Dodaj do ulubionych

ilość a jakość

27.05.03, 23:30
ostatnio, za sprawą tego forum oraz pewnego serwera,
którego nazwy nie wymienię, słucham coraz więcej
muzyki, i to takiej, na którą bym jeszcze rok temu
nigdy nie wpadł. bywa że z 4-5 nowych płyt dziennie.
niby fajnie, poszerzają mnie się horyzonta i w ogóle
(kto zna np. zespół pt. jeep jazz quartet ?!). ale z
drugiej strony, nachodzi mię taka refleksja: jak rok
temu (no, ze 3 lata) kupiłem sobie płytę, to jej
słuchałem do oporu (jak mi się podobała) albo co
najmniej z 10 razy (jak mi się nie podoobała, i
starałem się do dniego przekoanać, żeby nie żałować
wydanych pieniędzy ;-] ), a teraz raz- dwa i po
sprawie, bo czeka nowe. coraz rzadziej wracam do tego
co już przesłuchałem, coraz więcej mieszam gatunki i
wykonawców...

w związku z w/w moja wątpliwość jest taka: może te
wszystkie internety do niczego są, i tylko
przeszkadzają w odbiorze ? i lepiej było za dziada
(pradziada), kiedy muzyki się słuchało od swięta ? i
może jej prawdziwe przeżywanie było wtedy, jak się do
sprawy podchodziło powoli i z odpowiednim
namaszczeniem, a nie tak na szybko ? i czy przypadkiem
takie tempo nie robi z (bądź co bądź) sztuki fastfooda ?

jak myślicie - co jest lepsze ilość, czy jakość ? i czy
postęp niszczy muzykę i powoduje, że wszystko psieje ?
Obserwuj wątek
    • echhh jakość,ale najpierw ilość 28.05.03, 00:02
      oczywiście ,że jakość.......ale poznając więcej zespołów masz większe
      możliwości wyboru,więc większe prawdopodobieństwo tego ,że znajdziesz coś czego
      tak naprawdę ciągle szukałeśsmile(troche zakręcone)
      ja także slucham i tak naprawdę poznaję dopiero wiele zespołów i też mi się
      mieszają,ale pozwala mi to wyłapać fajnych wykonawców i wtedy stawiam już na
      jakość,jakość,jakość,ale najpierw oczywiście ilośćsmile

      pozdrawiam
      • janek0 Re: jakość,ale najpierw ilość 28.05.03, 00:39
        sęk w tym, że im więcej płyt przesłuchasz, tym mniejsze są szanse na to, że cos cię zachwyci, bo w coraz większym pośpiechu będziesz ich słuchał (bo zawsze jest więcej płyt do przesłuchania, niż czasu na ich przesłuchanie)
        w efekcie nie chodzi już o znajdowanie ciekawych rzeczy, ale słuchanie nowych i nowych...
    • mallina Re: ilość a jakość 28.05.03, 00:03
      masz jakas racje..
      od czasu jak korzystam z netu w wiadomy sposob mam troche rzeczy do
      przesluchania..a jednoczesnie kupuje plyty co do ktorych jestem pewna ze je
      chce miec...
      potem jedna plyta sie przyczepi a reszta lezy...i gdzies tam podswiadomie zle
      sie czuje z tym ze czeka na mnie jakas muzyka a ja za nia nie nadazam..
      • janek0 Re: ilość a jakość 28.05.03, 00:40
        mallina napisała:
        > ..i gdzies tam podswiadomie zle
        > sie czuje z tym ze czeka na mnie jakas muzyka a ja za
        > nia nie nadazam..
        o to to... o to właśnie mi chodzi...
        (pocieszam się, że najwyraźniej nie tylko ja tak mam)
        :-]
        • ilhan Re: ilość a jakość 28.05.03, 09:46
          Ja nie ściągam ile się da, tylko tyle, ile wiem, że będę miał czas przesłuchać,
          i to dokładnie. Jak mam dużo nowej muzyki, to nie szukam kolejnej, tylko
          rozpracowuję tamtą. I niczego nie skreślam od razu. Więc w zasadzie jest tak
          jak z tymi płytami rok czy dwa lata temu...
    • Gość: eeetam Re: ilość a jakość IP: *.wro.vectranet.pl / 10.10.1.* 28.05.03, 10:13
      Ja też ściągam więcej muzyki niż jestem w stanie przesłuchać, ale jakoś mnie
      ten ogrom dzwięków nie przeraża. Słucham sobie fragmentów tak jak odsłuchiwałem
      kiedyś płyty w sklepie, sprawdzam, szukam dokładnie tego na co mam ochotę.
      Potem skupiam się na tym co naprawdę mi się podoba. Mogę też bez ryzyka
      przekonać sie czy artysta X, którym wszyscy się zachwycają jest tego wart. To
      ogromny luksus, który jednak trochę demoralizuje, bo im więcej znam płyt tym
      większe mam uczucie niedosytu i pragnienie by poznać wszystko, czego jeszcze
      nie słyszałem, skoro jest taka możliwość.
    • aislinn Re: ilość a jakość 28.05.03, 16:37
      no właśnie, ja nie chcę żeby słuchanie muzyki którew końcu jest przyjemnością
      słuchania, a nie przyjemnością znania (=usłyszenia) zamieniło się w gonitwę pod
      tytułem "kto zna więcej" .Boję się tego, bo chcę słuchać muzyki i się nią
      napawać a nie przesłuchiwać na chybcika i cieszyć się ile to rzeczy słyszałam.
      Zwłaszcza, żepierwsze przesłuchanie w moim przypadku rzadko kończy siętotalną
      porażką lub totalnym zachwytem - i dlatego słucham po trochu. Nie ucieknie. A
      jak ucieknie - trudno.
    • mellodi Re: ilość a jakość 28.05.03, 17:30
      Ja lubię dobrze znać swoje płyty a te ulubione to już na pamięć każdy dźwięk. I dlatego najczęściej kiedy coś ściągnę czy kupię słucham raz po czym odkładam na półkę z zamiarem dokładnego przesłuchania kiedy nadejdzie ta odpowiednia chwila. I w ten sposób 80% mojej płytoteki czeka na swoje "pięć minut". Za to bardzo mnie cieszy że mam jeszcze tyle do poznania choć niektórzy znajomi wybitnie widzą w tym szaleństwo. A żeby było jeszcze fajniej mam szuflady pełne list wykonawców których chciałabym poznać, ściągnąć, kupić itp. Ale w sumie nie biorę udziału w żadnym wyścigu, nie chcę się na nic snobować więc tak powolutku rozkoszuje się odkrywaniem muzyki vide. Mansun "Six" smile))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka