Dodaj do ulubionych

ted życzy

22.12.03, 10:03
Zyczę bywalcom stałym i niestałym Wszystkiego Dobrego z okazji świąt. Niech
moc będzie z Wani -i żeby nie była to ta moc z Inawzji Mocy RMF FM.

PS. Już wkrótce Ted i P.O. żony powrócą.......
Obserwuj wątek
    • ilhan tedowi życzy iluś 22.12.03, 11:07
      Dziękuję & wzajemnie smile
    • pizmak31 Pizmaczek zyczy 22.12.03, 11:20
      Udanego pozycia i w ogole smile))))
    • gregkor Re: ted życzy 22.12.03, 11:40
      Wsio dobrowo i muzycznych świąt from gregkor..smile))
      • ihopeyouwilllikeme Re: ted życzy 22.12.03, 11:52
        Nawzajem
        • foxy21 Re: foxy tez zyczy 22.12.03, 13:20
          Radosnych Swiat w milym gronie
          wszystkim forumowiczom zycze!
    • nierymek Re: ted życzy 22.12.03, 16:08
      No ja życzę Tobie (i sobie też hehe), abyś cześciej w stolyvy bywał wink

      No i wszystkiego najlepszego też i wszystkim.
    • elentarii Elen życzy 22.12.03, 23:24
      Życze Wam moi Kochani, dużo dużo szczęścia, bo to najważniejsze- znaczy, ze
      albo się wszystko udaje, albo , że są dookoła ludzie, którzy sprawiają, ze
      wszystko co złe nie ma znaczenia smile
      Pozdrawiam cieplutko
      • h8red Re: Elen życzy 23.12.03, 07:30
        elentarii napisała:

        > Życze Wam moi Kochani, dużo dużo szczęścia, bo to najważniejsze- znaczy, ze
        > albo się wszystko udaje, albo , że są dookoła ludzie, którzy sprawiają, ze
        > wszystko co złe nie ma znaczenia smile
        > Pozdrawiam cieplutko

        Dzięki. A cieplutko to ty sie trzymaj tam gdzie jedziesz smile)) Bo chyba mroźno
        może tam być.
        • elentarii Re: Elen życzy 27.12.03, 14:38
          dlatego licze na ciepłe myśli smile))
    • aislinn Ais życzy Tedowi 23.12.03, 09:17
      też wszystkiego najlepszego no i niech wena go nie opuszcza smile
    • aric A ja wam życzę, tego... 23.12.03, 12:18
      ... aby wasze święta były chociaż odrobinę przyjemniejsze.smile)))


      Źródło nieznane:

      Swieta

      Najpierw trzeba, kurwa, kupic prezenty. Oznacza to, ze bede latal po
      sklepach,przepychal sie przez spoconych ludzi z obledem w oczach, zeby wydac
      mnóstwo kasy na jakies pierdoly. Co gorsza, wszystko juz kiedys komus kupilem.
      Wujek Edek dostal w zeszlym roku flaszke, a przeciez nie
      kupie mu w tym roku ksiazki, bo ten facet nigdy nie przeczytal nic ponad
      tekst na etykiecie póllitrówki. Ciocia Jadzia rok temu ukontentowala sie
      kremem nawilzajacym, co go kupilem z przeceny, bo za tydzien konczyl sie
      termin waznosci. W tym roku jedynym kosmetykiem dla tej lampucery bylby
      krem przeciwzmarszczkowy, ale po pierwsze, takich zmarszczek zaden krem nie
      wygladzi, a po drugie,przeciez nie wydam na kosmetyki calej kasy na Boze
      Narodzenie. I tak ze wszystkimi. Dziecko morde drze o jakis nowy program
      komputerowy, choc i tak wiadomo, ze przestanie sie nim zajmowac po 2 godzinach,
      bo kazda gra jest dla tego pólmózga za trudna. Zona bedzie miala jak zwykle
      pretensje, ze Kowalska z jej biura dostanie cos ladniejszego. W rezultacie
      kupie byle co, jak co roku. Potem sledzik w pracy z ludzmi, których mordy sa mi
      nienawistne, i patrzenie na meki szefa, który zyczy nam "duzo pieniedzy", choc
      wszyscy wiedza, ze dopiero wtedy bylby szczesliwy, gdybym pracowal za miske
      zupy z brukwi przykuty lancuchem do komputera. Krwiopijca. Potem wszyscy sie
      nawala jak szpaki, a pan Henio obslini biust pani Bozeny z ksiegowosci, zamkna
      sie oboje w archiwum, bo oni zawsze wala sie jak króliki, kiedy sa naprani.
      Nastepnego dnia kac,w dodatku zona bedzie robic wymówki. Jeszcze tylko trzeba
      jebnac w baniak karpia, bo malzonka uwazacie - wrazliwa jest i na meki
      zwierzatka nie moze patrzec, choc mnie meczy od 15 lat bez zmruzenia oka.
      Garbata owca. A jeszcze przyniesc i przystroic choinke. Z dzieckiem, "zeby
      mialo cieple wspomnienia z dziecinstwa", a ono w dupie ma choinke, mnie, Boze
      Narodzenie i wszystko. Jak taki glon emocjonalny moze miec jakiekolwiek
      wspomnienia? No i kolacyjka wigilijna. Rodzinna, mac ich w te i z powrotem.
      Jedna wielka meka. Co za kutas wymyslil ten lzawy termin "rodzinna wieczerza"?
      Przyjda wszyscy ci, od których na co dzien trzymam sie z daleka z dobrym
      skutkiem. Usiadziemy za stolem...A nie, pardon, najpierw prezenty! Trzeba
      bedzie sie klamliwie ucieszyc, choc z góry wiem, ze ten chujowy krawat kupiony
      na bazarze od Wietnamczyków dopelnilby liczna kolekcje podobnych gówien, gdybym
      oczywiscie zawalil szafe takim badziewiem, a nie zaraz nastepnego dnia wyrzucil
      wszystko do smietnika. Dostane tez najtanszy koniak i jakies
      kosmetyki. Jakie - bede wiedzial ostatniego dnia przed Wigilia, kiedy w
      pobliskim supermarkecie zaczna wyprzedawac to, czego nie udalo sie upchnac
      ludziom do wigilii. Po prezentach sie zacznie. Te same kretynskie dowcipy wuja
      Bronka, zwlaszcza, kurna, ten o gasce Balbince. Wszyscy beda dokarmiac mojego
      psa po to, zeby narzygal w nocy na mnie i posciel bo przeciez wiadomo ze spie z
      psem. Ciotka zalzawi sie po dwóch godzinach zucia zarcia z wytrwaloscia tapira
      i zacznie plakac, "jak to dobrze, ze trzymamy sie razem". Gówno prawda akurat,
      co wykaza nastepne dwie godziny, kiedy to nawaliwszy sie juz, zacznie wyzywac
      swojego lubnego od zlamanych chujów. To oczywiscie prawda. Jedyna nadzieja, ze
      akurat w tym roku 6- letnia latorosl kuzynostwa z Lodzi nie nawali w gacie w
      polowie kolacji i nie zakomunikuje o tym radosnie jeszcze przed deserem. Bo to,
      ze cos wywali sobie na leb ze stolu, to pewne jak w banku. Jeszcze tylko musze
      przezyc debilne gadki o polityce, przy których wszyscy oczywiscie skocza sobie
      do gardel i na siebie sie poobrazaja. Na koniec ciotula Jadzia pusci malenkiego
      pawika na sciane kolo swojego fotela i mozna bedzie odtrabic koniec meczarni. A
      nie, bylbym zapomnial. Kolejna rozrywka bedzie wyprawa na pasterke, bo to
      religijna rodzina. No to pójde, choc nikt nigdy nie wyjasnil, po nagla cholere
      tluc sie po nocy, zeby stac na mrozie w bezruchu przez godzine czy wiecej.
      Ciekawe,czy moja malzonka znowu wywinie orla na ryj na schodkach z kosciólka -
      jak to robi od kilku lat z uporem godnym lepszej sprawy? W kosciele, jesli tam
      sie dopcham, bedzie cuchnac jak w gorzelni, bo wierni tylko dlatego stoja na
      wlasnych nogach, bo za duzy tlok, zeby upasc. Czasem tylko ktos beknie albo
      pusci glosno baka, ale i tak nikt na to nie zwróci uwagi, bo wszyscy drzemia na
      stojaco. Wracajac trzeba tylko bedzie uwazac na chlopców z osiedla, bo w
      Wigilie katolicka mlodziez szczególnie lubi wpierdolic blizniemu. Rok temu
      zglanowali wujka Edka, ale on chyba tego nie zauwazyl, bo byl zalany w
      plaskorzezbe. Wreszcie wychodza z chalupy, wory jedne. Moment zamykania drzwi
      za ostatnim z tych troglodytów jest najszczesliwsza chwila w moim swiatecznym
      zyciu. Kilka dni odpoczynku. Ale mijaja jak z bata strzelil, bo wielkimi
      krokami zbliza sie kolejny kretynski wynalazek - sylwester.Ludzie! Kto to kurwa
      wymyslil?! Juz od listopada slubna wydala z siebie idiotyczne pomysly, zeby
      pójsc na "jakis bal". Jakbysmy srali pieniedzmi... Albo zeby gdzies wyjechac,
      gdzie goraco. A niech se wlaczy farelke pod fikusem, bedzie miala tropiki w
      chalupie. I tak przeciez skonczy sie na balandze u Witka. Jasne, trzeba ladnie
      sie ubrac, bo wszystkim sie wydaje, ze to jakis uroczysty dzien. Czyli zona
      najpierw pusci w trabe pól budzetu domowego na jakas kiecke, w której wyglada
      jak zwykle, czyli jak w worku po nawozach sztucznych. Ale cena taka,ze za to
      mozna by zywic jeden powiat w Somalii przez kwartal. Ja sie wbijam w garnitur,
      bo europejska cywilizacja wymyslila, ze mezczyzna wyglada dobrze, gdy wdzieje
      na siebie marynare, co pije pod pachami. Pod szyja zawiaze sobie kolorowy
      postronek. I tak mam przewage, bo prysne na dziób jakas wode kolonska i jazda,
      a malzonka kladzie sobie tapety tyle, ze palec w to wchodzi do pierwszego
      stawu, a daje rezultat mumii Tutenchamona zaraz przed konserwacja. I zajmuje ze
      trzy godziny. Lazienka, oczywiscie, zajeta i wszyscy pozostali domownicy musza
      szczac do zlewu. Wiadomo mamusia sie szykuje na sylwestra. U Witka ten sam
      zestaw ludzki, ale czasem trafia sie cos nowego, na czym mozna by oko zawiesic.
      Jak zwykle nic z tego nie wyjdzie, bo chociaz Witus ma duza chalupe, to ryzyko
      za duze. Zreszta kazda kobitka jeszcze przed pólnoca
      doprowadza sie do stanu, w którym wyglada jak kupa. W tym dniu trzeba byc
      radosnym jak mlody pies, szczerzyc zeby w usmiechu i ruszac w tany, nawet
      jesli ni pyty nie mam o tym pojecia. Zreszta nikt nie ma, za to wszyscy miotaja
      sie w konwulsjach i po krótkim czasie cuchna, jak gdyby nie myli sie z tydzien.
      Baby w szczególnosci. Z facetami jest prostsza sprawa, bo juz kolo jedenastej
      sa pijani w sztok i belkocza albo chca ruchac wszystko, na co trafia. O pólnocy
      trzeba obcalowac wszystkie te oslinione i smierdzace wóda mordy, obludnie
      zyczac wszystkiego najlepszego, choc jedyne, o czym wtedy mysle, to zeby ich
      szlag trafil czym predzej. Potem sylwestrowa noc, banalna do bólu - rozmazane
      makijaze kobitek (najlepszy tusz nie wytrzyma, gdy wlascicielka walnie morda w
      salatke), spiacy pokotem faceci, jacys zarzygani klienci w kiblu. Norma. Ja,
      oczywiscie, nawale sie juz przed pólnoca, zeby uniknac koniecznosci potancówek
      i dialogów z wlasna zona, bo co jej mozna nowego powiedziec po 15 latach
      malzenstwa? Trzeba tylko doczekac do rana, kiedy rusza pierwsze autobusy, bo
      zamówienie taksówki graniczy z cudem. Pijany i smierdzacy autobus dowiezie nas
      jakos do domu. Mozna spac. Przezylem. Dosiego roku.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka