Dodaj do ulubionych

WSJD 2007 - wrażenia..

01.07.07, 22:08
Piszcie o wrażeniach z tegorocznej edycji festiwalu..co Was zafascynowalo, co
rozczarowalo..
Ja zaczne od Kerda. I tu strasznie zaluje, ze udalo mi sie dotrzec dopiero na
druga polowe koncertu (Był ktos od poczatku?)David Murray jednak nie wypuscil
tak latwo sluchaczywink
Kerd jak zwykle poczestowal mega dawka swietnej muzy, szkoda tylko, ze
chwilami dosc odczuwalnie przebijały jakies dzwieki w stylu "umc-umc", radio
eska, czy cuś, ale podczas łojenia chlopakow, mozna bylo o tym zapomniecwink
Czekamy na dalsze wrażenia!
pozdr.
Obserwuj wątek
    • eclectric Re: WSJD 2007 - wrażenia.. 01.07.07, 23:41
      Hej,

      Ja byłem od początku. Druga połowa była prawie w całości taka psychodeliczno-
      transowa. W pierwszej dużo bardziej "konkretne" granie.
      Nie widziałem ich wczesniej na żywo, chociaż się wybierałem parę razy.
      Najbardziej u nich słychać Milesa z okolic Bitches Brew (nawet gitara i
      klawisze walą czasem takimi pseudo-trąbkowymi frazami!), do tego King Crimson,
      czasem nowoczesne rytmy a la Amon Tobin, czasem Mahavishnu. To takie moje
      skojarzenia, ale chłopaki naprawdę dają radę i płynnie się we wszystkim
      poruszają.
      Chętnie sie przejdę na jakiś ich "normalny" koncert, bo na tym placyku jest
      jednak trochę dziwnie.
      • jazzfoxy Re: WSJD 2007 - wrażenia.. 02.07.07, 07:00
        Mnie na piazzy przeszkadzają przypadkowi ludzie spacerujący z zakupami.
        Szczególnie w wekend!
        Wczoraj zagrali dwaj (trzeci nie dotarł) młodzi, zdolni - Marcin Masecki (p)
        i Sebastian Frankiewicz (dr). Maseckiego będzie można usłyszeć też dziś
        z Pink Freud. Granie Maseckiego trudno określić. Warto też zobaczyć go na
        koncercie, kiedy gra całym ciałem. To połączenie jazzu, elektroniki, słychać
        klasykę i ragtime. Jak dla mnie to coś zupełnie nowego.

        A jak zagrał JoJo Mayer?
        • jasiek_natolin Re: WSJD 2007 - wrażenia.. 03.07.07, 08:57
          Wytrwał ktoś do końca wczorajszego koncertu? Ja zdzierżyłem gdzieś ze trzy
          kwadranse...Dawno nie przeżyłem takiego rozczarowania na koncercie jazzowym. A
          już myślałem,że Mazolewski w końcu wydoroślał,że wyzwolił się spod zgubnego
          wpływu Tymańskiego,ale niestety byłem w błędzie, bo Pink Freud chyba wraca do
          korzeni...Albo nigdy ich nie opuścił,a ostatnia płyta to była tylko jednorazowa
          wycieczka w rejony muzyki, a teraz po prostu nastąpił powrót do muzaka.
          No i nie mogę odżałować Królikarni...To nowe miejsce jest fatalne dla takich
          koncertów, gdzie mu do Królikarni...
          • koss.ania Re: WSJD 2007 - wrażenia.. 03.07.07, 17:34
            Ja wytrwalam i jak zauwazylam chyba wiekszosc ludzi tez...
            Ba! Powiem wiecej, publika domagala sie bisow, z czego jednego wywalczyla a
            drugi sie nie odbyl, za to lider wyszedl z zespolem i grzecznie podziekowal,
            oznajmiajac, ze Pink Freud musi juz isc spac, heheh, naturalnie wszyscy
            uwierzyli...wink))
            Nie, no, mi sie podobało...bardzo...smile

            POzdr.


            jasiek_natolin napisał:

