Dodaj do ulubionych

The Stone Roses

IP: 193.150.166.* 31.10.01, 15:39
czy zyja jeszce fani madchasteru, czyli tworcow takich jak Stone Roses, Charlatans, Happy Mondays.....?
Obserwuj wątek
    • Gość: kociula Re: The Stone Roses IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 02.11.01, 21:19
      pewnie ze żyją!!!!!! np. Ja!!!
      kociula@go2.pl
    • Gość: jmarr Re: The Stone Roses IP: 213.76.157.* 05.11.01, 12:08
      Pewnie, ze tak. Chociaz ja wlasciwie wole to co bylo nieco wczesniej, ale
      madchester - czemu nie smile
      • Gość: moler Re: The Stone Roses IP: 193.150.166.* 06.11.01, 12:49
        co masz na mysli mowiac, ze wolisz to co bylo wczesniej? W tej muzyce wczesniej byli juz tylko
        Beatles i Who, dopiero Stone Roses i Charlatans odkryli big beat ponownie dodajac do tego
        mnostwo psychodeli (znacznie wiecej niz Lennon w Sierzancie Pieprzu, swoja droga moja ulubiona
        plyta Zuczkow)
        • diana5 Re: The Stone Roses 06.11.01, 18:30
          Lubię te zespoły, tak obólnie to słucham prawie wyłącznie wykonawców z Wysp.
          Zauważyłam jednak, że nie za wiele ludzi jest obeznanych w tych klimatach.
          Większość jest zapatrzona na Stany. Przyznaję do ogromnego anglofizmu i nie
          tylko w kwestii muzyki, jest jeszcze literatura, film itd.
        • Gość: jmarr Re: The Stone Roses IP: 213.76.157.* 06.11.01, 18:52
          Jesli uwazasz, ze cala dekada (lata 80-te) to jedna wielka dziura w historii
          muzyki to pomyliles sie jak nigdy w zyciu. Przykro mi jest Cie rozczarowac, ale
          ani The Charlatans ani Stone Roses nie byli znowu tacy odkrywczy. Osobiscie
          uwazam (oczywiscie jest to moje prywatne zdanie), ze za caly madchester jest
          glownie odpowiedzialny zespol The Smiths. Wszyscy przedtem (chodzi mi o tzw.
          mainstream) brzmieli potwornie elektronicznie i nie meli za wiele (jesli w
          ogole cos) do powiedzenia. Wszyscy potem chcieli brzmiec jak Johnny Marr.
          Niektorym to nawet dosyc wyszlo co nie zmienia faktu, ze jednak nie byli
          pierwsi.
          Co do tego co bylo przed madchesterem to niezli byli The Buzzcocks, Television
          Personalities, The Chameleons, The Fall, Monochrome Set (zeby wymienic tylko
          kilku smile
          • Gość: moler Re: The Stone Roses IP: 193.150.166.* 07.11.01, 09:38
            Zgadzam sie, ze chociazby Ian Brown przyznawal sie do fascynacji The Smiths, ale Smiths to nie
            madchester, a raczej radosne punkowanie (to nie jest ujma dla nich, aby uniknac atakow zaznaczam,
            ze bardzo lubie i szanuje The Smiths). Stone Roses siegneli znacznie glebiej niz do lat
            osiemdziesiatych, The Smiths z takim The Who ma niewiele wspolnego, znacznie blizej im do pop
            kultury modsow, niz psychodelicznych pieprzow, a wlasnie z tym kojarzy sie Charlatams, Happy
            Mondays czy wlasnie Stone Roses.
            Nigdy tez nie powiedzialem, ze lata 80 nie mialy swojego wkladu w rozwoj muzyki. Przeciez wtedy
            rozkwitaly takie kapele jak The Cure, U2, Talk Talk. Wtedy pierwsze dzieki wypuszczali Faith no More i
            Jane's Addiction, wtedy na szczycie swoich mozliwosci byl Peter Gabriel, a nieco pozniej Bauhaus.
            Wtedy powstaly dwa "new": wave i romantic, ale co to ma wspolnego z madchesterem? Chyba tylko
            to, ze Smiths pochodzili z tego samego miasta co Brown i spolka.

            Serdecznie pozdrawiam
            • Gość: jmarr Re: The Stone Roses IP: *.atr.bydgoszcz.pl 07.11.01, 14:45
              Gość portalu: moler napisał(a):


              > Wtedy powstaly dwa "new": wave i romantic, ale co to ma wspolnego z madchestere
              > m? Chyba tylko
              > to, ze Smiths pochodzili z tego samego miasta co Brown i spolka.
              Chozilo mi o to, ze madchester nie wziął się z nikąd ( nawet Ian Brown nie egzystowal w próżni smile) i
              muzyka lat 80-tych tez ma swój udział w jego powstaniu. The Smiths, The Cure etc po prostu na nowo
              odkryli piękno prostej gitarowej muzyki, tworzonej przez 'żywych' ludzi, a nie maszynki do zbijania kasy na
              nic nie wartym badziewiu.
              Happy Mondays i psychodelia - ciekawe skojarzenie smile
              "Radosne punkowanie The Smiths" lol - podoba mi się to.
              pzdr

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka