i byłam na
      sali, gdy młody Zimerman grał Wielkiego Poloneza. To jest koncert numer 1
      mojego życia! Może i dlatego, ze byłam wówczas taka młoda... ale chyba
      nie, bo wiem, że dojrzałe osoby również przeżyły go ogromnie. A
      najbardziej Poloneza Es-dur - tak młodzieńczo zuchwałego, a jednocześnie
      doskonałego. Już kiedyś pisałam o nim na forum, więc powtórzę.

      To mój najulubieńszy polonez Chopina.
      Ideał.
      Obraz Polski jakiej nie ma i nigdy nie było.
      No, może w tych króciutkich momentach po Beresteczku czy Wiedniu, krótko w
      1980 czy 89.
      Obraz stworzony z tęsknoty (Andante spianato) i wyidealizowany.
      Sława i Chwała Rzeczypospolitej, o której po latach Konrad z
      "Wyzwolenia"
      przypominał Bogu:

      O Boże, wielki Boże,
      ty nie znasz nas Polaków;
      ty nie wiesz, czym być może
      straż polska u twych znaków!

      I tak cudownie Krystian zagrał moją ulubioną ciszę w muzyce - moment między
      Andante spianato i Wielkim Polonezem... serce zamarło mi wówczas i wskrzeszone
      zaczęło bić w rytm pierwswzych dźwięków poloneza.

      To wszystko było w wykonaniu Krystiana, bo wtedy jeszcze nie był Zimermanem, a
      po prostu Krystianem.

      Pamiętam doskonale jeszcze jeden z koncertów laureatów. Po wszystkich
      bisach i ukłonach Krystiana publiczność wyszła z sali. Ale ja nie. Po
      prostu z nadmiaru wrażeń nie mogłam ruszyć się z fotela. W pewnym momencie
      zauważyłam, że przy estradzie zgromadziła się grupka młodzieży - więc i ja
      tam podeszłam. Myślę, że nie mogli opuścić sali, tak jak ja. Nie było
      żadnych krzyków, nikt nie wołał Krystiana, ale ON niespodziewanie pojawił
      się na estradzie i zaczął grać - tylko dla nas i - myślę - dla radości
      samego grania. Czar tych chwil ciągle nade mną trwa, jest żywy, choć to
      już 35 lat minęło!

      Mam to wszystko oczywiście na winylu - historyczne nagranie z Konkursu!

      W innych relacjach nie będę oryginalna, bo u mnie jest podobnie jak i u
      Ciebie: Rubinstein, Argerich, Pollini. Aha, jeszcze walce Hofmanna - nie
      mam płyty, ale słuchałam w radiu i zrobiły namnie wielkie wrażenia.
      Czerny-Stefańską mam na winylu, ale jakoś nigdy nie przeżyłam jej
      specjalnie. Natomiast zdarzyło mi się słyszeć, również we wczesnej
      młodości Koncertu e-moll w wykonaniu Lidii Grychtołówny. Zrobił na mnie tak
      wielkie wrażenie, że w nocy pokoncertowej obudziłam się i "odsłuchałam"
      (ale w niesamowitym przyśpieszonym tempie) całości. Po czym padłam i
      natychmiast usnęłam. Miałam wtedy 18 lat, i to chyba wszystko tłumaczy.smile

      O tym, jak przeżyłam Blechacza, pisałam na forum w czasie Konkursu, więc
      nie będę się powtarzać. Może tylko dodam, że ogromnie mi sie podobało
      Scherzo b-moll w wykonaniu Dong Hyek Lima (też relacja na forum), ale
      gwoli prawdy muszę nadmienić, że wielu profesjonalistom z forum nie
      trafiło do przekonania.

      Mam w pamięci jeszcze jedno cudowne nagranie Poloneza As-dur, którego ktoś
      kiedyś zagrał tylko dla mnie, a każda nuta znaczyła podwójnie, bo to był
      ON, a ja miałam 19 lat. smile

      A teraz może Ci się narażę ( a jeśli nie Tobie, to na pewno innym osobom z
      forum), bo przyznam Ci się, że nie trafiają do mnie wykonania Pogorelića, i
      to od samego początku, od KCH, gdzie słyszałam go na żywo. Próbuję co jakiś
      czas wrócić do jego nagrań Chopina, ale nie udaje mi się zrozumieć tych
      interpretacji. Pojęcia nie mam, dlaczego. Jestem osobą otwartą i zawsze
      czekam, żeby kolejny wykonawca przekonał mnie. Przecież to wielka radość.
      Jednak na Pogorelića jestem głucha, helas!

      Pozdrawiam, Littlunie, cudownie jest nawet pisać o Chopinie, a cóż dopiero
      go słuchać!




      • littlun1 Re: Mój Chopin 30.07.06, 14:13
        przeczytalem z uwaga co napisalas ,ciesze sie z odzewu smilei powiem ze ogromnie Ci zazdroszcze tego Rubinsteina .Widze ze to odcisnelo na Tobie ogromne pietno i pozwolilo pokochac Fryderyka jeszcze bardziej .Ja sie wybieram do Dusznikow ale najpierw gdzies np do Lancuta gdzie mam bardzo blisko zeby tylko uslyszec na zywo mojego ulubienca . Tak sie zastanawialem -przeciez slucham chopina dzien w dzien juz od kilku lat " kiedy mi przejdzie" Teraz juz wiem - nigdysmile
        • arana Re: Mój Chopin 30.07.06, 16:19
          littlun1 napisał:
          Tak sie zastanawialem -przeciez slucham chopina dzien w
          > dzien juz od kilku lat " kiedy mi przejdzie" Teraz juz wiem - nigdysmile

          Pewnie że nigdy!

          PS Koncert Zimermana, o którym piszę to 1975 rok, więc minęło 30 lat, a nie 35
          (matematyka humanistki, ot co!smile



          • a000000 Re: Mój Chopin 30.07.06, 23:25
            arana napisała:

            >A teraz może Ci się narażę ( a jeśli nie Tobie, to na pewno innym osobom z
            >forum), bo przyznam Ci się, że nie trafiają do mnie wykonania Pogorelića,

            Ależ dlaczego miałabyś się narazić??? Do słuchania Pogorelića trzeba mieć
            odpowiednie wnętrze, oczywistym jest, że nie każdemu pasuje ten typ muzyki.
            Mnie jego Chopin odpowiada, natomiast Mozart zżyma. Musorgskiego Obrazków z
            Wystawy po przesłuchaniu w sklepie z premedytacją nie kupiłam. Za to zachwycam
            się sonatą nr 111 op 32 Beethovena, czy Etiudami Symfonicznymi Schumana.
            A sonaty Scarlatiego słyszałaś? A Preludia? O Scherza nie pytam, bo nad wyraz
            kontrowersyjne.

            Ale co prawda to prawda, jeszcze się taki nie narodził coby tak jak Krystian
            Poloneza wodził.... Blechacz? owszem, pięknie, ale za mało "sławy i chwały".
            Ostanio pokazały się Ballady w wykonaniu Zimermana. Cudo. Bez udziwnień,
            przerysowań, konkretnie i romantycznie.
            • arana Re: Mój Chopin 31.07.06, 06:34
              a000000 napisała:
              Ależ dlaczego miałabyś się narazić??? Do słuchania Pogorelića trzeba mieć
              > odpowiednie wnętrze, oczywistym jest, że nie każdemu pasuje ten typ muzyki.

              Dzięki,Azerko! Ciągle jednak mam nadzieję, że coś się we mnie odblokuje i
              wreszcie usłyszę te wszystkie piękności w jego Chopinie, które słyszysz Ty i
              wiele innych osób.
      • arana Re: Mój Chopin 31.07.06, 06:24
        Napisałam:
        ...choć Maro jest gotów uprzejmie rywalizować o tytuł dyletantki forum, na ale
        to dżentelmen. smile

        To Bwv zażartował kiedyś ten sposób.
        Maro, przepraszam; i hm... czy dobrze myślę, że jeśli ujęłam czegoś dyletantką,
        to nadrobiłam dżentelmenem? smile
      • pafcio01 Re: Mój Chopin 31.07.06, 19:01
        Dla mnie wystarczyła jedna płyta Ivo z Chopinem, by do tej kombinacji zrazić się
        śmiertelnie - KF f-moll i Polonez fis-moll. Powiem tyle: Tak kostropatego,
        odpychającego, karykaturalnego, bez gustu i stylu Chopina dawnom nie słyszał. A
        tak naprawdę to Chopina tam niewiele słychać.

        • a000000 Re: Mój Chopin 01.08.06, 15:29
          Polonez fis ma być kostropaty, to nie jest utwór dla grzecznych panienek. Nawet
          może być odpychający - to też może być zamierzone przez pianistę. Co do reszty
          epitetów, to jak zwykle, Pafcio: de gustibus.... W tym utworze nagromadzonych
          jest cały ocean emocji. Od buntu i surmów zbrojnych, do mazurkowej nostalgii.

          Koncert f-moll ( pod Abbado z orkiestrą Chicago) mnie osobiście się podoba. Taki
          mało landrynkowy.

          Pafcio, a jak tam na Guadelupie było?
          • pafcio01 Re: Mój Chopin 01.08.06, 16:57
            > W tym utworze nagromadzonych
            > jest cały ocean emocji. Od buntu i surmów zbrojnych, do mazurkowej nostalgii.

            Zgadzam się w 100%! Tylko te emocje ja bym okazał uwypuklając inne rzeczy i w
            inny sposób niż Ivo. I nie próbowałbym robić muzyki i nasycać jej emocjami na
            siłę. Muzyka - zwłaszcza ta - sama w sobie ocieka emocjami i przerysowywanie
            daje efekt porównywalny do przesolonej jajecznicy (może mało błyskotliwe
            porównanie, ale na czasie...-właśnie ją przesoliłem). O, a zamiast przesolić
            tak jak wg mnie Pogorelich, można przecież dodać szczyptę pieprzu, usmażyć na
            boczku, dać nieco szczypiorku...

            Jak na Guadelupie? Gorąco smile
            Conieco widać na www.ichopin.com
            • a000000 Re: Mój Chopin 01.08.06, 19:39
              obejrzałam. Nie poczytałam, bo dziwny język. Chciałam posłuchać - kazało mi
              pobrać wtyczkę - też w obcym języku, nie wiem, czy chciało forsy czy nie, ale
              nie mam uprawnień do instalacji programów, więc zrezygnowałam. Szkoda. Jak się
              pojawi mój osobisty admin to próbę ponowię i dodam do mojego schowka.

              Zgadzam się, że Pogorelić w wielu miejscach zdecydowanie przesala, ale jest to
              własność osobnicza tudzież rzecz gustu. Temperament faceta ponosi....

              Kilka lat temu, w Belgii na koncercie Pogorelicha była pani bodajże Bukowska -
              Hesse (jedna z wielkich pianistek starej półki) i powiedziała, że tak pięknej i
              romantycznej kantyleny dawno już nie słyszała. A więc Pogorelich nie tylko rąbie
              w klawiaturę. OSOBIŚCIE uważam go za mistrza piana, ale jak trzeba to i przywali.

              Jajówę się soli na sam koniec. Sól zmienia konsystencję surowego jajka.
              Gdzie osiadłeś? W Bydgoszczy? Czy będziesz dojeżdżał? Ta sama nauczycielka?
              Codzinne dojazdy są niezwykle uciążliwe.
              • pafcio01 Re: Mój Chopin 01.08.06, 22:02
                Nawet zdjęcia nie wyskakujo?
                Bo te video - raczej nie warto. Polonez mógłby wyjść całkiem, całkiem gdyby nie
                kompletnie skopany fortepian (nierówny, kilka dzwięków praktycznie się nie
                odzywało) no i ekstremalne warunki klimatyczne...
                Mazurek nie powinien się tam znaleźć w ogóle.

                Co do Pogorelicha - mówio mi, bym Scherza posłuchał.
                No to posłucham. Obadam go jeszcze.

                Jajkownicę ja solę w pół ściętą na patelni i parę razy przewracam - na koniec
                soli się nierówno...

                Jeszczem w Toruniu. Cieszę się wolnością.
                Właśnie szukam niedrogich 2 pokojów w Bydzi, coby zamelinować się tam z kolegą
                (też AM) na czas studiowania.
                Tak tak, ta sama GENIALNA nauczycielka...Parę dni temu słuchałem jej recitalu
                chopinowskiego w Żelazowej...Jeszcze otrząsnąć się nie mogę.
                • bwv1004 Re: Mój Chopin 02.08.06, 00:14
                  > Jajkownicę ja solę w pół ściętą na patelni i parę razy przewracam - na koniec
                  > soli się nierówno...

                  OT: ja solę przed, czyli na etapie bełtania jajek w misce, i nie mam problemów
                  z konsytencją.
                  • a000000 Re: Mój Chopin 02.08.06, 10:19
                    bwv1004 napisał:

                    >
                    > OT: ja solę przed, czyli na etapie bełtania jajek w misce, i nie mam problemów
                    > z konsytencją.

                    to się przypatrz, jak zmienia się zabarwienie.
                    • bwv1004 Re: Mój Chopin 02.08.06, 15:30
                      a000000 napisała:

                      > to się przypatrz, jak zmienia się zabarwienie.

                      Hm, poprzednio pisałaś o konsystencji. W zasadzie nie jestem szczególnie
                      przywiązany do barwy jajecznicy, tym bardziej, że u mnie jest niemal zawsze
                      przełamana kolorystycznym akcentem szczypiorku, boczku, czy pomidora.

                      A posolenie przy bełtaniu gwarantuje równomierne rozprowadzenie soli.
                      • a000000 Re: Mój Chopin 02.08.06, 22:43
                        No bo to rozbełtane jajo robi się takie jakieś wodniste i mało spójne. A stan
                        wodnisty to I KOLOR I KONSYSTENCJA.
                        • bwv1004 Re: Mój Chopin 03.08.06, 00:43
                          a000000 napisała:

                          > No bo to rozbełtane jajo robi się takie jakieś wodniste i mało spójne. A stan
                          > wodnisty to I KOLOR I KONSYSTENCJA.

                          A widzisz lub wyczuwasz smakiem różnicę na etapie usmażonej jajecznicy?
                          • a000000 Re: Mój Chopin 03.08.06, 00:54
                            jestem brzydliwy "francuski piesek", więc pamiętając podejrzany wygląd, robią mi
                            się "długie zęby".
                • a000000 Re: Mój Chopin 02.08.06, 10:18
                  zdjęcia wyskakują, dźwięków nie ma.

                  Co do wykonań I.P. Scherza odłóż na potem - to jest pozycja niezwykle
                  kontrowersyjna - bardzo cięzki kaliber. Moim zdaniem - doskonałe: ponury żart,
                  bardzo ponury i rozdarty. Ale osobę nieprzygotowaną "do obucha w łeb" mogą
                  zrazić. Moim zdaniem mało szopenowskie w sensie "wykonań szkolnych", natomiast
                  doskonale odzwierciedlające hipotetyczny stan ducha osoby chorej i nieszczęśliwej.

                  Posłuchaj Preludiów. Koniecznie sonat Scarlatiego. A także sonaty Beethovena op
                  111.(na płycie razem z etiudami symfonicznymi Schumana - też polecam. Na koniec
                  jest jeszcze toccata op7 Schumana - perełka).
                  Ubolewam, że nie posiadam Bacha, ale jeszcze dopadnę.

                  Pafcio, trzymaj się i powodzenia Ci życzę.
                  • jdrk Re: Mój Chopin 02.08.06, 21:20
                    a000000 napisała:
                    > Posłuchaj Preludiów. Koniecznie sonat Scarlatiego. A także sonaty Beethovena op
                    > 111.(na płycie razem z etiudami symfonicznymi Schumana - też polecam. Na koniec
                    > jest jeszcze toccata op7 Schumana - perełka).
                    > Ubolewam, że nie posiadam Bacha, ale jeszcze dopadnę.

                    Sonaty Scarlattiego w wykonaniu Ivo są rewelacyjne! Można je dostać dość
                    niedrogo (jak na DG). Jest też płyta 4 Sonaty Sc. i Suity Angielskie 2 i 3
                    Bacha. Ale Bach nie zachwyca. tej ostatniej płyty jest też wersja DVD, dodatkowo
                    z 11 Sonatą op.22 Beethovena i ... bagatelą "dla Elizy" smile No i gorąco polecam
                    Ravela "Gaspad de la Nuit".

                    A najlepszym budżetowym wydaniem jest (o czym już kiedyś pisałem) albumik 2 płyt
                    p.t. The Genius of Pogorelich: CD1. Chopin: Preludium, Scherzo, Nokturn,
                    Schumann: Tocatta op.7, Brahms: Intermezzo A-dur op.118, Scarlatti: 3 Sonaty i
                    Ravel: Gaspard de la Nuit, CD2: Chopin: Koncert fortepianowy f-moll (Chicago
                    S.Orch. + Abbado) i Czajkowski: 1 Koncert fortepianowy (London S.Orch. + Abbado)
                    • a000000 Re: Mój Chopin 02.08.06, 22:49
                      co do Czajkowskiego - nie umiem zająć stanowiska. Ravel - rewelka choć nie w
                      moim guście, ale uznaję kunszt.
    • littlun1 Re: do Arany 31.07.06, 14:44
      widzialas Arano film "blękitna nuta"?? juz o tym tutaj pisalem ale po tym filmie wydaje mi sie ze zrozumialem chopina w calej rozciąglosci . Genialny w tej roli jak i na fortepianie olejniczak byl 100% chopinem hmm tak mi sie wydaje smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka