Jak poznałem country...To był rok 1991 (prawdopodobnie) albo jeszcze
wczesniej...rodzice spali juz po cięzkim dniu pracy a ja czekałem na relację
z Mrągowa w telewizorni (czemu oni to nadają tak późno..wstydzą się czy
jak...

) Magnetowfon typy Unitra miałem już przygotowany do nagrywania
bezpośrednio z głosnika TV. Postawiłem go bardzo blisko żeby dobrze się
nagrało..Telewizora nie mogłem nastawić głośno bo wszyscy w domu już
spali..bo i zaczęła się relacja! No podobało mi sie
niezmiernie...super ...fajosko...gitowo i w ogóle..no i nagrywałem pełen
szczescia ze będę miał to na taśmie...Po skończonej relacji połozyłem sie
spać z postanowieniem że odsłucham sobie jutro...Wstałem rano, raniusieńko
włączam magnetofon a tu..cyk- cyk, cyk - cyk..cyk - cyk...kur...nagrałem
cykanie zegarka który stał z drugiej strony magnetofony i cykał głosniej niż
telewizor grał!! Ale się wkur...wrrrr!!! Ale w tle słychać było "Whiskey in
the jar" chyba w wykonaniu T-bandu ale nie dam sobie ręki uciąć..Oczywiście
wtedy nie wiedziałem ze to ten numer ale bardzo mi się podobał..Tak to się
zaczęło...i już zostało..
Teraz gdybym pił to bym powiedział "barman polej.." Ale że nie piję to idę do
domu...żona czeka i dzieci...a ja tu se gadu gadu przy barze!..papa
Pozdrawiam MrBlue