moje wrazenia po pierwszym przesłuchaniu były dośc nijakie, wydawała mi sie
płytą za spokojną, spokojniejszą nawet niż Kid A, fragmentami rzec by można
że Yorke śpiewa za bardzo nużąco
ale z każdym następnym razem gdy słucham płyty, coraz bardziej dochodze do
wniosku ze jest wspaniała, naprawde czasem ciary przechodzą
jedynym moim zarzutem jest, ze za dużo elektroniki sie pojawia, np. taki
początek utworu Backdrifts to jak wstęp do Massive Attack co najmniej, i
takich utworów jest jeszcze kilka - np The Gloaming, jak dla mnie najbardziej
zakręcony utwór na tej płycie, a kto wie może w całej dyskografii - proponuje
słuchać z wyłączonym światłem
na szczęscie nie zabrakło doskonałego gitarowego grania Jonny'ego, zajebiście
to słychać np na Go To Sleep - dla mnie najlepszy z tej płyty, ale możliwe ze
z następnymi przesłuchaniami to sie zmieni
dalej już jest niesłuchanie spokojnie, doskonała płyta na zdołowanie sie -
utwór I Will, to prawdziwy wyciskacz łez
i już do końca utrzymane w tym samym klimacie, jedyne konkretne
przyspieszenia to Myxamatosis
jak dla mnie to narazie płyta roku 2003
a premiera płyty już za 13 dni

)))