lenseszen
29.04.09, 22:40
Chciałam się zapisać na fitness koło domu, ale dowiedziałam się, że tylko do
końca maja, bo odkąd otworzyli Gymnazjon frekwencja spadała na pysk i zajęcia
przestały być opłacalne (nota bene prowadząca jest również zatrudniona w Gymn.).
Szkoda, bo po I: nie mam do dyspozycji samochodu,po II: nie mam za dużo czasu
jechać na drugi koniec miasta, po III: karnet jest zabójczo drogi (przyznaję,
że jeśli chodzi się na 3 zajęcia dziennie 4 razy w tygodniu to się opłaca), po
IV nie mam ochoty ani potrzeby się lansować, po V: nie imponuje mi
klimatyzacja w sali, karty, czy też zdjęcia...
Ciekawa jestem, czy w innych miejscach też zaobserwowano spadek frekwencji,
kiedy się to ludziom znudzi lub kiedy uznają, że to za dużo kasy.
P.S. Mimo powyższych punktów przyznaję, że jest to dobra propozycja dla osób
szukających pełnego profesjonalizmu, wzorem duuuuuuuuużych miast. Rozumiem
jednocześnie, że jest tam wszystko w jednym, tylko brać:) I - uprzedzając
komentarze - nie zazdroszczę, bo nie potrzebuję FITNESS-u z prawdziwego
zdarzenia, ale mam potrzebę poruszać się przy muzyce, trochę zmęczyć i po
krótkim spacerze wrócić do domu.