questa Re: pis kontra media 03.03.06, 19:17 Jak widać trwa wojna pomiędzy mediami a partią pis? Martwi mnie wynik medialny, bo wnioskuje ze Polacy pozbawieni są indywidualnego postrzegania ich obraz sceny politycznej kreowany jest przez media, które nie do końca są obiektywne. Pis traci poparcie w oczach, choć jak dotychczas zarzuty kierowane pod kontem pisu nie zostały uwiarygodnione. Czemu nikt nie czepia się PO? To nie jest fair ( a chciałbym żeby polityka była). Kierować mediami może każdy wystarczy kasa, kasa! Ponadto chce dodać ze jestem zwolennikiem PO. PIS niema pomysłu na poprawe kondycji gospodarki a to jest nam najbardziej potrzebne. Odpowiedz Link Zgłoś
flatower Re: pis kontra media 03.03.06, 20:57 Dobrze że to widzisz. Niedługo się obudzisz! Odpowiedz Link Zgłoś
adasieniek Re: pis kontra media 04.03.06, 11:39 PiS ma pomysły, ale nie potrafi albo nie chce ich zrealizować. Rydzykomania trwa! A co do mediów......to politycy PiSu w ogóle nie powinni występować w telewizji. Wystarczy posłuchać jakie mają podwórkowe słownictwo, jak się prezentują kaczki, o pierwszej damie (babci) już nie wspomnę. Nie ma co się oszukiwać - nasz kraj jest zacofany i jeszcze długo będziemy mieli taką władzę. U nas nadal patrzy się na takie szczegóły jak np. "dziadek w wermahcie" i na puste obietnice. Szkoda słów... Odpowiedz Link Zgłoś
tyka5 Re: pis kontra media 04.03.06, 16:06 wiadomosci.onet.pl/1272596,11,item.html TVP dopuszcza się manipulacji w swoich materiałach Dziennikarze różnych stacji są zmuszani do przedstawiania partii rządzącej w negatywnym świetle - twierdzi Marek Jurek. Marszałek Sejmu dodał, że telewizja publiczna dopuszcza się manipulacji w swoich materiałach. Pretekstem do takiej oceny stał się materiał, pokazany w "Wiadomościach" TVP1, z którego wynikało, że Marek Jurek unika dziennikarzy. Marszałek tłumaczy, że materiał ten został zmanipulowany. Według niego tego dnia sam tłumaczył Mikołajowi Kunicy, że chciałby z nim rozmawiać, ale spieszy się na koncert, organizowany zresztą pod patronatem TVP. Kiedy jego rzecznik chciał go potem umówić na wywiad z Kunicą, dziennikarz nie był już zainteresowany. W opinii marszałka Jurka w taki sam sposób tworzy się fałszywy obraz stosunków pomiędzy PiS a mediami. Marszałek powiedział, że dochodzą do niego informacje na temat zmuszania dziennikarzy różnych mediów przez ich szefów do pokazywania rządów PiS w złym świetle. Według Marka Jurka dziennikarze ci boją się, że w przypadku odmowy wykonania poleceń zwierzchników, zostaną uznani za "dziennikarzy reżimowych". Marszałek Sejmu nie chciał jednak powiedzieć o których dziennikarzy chodzi i jakie media reprezentują Odpowiedz Link Zgłoś
tyka5 "wolne media" 04.03.06, 16:13 Przeczytajcie ............................................. ................... .. W środowy wieczór (1.03.06) Telewizja Polska (Dwójka) nadała audycję z cyklu "Konfrontacja", autor programu, znany i kontrowersyjny reporter- dokumentalista Sylwester Latkowski postanowił "wziąć na warsztat" temat dziennikarskiej niezależności, prawdomówności, obiektywizmu, odporności na mody intelektualne oraz kontaktów ze służbami specjalnymi. Niestety ograniczony czas programu (telewizja publiczna ważnym tematom poświęca mało miejsca gdyż musi wygospodarować wystarczająco dużo czasu dla służących realizacji jej misji seriali klasy C) nie pozwolił na głębszą, wychodzącą poza ślizganie się po powierzchni, analizę niepokojąco słabej kondycji moralnej naszych mediów. Zaproszeni goście (Rafał Ziemkiewicz, Tomasz Wołek, Jacek Kurski oraz dziennikarze reprezentujący Gazetę Polską, Gazetę Wyborczą , Ozon i Wprost) z racji wąskich ram czasowych ograniczyli się właściwie wyłącznie do przytaczania kolejnych, mniej lub bardziej znanych, faktów obnażających mit o niezależności i uczciwości głównych polskich mediów (właściwie tylko reprezentant GW nie miał nic do powiedzenia w tym temacie). Dla porządku przedstawię, w wersji skróconej, owe "wpadki" dziennikarskie: 1)zdjęcie kilku materiałów oraz całych programów w TVP z obawy, że mogą zaszkodzić "naszemu kandydatowi" (DT), 2) telefony z Pałacu Prezydenckiego (A.Kwaśniewski) blokujące emisję (TVN) materiału dotyczącego związków pani prezydentowej z biznesmenami Kuną i Żaglem, 3) tajemnicze naciski na pewne radio i pewną telewizję, które w efekcie wycofały się ze współpracy z tygodnikiem Wprost nad tekstami dotyczącymi mafii paliwowej, 4) dziennikarze jednego z wiodących tygodników przychodzący do prokuratora i przedstawiający mu tajny stenogram przesłuchania jednego ze znanych przestępców, który w sposób bezpodstawny (co udowodniło dalsze dochodzenie) oskarża owego prokuratora o korupcję ? dziennikarze ci z uśmiechem stwierdzają: my to panu oddamy ale od tej chwili będzie pan z nami ściśle współpracować? Itd. Bardzo ciekawy wątek poruszyła reprezentująca tygodnik Ozon Anita Gargas. Otóż wg niej (jest to zresztą powszechne odczucie) istnieje coś takiego jak "układ mediów powiązanych z warszawskim salonem", który nie dopuszcza do szerszej publikacji niewygodnych dla tego salonu informacji. Jeśli jakieś medium ośmiela się takie informacje zamieszczać jest ono albo traktowane jak śmiertelny wróg albo jest całkowicie ignorowane (wg zasady ? gdy my czegoś nie powiemy to nasz czytelnik się tego nie dowie? a przecież o to chodzi). W tym kontekście pani redaktor poruszyła między innymi problem publikacji Ozonu na temat agenturalnej przeszłości grupy osób uznawanych dziś za gwiazdy dziennikarstwa ? mimo, iż tygodnik ujawnił wątpliwą moralnie przeszłość kilku osób do dziś publikujących na pierwszych stronach największych dzienników media głównego nurtu problem całkowicie zignorowały. Tu pojawia się zagadnienie zupełnie pominięte w dyskusji a jednak posiadające fundamentalne znaczenie ? konieczność lustracji środowiska dziennikarskiego. Nie od dziś wiadomo, że dziennikarze byli najgęściej naszpikowaną donosicielami grupą zawodową w PRL (niektórzy naukowcy z IPN twierdzą, iż co trzeci dziennikarz donosił na kolegów). Moim zdaniem prawda o przeszłości żurnalistów powinna być powszechnie dostępna ? dla przeciętnego Kowalskiego nie powinno mieć większego znaczenia czy piekarz, u którego kupuje bułki współpracował z SB, ale z dziennikarzami rzecz ma się inaczej. Człowiek, który wydaje swoje ciężko zarobione pieniądze na egzemplarz Gazety Wyborczej ma prawo wiedzieć, że piszący z wyżyn Olimpu moralnego autor żarliwej filipiki antylustracyjnej przez wiele lat gorliwie donosił bezpiece na swoich kolegów (L.Maleszka), ma również prawo do wiedzy o tym, że redaktor akceptujący do druku teksty owego dziennikarza oraz opatrujący je pełnymi moralnej wyższości komentarzami (E.Skalski) sam również przekazywał SBecji informacje o ludziach opozycji. Ciekawe zadnie dotyczące związków tzw. dziennikarzy śledczych ze współczesnymi (tym razem) organami bezpieczeństwa wypowiedział autor programu a pozostali uczestnicy milcząco je zaakceptowali: jeśli ktoś opowiada, że zdobył jakieś tajne dokumenty policyjne czy bezpieczniackie to oczywiście nie potknął się o nie na korytarzu tylko przyszedł do niego ktoś z owych służb i mu je najzwyczajniej w świecie dał ? twierdzić zatem, że media nie są w jakimś zakresie sterowane przez służby jest zaprzeczaniem oczywistości. Służby mają swoich ulubionych, najbardziej chłonnych dziennikarzy i ci często chodzą w glorii najlepszych "śledczych"? Na marginesie warto zwrócić uwagę na pewien ton goryczy jaki zaczyna się pojawiać w wypowiedziach pracowników mediów: dziennikarz tygodnika Polityka skarżył się ostatnio na taksówkarza, który dowiedziawszy się kogo wiezie stwierdził, że "wam płacą za to żebyście kłamali". Smutną konstatację na temat społecznego odbioru kondycji mediów zawarli również w swym niedawnym tekście dziennikarze Newsweeka: opisali scenę gdy politycy PIS chwilę po słynnym podpisaniu paktu stabilizacyjnego przestraszyli się, że popełnili wielki błąd, gdy jednak wyszli na ulicę, do zwykłych ludzi, zaczęli zaczepiać ich przechodnie z gratulacjami za "nieuleganie terrorowi mediów"? Społeczna niechęć oraz brak zaufania do tego co przekazują nasze "niezależne" media są faktem. Dziennikarze stający murem po stronie środowisk prawniczych (wyrażających interesy różnej maści kryminalistów) a przeciwko cieszącemu się ogromnym poparciem społecznym programowi zmian w sądownictwie powinni sobie odpowiedzieć na podstawowe pytanie: komu w ten sposób szkodzą? Wydaje się, że głownie samym sobie. Jak wierzyć w czystość intencji dzienników bijących na alarm z racji rzekomego zagrożenia wolności słowa gdy pozostają kompletnie głuche na pogróżki jakie pod adresem małego, lokalnego tygodnika wypowiada ich polityczna ulubienica ? poseł J.Pitera ("w dwa dni was zniszczę")? Dlaczego są owe zachłystujące się "wolnością" i tropiące korupcję media zdolne do roztrząsania problemu czy pan Dorn siedemnaście lat temu chciał prowadzić działalność gospodarczą a nie próbują się wziąć za bary z problemem łamania prawa antykorupcyjnego (jeszcze pół roku temu) przez wspomnianą wcześniej panią Piterę? O wykorzystywaniu stanowiska radnej do załatwiania własnych interesów nawet nie wspomnę. Owszem, dziennikarze mogą udawać, że niektórych spraw nie ma? ale niech się potem nie dziwią, że w społecznym odbiorze lokują się gdzieś między złodziejem a prostytutką. ~domi, 04.03.2006 13:54 Odpowiedz Link Zgłoś
tyka5 Przyłożyli mu Kunicą 04.03.06, 21:20 Marszałek Sejmu kontra "Wiadomości" TVP 2006-03-04 15:25 (akt. 19:57) Marszałek Sejmu Marek Jurek powiedział w sobotę na specjalnej konferencji prasowej w Sejmie, że materiał z piątkowych "Wiadomości" TVP, z którego wynikało, iż unika on dziennikarzy, został zmanipulowany, co tworzy zafałszowany obraz stosunków PiS i mediów. dalej » Szef "Wiadomości" TVP Robert Kozak w oświadczeniu w sobotę wieczorem wyjaśnił, że dziennikarz przygotowując materiał o pakcie stabilizacyjnym, chciał jedynie uzyskać wypowiedź marszałka. Marszałek jednak nie miał czasu zaś fakt, że kamera rejestruje rozmowę uznał za dowód, że jedynym celem dziennikarza jest sfilmowanie polityka uciekającego przed kamerą - podkreślił Kozak. Jestem zaskoczony tym, że marszałek utarte sejmowe zwyczaje nazywa kłamstwem i przypisuje dziennikarzom złe intencje. W przypadku najważniejszych polityków w Sejmie dziennikarze często czekają pod ich gabinetami z kamerami gotowymi do pracy. Sam marszałek Marek Jurek wielokrotnie był w ten sposób nagrywany - napisał Kozak. Mam nadzieję, że jego wypowiedzi są jedynie efektem rosnącego ostatnio napięcia między dziennikarzami a politykami i efektem emocji, a nie próbą ograniczania wolności słowa w Polsce - dodał. Jurek, odnosząc się do materiału wyemitowanego w "Wiadomościach", powołał się na opinię, jaką miał wyrazić redaktor naczelny "Polityki" Jerzy Baczyński - według, której - jak mówił - dziennikarze dobrze piszący o PiS mogą być nazywani "reżimowymi". Marszałek stwierdził ponadto, że niektórzy dziennikarze są zmuszani do przedstawiania PiS w złym świetle i wykonują te polecenia, bo boją się uznania ich za "reżimowych". Indagowany w sobotę o kogo chodzi, nie chciał podać nazwisk tłumacząc, że jest dyskretny. Marszałek Sejmu uznał, że słowa Baczyńskiego mogą być uznane za próbę nakłaniania dziennikarzy do udziału w kampanii przeciwko rządzącej partii i stanowią realne ograniczenie wolności wypowiedzi. Sam Baczyński powiedział w sobotę, że jest to jakaś wolna interpretacja jego wypowiedzi. Dodał, że jedynie zwracał uwagę i przestrzegał przed zbyt mocnym angażowaniem się niektórych publicystów po stronie władzy nie w charakterze dziennikarzy niezależnych a bojowników. Zaznaczył też, że nie spotkał się z sytuacją by jakiś dziennikarz był karany lub zwalniany z pracy za to, że jest zwolennikiem PiS. W materiale Tomasza Lipki w piątkowych "Wiadomościach" TVP pokazano jak dziennikarz tego programu Mikołaj Kunica mówi do marszałka spotkanego na sejmowym korytarzu, że chce się z nim umówić na wywiad, Marek Jurek zaś odpowiada, że śpieszy się na koncert upamiętniający Zbrodnię Katyńską. W opinii marszałka Sejmu, użyto manipulacyjnej techniki sugerującej, że unika on mediów, podczas gdy nie jest to prawda, o czym - podkreślał Jurek - świadczą opinię wielu dziennikarzy z bardzo różnych redakcji. - Zaczęła powstawać sytuacja takiej prowokacji mającej pokazać, że marszałek się śpieszy - mówił Jurek. - Pokazywanie, że ktoś się spieszy nie ma żadnej wartości informacyjnej - ocenił. Marek Jurek zauważył, że nieco później po tym wydarzeniu jego rzecznik prasowy chciał umówić Kunicę na rozmowę z marszałkiem, Kunica zaś miał odpowiedzieć, że już nie ma tematu. - Chodziło zatem tylko o tę scenę - skonkludował. Jurek podkreślił, że krytyka jest potrzebna, ale kłamstwo nie jest żadną krytyką. Powiedział, że zwrócił się już do prezesa TVP Jana Dworaka z pismem w sprawie piątkowego wydarzenia. Pytany, czy oczekuje od TVP przeprosin, odparł, że niespecjalnie na to liczy. - Ja oczekuję uczciwości, że tego typu praktyki, nie będą się powtarzać. Dobrych zasad wzajemnej współpracy, dlatego, że Sejm Rzeczpospolitej jest jednym z najbardziej otwartych dla dziennikarzy w Europie i ta współpraca generalnie układa się dobrze. Telewizja publiczna powinna tworzyć standardy zachowania się dziennikarzy, a ta ekipa zachowała się w sposób zupełnie zaskakujący - dodał. Odpowiedz Link Zgłoś
tyka5 „Polskie” media 08.03.06, 21:36 W rękach Niemców, Norwegów, Francuzów, Amerykanów i swoich Według danych pochodzących głównie z roku 2002 (gdy po raz ostatni zrobiono systematyczny przegląd rynku prasowego w Polsce) kapitał zagraniczny dzierży władzę nad zdecydowaną większością najbardziej wpływowych ogólnopolskich dzienników i tygodników. W grupie dzienników ogólnopolskich Grupa Marquarda jest właścicielem “Dziennika Sportowego” i „Tempa”, Bonnier Business Polska sp. z o. o. - “Pulsu Biznesu”, a grupa wydawnicza Bonnier - “Super Expressu”. Agora “SA” (według informacji zarządu spółki z połowy 2000 roku następujący akcjonariusze mają więcej niż 5% głosów: Agora Holding - 47,8%, Cox Poland Investments [polska filia jednej z największych firm medialnych w USA] - 12,19%, Bankers Trust Company - 19,15%) wydaje “Gazetę Wyborczą” i (właśnie zamykany) “Nowy Dzień”, norweska Orkla Press - “Rzeczpospolitą” (ma też pełne lub częściowe udziały w 12 dziennikach regionalnych), a Niemcy mocno usadowili się w tym sektorze rynku dziennikiem “Fakt”. Rynek czasopism kolorowych także zdominowali wydawcy zagraniczni. Najsilniejszym z nich jest Grupa Heinricha Bauera z Hamburga, która w 2002 roku wydawała w Polsce 26 tytułów, w tym “Twój Styl”, “Filipinkę”, “Twoje Imperium”, “Twój Weekend”, “To i owo”, “Tina”, “Tele Tydzień”, “Tele Świat”, “Bravo”, “Bravo Girl”, “Brava Sport”, “Auto Moto” i liczne tytuły z prasy komputerowej. Udział Bauera w rynku tygodników i dwutygodników sięgają blisko 50%. Największy wydawca prasy w Niemczech Axel Springer Verlag to drugi obok Grupy Heinricha podmiot dominujący na polskim rynku wydawnictw kolorowych. W roku 2002 wydawał prawie 20 tytułów, głównie tytułów skierowanych do kobiet (“Panią Domu”, “Na żywo”, “Dziewczyna”, “Cienie i blaski”, “Olivia”), a także pisma komputerowe (“Komputer Świat”), motoryzacyjne (“Auto Świat”), i ekonomiczne (“Profit”). Wydawnictwo Gruner und Jahr (stanowiące część koncernu Bertelsmanna) wydawało samodzielnie 8 tytułów: “Gala”, “Claudia”, “Naj”, “Rodzice”, “Ładnie Mieszkać”, “Moje Mieszkanie”, “Moje Gotowanie”, a także “Focus” i “Biografie Sławnych Ludzi”. Wydawnictwo Vogel wydaje miesięcznik komputerowy, cały zestaw pism dotyczących rynku komputerowego, a także magazyny biznesowe. 70% rynku prasy regionalnej jest w rękach dwóch zachodnich koncernów, nie ma natomiast tam ani jednego procentu kapitału polskiego. W żadnym województwie nie ma liczącej się gazety regionalnej, która by była własnością polskiego kapitału. Udziały Grupy Orkla Media to “Słowo Polskie” (Wrocław) - 50% udziałów, “Wieczór Wrocławia” - 97%, Drukarnia “Słowo-Druk” Wrocław - 100%, “Gazeta Współczesna” (Białystok) - 49%, “Kurier Poranny” (Białystok) - 100%, Drukarnia “Edytor Druk” Białystok - 100%, “Nowiny” (Rzeszów) - 36%, “Głos Pomorza” (Koszalin) - 100%, “Głos Koszaliński” (Słupsk) - 100%, “Głos Szczeciński” - 100%, “Gazeta Pomorska” (Bydgoszcz) - 50%, “Dziennik Wieczorny” (Bydgoszcz) - 100%, Drukarnia “Gazeta Pomorska” - Media Bydgoszcz - 100%, “Dziennik Wschodni” (Lublin) - 62,7%, “Nowa Trybuna Opolska” - 33,8, Drukarnia “Pro Media” Opole - 100%, “Gazeta Lubuska” (Zielona Góra) - 100%, Drukarnia “Lubpress” Zielona Góra - 100%. Udziały niemieckiej Grupy Polskapresse-Passau to: “Dziennik Bałtycki” - 100%, “Wieczór Wybrzeża” - 100%, Centrum Prasowo-Poligraficzne Gdańsk - 86%, po 100% w Drukarni w Pruszczu Gdańskim, “Dzienniku Zachodnim”i “Trybunie Śląskiej”, “Gazeta Krakowska” - 86%, Centrum Prasowo-Poligraficzne Kraków - 100%, Krakowska Drukarnia Prasowa - 100%, “Dziennik Łódzki” - 100%, “Express Ilustrowany” (Łódź) - 100%, “Wiadomości Dnia” - 100%, Drukarnia “Assico” - 100%, “Gazeta Olsztyńska” - 100%, “Gazeta Poznańska” - 95%, Drukarnia Prasowa - 100%, “Gazeta Wrocławska” - 100%, Drukarnia Prasowa DW GR - 100%, “Dziennik Polski” (Kraków) - 25%. Oto jak, przy aktywnej pomocy sporej części środowiska dziennikarskiego, ukształtował się w latach 90. rynek prasowy w Polsce. Odpowiedz Link Zgłoś
antykomunista11 Re: Przyłożyli mu Kunicą 09.03.06, 08:42 prowokacja prowokacja przecież to nie marszałek Jurek "spiesznie" uciekał przed dziennikarzem .......... to był jedynie trzeci bliźniak:)) Odpowiedz Link Zgłoś