Gość: ociecdyrektor
IP: *.edytor.net / *.szcz.gazeta.pl
10.06.03, 22:56
W końcu udało mi się posłuchać "St. Anger". I tak słucham, słucham i słucham.
Moim skromnym zdaniem płyta jest rewelacyjna, powiem więcej - dla mnie
blednie przy niej wszystko, co nagrali wcześniej. Po tej płycie, nie ma już
żadnych wątpliwości - zasługują na swoją nazwę. Bo kiedy 20 lat temu nazwali
się Metallica - wyglądało to raczej na bezczelność i brak skromności .
Poza tym, wbrew temu co głosi plotka, nie jest żaden powrót do korzeni, ale
zupełnie nowy kosmos muzyczny Metalliki.
No i jest solówka - trzeci utwór, lewy kanał.