jmarr
24.02.08, 12:35
Wczoraj ci, którzy nie mieli nic lepszego do roboty, albo byli zbyt
leniwi żeby wyłączyć telewizor mieli wątpliwą przyjemność obejrzenia
krajowego finału Eurowizji. No cóż, wygrała niejaka Isis Gee -
amerykanka nie mówiąca słowa po polsku ("dziękuję bardzo" się nie
liczy) - pewnie mogło być gorzej. Ale po kolei.
1. Kasia Nova - "The Devil", albo jak to określiła panienka
prowadząca "Dedewil". OK, też może być zwłaszcza, że ani
publiczności, ani piosence nie robiło to większej różnicy. Jedyne,
co pozostało w pamięci po tym utworze, to to, że balet synchroniczny
na początku zdarł z pani wokalistki białe pióra, zostawiając ją w
kreacji koloru krwiście czerwonego. Miało to chyba symbolizować
tytułowego Dedewila, ale skoro już pani/pan stylist/k/a bierze się
za łopatologiczne obrazowanie, to może trzeba było jeszcze zadbać o
rogi. Byłoby ciekawiej.
Chociaż raczej chyba jednak nie.
2. Edi Ann - "Lovin' U"
Z przemowy wstępnej wynikało, że Edzia będzie występować
w "głębokiej wodzie". Nie występowała. To można jeszcze złożyć
reklamację?
Sama piosenka nie była najgorsza, ale na Eurowizję nie pojedzie.
Może to i dobrze bo szans to by tam nie miała.
3. Iza Kopeć - "You've Got My Love"
Ta pani podobno łączy operę z czymś tam bardziej lekkim - rockiem
czy popem - wszystko jedno, bo i tak nie wyszło. Może kobieta ma
głos, ale niech już nim nie katuje. Na tzw. memorable moments, albo
na to, co ktokolwiek zdołał zapamiętać, składały się: sukienka z
firanki oraz miotający się balet. Muzyka do całkowitego zapomnienia.
W tym momencie wyrwano do odpowiedzi Jury, a dokładniej Marylę
Rodowicz. Prowadzący stwierdzili stanowczo, że z ust pani Maryli
leje się samo złoto więc należy zbierać to, co z nich wypadło. Na
miejscu pani Rodowicz, zacząłbym uważać na plomby.
4. Starnawski & Urban Noiz - "It's Not a Game"
Panowie wyglądali jak skrzyżowanie Papa Dance z Soft Cell,
ewentualnie innym syntezatorowym bandem z lat 80-tych. Brzmieli
natomiast jak New Kids On the Block u schyłku kariery. Tak, czyli
mniej więcej tak, że nikt nie pamięta.
5. Queens - "I Say My Body", czyli francuski ruch oporu ćwiczy na
amerykańskim poligonie. Przynajmniej tak to wyglądało. Nieważne
zresztą bo obrazek i piosenka nie miały za wiele ze sobą wspólnego.
Właściwie to nic.
Poza tym publiczność dowiedziała się od pana prowadzącego, że Queens
to najlepszy polski girlband. Dobrze wiedzieć bo za nic nie można by
się było tego domyśleć. Na Eurowizję jednak nie pojadą, ale jak
stare przysłowie mówi, do trzech razy sztuka. Za rok będzie nowy
konkurs.
6. Isis Gee - "For Life"
Do atutów zwycięskiej piosenki należało m. in. to, że wokalistka
miała własną orkiestrę, dymy i chmury. Oraz to, że była to
najbardziej usypiająca piosenka wieczoru. Imydżu niebiesko-białej
anielicy, która zaraz uniesie się w przestworza dopełniał tekst tak
banalny, że gdyby banał potrafił latać niepotrzebne byłyby nawet
skrzydła. Niestety, by zacytować klasyka, "tutaj jest jak jest" więc
Isis jeszcze usłyszymy.
7. Man Meadow - "Viva la Musica"
Szwedzki duet o wielce oryginalnej nazwie Męska Łąka. Śpiewający po
angielsku. Mający reprezentować Polskę. Hm.
No cóż, reprezentować jednak nie będzie, chociaż w konwencję
Eurowizji dobrze by się wpasował. Brzmiał jak Modern Talking.
Z bardziej godnych zapamiętania zalet należy wspomnieć chórek/balet
w postaci dwóch panienek ubranych w skórzaną bieliznę. Potem zrobiło
się ich jakoś więcej.
8. Afromental - "Thing We've Got"
Afromental według samego zespołu polega na udawaniu Jima Carreya
udającego Bruca Lee. Oprócz tego, głównym hasłem wieczoru była "kupa
energii". Chyba wydzielanej przez zespół w postaci czegoś podobnego
do R'n'B.
Może skończmy już te niesmaczne porównania.
9. Plastic - "Do Something"
Zrobienie czegoś według zespołu Plastic miało chyba polegać na
naprawieniu kranu. Przynajmniej na to wskazywały rysunki poglądowe
prezentowane przez balet w tle. Za tą teorią przemawia również fakt,
że prowadzący oświadczyli, iż Plastic zalał nas FALĄ pozytywnej
energii. Hydraulik - ciężki zawód.
10. Sandra Oxenryd - "Superhero"
Kolejna przedstawicielka Szwecji. Tym razem ubrana w srebrny spandex
i chustkę a la Pavarotti. Muzyki nie dało się zapamiętać.
11. Natasza Urbańska - "Blow Over"
Ostatnio lansowana niemiłosiernie przez TVP, tutaj wyglądająca jak
panna młoda po przejściach. Plus chórek kilku innych panien młodych
w tle. Plus gość z ADHD wpadający od czasu do czasu, by na końcu dać
się literalnie zmiażdżyć butem wokalistki, co miało obrazować
metaforyczną zawartość piosenki. Albo coś w tym stylu, za dobrze nie
słuchałem.
Na koniec zapytana "jak się czujemy" wokalistka
odpowiedziała "czujemy się AAAAAAA!!!" Tak, bójmy się.
12. Margo "Dlatego walcz"
Koniec, nareszcie koniec. I jedyna piosenka po polsku. Nie wiem
dlaczego narzekam, przecież oni wszyscy mają tylko reprezentować
Polskę.
No dobra, lokalny patriotyzm na bok; sam utwór brzmiał jak czołówka
kolejnego serialu jedynej w Polsce scenarzystki Ilony Łepkowskiej.
Na plus należy zaliczyć wokalistce duży dekolt.
I to by było na tyle. Refleksja końcowa nasuwa się sama - powinniśmy
wysłać Ivana Mladka i jego Banjo Band. Może byśmy nawet coś wygrali.