Zamierzam zrobić sobie składankę z utworami rockowymi najbardziej
charakterystycznymi (ewentualnie najbardziej charakterystycznych wykonawców)
dla lat sześćdziesiątych. Najważniejsze, najlepsze, klasyka... No i parę
ulubionych moich po prostu...
Na razie zacząłem ustalać jej skład i wybrałem:
The Beatles - She Said She Said (to może się zmienić w każdej chwili

)
Velvet Underground - All Tomorrow's Parties
Beach Boys - Good Vibrations (ewentualnie God Only Knows)
The Kinks - Waterloo Sunset
Pink Floyd - See Emily Play
The Who - My Generation
Small Faces - Lazy Sunday
Rolling Stones - Get Off Of My Cloud
Bob Dylan - Like A Rolling Stone
A piszę to wszystko ponieważ mam prośbę:
Jako że lata sześćdziesiąte pamiętam naprawdę jak przez mgłę, i to bardziej
pierwsze płyty Maryli Rodowicz niż brytyjską inwazję, prosiłbym o jeszcze
kilka innych takich wyjątkowych, klasycznych pozycji z tamtego okresu, które
wpasują się w nastrój całości.
Z góry dziękuję