Dodaj do ulubionych

Piotr Anderszewski w Krakowie i Bydgoszczy

08.03.09, 23:01
22 marca w Filharmonii Pomorskiej, 24 marca w Filharmonii
Krakowskiej. W programie:

J.Ch. Bach - Uwertura Lucio Silla
W. A. Mozart – Koncert B-dur KV 456
W. A. Mozart – Divertimento Es-dur KV 113
W. A. Mozart - Koncert fortepianowy c-moll KV 491

Ktoś się wybiera?

Obserwuj wątek
    • mooh Last but not least 08.03.09, 23:15
      Poza Anderszewskim w podwójnej roli solisty i dyrygenta, zagra
      Scottish Chamber Orchestra.
    • pafcio01 Re: Piotr Anderszewski w Krakowie i Bydgoszczy 09.03.09, 18:34
      > Ktoś się wybiera?

      Moja nieskromna osoba, a poza nią cała sala smile

      Korzystając z okazji zaanonsuję fantastyczny koncert (tak, tak, gwarantuję, że
      będzie świetny!) Alexandra Gavrylyuka 27 (i 28) marca w Filharmonii Krakowskiej,
      w programie II Racha i kantata "Dzwony".
      • mooh Re: Piotr Anderszewski w Krakowie i Bydgoszczy 09.03.09, 22:12
        Byłam stosunkowo niedawno na koncercie Gavryluka i rzeczywiście był
        fantastyczny. Umiejętności to jedno, ale ten chłopak ma jeszcze w
        sobie to coś smile
    • mooh Piotr Anderszewski w Bydgoszczy 27.03.09, 23:58
      Garść wrażeń, już trochę letnich, bo minął prawie tydzień. I mocno
      nieprofesjonalnych, co od razu zastrzegam, a profesjonalistów,
      którzy na koncercie byli, proszę o profesjonalne uwagi.
      Zacznę od krótkiego komentarza na temat programu, który obejmował:

      J. Ch. Bacha - Uwerturę Lucio Silla, Mozarta - Koncert fortepianowy
      B-dur KV 456,
      Mozarta - Divertimento Es-dur KV 113 oraz Mozarta - Koncert
      fortepianowy c-moll KV 491.

      Spodobał mi się zamysł, by pokazać Mozarta jako kompozytora
      operowego, poprzez jego twórczość z operą nie związaną oraz poprzez
      wpływ poprzednika. Lubię, gdy artysta wie, co chce przekazać
      odbiorcom i ma pomysł, jak to zrobić. Codzienna praktyka
      filharmoniczna sprowadza się raczej do dość przypadkowego doboru
      utworów, a klarowna koncepcja widoczna już przy przeglądaniu
      programu to rzadkość.
      Przyznam, że twórczość J.Ch. Bacha nie jest mi bliżej znana.
      Słyszałam jak dotąd chyba tylko jeden jego koncert klawesynowy, więc
      uwertury byłam całkiem ciekawa. Na kolana mnie nie rzuciła, ale
      ładnie zarysowała tezę i wprowadziła w nastrój. Orkiestra prowadzona
      dyskretnie przez koncertmistrza wywarła natomiast silne wrażenie.
      Jeszcze zanim zaczęła grać. Od krajów anglosaskich różnimy się nieco
      kulturą obcowania ze sztuką, mniej otwartą i bezpośrednią,
      rzekłabym. Filharmonicy wszystkich rodzimych orkiestr, które miałam
      przyjemność wysłuchać, wychodzą na scenę z odpowiednim
      namaszczeniem, nie idąc, lecz krocząc, miny nosząc odpowiednio
      marsowe, aby audytorium nie miało wątpliwości, że będzie się tu
      praktykować kulturę wysoką. SCO jest trzecim anglosaskim zespołem,
      który widziałam na żywo i po raz kolejny przekonałam się, jak silną
      moc przełamywania lodu ma coś tak niekosztownego, jak uśmiech na
      twarzy. Ale to taki mały offtopic.
      Bardzo byłam ciekawa KV456 w wykonaniu SCO i Anderszewskiego.
      Wszystkie interpretacje Mozartowskich koncertów w wykonaniu tego
      tandemu, znane mi z nagrań, noszą bardzo szczególną cechę – mocno
      zaakcentowane wahania nastroju i kantylenową melodyjność partii
      fortepianu. Melodyjności mi tym razem zabrakło. Szczególne w
      Andante. Nie wiem, czy taki był zamysł artysty, czy drugą część 18
      koncertu po prostu położył, ale dziwne było to Andante. Wiem, że w
      niektórych wykonaniach bywa nieco ckliwe, może więc chciał je z tej
      czułostkowości obrać, ale w moim odczuciu całość na tym zabiegu
      straciła. Pomijam małe rozjazdy z orkiestrą (w pierwszym allegro też
      się zdarzyły), ale jeśli ucho mnie nie myliło, to solista poskakał
      trochę po sąsiadach, dziwnie rozłożył akcenty i jeden z
      najładniejszych fragmentów Mozartowskich koncertów fortepianowych
      uległ kompletnej dekonstrukcji. Już się miałam poczuć zawiedziona,
      gdy nieoczekiwanie, po średniej pierwszej części i słabej drugiej,
      trzecia okazała się fenomenalna. Zegarmistrzowska precyzja, wielki
      ładunek emocji i czyste piękno. Potem było już tylko lepiej.
      Divertimento KV113 zagrane z wielką fantazją i humorem. Koncert
      KV491 z dynamiką i dramaturgią, której w innych wykonaniach nie
      spotkałam. Bardzo podobała mi się interpretacja charakterystycznego,
      powracającego w Allegretto wariacyjnego motywu w rytmie marsza.
      Piękna była … Mroczna i obsesyjna. Dreszcz szedł po plecach.
      Anderszewskiego lubię najbardziej może nie akurat za Mozarta, choć w
      Mozarcie pokazuje niebywałe umiejętności artykulacyjne. Mozart
      Brendela, Schiffa czy Uchidy to Mozart elegancki, wymuskany,
      ugrzeczniony. Mozart Anderszewskiego jest bardzo emocjonalny.
      Technicznie imponujący, ale techniką nie zdominowany. Piękny i
      bardzo osobisty.
      Mimo słabszego KV456, całość była bardzo udana, z finałem, który
      rzucił na kolana. Owacja na stojąco moim zdaniem zasłużona, bo nie
      ma co się czepiać szczegółów, jeśli cały wieczór upływa w atmosferze
      wielkiego wspólnego celebrowania. Bo taką właśnie aurę - prywatną,
      intymną i misteryjną - udało się stworzyć Anderszewskiemu i muzykom
      z SCO. Bisy dwa, a na bis delikates – „Trzy węgierskie pieśni z
      Csik” Bartoka oraz pierwsza bagatela op.126 Beethovena (chyba, bo
      głowy nie dam sobie za to odciąć, ale nomenklatura nie jest przecież
      najważniejsza). Piotr Anderszewski potrafi w takie małe formy zakląć
      jakąś niezwykłą magię. Słuchałam jak zaczarowana.


      • schaetzchen Re: Piotr Anderszewski w Bydgoszczy 28.03.09, 07:42
        Mooh, bardzo piękna (i wcale nie letnia!) relacja. Może i Pafcio się
        wypowie? wink
        Miałam jechać do Krakowa, ale... życie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka