absztyfikant
05.04.08, 17:02
Propagowały nie tylko piosenki żydowskie, ale i język jidysz, śpiewając w tym języku największe światowe przeboje.
Mój sposób odbierania muzyki żydowskiej zmienił się radykalnie, kiedy na początku lat sześćdziesiątych po raz pierwszy usłyszałem siostry Barry. Dotychczas słuchałem piosenek żydowskich – głównie ludowych – w wykonaniu Ino Topera, Samuela Rettiga czy Nechamy Lifszyc. Znałem je wszystkie z dzieciństwa; powtarzane przez różnych piosenkarzy, a raczej pieśniarzy, brzmiały zbyt poważnie – by nie rzec nudnie. Siostry Barry wniosły do żydowskiej muzyki rytm synkopowany, co dodało jej dynamiki, ożywiły ją, jednocześnie pozostawiając elementy ludowe.
Era „żydowskiego swingu” rozpoczęła się już w latach 30-tych. A piosenką, która okres ten zapoczątkowała i podbiła cały świat była „Baj mir bistu szejn” (o historii tego utworu i o jego kompozytorze Sholomie Secundzie pisać będziemy w styczniowym numerze GŻ).
Clara i Minnie Bagelman usłyszały tę piosenkę w radiu, w wykonaniu Andrew Sisters. Był rok 1938. Wtedy postanowiły zostać zawodowymi piosenkarkami, za którą to decyzję możemy im być wdzięczni.
Zmieniły imiona i nazwiska, stając się Claire i Myrną Barry – popularnymi Barry Sisters.
Od pierwszego razu, od pierwszej zaśpiewanej piosenki siostry Barry zdobyły uznanie krytyków i miłość ogromnej rzeszy słuchaczy. Pamiętać należy, iż w latach trzydziestych ubiegłego stulecia właśnie radio decydowało o popularności piosenek i ich wykonawców i siłą rzeczy wpływało na sprzedaż płyt.
Początkowo siostry występowały w programach radiowych, specjalizujących się w muzyce żydowskiej, a konkretnie w stylu Yiddish Swing. Popularność przyniosła im zwłaszcza audycja "Żydowskie melodie w rytmie swinga”, którą kilka razy w tygodniu nadawała nowojorska stacja radiowa WHN. A potem już trasy koncertowe wzdłuż i wszerz USA.
Trzon repertuaru stanowiły znane piosenki ludowe, takie, jak „Cziribim, cziribom” (Cuda Rebego), „Tum Bałałajka”, „Bubliczki”, czy „Hava Nagila”. Ale z czasem przybywało szlagierów, pisanych specjalnie dla nich. Krytycy muzyczni pisali: „Od pierwszej piosenki publiczność już wie, co ją czeka. A czeka ją przepiękny wieczór w towarzystwie dobrych, jazz’ujących piosenek. Siostry Barry śpiewają je tak, iż nieznajomość języka żydowskiego nie jest żadną przeszkodą w odbiorze”.
Należy zaznaczyć ogromny wkład sióstr w popularyzacji języka jidysz. Przez lata całe, w ciągu ich długiej kariery tłumaczono dla nich teksty znanych przebojów na jidysz.. W trakcie występów, oprócz piosenek żydowskich, publiczność słuchała takich utworów, jak „Tropns fun rejgn ojf majn kop” (Raindrops keep falling on my head) Burta Bacharacha, „Cabaret” (ze znanego musicalu), „Nor dir” (Only you), jak również wielki przebój „Majn wejg” (My way).
Śpiewały zresztą i po włosku, hiszpańsku, grecku i rosyjsku i w tych językach nagrywały też płyty.
Chyba nikt ze śpiewających amerykańskich gwiazd nie śpiewał w tylu językach - co stanowi swoisty ewenement.
Kto nie był zaproszony do telewizyjnego programu The Ed Sullivan Show – ten się w branży nie liczył. Program ten, prowadzony przez legendarnego już Eda Sullivana nadawany był w czasie największej oglądalności przez dziesiątki milionów Amerykanów. Claire i Myrna podbiły serca telewidzów i znów skasowały entuzjastyczne recenzje. Zaprosił je również do swojego programu inna znakomita osobowość filmowo-telewizyjna: Groucho Marx.
Siostry Barry występowały też w innych krajach; nie wszyscy wiedzą, że osiągnęły ogromny sukces w Związku Radzieckim, dokąd niewielu zachodnich artystów zapraszano.
W 1973 roku podtrzymywały na duchu żołnierzy izraelskich – do Izraela pojechały na prośbę rządu izraelskiego w okresie wojny Sądnego Dnia (Jom Kippur).
Ich płyty rozchodziły się w milionowych nakładach, a gwoli sprawiedliwości trzeba wymienić współtwórcę sukcesu sióstr Barry, Abrahama Ellsteina, który był aranżerem, producentem, jak również kompozytorem.
O siostrach traktuje też mini musical Michaela Ronzoni’ego „Siostry Parry”, grany też w Polsce, w Teatrze Ludowym w Krakowie w 2002 roku. „Ten muzyczny spektakl bawi niezależnie od narodowości, dzięki piosenkom śpiewanym po polsku, jidysz i angielsku. To m.in. słynne "Bubliczki", figlarne "Chiribim-Chiribom" i dynamiczne "Yoch-Cioch". "W tym mini musicalu brawurowo wyreżyserowanym przez Piotra Szalszę, wszystko jest na swoim miejscu. (...) Najprostsze emocje podane są tu z siłą, która powoduje, że płaczemy tam, gdzie mamy płakać i śmiejemy się tam, gdzie mamy się śmiać" - napisała recenzentka Gazety Krakowskiej.
Siostry Barry nie były jedynymi gwiazdami, śpiewającymi w języku jidysz. Ale tylko one podbiły świat swoim talentem, urodą i przekonaniem, że język piosenek nie jest ważny, jeśli stoi za nim profesjonalizm.
*******
Na początku lat dwudziestych zeszłego wieku, w Nowym Jorku, w rodzinie żydowskiego emigranta Bagelmana z Kijowa urodziły się dwie dziewczynki, Clara i Minnie. U Bagelmanów mówiło się tylko w jidysz, jak zresztą u większości żydowskich emigrantów.
Minnie usłyszała kiedyś piosenkę, którą często sobie śpiewała. Były to „Bubliczki”. I jak to bywa w bajkach: ktoś usłyszał sześcioletnią dziewczynkę i zaprosił do występu w żydowskim radiu. Zabrała ze sobą siostrę.
Resztę już znamy.
P.S. Myrna – śpiewająca niższym głosem – umarła kilka lat temu. Claire nadal występuje. W czerwcu 2004 wystąpiła razem z Neilem Sedaką w Carnegie Hall.