            > Wytrwał ktoś do końca wczorajszego koncertu? Ja zdzierżyłem gdzieś ze trzy
            > kwadranse...Dawno nie przeżyłem takiego rozczarowania na koncercie jazzowym.
    • pjetrek29 Re: WSJD 2007 - wrażenia.. 03.07.07, 16:28
      dziś gra contemporary noise quintet, wybiera się ktoś?
    • koss.ania Re: WSJD 2007 - wrażenia.. 03.07.07, 22:53
      W programie WSJD, dodatku do Rzeczpospolitej, zespol ktory gral dzis został
      okreslony mianem "Hałaśliwi dżentelmeni".
      Dżentelmenami to moze oni i byli, ale napewno nie hałaśliwymi..
      Zaczne od tego, ze wtedy akurat kiedy udalo mi sie dotrzec na koncert
      punktualnie, on akurat sie opoznil..Nic, to, mysle, mozliwe ze warto czekac..
      Chlopaki z Contemporary Noise Quintet(dodam tylko ze bylo ich szesciu)zaczeli
      fajnie..Fajnie, dlatego, ze bylo to cos nowego dla mnie, nie slyszalam ich
      wczesniej...
      Jednak po kazdym nastepnym utworze, czułam, jakby grali to samo..Niewątpliwie
      ich muzyke, moge okreslic jaka melodyjna, szkoda tylko ze ta melodyjnosc
      stawala sie po pewnym czasie mdła i bez wyrazu..
      Mialam wrazenie , ze chlopcy sa zbyt grzeczni poukladani, i
      przewidywalni..Kazdy utwor poprostu sie konczyl - bęc, i oklaski..a zazwyczaj
      spotykalam sie z tym, ze tak naprawde niewiadomo, czy utwor, sie juz skonczyl,
      czy jest jeszcze w kontynuacji..Widownia byla zaskoczona, tu tego zaskoczenia
      nie bylo..Instrumenty dęte (trąbka i saksofon)ratowaly troche sytuacje, ale do
      tzw.fajerwerkow to bylo daleko..
      Nie wiem, czy tak wielki kotrast sprawil wczorajszy koncert Pink Freud, czy tez
      moze to co innego, w kazdym badz razie, ja sie od pewnego czsu zaczelam
      nudzic..wytrwalam co prawda prawie do konca, ale to chyba raczej ze swojego
      zalozenia, niz z checi..
      No i cos jeszcze, z czym zetknelam sie po raz pierwszy, to ze pianista palil
      papierosa w tym czasie jak gral..nie jestem zniesmaczona, bo sama naleze do osb
      palacych, ale musze przyznac, ze juz wolalabym aby zrobili sobie 5-minutowa
      przerwe, niz aby palili na scenie, ot takie moje refleksje..
      Mam nadzieje ze nastepne koncerty beda juz tylko lepsze..

      Pozdrawiam!!
      • vincent34 [...] 04.07.07, 07:33
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • koss.ania [...] 04.07.07, 10:13
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • jazzfoxy Re: WSJD 2007 - wrażenia.. 04.07.07, 15:33
          Chyba większość z nas czasy szkoły ma już za sobą i nie potrzebuje tu
          nauczyciela, ani tego typu niesmacznych uwag. Nie to forum.
      • pjetrek29 Re: WSJD 2007 - wrażenia.. 04.07.07, 11:22
        no cóż, mi akurat koncert się bardzo podobał. na tyle, że zacząłem go słuchać
        na tarasie nad piazzą, a w trakcie przeniosłem się pod scenę. może rzeczywiście
        mogłoby być w tej muzyce więcej improwizacji, zwłaszcza ze strony klawiszy i
        gitary, ale generalnie było ok i wróciłem do domu bardzo zadowolony.
        pozdrawiam
        pjetrek
        • jasiek_natolin Re: WSJD 2007 - wrażenia.. 04.07.07, 21:52
          No to ja jestem po środku,bo mi się podobał średnio... Ot taka średnia krajowa.
          Też słuchałem koncertu z tarasu ,ale nie poczułem ochoty zrównania się poziomem
          z zespołem Conteporary Noise Quintet.Na płycie wypadli lepiej,a to chyba
          nienajlepiej świadczy o zespole.. Tylko jeden utwór naprawdę mnie porwał,
          zresztą nie tylko mnie...
          Jak zagra Brotzmann z Trzaską ( mam nadzieję,że nie będzie to duet na litość
          boską, tego bym chyba nie strawił ),to zajmę miejsce przed sceną. No i THEN
          Jorgensman tez zapowiada się apetycznie...
          No ja wiedziałem, kossania, że Tobie Pink Freud zawsze się podoba, jesteś chyba
          nieuleczlną pinkfreudówną. Żeby nie było,że ja jestem tylko na nie, to
          powiem,że mają niezłego drummera, za to trębacz trąbił nieznośnie niczym
          elektryczny Miles,a a Mazolewskim to już lepiej nic więcej nie powiem...No i po
          cholerę im był potrzebny ten klawiszowiec???
          A jak tam Wynton na Torwarze?
          • pjetrek29 Re: WSJD 2007 - wrażenia.. 04.07.07, 23:38
            jasiek_natolin napisał:
            > ... Jak zagra Brotzmann z Trzaską ( mam nadzieję,że nie będzie to duet na
            > litość boską, tego bym chyba nie strawił ),to zajmę miejsce przed sceną.

            a ja myślałem, że to tylko mnie przeraża wizja duetu trzaska-brotzmann smile
            pozdrawiam
            pjetrek
            • jazzfoxy Re: WSJD 2007 - wrażenia.. 05.07.07, 09:40
              Też się nad tym zastanawiałam smile Szkoda, że nie przyjadą Hamid Drake i James
              Carter. Podobno koncert Marsalisa dobry. W GW krótka notka, w Rzepie
              obszerniejsza. Był ktoś może?
              www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_070705/kultura/kultura_a_1.html
              • kossace Re: WSJD 2007 - wrażenia.. 05.07.07, 09:55
                Foxy, z tego co wiem, to Drake ma sie pojawić z Laswellem...
                • jazzfoxy Re: WSJD 2007 - wrażenia.. 05.07.07, 10:03
                  kossace napisał:

                  > Foxy, z tego co wiem, to Drake ma sie pojawić z Laswellem...

                  Jesteś pewien, bo ja słyszałam, że jednak nie...
                  • kossace Re: WSJD 2007 - wrażenia.. 05.07.07, 10:53
                    ostatnio z billem nie rozmawialem wink, stąd pewny nie jestem, ale tutaj jest
                    jasno napisane:

                    www.adamiakjazz.pl/index1.php?co=11&lang=pl
                    • zielonki Re: WSJD 2007 - wrażenia..Wynton 05.07.07, 15:34
                      To był ktoś, czy tylko tak sobie gadacie?
                      • kossace Re: WSJD 2007 - wrażenia..Wynton 05.07.07, 16:11
                        ok, ja nie byłem.., czego bardzo żałuję..
                        pozdr
    • koss.ania Re: WSJD 2007 - wrażenia.. 05.07.07, 23:31
      Cóż moge powiedzieć o 100nce..hmm, koncert byl naprawde wspanialy, nie zwazajac
      na deszcz lejacy z gory..
      Fajny byl basista,(Adam Stodolski) naprawde chwilami, jego granie przypominalo
      seans satanistyczny, (moze przesadzialam,ale gral wyjatkowo), Trębacz, czyli
      slynny Herb Robertson, czego on nie wyprawial z ta trąbką, i z wdechu i z
      wydechu, i rozmaitymi nakladkami materialowymi i plastikowymi, jeju naprawde
      chwilami mozna bylo odplynac, zwlaszcza jak muzycy grali wszyscy razem
      jednoczesnie, meksyk!
      Chwilami ich muzyka wydawala sie jakas taka cicha, ale to byly poprostu
      zamierzone pozory..
      Ludzi bylo malutko, zaraz jak zaczal padac deszcz wszyscy przylgneli do sceny,
      jak cmy do swiatla, nie bylo ich duzo, wsrod nich znalazl sie np.Banan z Kerda,
      ktory sumiennie obserwowal gre 100nki, zwłaszcza gre na perkusjiwink
      O zadnych bisach mowy byc nie moglo, po pierwsze nieruchawa, malenka publika, a
      po drugie, sami oni byli chyba troche zmarznieci..
      Tak czy inaczej-warto bylo!!!

      Pozdr.
      • jazzfoxy Re: WSJD 2007 - wrażenia.. 06.07.07, 09:55
        Zupełnie nie znam tej muzyki, nie wiem jak grają.
        Aniu może będziesz na DVD z tego koncertu?
        diapazon.pl/PelnaWiadomosc.php?bn=Wiadomosci&Id=666
        • jasiek_natolin Re: WSJD 2007 - wrażenia.. 09.07.07, 09:25
          No i wreszcie posłuchałem na żywca tego strasznego Brotzmanna, dwa lata temu
          miał zagrać w Warszawie,ale po śmierci papieża koncert odwołano...
          Hmmm...Pierwsze wrażenie to niezwykle mocarny dźwięk jego saksofonu, drugie -
          niezwykłe zauroczenie Trzaski swoim słynnym kompanem, widać było ,że Trzaska
          spełnia swe marzenia grając ze swym idolem; trzecie - znakomicie się słuchało
          hałasu, jaki ci dwaj saksofoniści potrafili wygenerować... Ich muzyka to taki
          niemecki tank, tygrys,co to jak już ruszy do przodu, to zmiecie wszystko na
          swojej drodze,a zatrzyma się dopiero jak mu się skończy paliwo...Trzeba
          przyznać,że Brotzmann w swoim rzemiośle jest doskonały, prawdziwy Kaiser...
          Ale...
          Co to za freejazz, kiedy improwizują właściwie tylko dwaj muzycy kwartetu?
          Basista z perkusistą dostarczali tylko taki dźwiękowy podkład dęciakom.
          Perkusista robił to nawet zajmująco,ale basista nic tylko plumkał na tym swoim
          basie...To taki Nautilius...Wymyśliłem mu taki pseudonim,bo cały czas miałem
          wrażenie,że dźwięki jego basu wydobywają się gdzieś spod wody...
          Trzasce i Brotzannowi też przydałoby się odrobinę więcej polotu i fantazjii w
          ich solówkach...Hałas to do cholery nie wszystko, ich muzykę można by określić
          bardziej mianem noisejazz niż freejazz.Krótko mówiąc wolałbym jednak,żeby
          Trzaska, któremu od lat kibicuję, wybrał sobie na idola kogoś innego, któregoś
          z Amerykanów, bo Brotzmann to taki trochę nieociosany pień . Można
          powiedzieć,ze jest doskonałą personifikacją tych wszystkich stereotypów
          opisujących Niemców.
          Mówiąc krótko - koncert niczego sobie,ale ja jednak wolę posłuchać takiego
          Davida Murraya...Ten przynajmniej potrafi być nie tylko czołgiem,ale i Don
          Kichotem...
          • eclectric Re: WSJD 2007 - wrażenia.. 09.07.07, 12:38
            Dla mnie jednak taki koncert na dworze to pomyłka - raz że trudniej się skupić,
            a dwa że szczegóły gdzies ulatują. Np. bas był bardzo słabo słyszalny -
            przynajmniej tam gdzie stałem - poza momentami gdy grał solo praktycznie ledwo
            co było słychać.
            Jeszcze co do sekcji - widziałem ich wcześniej z Trzaską i było dużo lepiej.
            Basista jest dobry, daje radę w improwizacji i nie jest tylko plukmaczem wink
            Wtedy nawet odnosiłem wrażenie, że Trzaska za nimi absolutnie nie nadąża,
            dopiero musiał się rozkręcić, żeby dojść do nich poziomem.

            A wczoraj z tego wszystkiego najbardziej mi przypadł do gustu kawałek na dwa
            klarnety smile
            • jazzfoxy Re: WSJD 2007 - wrażenia.. 10.07.07, 09:41
              To jeszcze kilka fotek z dwóch ostatnich koncertów.
              Wczorajszy koncert braci Olesiów i Jorgensmanna, odbył się w strugach deszczu.
              Warto było moknąć, bo trio zagrało świetnie, słychać, że panowie świetnie się
              rozumieją na scenie.
              img146.imageshack.us/my.php?image=obraz1333nn6.jpg
              img227.imageshack.us/my.php?image=obraz1353vp2.jpg
              img214.imageshack.us/my.php?image=obraz1356do8.jpg
              img244.imageshack.us/my.php?image=obraz1355lv2.jpg
              img223.imageshack.us/my.php?image=obraz1357yg1.jpg
              • eclectric Re: WSJD 2007 - wrażenia.. 10.07.07, 10:14
                No ja się nie jednak wybrałem przez ten deszcz...

                Pytanie - czy oni mają dziś grać jeszcze raz czy to jakiś błąd w programie ??
                • jazzfoxy Re: WSJD 2007 - wrażenia.. 10.07.07, 10:17
                  Dziś też grają, nie wiem czy ten sam program.
                  Sing Sing Penelope też grają przez dwa dni.
                  • kossace Re: WSJD 2007 - Trzaska-Brötzmann 11.07.07, 01:19
                    przyjemnego ogladania...

                    s209.photobucket.com/albums/bb319/kossace/
                    pozdr
                    • jazzfoxy Re: WSJD 2007 - Trzaska-Brötzmann 11.07.07, 15:53
                      kossace napisał:

                      > przyjemnego ogladania...
                      >
                      > s209.photobucket.com/albums/bb319/kossace/
                      > pozdr

                      świetne zdjęcia kossace!
                      PS Nie masz przypadkiem fotki tej eterycznej blondynki? smile
                      • kossace Re: WSJD 2007 - Trzaska-Brötzmann 11.07.07, 16:40
                        no szalenie mi przykro, ale nie udalo mi sie jej zarejestrować, jednak istnieje
                        szansa zlapac kosmicznego szympansa podczas kolejnego koncertu Trzaski, bo mam
                        takie nieodparte wrażenie, że obraca sie blondi w jego świcie znajomych.., obym
                        sie mylił wink
                        odnosnie fotek..., krótkie "you welcome"
                        pozdr
                        • markiz_de_c-c Re: WSJD 2007 - 11.07 MSMW & Material 12.07.07, 10:27
                          sam jestem ciekwa reakcji (szczegolnie na Material, ktory nie jest moim
                          kanonem). Ja po paru minutach wiedzialem, ze jestem juz na to za stary...
                          brzmialo jak "lomot tepy", zeby nie bolaly tylko brzuch smile (moze to efekt
                          siedzenia zbyt blisko kolumn).
                          Mysle, ze duzo lepiej by sie to trawilo bez krzesel tylko w jakims klubie...a
                          tak pozostalo mi wrazenie, ze slucham jakiejs wariacji na temat Garbarka z
                          przesterowanych wzmacniaczy..

                          MSMW zagrali bardzo poprawnie ale bez wiekszych uniesien - ale i tak byli dla
                          mnie gwiazda wieczoru
                          • jazzfoxy Re: WSJD 2007 - 11.07 MSMW & Material 13.07.07, 10:35
                            Czy ktoś poza markizem był na Material i MMW?
                            Jestem ciekawa innych opinii. W GW tylko krótka wzmianka.
                            A jak Sing Sing Penelope? Warto dziś pójść? Nie znam ich muzyki.
                            • kossace Re: WSJD 2007 - 11.07 MSMW & Material 13.07.07, 18:57
                              warto sie spotkac na zywca z penelope, chetnie sam bym to uczynil, jednak nie
                              bede mógl sie wyrwac z domu tym razem.. wink
                              pozdr
                              ps. zatem run foxy run..!
                              • jazzfoxy Re: WSJD 2007 - 11.07 MSMW & Material 13.07.07, 20:00
                                biegnij, króliczku biegnij smile
                                ja też utknęłam w domu, mogę co najwyżej wypić żywca smile
                                !hasta pronto!
                                • celebrity Re: WSJD 2007 - 16.07 Natalie Cole 17.07.07, 00:24
                                  koncert Natalie Cole - zaskoczenie. Spodziewalam sie jazoowego spokojnego
                                  repertuaru do refleksji i zrelaksowania sie, tymczasem byl to koncert rockowy i
                                  bluesowy z odrobina tylko jazzu - chyba 4 piosenki. Ma kobieta glos, sprawdzila
                                  sie jak najbardziej ale jednak to nie to... Dobrze ze bylo Unforgettable i
                                  przepiekne Loving Arms!
                                  • piterek_82 Re: WSJD 2007 - 16.07 Natalie Cole 17.07.07, 10:04
                                    www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_070717/kultura/kultura_a_1.html
                                    www.tvn24.pl/-1,1514571,wiadomosc.html
                                    • jazzfoxy Re: WSJD 2007 - 16.07 Natalie Cole 17.07.07, 11:48
                                      Zaśpiewała "Whipping Post" The Allman Brothers Band?! Chciałabym to usłyszeć.
                                      Świetny bluesowy utwór.
                                      A już jutro Ornette Coleman!
                                      • markiz_de_c-c Re: WSJD 2007 - 18.07 Ornette Coleman 18.07.07, 23:31
                                        ojojojiii... to jest to. Widac bylo zmeczenie, slychac brak glosu, ale nie o to
                                        przeciez chodzi. Wszedl skromnie, zaczal z marszu jakby byl rozgrzewka przed
                                        jakas gwiazda wieczoru... choc moze to nie ta sila co 20-30-40 lat temu to
                                        jednak emocje warte czekania. Tego typu koncertu nie sposob chyba obiektywnie i
                                        racjonalnie oceniac - szacunek i podziw powoduja, ze ma sie wrazenie
                                        uczestniczenia w czym wspanialym zanim jeszcze pierwsze dzwieki pojawia sie w
                                        uszach... zupelnie na chlodno to moge tylko powiedziec, ze z taka sekcja to
                                        nawet dode z mandaryna dalo by sie sluchac (byle nie spiewaly - wystarczy, ze
                                        sie zaprezentuja)

                                        • jazzfoxy Re: WSJD 2007 - 18.07 Ornette Coleman 19.07.07, 08:55
                                          Koncert wyjatkowy. Dla mnie to półtorej godziny hipnotycznej muzyki. Tak się
                                          czułam - zasłuchana. Wszystko było jak być powinno, wszystkiego akurat. Nie było
                                          zbędnych improwizacji, podlizywania się, popisywania. Żadnego przydługiego,
                                          monotonnego momentu. Oni zagrali tak jak potrafią, czyli najlepiej.
                                          To jest już pierwsza klasa. Coleman niezwykle skromny starszy pan. Kiedy grał na
                                          saksofonie, trąbce i skrzypcach, nie było widać jego wieku i zmęczenia. Czuć
                                          było tylko jego siłę. Denardo na perkusji, dwa kontrabasy i Mac Dowell na
                                          gitarze basowej. Zagrali przede wszystkim utwory z "Sound Grammar", w tym moja
                                          ukochaną "Sleep Talking". Były dwa króciutkie bisy. Kiedy usłyszałam pierwsze
                                          dźwięki "Lonely Woman" - rozpłakałam się smile
                                          Tat, tak, warto było tam być. Rację ma Adamiak, że to nie są drogie koncerty.
                                          Jeśli ludzie potrafią zapłacić 1000 pln za Rolling Stonsów, to czym jest 200 pln
                                          na Colemana?
                                          Dodam jeszcze, że teatr był wypełniony po brzegi, a takich owacji jeszcze nie
                                          słyszałam. Szkoda tylko, że były to ostatnie koncerty Colemana w Europie, a mnie
                                          pewnie szybko już nic tak nie zachwyci.
                                          • winoman Re: WSJD 2007 - 18.07 Ornette Coleman 19.07.07, 10:54
                                            Zazdroszczę Wam tego Colemana, oj jak zazdroszczę ... Na dodatek padł mi
                                            odtwarzacz i gra tylko kilkanaście pierwszych minut z płyty, na szczęście
                                            "Lonely woman" jest pierwsza, więc choć tego mogę sobie posłuchać.

                                            Pozdrawiam!
                                            • jasiek_natolin Re: WSJD 2007 - 18.07 Ornette Coleman 19.07.07, 16:54
                                              No ale dla mnie bohaterem tego koncertu był jednak przede wszystkim Charnett
                                              Moffett, był nawet taki moment,że chciałem ( to chyba bluźnierstwo?!? ) ,żeby
                                              alt Colemana zamilkł,żebym tylko mógł lepiej słyszeć fantastyczną grę Moffetta,
                                              któremu dzielnie sekundowali Coleman - syn i Falanga.
                                              • pharoah Re: WSJD 2007 - 18.07 Ornette Coleman 19.07.07, 21:50
                                                no cóż...nie bylemsad... żałuję...
                                                pozostaje mi tylko sluchanie plyt...odkurze dzis chyba "Free Jazz"...strasznie
                                                dawno jej nie sluchalem...
                                                Wam proponuję obejrzec ten filmik:www.youtube.com/watch?v=UZx14zQO3BE
                                                Mozna zobaczyc 12 letniego Denardo,grajacego z ojcem...
                                                Przy okazji konkurs/zagadka-ktory to byl wystep Ornette'a w Polsce?Jest ktos kto
                                                pamieta i wymieni je wszystkie?....Pozdr.Faraonsmile

                                              • jazzfoxy Re: WSJD 2007 - 18.07 Ornette Coleman 19.07.07, 21:50
                                                Jasiek jak Ty bluźnisz! Na każdym kroku smile
                                                Faktycznie - Moffett był wspaniały.
                                                A jak dziś Pierończyk?
                                                • jazzfoxy Re: WSJD 2007 - 18.07 Ornette Coleman 19.07.07, 21:51
                                                  Po 4 raz nas odwiedził. Pharoah żałuj!
                                                  • jazzfoxy Re: WSJD 2007 - 18.07 Ornette Coleman 19.07.07, 21:57
                                                    71, 84, 93 i wczoraj, a ten utwór chyba wczoraj słyszałam, tylko Denardo ciut
                                                    starszy smile
                                                    Co dostanę w nagrodę?
                                                  • pharoah Re: WSJD 2007 - 18.07 Ornette Coleman 19.07.07, 22:16
                                                    Żaluję jak cholera...I zazdroszczę trochę...Ale nie dało sięsad...
                                                    Ten koncert trafia na dłuuugą listę,tych ktore opuscilem...
                                                  • pharoah Re: WSJD 2007 - 18.07 Ornette Coleman 19.07.07, 22:22
                                                    zaraz... zaraz...jaka nagroda?...nie jestem pewien,czy odpowiedz jest
                                                    prawidlowa...ja mysle,ze nie...
                                                  • jazzfoxy Re: WSJD 2007 - 18.07 Ornette Coleman 20.07.07, 12:23
                                                    pharoah napisał:

                                                    > zaraz... zaraz...jaka nagroda?...nie jestem pewien,czy odpowiedz jest
                                                    > prawidlowa...ja mysle,ze nie...

                                                    zadajesz zagadkę i nie znasz odpowiedzi?
                                                    wykręcasz się Pharoah!
                                                    pl.wikipedia.org/wiki/Ornette_Coleman
                                                  • pharoah Re: WSJD 2007 - 18.07 Ornette Coleman 24.07.07, 22:17
                                                    No wlasnie ,nie znam do konca odpowiedzi....Tym róznię się od tych,ktorym wydaje
                                                    się ,ze ją znająsmile...OK,moze to i prawda,ze gral 4 razy...ale ja mam
                                                    watpliwosci,albowiem wydaje mi sie ,ze Ornette zagral koncert w latach 70-tych z
                                                    jakąs Ślaską Orkiestrą Symfoniczną/niestety nie wiem z jaką/-Proszę o
                                                    wybaczeniesmile.......moze w Katowicach?....
                                                    Grali bodajze program z plyty "Skies of America";Ornette albo gral z nimi,albo
                                                    nimi dyrygowal,albo byl obecny podczas wykonania tego utworu...Sęk w tym,że nie
                                                    jestem tego pewien...Wydaje mi się,ze gdzies o tym słyszalem lub czytalem...Nie
                                                    pamietam... A moze znajdzie sie ktos,kto to wyjasni?....
                                                  • jazzfoxy Re: Ornette Coleman - fotki 24.07.07, 23:15
                                                    W różnych źródłach podają te cztery daty, ale w sumie to mało ważne.
                                                    Ważne, że nadal pięknie gra i mogłam usłyszeć go na żywo.
                                                    Nagrałam 6-sekundowy fragmencik (dostałam kuksańca od ochroniarza,
                                                    bo już było po zdjęciach).
                                                    Ciekawa jestem czy zgadniecie jaki to utwór? Moja córka od razu poznała smile
                                                    www.youtube.com/watch?v=ogUdOThukDU
                                                    img78.imageshack.us/my.php?image=obraz1386jt6.jpg
                                                  • pharoah Re: Ornette Coleman - fotki 24.07.07, 23:23
                                                    Dzięki jazzfoxysmile Cieszę sie,ze choc przez 6 sekund moglem cieszyc sie koncertem
                                                    Ornette'asmile))...Niestety nie jestem w stanie rozpoznac tego utworusad(Deaf Dumb
                                                    Blind)...Moze ktois inny bedzie mial wiecej szczescia w konkursie"Jaka to
                                                    melodia?"...Pozdrawiam Faraonsmile
                                                    Oddałaś ochroniarzowi?...Ja bym oddał...
                                                  • jazzfoxy Re: Ornette Coleman - fotki 24.07.07, 23:33
                                                    Nadepnęłam mu na nogę (niechcący) smile Na końcu ten dziwny głos - to właśnie on smile
                                                    To nie ten utwór.
                                                  • pharoah Re: Ornette Coleman - fotki 24.07.07, 23:43
                                                    Dobrze mu taksmile
                                                    "To nie ten utwor"-napisalas...Tzn.jaki?...Ja nie podaje tytulu utworu...Nie
                                                    wiem,zwyczajnie nie wiem...niby znam te kilka nutek...ale nie wiem...jestem
                                                    bezradny-Deaf Dumb & Blind( to tytul plyty Sandersasmile...Tak wlasnie sie czuje...
                                                    Zatem,jaki to utwor?
                                                  • winoman Re: Ornette Coleman - fotki 25.07.07, 09:37
                                                    > Nagrałam 6-sekundowy fragmencik (dostałam kuksańca od ochroniarza,
                                                    > bo już było po zdjęciach).
                                                    > Ciekawa jestem czy zgadniecie jaki to utwór? Moja córka od razu poznała smile

                                                    Fragmencik krótki, ale charakterystyczne dwa dźwięki (czwarta i piąta nuta
                                                    saksofonu, powtórzone na samym końcu) sugerują chyba jednoznacznie. To wtedy
                                                    się popłakałaś? smile

                                                    Pozdrawiam!

                                                  • jazzfoxy Re: Ornette Coleman - fotki 25.07.07, 10:40
                                                    winoman napisał:


                                                    > Fragmencik krótki, ale charakterystyczne dwa dźwięki (czwarta i piąta nuta
                                                    > saksofonu, powtórzone na samym końcu) sugerują chyba jednoznacznie. To wtedy
                                                    > się popłakałaś? smile
                                                    >
                                                    > Pozdrawiam!

                                                    Rozbeczałam się na "Lonely Woman", a ten fragment to "Sleep Talking" z ostatniej
                                                    płyty. Też mnie ogromnie chwyta za serce, ale wtedy jeszcze się trzymałam smile
                                                    Miłego wiatrodnia.
                                                  • kossace Re: WSJD 2007 - 11.07 MSMW & Material 03.08.07, 01:07
                                                    No dla mnie top Nr 1 tamtego wieczoru był Bill i spółka. Basy do tej pory czuję
                                                    jeszcze na grdyce...
                                                    Dopiero teraz pisze, gdyz wczesniej brakowalo mi czasu.

                                                    MMW & Scofield zagrali , no niestety ale tak sobie. O ile lubię i cenię ich
                                                    bardzo jako muzyków grających osobno, MMW jako trio wyłącznie i Scofield ze
                                                    swoją ekipą, to tutaj, im ten wspólny popis, moim zdaniem, nie wyszedł. Tym
                                                    bardziej jestem rozczarowany, ponieważ słuchając MMW rok temu w Królikarni
                                                    byłem zachwycony. Może będę zbyt radykalny ale dla mnie Scofield nie wpasował
                                                    się w styl grania tria MMW, być może to oni mieli się wgrać w styl Scofielda,
                                                    nie wiem, nie będę dywagować. Czułem że MMW są dość przytłoczeni, grali nie
                                                    będąc sobą.
                                                    Medeski, Scofield, Martin & Wood promowali swoją płytę - Out Louder z 2006, bo
                                                    grali głównie kawałki z tej płyty. Na bis walnęli znanego mi hita MMW, utwór
                                                    znany dla sympatyków tria, w tej chwili nie pamiętam już tytułu.
                                                    Generalnie nie było źle, jednak ja osobiście miałem większe oczekiwania, może
                                                    innym razem będzie lepiej. Z kolei ich najnowsza płyta Billy Martin & John
                                                    Medeski - Mago z 19 lipca 2007, wprawdzie duo, ale brzmi naprawdę ciekawiej.

                                                    Natomiast grupa Material zaczęła koncert niemal mistycznie, przynajmniej dla
                                                    mnie…
                                                    Przy ciemnozielono-granatowej poświacie zachmurzonego księżyca (czyt.
                                                    reflektorów) oraz pośród okalającej pobliskie moczary mgły (czyt. sztuczny
                                                    dym) wyłoniły się z niej dwie postaci rodem z Norwegii: Nils Peter Molvaer oraz
                                                    Eivind Aarset. Ściśle współpracujący ze sobą muzycy. Pierwszy z nich zaczął
                                                    grać, właściwie sam do końca nie wiem na czym, może był to fagot, może był to
                                                    obój, flet prosty lub rożek angielski, w każdym bądź razie brzmienie było dosyć
                                                    niskie a tym samym nieziemskie.
                                                    Po niedługim czasie wtórować zaczął mu groźnie i drapieżnie Eivind Aarset na
                                                    gitarze i swoim laptopie, co tylko spotęgowało aurę tajemniczości i nadało
                                                    transowy podkład, interpretując na swój własny sposób brzmienie, efekty i
                                                    emocje. Warto wspomnieć, że udzielał się na płycie Jacka Kochana - New
                                                    Expensive Head.
                                                    Następnie pojawił się wchodząc ukradkiem na scenę Aiyb Dieng i wprawił w ruch
                                                    swoje przeszkadzajki, co tylko dodało uroku a tuz za nim, no właśnie kto..,
                                                    miał być Hamid Drake, ale zjawił się ktoś inny, nie zapamiętałem nazwiska, może
                                                    ktoś z forumowiczów sobie przypomni.
                                                    Tuż po nich pojawił się chyba po raz pierwszy w Polsce Bernie Worrell na
                                                    klawiszach i muzyka nabrała wówczas niezłego tempa rozwijając się cyklicznie
                                                    począwszy od Molvaera aż do Worrella. W kulminacyjnym punkcie tego pierwszego
                                                    utworu zjawił się sam guru grupy, Bill Laswell, i wtedy właśnie nastało basowe
                                                    szaleństwo. Bas szarpał i nie oszczędzał zaczynając od głowy a kończąc na
                                                    nogawkach u spodni.
                                                    Ubrany był jak na ostatnie czasy standardowo czyli awangardowo, jak jego
                                                    muzyka, w czapkę podobną do której nosi np. Fred Anderson, jakieś spodnie tzw.
                                                    bojówki chyba, kurtkę raczej jeansową oraz islamską tunikę po uda. Naprawdę
                                                    sprawiał niezle wrażenie z tą jego siwiejącą brodą , może nie tak długą jak
                                                    broda Pharoah Andersa, a jednak..
                                                    Troszkę żenującym dla mnie faktem było to, że muzycy grając znane sympatykom
                                                    utwory, ich wstawki, solówki, pozostawały bez echa, bez oklasków, kawałki nie
                                                    były rozpoznawalne, może po prostu sympatyków było nie wielu….
                                                    Przykładem może być solówka Worrella na Hammondach, kiedy to zamiast oklasków
                                                    była cisza, ludzie po prostu nie wiedzieli jak reagować. Ja czułem zakłopotanie
                                                    i byłem trochę zażenowany ta sytuacją. Moje oklaski nie pomagały. Owszem
                                                    Worrell odjechał trochę, może się zapomniał ale była to po prostu czysta
                                                    improwizacja.
                                                    Na koniec zagrali utwór znany z Asana, jednego z projektów Laswella.
                                                    Na bis wyszli dwaj panowie, którzy pojawili się jako pierwsi.

                                                    Żenujące było również to, że słuchacze z pierwszych rzędów przed sceną podczas
                                                    trwania koncertu opuszczali halę jak jeden mąż, przyglądając im się wiedziałem,
                                                    że musieli otrzymać bilety z darmo, nie mając pojęcia na co się wybierają.
                                                    Podobnie było 2 lub 3 lata temu w Sali Kongresowej podczas koncertu Naked City.
                                                    Generalizując koncert (właściwe dwa) dla mnie był bardzo udany poza jednym
                                                    mankamentem – nie wolno było robić zdjęć.
                                                    Podczas zapowiadania koncertów Adamiak owszem zwrócił uwagę, aby nie robić
                                                    zdjęć z flashem. Jednak ci śmieszni panowie w czarnych podkoszulkach robiący
                                                    groźne miny łażąc wokół trybun upomnieli mnie chyba ze 4 razy, jak tylko
                                                    zbliżyłem oko do wizjera. Nie chcąc zostać wyprowadzonym musiałem odpuścić, tym
                                                    bardziej, że ten biedny pan w czarnym podkoszulku niedaleko mnie, cały czas
                                                    miał skierowany wzrok na trybuny a nie na scenę.
                                                    Wiadomo, że zdjęcia z lampą w ciemnościach na odległość mijają się z celem.
                                                    Stąd też robiłem zdjęcia bez lampy. Nie pomogło tłumaczenie, puste chłopaczki
                                                    byli nieubłagani, ba, nawet kazali chować telefony…MASAKRA!
                                                    Ci pseudo-ochroniarze okazali się bardzo nadgorliwi i jak ci z Secret Service
                                                    biegali wokół, jak ktoś się tajemniczo pochylił. Nawet dziennikarzom nie
                                                    pozwalali robić zdjęć a ci się nagle pojawili ze swoimi snajperami, jak tylko
                                                    Bill Laswell wszedł na scenę..

                                                    Suma sumarum udało mi się zrobić w naprędce kilka zdjęć dla MMW + Scofield
                                                    średniej jakości, natomiast dla Material żadnego.
                                                    Żałosne ale prawdziwe.
                                                    Na pocieszenie mogą być zdjęcia MMW również z zeszłego roku z Królikarni,
                                                    które zamieściłem w linku poniżej. Był ze mną i moimi dziewczynami wówczas
                                                    km500.

                                                    s209.photobucket.com/albums/bb319/kossace/
                                                    To tyle na tę chwilę i pozdrawiam
                                                    kossace

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka