Dodaj do ulubionych

Już dziś zapraszam

12.11.03, 11:22
na koncert który odbędzie się 30 listopada o godz.19 w Focusie al. Armii
Ludowej 26 w Warszawie. Będzie to pokaz filmu "Aleksander Newski" Siergieja
Eisensteina z muzyką na żywo - grać będzie Orkiestra Polskiego Radia,
śpiewać: solistka Małgorzata Pańko oraz chóry Uniwersytetu Warszawskiego i
Międzyuczelniany.
Obserwuj wątek
    • draconessa Re: Już dziś zapraszam 12.11.03, 13:37
      A, to jest ciekawa propozycja. Skorzystamy!!!!
      • a000000 Re: Już dziś zapraszam 02.12.03, 14:51
        No i jakie wrażenia???? Ja byłam tylko na kawałku próby generalnej w sobotę.
        Nie wiem, czy dobrze było dobrane miejsce wykonania, Focus wewnątrz to pusta
        studnia za szkła i metalu. Chór ze 120 luda, orkiestra koło setki, wszelkie
        instrumeny ( organy - sztuczne, harfa, dzwony, ksylofon), jak wszystko
        zaryczało jednocześnie, mało Focus się nie zawalił (jak mury Jeryha)! Nie lubię
        Prokofiewa, ale to mi się podobało. Ciekawy pomysł - na telebimie stary film, a
        dźwięk na żywo. Na głównym koncercie był mój syn, i mówi ,że całość zrobiła
        wielkie wrażenie. Wszystko było OK, śliczna drobniutka i młodziutka
        blondyneczka z batutą całkiem sprawnie rządziła tą masą. Miałabym jedną uwagę
        do chóru - więcej troski o dykcję, ale to jest bolączka wszystkich chórów
        amatorskich. Uniwersytet Warszawski zawsze miał jeden z najlepszych chórów
        akademickich w Polsce i słaba dykcja była dla mnie zaskoczeniem.
        Bardzo ciekawe rzeczy o tym przedsięwzięciu słyszałam w niedzielę w PRII
        wieczorem. Otóż oryginalna partytura ścieżki dźwiękowej jest w Stanach i
        wypożyczenie jej kosztować miało majątek. Więc studenci , na podstawie
        oryginalnej partytury kantaty i ścieżki dźwiękowej starej kopii filmu, sami
        zapisali i odtworzyli partyturę. Nie zrozumiałam, czy to byli studenci
        uniwersytetu czy akademii muzycznej. Składam im mój hołd i uznanie!!!
        A także gratuluję pomysłodawcom, realizatorom i wykonawcom i sponsorom.
        • dobiasz Re: Już dziś zapraszam 02.12.03, 19:49
          a000000 napisała:

          > Otóż oryginalna partytura ścieżki dźwiękowej jest w Stanach i
          > wypożyczenie jej kosztować miało majątek. Więc studenci , na podstawie
          > oryginalnej partytury kantaty i ścieżki dźwiękowej starej kopii filmu, sami
          > zapisali i odtworzyli partyturę.

          Ciekawe, ciekawe. Gdyby rzeczywiście potrzebne było wypożyczanie *oryginalnej*
          partytury to by znaczyło, że nie istnieje ani jedna kopia? Bzdura jakaś,
          przecież to się grywa jako suitę koncertową i nagrywa. Podejrzewam, że chodziło
          po prostu o tantiemy, jakie należy uiścić przy pożyczaniu partytury do celów
          wykonania publicznego. I tu nie jestem pewny, czy "spisanie ze słuchu" zwalnia z
          konieczności uiszczenia tantiem - w końcu tak czy owak grany jest nadal ten sam
          utwór. Owszem, spisanie jest sposobem na ominięcie "celnika", ale stawia IMHO
          pod znakiem zapytania legalność przedsięwzięcia.

          No, ale tak czy owak, abstrahując od legalności, sam pomysł rewelacyjny!
          • a000000 Re: Już dziś zapraszam 03.12.03, 18:11
            dobiasz napisał:

            > Ciekawe, ciekawe. Gdyby rzeczywiście potrzebne było wypożyczanie *oryginalnej*
            > partytury to by znaczyło, że nie istnieje ani jedna kopia?

            Podobno jest jedyna na świecie, własnie w stanach. Mowa o zapisie nutowym
            ścieżki dźwiękowej filmu.


            Bzdura jakaś,
            > przecież to się grywa jako suitę koncertową i nagrywa.

            Nagrywa się kantatę Aleksander Newski, i ta jest dostępna. Niedostępna jest
            partytura ścieżki dźwiękowej filmu przy której pracował wraz z Prokofiewem
            reżyser Eisenstein. Najpierw była ścieżka dźwiękowa do filmu (38 rok) a potem
            kantata wykonana w 39 roku. Nie studiowałam porównawczo tych dwóch partytur,
            ale słyszałam w całości kantatę koncertową i kawałek ścieżki filmowej. A wiesz
            co jest w tym wszystkim najśmieszniejsze??? Kantata została skomponowana i
            wykonana ku czci 60 lecia urodzin ojca narodów, Stalina!!!



            Podejrzewam, że chodziło
            > po prostu o tantiemy, jakie należy uiścić przy pożyczaniu partytury do celów
            > wykonania publicznego. I tu nie jestem pewny, czy "spisanie ze słuchu"
            zwalnia z konieczności uiszczenia tantiem - w końcu tak czy owak grany jest
            nadal ten sam utwór. Owszem, spisanie jest sposobem na ominięcie "celnika", ale
            stawia IMHO pod znakiem zapytania legalność przedsięwzięcia.

            Chyba jednak przedsięwzięcie legalne, bo zawsze można udowodnić, że nie jest to
            wykonanie identyczne, gdyż np dany motyw grają pierwsze a nie drugie skrzypce,
            a chór ma 120, a nie 150 osób, a dzwony grają zamiast czegoś tam. W radio
            mówili, że chodziło nie o prawa autorskie ( własność świata), lecz o zapłatę
            za wypożyczenie.
            >

            • crannmer Legalnosc i prawa autorskie 04.12.03, 08:44
              a000000 napisała:

              > Chyba jednak przedsięwzięcie legalne, bo zawsze można udowodnić, że nie jest
              > to
              > wykonanie identyczne, gdyż np dany motyw grają pierwsze a nie drugie
              > skrzypce,
              > a chór ma 120, a nie 150 osób, a dzwony grają zamiast czegoś tam.

              Wariacje skladu, czy nawet lekkie zmiany w aranzacji nijak nie dotykaja praw
              autorskich. Jest rowniez nieistotne, czy material, wg. ktorego graja muzycy
              powstal z odpisania ze sluchu, przekazu telepatycznego, zostal nadany
              telegrafem bongo, czy zostal zkopiowany podczas wlamania przez Jamesa Bonda.
              Jesli na afiszu widnieje autor i tytul, to jest to ten utwor, a organizator
              imprezy jest zobowiazany do uregulowania spraw tantiem. A jesli tenze utwor
              jest grany, a nazwisko prawdziwego autora sie nie pojawia, to jest to po prostu
              plagiat. Ktorego mozna rowniez scigac na podstawie prawa autorskiego.

              Przyklad praktyczny: obecnie spotyka sie wiele przerobek i aranzacji
              popularnych kawalkow z muzyki rozrywkowej, ale wykonanych na klasycznie czy
              jazzowo. Np. aranzacje hitow Police i Stinga na saksofon i perkusje. I tutaj
              rowniez przerobka kawalka prawie do nierozpoznawalnosci nijak nie zwalnia
              producenta od obowiazku uzgodnienia z posiadaczem praw zezwolenia i
              ewentulanych tantiem.

              > W radio
              > mówili, że chodziło nie o prawa autorskie ( własność świata), lecz o zapłatę
              > za wypożyczenie.

              Public domain utwor staje sie 70 lat po smierci autora. Chyba, ze autor
              wczesniej oficjalnie zrzekl sie praw autorskich.

              POzdr.

              C.
              • a000000 Re: Legalnosc i prawa autorskie 04.12.03, 17:48
                Pewnie masz rację. Tylko, że w Związku Radzieckim wszystko było wspólne, prawa
                artorskie pewnie nie istniały. Tak jak i u nas o prawach zaczęto mówić dopiero
                po 1989r. Myślę, że organizatorzy znają prawo i zadbali o legalność.
                • bbkk Re: Legalnosc i prawa autorskie 08.12.03, 11:41
                  Jesli chodzi o partyturę to opracowała ją dyrygentka - Irina Bogdanovitch.
                  Studenci potem jedynie sklejali nuty dla poszczególnych instrumentów (studenci
                  różnych wydziałów głównie UW bo to byli po prostu chórzyści).
                  Jesli chodzi o dykcję - próba i koncert to nie to samo. Mam nadzieję że na
                  koncercie było lepiej smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka