Dodaj do ulubionych

GRIND-CORE czyli rzygi, flaki, śmierć i rzeźnia:)

IP: 62.121.73.* 25.11.03, 17:02
kto słucha lub miał okazję posłuchać tej muzyki, niech tu napisze co o tem
mysli! mam ziomków którzy grają coś takiego, całkiem fajne, wogóle cały
klimat jaki to otacza jest niezły - na płytach pomiędzy kawałkami fragmenty
tekstów i muzyki jakiś starych horrorów, często czeskich, krzyczące laskismile)
miodzio, poza hip-hopem to najbardziej pojechana muza jaką słyszałem... no i
do tego te okładki na płyty, zdjęcia z czaspisma "Zły" to przy tym Miś
Uszatek. pozdro
Obserwuj wątek
    • dreaded88 Re: GRIND-CORE czyli rzygi, flaki, śmierć i rzeźn 25.11.03, 17:27
      Słyszałem parę rzeczy - stary Carcass, Deeds of Flesh i jeszcze coś. Na moją
      popową wrażliwość ukształtowaną przez różne Metalliki, Megadethy, Danzigi czy
      Bathory, nie mówiąc już o King Crimsonach, to jednak zbyt wiele. No i niestety
      dość cieżko odróżnić od siebie te dwuminutowe orgie jazgotu.
    • yawokim Re: GRIND-CORE czyli rzygi, flaki, śmierć i rzeźn 25.11.03, 18:25
      lubie, bo to bardzo energetyczna muzyka, az sie chce cos robic !

      kiedys jeden gostek puszczal takie klimaty w RH+ /a bylo to drogie dzieci
      okolo '98 roku/
    • s.u.g.a.r Re: GRIND-CORE 25.11.03, 20:36
      Grind core jako najostrzejsza forma metalu, objawił się po raz pierwszy (chyba?)
      w Wielkiej Brytanii. Jest połączeniem punka z death.

      Najlepszą i najsłynniejszą kapelą grind-core`ową jest, był i będzie Napalm
      Death, który ten gatunek (chyba?) stworzył. To ND nagrało najlepsze i
      sztandarowe płyty tego gatunku - "Scum" i "From Enslavement to Obliteration" -
      oraz stworzył najkrótsze chyba utwory: "Dead", "You Suffer", czy "Your
      Achivement" trwające ŁĄCZNIE ok. 2 - 2,5 sekund.

      Do największych i najważniejszych kapel grin-core`owych zalicza się:

      - Carcass - który okraszał swoją muzykę krwawymi, gore`owymi (nie mylić z vice
      prezydentem USA!!!) tekstami

      - Bolt Thrower - który poszedł w stronę bardzo wolnego i ciężkiego grania.
      Ciekawych odsyłam na recenzję ich płyty "The 4th Crusade" na AFS

      - Brutal Truth - współtworzone przez Danny`ego Lilkera (nie pamiętam czy na
      100% tak się pisze jego nazwisko),basistę Anthrax i Nuclear Assault

      Ponadto, zwrócę uwagę na brytyjskie Atrocity i płytę "Art of Death", oraz
      rodzimy Violent Dirge, który łączył grind-core`owy czad z niesamowitą tecniką,
      klimatem i melodią (ich kasety demo są już nie do zdobycia. Ja mam obydwie!)
      • jonyszko Re: GRIND-CORE 26.11.03, 02:13
        Ja lubilem szczegolnie: Napalm Death, Brutal Truth, Carcass (jakze sie
        zdziwilem jak zobaczylem wokaliste w dreadach) oraz z polskich zespolow: Dead
        Infection. Ale najbardziej podobal mi sie ten dystans, z ktorym zespoly gcore
        spiewaly o temacie. Wszystko bylo na jajo - jakby powiedzial jeden z tutejszych
        forumowiczow. I chyba o to chodzi. Bo jesli poszli by wzorem norweskich
        satanistow i zaczeli podpalac koscioly, to co g-core`owcy musieli by zrobic?
        Wyjac czyjes narzady z ciala? Smarowac sie krwia? Bulgotac limfa?
      • jasiek666 Re: GRIND-CORE 26.11.03, 16:05
        s.u.g.a.r napisał:

        > Grind core jako najostrzejsza forma metalu, objawił się po raz pierwszy (chyba
        > w Wielkiej Brytanii. Jest połączeniem punka z death.

        Z resztą to ciekawa sprawa, bo grind core to chyba jedyna odmiana metalu [bo
        przeciez mimo wszystko mamy tutaj do czynienia z metalem] nie zawierająca
        słowa "metal" w nazwie....

        > - Bolt Thrower - który poszedł w stronę bardzo wolnego i ciężkiego grania.

        no własnie. Fakt, ze w starych czasach określano boltthrower mianem zespołu
        grindowego. Ala nawet óczesna ich twórczość kompletnie juz nie pasuje do
        obecnej definicji tego pojęcia.


        > Ponadto, zwrócę uwagę na brytyjskie Atrocity i płytę "Art of Death",

        hehehe, nie mylić z niemieckim smile) myslalem ze nikt juz o nich nie pamieta smile
        • Gość: Łysenko Re: GRIND-CORE IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 26.11.03, 23:59
          No nie wiem czy mamy do czynienia z metalem czy tak naprawdę z muzyką
          alternatywną. Pan Perkusista z Napalm Death który to ciągnął z początku potem
          poszedł w kierunku innej muzyki, jego zdaniem bardziej odjechanej, a chłopcy
          bez niego stoczyli się ku tradycyjnemu, dobremu death-metalowi. Puszczałem
          kiedyś testowo SCUM trzem kolesiom siedzącym w rocku klasycznym, jednogłośna
          opinia - to jakaś pieprzona awangarda smile Termin "metal" przez myśl im chyba nie
          przeszedł.
          • jasiek666 Re: GRIND-CORE 27.11.03, 15:08
            Fakt ze w przypadku "Scum" czy "World dawnfall" określenie "metal" jakos
            niespecjalnie chce przejść przez gardło. Ale juz grind w rodzaju Deranged, Dead
            Infection, Parricide, Incarneted to - jakkolwiek głupio by to nie brzmiało -
            jednak metal pełną gębą smile
    • jasiek666 Re: GRIND-CORE czyli rzygi, flaki, śmierć i rzeźn 26.11.03, 15:27
      polecam np. taki Deragned i ich ostatnie dzieło "Plainfield cemetary" -
      doskonały techniczny grindcore. W teksty nie trzeba się zagłębiać smile)
      Poza tym czeskie Cerebral Turbulency z ich ostatnim "Germ of error". Niezbyt
      wyszukana technicznie, ale wgniatająca wręcz w ziemię muzyka smile
      A dla miłośników tandentych horrorów polecam całą twórczość Mortician smile)
    • s.u.g.a.r GRIND-CORE: Part II 27.11.03, 20:17
      1. Teksty

      Pierwsze skojarzenie jaki przychodzi do głowy to totalna massakra. Tymczasem
      początki grind-coru, były bardzo zaangażowane pod względem tekstowym, należy
      ponadto zwrócić uwagę, iż były to bardzo dobre i inteligentne liryki.

      Sztandarowy przykład to Napalm Death, których teksty zawsze miały zaberwienie
      polityczno-społeczne (Siege of power, Lucid fairytale, Unchallenged hate, czy
      całe Utopia Banished). Podobnie było ze wspomnianym choć całkowicie
      zapomnianym już Atrocity (Pol Pot, Progress of Suicide, Unpure to Christ).
      Duży wpływ miał tu moim zdaniem leżacy u źródełpowstania tego gatunku - punk.

      Generalnie, jeśli chodzi o krwawe teksty, to wprowadzili je i wypromowali
      przede wszystkim Carcass. Co najśmieszniejsze, w początkowym okresie
      twórczości ich cały krwawy "image", był w rzeczywistości prześmiewczy i
      karykaturalny. Z czasem zespół odstąpił od tego typu stylistyki, pisząc
      bardziej zaangażowane teksty i prezentując dużo poważniejszy wizerunek.
      Jakkolwiek, to co było robione na jaja, bardzo się wszystkim spodobało i stało
      się znakiem rozpoznawczym gatunku.

      2. Bolt Thrower

      Początkowo BT łączył grind-core ze Slayerem. Dwie pierwsze płyty to
      praktycznie "Show no Mercy" grane przy dwa razy szybszej perkusji i z
      deathowym wokalem. Z czasem poszedłw stronę baaaardzo wolnego i ciężkiego
      brzmienia. I tu pojawia się problem...

      Pamiętam jak w wywiadach z Asphyx, Grave i Comecon w Metal Hammerze z lat 90-
      tych, pojawia się nazwa BT i temat o charakterystycznym, ciężkim grind-
      core`owym brzmieniu. Prowadziłoby to do przedefiniowania grind-coru jako nie
      tylko najszybszego odłamu metalu, ale i najcięższego. Z resztą ciekawy jestem
      uwag na ten temat?

      3. Grind core to nie metal???

      Trochę to naciągana teoria, z tym alternatywnym graniem... GC to hybryda dwóch
      ekstremalnych gatunków: punka spod znaku the Exploited i deathu spod zanku
      Death czy Morbid Angel.

      Dla mnie alternatywny jest Beck.

      4. Grindowe kapele, wprowadziły również jako pierwsze, to charakterystyczne,
      upierdliwe wink "skrzeczenie".
    • Gość: ziemek Re: GRIND-CORE czyli rzygi, flaki, śmierć i rzeźn IP: 62.121.73.* 29.11.03, 15:32
      do góóryy... (jakby ktoś jeszzce chciał wyrazić swoje zdanie) powyższe uwagi są
      bardzo , zadziwiająco nawet konstruktywne..

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka