Gość: krystek
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
16.09.08, 20:17
Doda to swego rodzaju zjawisko na rodzimej scenie muzycznej. Wyuzdane i bezpruderyjne połączenie wiejskiej dziołchy z wielkomiejską kurtyzaną. Samozwańcza "Królowa" polskiej piosenki to osoba przede wszystkim wyrazista i rozpoznawalna, a takich wciąż nam brakuje. Wizerunek medialny to jedna sprawa, a to co się za nim kryje to często zupełnie inna bajka. Tak niestety jest i w tym przypadku. Dorotę można lubić lub nie, trzeba jej jednak oddać, że pomysł na siebie miała znakomity. I wszystko byłoby w porządku, gdyby pomysł ten przekładał się na jej twórczość. Tymczasem rozdźwięk między osobowością skandalistki a materiałem zawartym na tym solowym debiucie jest tak duży, jak to tylko możliwe. Rabczewska jest żywa i dynamiczna, podczas gdy "Diamond Bitch" jawi się jako muzyka, nie przymierzając, flegmatyczna. Wokalistka o rockowych korzeniach śpiewająca popowe balladki, typowe pościelówy?
Więcej na www.thelaststand.blox.pl