Dodaj do ulubionych

Jak ja was lubię, mordy

16.11.07, 23:01
Rosyjski wiceminister finansów kryminalistą?
2007-11-16 20:31 (akt. 21:24)


Rzecznik rosyjskiego ministerstwa finansów potwierdził w piątek
wieczorem fakt aresztowania przez milicję w Moskwie wiceszefa tego
resortu Siergieja Storczaka.

Andriej Sajko powiedział, powołując się na organy ścigania, że
zarzuty pod adresem wiceministra mają charakter kryminalny.

Według agencji ITAR-TASS w piątek agenci Federalnej Służby
Bezpieczeństwa (FSB) przeszukali gabinet Storczaka w ministerstwie.

Radio Echo Moskwy podało, że 56-letni Storczak miał w czwartek
odlecieć do Republiki Południowej Afryki na spotkanie ministrów
finansów 20 najbardziej uprzemysłowionych państw świata.

Storczak jest uważany za bliskiego współpracownika ministra finansów
Aleksieja Kudrina, "cara" polityki gospodarczej Rosji, który
ostatnio został wyniesiony do rangi wicepremiera.

Jako wiceminister od listopada 2005 roku Storczak zajmuje się
polityką zadłużenia Rosji i odpowiada za liczący 148 mln dolarów
fundusz stabilizacyjny. Wcześniej był szefem departamentu ds.
międzynarodowej współpracy finansowej, zadłużenia wewnętrznego i
zasobów finansowych ministerstwa finansów. Jego poprzednik na tym
stanowisku Denis Michajłow został skazany na pięć lat więzienia za
przekazywanie, w zamian za łapówki, tajemnic gospodarczych dwóm
rosyjskim biznesmenom.


wiadomosci.o2.pl/?s=258&t=431090
Obserwuj wątek
    • klaker Re: ? 17.11.07, 15:59
      ???
    • tyka5 Nowe rozdanie w tej samej partii pokera 17.11.07, 17:12
      Kilka lat temu na morzu Barentsa Rosjanie odkryli ogromne złoża gazu
      i ropy. Złoża te zwane polami sztokmanowskimi leżą w odległości
      około 550 km od Półwyspu Kola i obejmują obszar 1400 km kwadratowych
      i zawierają zasoby w ilości 3.000 miliardów metrów sześciennych gazu
      oraz 27 mld ton ropy. Gdy zasoby te zostaną uruchomione będzie można
      czerpać z nich rocznie od 60 do 100 mld m sześciennych gazu.

      Początkowo Rosjanie, ze względu na potrzebę gigantycznych nakładów
      finansowych, postanowili dopuścić koncerny zagraniczne do udziału w
      zagospodarowaniu i eksploatacji tych złóż. Oto, co agencje donosiły
      w drugiej połowie 2005 roku:

      Rosyjski Gazprom zaproponował pięciu zachodnim koncernom
      energetycznym współpracę przy zagospodarowywaniu gigantycznego
      Sztokmanowskiego Złoża Gazowego w rosyjskim szelfie kontynentalnym
      na Morzu Barentsa. Na wstępnej liście (short-list) potencjalnych
      partnerów rosyjskiego monopolisty gazowego w tym projekcie,
      ogłoszonej na konferencji prasowej w Moskwie przez prezesa Gazpromu
      Aleksieja Millera, znalazły się norweskie Statoil i Norsk Hydro,
      francuski Total oraz amerykańskie Chevron i Conoco Phillips.
      Inwestycje w pierwszej fazie realizacji projektu sztokmanowskiego
      szacuje się na 10-13 mld dolarów, a wartość całego projektu - na 20
      mld USD. Miller poinformował, że pakiet większościowy w konsorcjum,
      które zajmie się eksploatacją złoża, będzie należeć do Gazpromu.
      Udziały partnerów mniejszościowych nie zostały jeszcze określone.
      Wszystko zapowiadało się tak pięknie dopóki Kanclerzem Federalnym
      był Schroeder. Wtedy to powstała koncepcja budowy rurociągu po dnie
      Bałtyku. Niestety Schroeder upadł, pojawiła się Angela Merkel. I co
      agencje donoszą?

      Wiceprzewodniczący partii chrześcijańsko-demokratycznej CDU Roland
      Koch ostrzega przed wpływami rosyjskiego Gazpromu w Niemczech. Uważa
      on, że Niemcy muszą się bronić przed wykupywaniem ważnych
      przedsiębiorstw przez Rosję i Chiny. Roland Koch twierdzi, że nie
      można dopuścić do tego by takie państwowe przedsiębiorstwa jak
      rosyjski Gazprom posiadały wszystko w jednym ręku - od złóż gazu i
      ropy po własność niemieckich dystrybutorów energii. Domaga się - w
      związku w tym - uchwalenia jeszcze w tym roku przepisów chroniących
      niemieckie przedsiębiorstwa przed niechcianymi inwestorami z
      zagranicy. Koch wskazuje na podobne francuskie i amerykańskie
      przepisy chroniące kluczowe resorty narodowej gospodarki.

      Z tego komunikatu wynika, że w Niemczech rozsądnie patrzą na sprawę
      bezpieczeństwa energetycznego. Ale można z niego wyczytać także, że
      Rosja w zamian za dopuszczenie koncernów zachodnich do eksploatacji
      swych złóż żąda możliwości zakupu sieci przesyłowych w Europie.
      Mimo, że zachodnie koncerny i Gazprom przebierają nóżkami z
      niecierpliwości, aby dobić targu, żądania stawiane przez Moskwę ze
      zrozumiałych przyczyn nie są do przyjęcia w chytrej Europie.

      I tu pojawia się sprawa Polski. Polska jest dobrym kompromisem dla
      obu stron. Gdy Rosja kupi sobie Orlen i PGNiG, to koncerny zachodnie
      uzyskają dostęp do pól sztokmanowskich.

      I wilk będzie syty i owca cała.

      Moskwa od jakiegoś czasu usiłowała zakupić Orlen i Lotos, ale czy to
      łapówki były za małe, czy to agenci zbyt leniwi, jednym słowem nie
      udało się.

      Dochodzi zapewne do porozumienia, kto i jak ma popierać odpowiednie
      siły w Polsce, aby przez nie uzyskać dostęp do akcji Orlenu i innych
      strategicznie ważnych spółek. Dzieje się to jednak w czasie afery
      Rywina, gdy czerwone pająki i ich kontrahenci z Wyborczej ulegają
      publicznemu rozgnieceniu – na śmierć.

      Tym samym Rosja nie może być już rozgrywającym, bo jej agentura
      popełnia publiczne harakiri. Ale pozostaje w grze
      strona „europejska”, która ma też w tym bantustanie
      swych „reprezentantów”. Ci reprezentanci posiadają już „know-how”
      jak kraść majątek publiczny, ponieważ są najbardziej cwaną ferajną z
      przegranego AWS. Szybko przegrupowują się w nową partię o wdzięcznej
      nazwie: Platforma Obywatelska.

      Przychodzą wybory 2005 roku i już, już, ... wszystko toczy się
      pomyślnie, aż tu nagle potworne Kaczory, niewiadomo jakim sposobem
      je wygrywają.

      Interes nie dochodzi do skutku.

      Rosja obrażona na Zachód za niedotrzymanie poufnych porozumień
      wstrzymuje udział zachodnich koncernów w eksploatacji pól
      sztokmanowskich.

      Całą grę trzeba zaczynać od początku.

      Tym razem niepoprawnym Kaczorom ustawia się polskojęzyczne media na
      karku, na stałe. Nie tylko media. Uruchomiona zostaje cała agentura,
      a zwłaszcza najcenniejsza jej cześć zwana -„autorytety”.Efekt jest w
      końcu osiągnięty i partia, która ma gwarantować dopełnienie „dealu”
      Wschód-Zachód dochodzi do władzy.

      Rozważania tego typu byłyby nieużyteczne, gdyby nie można było na
      ich podstawie pokusić się o jakieś przewidywania. Co, zatem, możemy
      oczekiwać w następnym roku?

      Po pierwsze, po cichu lub nie, zostanie dokonana sprzedaż akcji
      Orlenu lub Lotosu, lub PGNiG (lub wszystkich naraz) Gazpromowi.

      Po drugie Rosja zniesie embargo na mięso, co zostanie odtrąbione
      jako niebywały sukces "partii miłości i zgody narodowej" oraz
      osobiście jej wodza, który po tym, tryumfalnie uda się do Moskwy.

      Po trzecie opozycja będzie krzyczeć o nowym pakcie Ribbentrop-
      Mołotow, ale tym razem przystojny Radosław zapewni, że leży to w
      interesie bezpieczeństwa energetycznego kraju.

      Po czwarte, i najważniejsze, zachodnie koncerny dostaną zgodę na
      udział w eksploatacji pól sztokmanowskich.

      I partnerzy tego geszeftu będą szczęśliwi, bo dobili interesu tanim,
      czyli polskim kosztem.

      Tylko my, jak zwykle ockniemy się ze snu, z ręką w nocniku.

      fluxon.salon24.pl/47348,index.html

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka