Zacznę od pytania technicznego: czy Wasze Komputery też nie pokazują wątków (poza przyszpilonym) od 4 strony? Czy te wątki są zarchiwizowane? Jeśli tak, to dlaczego ich nie widać?????
A teraz o koncercie:
Sobota, 8 marca 2008, godz. 18:00
Sala Koncertowa
Koncert symfoniczny
ORKIESTRA FILHARMONII IM. W. LUTOSŁAWSKIEGO WE WROCŁAWIU
Jacek KASPSZYK – dyrygent
Nigel KENNEDY - skrzypce
Johannes BRAHMS / Arnold SCHÖNBERG – I Kwartet fortepianowy g-moll op. 25 w oprac. na orkiestrę symfoniczną
Edward ELGAR - Koncert skrzypcowy op. 61
1. Byłam na Kennedym rok temu (Koncerty Mozarta i Beethovena, z SV) - wspominam ten koncert jako jeden z gorszych filharmonicznych koszmarów.
Na szczęście tym razem było dużo lepiej - choć oczywiście nie sposób tego porównywać, bo Elgar to zupełnie inne emocje. Było to bardzo żarliwe, gorące wykonanie, zwłaszcza liryczne fragmenty bardzo poruszające, grane ciepłym i rozwibrowanym (ale w granicach dobrego smaku) dźwiękiem. Petarda we fragmentach wirtuozowskich, co lubię, nawet jeśli odbywa się kosztem kryształowej precyzji.
Żółwiki przybijane z dyrygentem, irokez na głowie i glany jakoś na mnie nie zrobiły wrażenia, to znaczy nie drażniły mnie ani nie wprawiały w zachwyt - po prostu ten typ tak ma.
2. Kaspszyka wielbię od dawna i tym razem się nie zawiodłam. Zrobił we Wrocławiu wspaniałą robotę. Orkiestra grała znakomicie. Są bardzo wrażliwi na rodzaj dźwięku i dynamikę (w Polsce rzadkość, niestety), potrafią grać piano, a co mnie najbardziej ujęło - widać, że grają z pasją. W większości to młodzi ludzie, oby tego zapału nie stracili

Drobne niedokładności - komu one się nie przytrafiają? - w absolutnie akceptowalnej ilości.
3. Brahms/Schoenberg zagrany był też dobrze, ale ja za tą transkrypcją nie przepadam (za to kocham wersję kwartetową). Nieco przyspieszyłabym części II i IV, a zwolniła III. Brzmiała całość dość ciężko, ale to najbardziej wina Schoenberga, niestety. Szkoda, że nie zagrali którejś Symfonii Brahmsa (wiele lat temu słyszałam komplet na Woronicza z SV i Kaspszykiem i zakochana potem dłuuuugo chodziłam).
4. Pani Dębowska raczyła była napisać recenzję w której gani i orkiestrę i skrzypka (poza Bachem na bis, który z kolei moim zdaniem był całkiem przeciętny), więc ja się pewnie nie znam, ale chciałabym więcej takich koncertów na Jasnej.