mezczyzna_wawa
17.03.07, 20:57
Pytanie, jaki jest sens proszenia kandydata na relatywnie niskie stanowsko o
referencje od poprzedniego pracodawcy? Chodzi mi o kilkuminutową rozmowę
telefoniczną z byłym pracodawcą...
Po pierwsze, skąd wiadomo że poprzedni pracodawca jest osobą bardziej godną
zaufania niż kandydat?
Po drugie czy 5 min rozmowy z byłym pracodawcą ma większą wartość poznawczą
osoby ocenianej niż 2 godziny maglowania kandydata?
Po trzecie, zły humor lub złośwość lub zemsta byłego pracodawcy moze komuś
zepsuć opinię pomimo być może bardzo wysokich rzeczywistych kwalifikacji
osoby.
Po czwarte często zdarza się ze pracodawca stawia ultimatum, jeśli kolego
odejdziesz sam bez robienia kłopotów wystawię Ci super referencje pomimo że
byłeś beznadziejnym pracownikiem i zawiodłem sie na tobie. No i podłożona
mimowolnie niezła świnka przez ex pracodawcę nowemu pracodawcy aby samemu
pozbyć się problemu. Czy ten wariant nie przeszkadza przyszłemu pracodawcy? Z
z moich obserwacji zwykle wynika że najmarniejsi specjaliscie mają najlepsze
referencje, ot tak wiedząc ze to ich jedyny atut dokładaja wszelkich staran
aby takowe referencje posiadać.
Po piąte czy to nie jest głupie, że czasem los dobrego pracownika o niezłym
doświaczeniu może zależeć od widzimisie ex pracodawcy? Zwłaszcza że rozmowa
obydwu pracodawców toczy sie za plecami samego zainteresowanego i ten nawet
nie ma szansy obrony jakby co.
Po szóste, czy kandydat możę w takiej sytuacji poprosić przyszłego pracodacę
o jego referencje np u byłych pracowników, którzy zdecydowali sie go opuścić,
ot tak w celu wyrównania szans bo coś mi się wydaje że przyszły pracodawca
mógłby się trochę obrazić ale pewnie się mylę...
Czekam na kontrargumety ;)