Dodaj do ulubionych

U2 Go Home - recenzja

24.11.03, 16:06
Nie wiem jak zacząć więc będzie bez wstępu...

ELEVATION - ten numer otwierał niemal wszystkie koncerty trasy Elevation
Tour. Ten również. Fantastycznie bawi się publika, zespół zajebiście gra a
to dopiero początek. W BEAUTIFUL DAY okazuje się pierwszy raz, że Bono nie
będzie śpiewał tak dobrze jak w Bostonie... okazuje się też że to zupełnie
nie przeszkadza, bo w UNTIL THE END OF THE WORLD jego " lalalalala!!!" jest
takie jak zawsze, tak jak kopanie w gitarę Edge'a i przystawianie do niej
mikrofonu, czego rezultatem jest powalający feedback. Bono wciąż leży, a
Adam zaczyna NEW YEAR'S DAY, bas, gitara, w końcu Edge na klawiszach, nie ma
żadnej polskiej flagi ( zawaliliśmy w U2@pl smile, Bono dostaje więc
irlandzką, owija się w nią na co publika oczywiście reaguje wrzaskiem... nie
dadzą wytchnąć, " this is our first single " Larry zaczyna OUT OF CONTROL,
Bono jeszcze opowie jak to ojciec pożyczył mu " five hundred pounds " by
mogli jechać do Londynu podpisać swój pierwszy kontrakt, a Larry jest
oczywiście " from the Artane Boys Band ", po czym odkopnął butelkę z wodą w
publiczność podczas solówki Edge'a. Nie ma przerwy, " bodyguard of the
band " zaczyna SUNDAY BLOODY SUNDAY, w którym Bono przypomni nam nazwiska
wszystkich osób zabitych w zamachu na OMAGH. " Twenty nine people - too
many!! ", i zaśpiewa WAKE UP DEAD MAN tylko przy akompaniamencie gitary... a
potem wstanie by zapodać STUCK IN A MOMENT, nie wiem kto jest z tego
bardziej zadowolony, on czy publika, a zamek widać jak na dłoni. KITE
dedykowany zmarłemu miesiąc wcześniej ojcu, z przmowy Bono możemy się
dowiedzieć jak fajnie się bawili z ojcem Edge'a w rzeczonym Londynie. "
Tonight Slane Castle belongs to me " czyli ANGEL OF HARLEM, najlepsze
wykonanie tej piosenki jakie widziałem, Edge dostaje czapeczką w czapeczkę,
co jeszcze większy śmiech w nim wywołuje. Równie ważnym elementem jest
kilkunastosekundowy uśmiech Larrego pod koniec piosenki ( Larry uśmiechnięty
przez tak długą chwilę na koncercie to sensacja na skalę światową smile).
Zapraszamy na serce, bębenek już gotowy, zagramy DESIRE a 90 000 ludzi
wydatnie nam w tym pomoże, co wywrze odpowiednie wrażenie na posiadających
nasze nowe DVD. Później zaśmiejemy się z Edzia, który źle zagra jeden akord
w STARING AT THE SUN, kopniemy rzuconą nam piłkę w publiczność, co wywoła
nie mniejszy aplauz
Obserwuj wątek
    • Gość: AgentCooper Re: U2 Go Home - recenzja IP: *.orasoft.pl 24.11.03, 19:00
      troche chyba przesadzasz z brakiem krytcyzmu ale jak to ktos dzis powiedzial
      milosc jest slepa. Mam tylko pytanie o dzwiek - w jakim formacie ten koncert
      jest nagrany bo wciaz nie wiem czy zainwestowac kaske w praktycznie tą samą
      setlistę co w Bostonie...
      • Gość: barry Re: U2 Go Home - recenzja IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 24.11.03, 21:04
        go home jest w DTS-ie, ale ogólna jakość jest jednak lepsza w bostonie, BONO
        lepiej spiewa, ciekawszy montaż....
        • ihopeyouwilllikeme Re: U2 Go Home - recenzja 26.11.03, 11:04
          Gość portalu: barry napisał(a):

          >ale ogólna jakość jest jednak lepsza w bostonie,

          Obrazu jest słabsza, ale tak miało być...

          > BONO lepiej spiewa,

          Nieprawda ! Już w Beautiful Day ledwo ciągnie...
          • siostraihope Re: U2 Go Home - recenzja 27.11.03, 08:47
            hm...cóż wyjątkowo muszę zgodzić się z bratem.Pomimo tego, że w Bostonie
            zapewne kondycja zespołu była lepsza, to w Slane Castle nastrój jest nie do
            pobicia.w końcu po 20 latach znowu grają u siebie, na zamku...smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka