Dodaj do ulubionych

Antykoncepcja

12.06.10, 23:02
Podobne tematy już się przewijały, ale osobnego wątku nie pamiętam.
Jestem nie do końca świadoma, jak się współcześnie sprawy mają (myślałam, że
temat mnie nie dotyczy, hahaha), a że Lobbystki Wiedzą Wszystko, to może
podzielą się wiedzą.

Karmię piersią, więc wiele środków antykoncepcyjnych jest przeciwwskazana.
Przez 2 tygodnie brałam Cerazette, ale środek ten miał tragiczne skutki
uboczne (nawrót depresji). Prezerwatywy odpadają, rozważam Mirenę, ale
przeraża mnie koszt, wizja zakładania tego ustrojstwa i świadomość, że będę
miała w organizmie kawał plastiku (irracjonalne..?). Może macie jakieś
doświadczenia z tym środkiem albo możecie polecić jakiś inny?
Obserwuj wątek
    • azymut17 NPR? 12.06.10, 23:23
      Próbowałaś tego kiedyś? Z tego, co pamiętam z kursu, nadaje się w takich sytuacjach, bo w sumie wyeliminowałaś inne najlepiej działające środki. Mnie spirala też przeraża, wizja ciała obcego w moim organizmie kojarzy mi się z chustami zostawianymi przez pijanych chirurgów w ranach pooperacyjnych oraz z działaniem poronnym (skojarzenia każdy mieć może najdziwniejsze, więc proszę nie rozwijać tematu).
      Metoda wieloobjawowa to nie kalendarzyk, tylko korzystanie z osiągnięć rozwoju wiedzy biologicznej. Polecam książkę Josefa Rotzera "Sztuka Planowania Rodziny" (od jego nazwiska właśnie nazwano jedną z wersji NPRu) - nie ma w niej tak drażniącego mnie dorabiania ideologii, prawie same fakty, mimo, że to wydawnictwo kościelne. Spróbować zawsze można, koszty niewielkie (największy to termometr), a w każdej chwili, jak się odwidzi, można to pirzgnąć w kąt (zastrzyk działa 3 miesiące, na wyjęcie spirali trzeba udać się do gina, a hormony działają jeszcze jakiś czas).
      Jest jeszcze gazetowe forum tematyczne, świeckie :-)
      • jul-kaa Re: NPR? 13.06.10, 08:54
        A powiedzcie mi, czy NPR nadaje się dla osoby o całkowicie nieregularnym cyklu
        (miesiączki co 2-5 miesięcy), niedawno po porodzie i przy PCOS?

        Mirena ponoć(?) nie działa wczesnoporonnie.
        • jehanette Re: NPR? 13.06.10, 12:33
          Co do forum gazetowego o NPR:
          forum.gazeta.pl/forum/f,14906,Naturalne_Planowanie_Rodziny.html
          to też polecam można się dużo dowiedzieć, piszą tam osoby, które zajmują się tym
          chyba zawodowo i mają wykształcenie a nie tylko praktykę.
          Metody obserwacji, objawowo-termiczne, dają się stosować przy nieregularnych
          cyklach, pcos itp, bo opierają się nie na wyliczeniach, tylko na obserwacji tego
          co się dzieje w ciele.
          problem jest taki, że przy PCOS i innych nieregularnościach może być tak, że
          potencjalnie płodne dni będą się ciągnęły przez długie tygodnie... z tego co
          czytam, okres karmienia piersią jest też trudny w interpretacji.
          Warto jednak zapoznać się z tymi metodami, bo jak ktoś napisał - zaczęcie i
          zarzucenie obserwacji nic nie kosztuje;) a można się dużo dowiedzieć o sobie i
          swoim organizmie. Mnie to bardzo odpowiada (stosuję świecką wersję, czyli z
          gumkami w dni niepewne)
          • kasiadj07 Re: NPR? 14.06.10, 12:20
            Również polecam. Odkąd stosuję tą metodę, żyję w zgodzie ze sobą, bardziej
            polubiłam siebie jako kobietę, bo wiem jak co w środku działa:) Pomogło mi to
            także w budowaniu lepszej relacji z moim M. i nie mieszajmy do tego religii:)
            Ja używam elektronicznego termometru owulacyjnego (ma pamięć, pokazuje wykres
            temperatur, a do tego pełni rolę budzika), polecam.
            I dodam, że po latach brania hormonów jest to dla mnie nowa, lepsza jakość życia.
          • kotwtrampkach Re: NPR? 08.03.11, 14:39
            jehanette napisała:

            > Mnie to bardzo odpowiada (stosuję świecką wersję, czyli z
            > gumkami w dni niepewne)

            prezerwatywy nie zaburzają obserwacjom? hmm, moze ja też się powinnam dokształcić ;-)
    • anka_z_lasu Re: Antykoncepcja 13.06.10, 01:07
      Szczerze mówiąc, wykluczyłaś wszystko oprócz NPR ;) Bo przecież nie będziemy
      rozważać globulek antykoncepcyjnych czy stosunku przerywanego jako mało skutecznych.

      Prezerwatywy nie - ze względu na prezerwatywy czy lateks? Bo gdyby tylko lateks,
      to pojawiają się już na rynku poliuretanowe.

      Współczesne innowacje skupiają się głównie na doskonaleniu metod hormonalnych i
      nowych dróg podawania hormonów, więc tu nie mają nic dla Ciebie...
    • wielebnna Re: Antykoncepcja 13.06.10, 09:33
      masz szansę na regularne miesiączki i regularne owulacje - organizm z
      pcos czasem tak ma po porodzie i karmieniu :)
      chyba jedyna opcja to spirala zwykła albo wstrzemiezliwosc
      ewentulane wstrzymanie sie na prezerwatywach do czasu poczecia
      kolejnego potomka
    • wodadobra Re: Antykoncepcja 13.06.10, 09:59
      Po urodzeniu 2 dziecka miałam zagwozdkę co dalej. I zdecydowałam się na Depo-Provera (zastrzyk hormonalny). Totalna masakra! Bóle głowy, wahania nastrojów, krwotoki zamiast miesiączek. A zrezygnować się z tego cholerstwa się nie da.
      Później zdecydowałam się na MIrenę. 4 lata minęły. I w zasadzie jestem superzadowolona.
      Opory miałam dokładnie takie same - że ciało obce i zakładanie i cena...
      Zakładanie było bezbolesne, a po południu wzięłam ibuprom i było ok.
      Ciało obce oswoiłam, a cena hmmm myślę, że to inwestycja po prostu. Mnie kosztowało to 850zł 4 lata temu. I uważam, że warto było. Działanie pewnie znasz - wkładka wydziela miejscowo hormon, który nie dopuszcza do zapłodnienia komórki. Nie ma mowy o wczesnoporonnym działaniu jak w zwykłych wkładkach.
      Wiem, że nie jest tak łatwo się zdecydować a reakcja organizmu jest sprawą indywidualną.
      Jak masz jakieś szczegółowe pytania to pisz, pytaj. CHętnie odpowiem. Sama miałam poważny dylemat i wiem jaka to trudna decyzja.
      • jul-kaa Re: Antykoncepcja 13.06.10, 10:09
        Na zastrzyk nie chcę się decydować z powodów, które wymieniłaś - dużo czytałam o
        licznych skutkach ubocznych.

        Jeśli chodzi o Mirenę - boję się też bólu - wiele kobiet pisze, że zakładanie
        bardzo je bolało. Ja wspominam poród jako koszmar nieludzki (pisałam o tym na
        offtopach) z powodu bólu właśnie. Ostatnio byłam na USG ginekologicznym i
        podczas badania poczułam jakiś promil bólu, ale ponieważ przypominał ból
        porodowy, oblał mnie zimy pot i aż się zatrzęsłam z przerażenia... Dodam
        jeszcze, że do czasu porodu badania ginekologiczne były dla mnie nawet nie
        bezbolesne, ale wręcz niewyczuwalne.

        A jeśli chodzi o cenę - zastanawiam się, od czego ona zależy - są ponoć dwa
        rodzaje - za 500 i za 1500zł. 500zł jeszcze może wyskrobię (hehe), ale na 1500
        nie ma szans. Poza tym zupełnie nie wiem na razie, czy chcę mieć drugie dziecko
        za rok czy za 5 lat, a to chyba decydujące. Choć w sumie 500zł już przy 1,5 roku
        się opłaca.
        • jul-kaa Re: Antykoncepcja 13.06.10, 10:13
          Hmm, zapomniałam o najważniejszym - jeśli Cerazette wywołało takie skutki
          uboczne, to czy mam pewność, że Mirena ich nie wywoła? Bo jeśli wywoła i będę
          musiała ją usunąć, to cała kasa pójdzie w diabły.
          A może to jednak jest tak, że ponieważ hormony są uwalniane miejscowo, to ryzyko
          jest mniejsze? Jak myślicie?
          • kocio-kocio Re: Antykoncepcja 13.06.10, 12:02
            Mi lekarz powiedział, że jeśli jakakolwiek pigułka zaczęła u mnie
            powodować depresję, mirena odpada całkowicie.
            Bo hormony to hormony i sposób podania, ilość itd. nie ma
            najmniejszego znaczenia. Prędzej czy później depresja wróci.

            Pozostaje NPR i zwykła wkładka miedziana.
            • jul-kaa Re: Antykoncepcja 13.06.10, 14:49
              kocio-kocio napisała:
              > Mi lekarz powiedział, że jeśli jakakolwiek pigułka zaczęła u mnie
              > powodować depresję, mirena odpada całkowicie.

              Ano właśnie... Ja przez lata brałam (nieregularnie) hormony i miałam ostrzejsze
              i łagodniejsze fazy depresji. Nigdy wcześniej tego nie wiązałam. Przed ciążą
              (kiedy nic nie brałam), w ciąży i teraz czułam się i czuję się znacznie lepiej.
              Jak pomyślę, że to mogło się wiązać z pigułkami, to mnie trafia - lata na
              lekach, lata okropnych problemów, a przyczyna była tak banalna do
              wyeliminowania, eh...
        • nomina Re: Antykoncepcja 13.06.10, 12:42
          Efekt, o którym piszesz, to pewnie zespół bolesnej miednicy. Ponapinane mięśnie
          dna miednicy reagują w ten sposób. Przydałaby się mała rehabilitacja - z
          własnych doświadczeń wiem, że elektrostymulacja przezodbytnicza jest bardzo
          pomocna (nie przejmuj się, nazwa jest głupia, ale to nie wygląda tak źle,
          wystarczy zresztą zwykłą punktówką to zrobić). Są też ćwiczenia zaczerpnięte
          bodaj z jogi, które pozwalają trochę te mięśnie rozluźnić.
        • nomina OT - Tabletki dla karmiących 13.06.10, 11:14
          Jul-kaa, mój ginekolog mówił, że producent tabletek dla mam karmiących
          przemilcza dwa fakty:
          - hormon przedostaje się w niewielkiej ilości do mleka matki i nie ma badań, bo
          to niewykonalne (tzn. mówił mi to kilka lat temu), jak ta ilość hormonu wpłynie
          na układ hormonalny karmionych dzieci, np. czy dziewczynki karmione mlekiem
          matki z "dodatkiem" tej śladowej ilości hormonów nie będą miały za ćwierć wieku
          problemów z płodnością;
          - skuteczność wcale nie jest aż taka, jak podają - po prostu do badań wzięto
          regularnie karmiące mamy, co (to karmienie) samo w sobie podwyższa
          zabezpieczenie (blokada owulacji). W ten sposób, mówił, można by przetestować
          tabletki na grupie kobiet po menopauzie i uzyskałoby się 100% skuteczności. I o
          ile producent ma prawo ustalić sobie optymalną grupę, powinien uczciwie
          zaznaczyć, jakie czynniki mogą wpłynąć (tutaj in plus) na wynik badań.
          • mszn Re: OT - Tabletki dla karmiących 13.06.10, 15:05
            Uch, trochę mną argumentacja tego ginekologa zatrzęsła.

            Karmienie piersią blokuje owulację? To po co jakakolwiek antykoncepcja? Dzięki
            przekonaniu, że karmienie piersią chroni przed następną ciążą, mamy na świecie
            całkiem sporo nowych ludzi.

            Poza tym wydaje mi się, że zarzucanie producentowi tabletek dla kobiet
            karmiących, że nie testował ich na kobietach, które nie karmią, jest bez sensu.
            A poza tym wpływ tych tabletek na karmione dzieci (z płodnością włącznie) da się
            zbadać - trzeba tylko mieć dużo czasu, dużą próbę, pieniądze i chęć. Tylko że
            oczywiście nikt nie będzie leku testował przez 30 lat zanim wprowadzi to na rynek.
            • milstar Re: OT - Tabletki dla karmiących 13.06.10, 15:14
              mszn napisała:

              > Uch, trochę mną argumentacja tego ginekologa zatrzęsła.
              >
              > Karmienie piersią blokuje owulację? To po co jakakolwiek
              antykoncepcja? Dzięki
              > przekonaniu, że karmienie piersią chroni przed następną ciążą, mamy
              na świecie
              > całkiem sporo nowych ludzi.

              Owszem, blokuje - tyle, że u niektórych kobiet na miesiąc, u innych
              na rok. Mam koleżankę, która chciała starać się o drugie dziecko w
              trakcie karmienia i nie mogła, bo jeszcze nie wróciła jej płodność
              (po 10 miesiącach)
              • amilos Re: OT - Tabletki dla karmiących 15.06.10, 22:23
                moja siostra uwierzyła w te blokadę i dzięki temu między jej dziećmi jest rok i
                3 miesiące różnicy.
                Ja właśnie z powodu PCO mam wskazane hormony, żeby nie dopuszczać do owulacji.
                Przed ciążą stosowaliśmy NPR i byłam bardzo zadowolona, ale niestety, tworzyły i
                się cysty co drugi cykl (prawy jajnik wyglądał jak kiść winogrona, taki był
                otorbielony). dla próby zrobiłam przerwę w braniu tabletek i poszłam po owulacji
                na usg, oczywiście torbiel już na mnie czekała i musiałam wrócić do hamowania
                owulacji. Ciekawe, co będzie, jak zapragnę drugiego dziecka?
                • kotwtrampkach Re: OT - Tabletki dla karmiących 08.03.11, 14:46
                  amilos napisała:

                  > Ciekawe, co będzie, jak zapragnę drugiego dziecka?

                  zostaje drugi jajnik, który pewnie działa bez zarzutu ;-) Bedziesz miała szansę na "trafienie" co drugi cykl, a w czasie ciaży te cysty najczęściej ładnie się same wykańczają.
          • pierwszalitera Re: OT - Tabletki dla karmiących 13.06.10, 15:30
            nomina napisał(a):

            > - skuteczność wcale nie jest aż taka, jak podają - po prostu do badań wzięto
            > regularnie karmiące mamy, co (to karmienie) samo w sobie podwyższa
            > zabezpieczenie (blokada owulacji).

            Ginekolog też człowiek i bardzo często kieruje się własnym widzimisię w interpretacji faktów. ;-) Cerazette stosują bowiem też kobiety niekarmiące i jest to środek pewny, jeżeli stosuje się go, jak gestagenową pigułkę stosować się powinno, bo ze względu na brak estrogenu nie można pozwolić sobie na relatywną swobodę w użyciu, jak przy preparatach dwuskładnikowych. Trzeba trzymać się surowego czasowego planu. Preparty jednoskładnikowe, stosowane są też już od dawna i nie ma powodów by im nie ufać. Nie jest to też środek specjalnie dla kobiet karmiących, tylko te kobiety mogą z niego korzystać, więc skuteczność nie ma nic wspólnego z karmieniem i zależną (niepewną) do tego blokadą płodności. Cerazette polecane jest też kobietom, które powinny unikać preparatów z estrogenami, czyli skłonnością do trombozy, palaczkom, kobietom regującycm wrażliwie na estrogeny (skutki uboczne normalnej pigułki) oraz kobietom z bardzo obfitymi miesiączkami. W tych przypadkach preparat też musiał się przy testach sprawdzić.
            Zmiany w nastrojach i depresje są rzadsze niż w przypadku normalnej dwuskładnikowej pigułki, więc można też jeszcze sprawdzić, czy przejściowa zmiana nastroju nie była efektem poporodowej depresji i wywołanej tym huśtawki hormonalnej. Przy Mirenie wpływ na nastroje jest podobno o wiele mniejszy, niż przy preparatach przyjmowanych oralnie. Mój ginekolog uprzedził mnie jednak, że przy Mirenie bardzo często dochodzi do drobnych krwawień. Jego zdaniem nie jest to takie straszne i zachęcał mnie do tej spirali, ale nie mogłam się przemóc, bo zdarzyło mi się już coś takiego w przeszłości przy źle dobranej pigułce i nie mam zamiaru znowu się zastanawiać się, czy krwawienie jest akurat "tylko" efektem antykoncepcji, czy objawem czegoś gorszego.
            Ja gdybym chciała skorzystać jeszcze z antykoncepcji hormonalnej spróbowałabym NuvaRing, czyli krążka hormonalnego wkładanego na dłuższy czas do pochwy. Jest wygodny, działa jak pigułka, ale gwarantuje mniejsze obciążene hormonalne dla organizmu i tym samym mniejsze skutki uboczne. Można w każdej chwili łatwo wyjąć, nie tak problematycznie jak przy spirali. Nie jest jednak polecany dla kobiet karmiących, ale kiedyś dzieci się odstawia od piersi. :-)
            Z drugiej strony nie bardzo rozumiem niechęci do prezerwatyw. Na początku używania może wydawać się dziwne i przeszkadzające, ale kiedyś dochodzi się do wniosku, że nie ma nic prostszego i wygodniejszego. Może nie tak romantyczne, ale spadek libido podczas antykoncepcji hormonalnej, albo rezygnacja z seksu akurat podczas płodnej fazy też nie są szczególnie romantyczne i moim zdaniem dla kobiety bardziej uciążliwe. Wielką zaletą prezerwatyw jest też, że chronią kobiety przed zmianami kwaśnego środowiska w pochwie (sperma jest zasadowa) i praktycznie znikają wszelkie problemy z infekcjami i podobnymi kobiecymi problemikami.
            • nomina Re: OT - Tabletki dla karmiących 13.06.10, 15:45
              Z tą blokadą to już bardziej moje słowa, bo nie pamiętam dokładnie, jak on to ujął (to było kilka lat temu, a że mnie ta kwestia nie dotyczyła, nie zapamiętałam dokładnie). Jeśli coś pokręciłam, to przepraszam :).

              Natomiast, Pierwsza Litero, chodziło o to, że przy skuteczności takiego Cerazette podaje się identyczny wskaźnik jak przy dwuskładnikowych, bez zaznaczenia, że na wysoką skuteczność wpływa również fakt, że tak powiem, nieco innego przebiegu cyklu u kobiety karmiącej (jeśli można mówić o cyklu, i tu znowu już moje słowa :)). Swoją drogą, chyba sam fakt, że przy minipigułkach trzeba się bardziej trzymać terminu, już nie stawia znaku równości między obiema formami tabletek. A tolerancja - rzecz względna; ja po minipigułkach miałam takie problemy, że ewentualna depresja to byłby pryszcz.
              • pierwszalitera Re: OT - Tabletki dla karmiących 13.06.10, 16:16
                nomina napisał(a)

                > Natomiast, Pierwsza Litero, chodziło o to, że przy skuteczności takiego Cerazet
                > te podaje się identyczny wskaźnik jak przy dwuskładnikowych,

                Tu masz rację, wskaźnik skuteczności jest tylko teorią. Być może fakt dodatkowego zabezpieczenia przez blokadę płodności (u niektórych karmiących, bo nie u wszystkich) gra tu pewną rolę w podwyższeniu wskaźnika, ale jak napisałam, preparat nie był testowany tylko na kobietach karmiących, bo nie jest to jedyna grupa docelowa, więc błąd nie może być aż tak wielki, by wątpić w skuteczność. Nie wierzę też, że kobiety karmiące wybrano na pierwszy ogień w testach hormonalnych i zastosowanie pigułki gestagenowej u tej grupy kobiet jest raczej wtórna. Nie ma jednak środka idealnego i zwykle trzeba pogodzić się z mniej niewygodnym kompromisem dostosowanym do aktualnej i konkretnej sytuacji. Aż tak wielkiego wyboru kobiety karmiące nie mają. Na pewno preparaty jednoskładnikowe wymagają ostrożniejszego użycia. Wszelkie problemy z układem trawiennym mogą mieć tu dramatyczniejsze skutki. W drugą stronę, pearl-index przy prezerwatywach jest na przykład zaniżony przez częste błędy w użyciu, więc przy antykoncepcji ważne są wszystkie faktory towarzyszące i to one mogą być właśnie decydujące.
                • nomina Re: OT - Tabletki dla karmiących 13.06.10, 18:14
                  Zgoda. Rzecz w tym, że pewne dane powinny być zaznaczone nie tylko w wersji ulotek dla lekarzy. Ja zabrałam głos, bo jestem wyczulana na peany producentów leków, jaki to dany lek jest absolutnie bez negatywnych skutków. A taka wydaje mi się reklama (?) minipigułki, zwłaszcza że niejednokrotnie słyszałam, jak dziewczyny mówią, że ginekolodzy polecają im ją jako idealną i niepowodującą wpływu na karmione dziecko. Tego przecież nie wiemy...
                  Nikt też nie mówi, jak słusznie zauważasz, o osobach z zaburzeniami wchłaniania czy np. alergiami/nietolerancjami. Niewielu ginekologów zleca konsultację np. endokrynologiczną, alergologiczną czy gastrologiczną. Pomijając fakt, że masę zaburzeń diagnozuje się jako "psychogenne" (sławetny zespół jelita drażliwego, który nie tylko może być różnymi stanami chorobowymi - od Crohna i CU przez celakię, alergię, niedobór DAO po raka, ale również - co czytałam ostatnio - jest ściśle powiązany z zaburzeniami neurogennymi i w ogóle całym układem nerwowym). I potem są te słynne wpadki przy braniu tabsów jak w zegarku.
                  • pierwszalitera Re: OT - Tabletki dla karmiących 13.06.10, 18:44
                    nomina napisał(a):

                    > I potem są te słynne wpadki przy braniu tabsów jak w zegarku.

                    Niemiecki portal medyczny, o którym wspomniałam w tym wątku, podaje nawet możliwe zakłócenia w działaniu minipigułki przy jednoczesnym konsumowaniu dziurawca. Dziurawiec w tabletkach jest popularnym środkiem łagodzącym lekkkie stany depresyjne, więc na przykład w Niemczech wiele kobiet z tego korzysta. Nie wiem czy ulotka minipigułki to też podaje.
              • madzioreck Re: OT - Tabletki dla karmiących 14.06.10, 16:55
                ). Swoją drogą, chyba sam fakt, że przy minipigułkach trzeba się bardzie
                > j trzymać terminu, już nie stawia znaku równości między obiema formami tabletek

                Wydaje mi się, że skuteczność antykoncepcji podaje się w oparciu o jej
                _prawidłowe_ stosowanie. A to, że tabletka dwuskładnikowa ma kilka godzin
                tolerancji, a jednoskładnikowa nie, nie powinno mieć wpływu na ocenę
                skuteczności jako takiej.
            • jul-kaa Re: OT - Tabletki dla karmiących 13.06.10, 16:07
              pierwszalitera napisała:
              > Zmiany w nastrojach i depresje są rzadsze niż w przypadku normalnej dwuskładnik
              > owej pigułki, więc można też jeszcze sprawdzić, czy przejściowa zmiana nastroju
              > nie była efektem poporodowej depresji i wywołanej tym huśtawki hormonalnej.

              Nie, stanowczo nie. Pigułki zaczęłam brać jakieś 6 tygodni po porodzie. Przez te
              6 tygodni czułam się świetnie, doskonale wręcz. Po tygodniu pigułek zauważyłam,
              ze dzieje się coś dziwnego, brałam jeszcze tydzień i było coraz gorzej.
              Odstawiłam i znów życie jest piękne :)

              > zy Mirenie wpływ na nastroje jest podobno o wiele mniejszy, niż przy preparatac
              > h przyjmowanych oralnie.

              Hm, podobno. Ale JEŚLI będzie podobny, to będę miała problem. A gdzie czytałaś,
              że wpływ jest mniejszy?

              > Ja gdybym chciała skorzystać jeszcze z antykoncepcji hormonalnej spróbowałabym
              > NuvaRing, czyli krążka hormonalnego wkładanego na dłuższy czas do pochwy. Jest
              > wygodny, działa jak pigułka, ale gwarantuje mniejsze obciążene hormonalne dla o
              > rganizmu i tym samym mniejsze skutki uboczne. Można w każdej chwili łatwo wyjąć
              > , nie tak problematycznie jak przy spirali. Nie jest jednak polecany dla kobiet
              > karmiących, ale kiedyś dzieci się odstawia od piersi. :-)

              Będę pamiętać. Chciałabym jednak karmić długo (>2 lat), więc nieprędko ten
              moment nastąpi.

              > Wielką zaletą prezerwatyw jest też, że chronią kobiety p
              > rzed zmianami kwaśnego środowiska w pochwie (sperma jest zasadowa) i praktyczni
              > e znikają wszelkie problemy z infekcjami i podobnymi kobiecymi problemikami.

              Odwrotnie - nigdy nie miałam tylu problemów z infekcjami, co przy prezerwatywach
              właśnie.

              Swoją drogą - dziękuję za wskazówki, pierwszalitero. Fajna bezosobowa forma, ja
              tak się zwracam do teściów ;)
              • pierwszalitera Re: OT - Tabletki dla karmiących 13.06.10, 16:31
                jul-kaa napisała:

                > Odwrotnie - nigdy nie miałam tylu problemów z infekcjami, co przy prezerwatywac
                > h
                > właśnie.

                Możesz wziąć pod uwagę alergię na lateks. Albo coś w rodzju mniejszego komfortu mentalnego (coś mi tam na dole mocno przeszkadza). To może mieć wpływ z kolei na mniejsze nawilżenie pochwy i efektem są otarcia. Wiadomo, wrota dla bakterii i reszty.


                > Swoją drogą - dziękuję za wskazówki, pierwszalitero. Fajna bezosobowa forma, ja
                > tak się zwracam do teściów ;)

                Ojej. ;-) Zwracam się osobiście, źle, bezosobowo, też niedobrze. :-/ Mistrzyni smalltalku ode mnie chyba nie oczekujesz? ;-)))
              • pierwszalitera Re: OT - Tabletki dla karmiących 13.06.10, 16:57
                jul-kaa napisała:

                > Hm, podobno. Ale JEŚLI będzie podobny, to będę miała problem. A gdzie czytałaś,
                > że wpływ jest mniejszy?

                Napisałam podobno, bo takie odniosłam wrażenie przy intensywnych poszukiwaniach idealnej dle mnie metody antykoncepcyjnej. A że jestem kilka lat starsza, miałam na to rozczarowywujące przedsięwzięcie kilka lat dłużej. Nie mogę podzielić się w zasadzie niczym odkrywczym, efektem moich poszukiwań i kilku prób z różnymi metodami jest konkluzja, że sytuacja jest raczej marna.
                Jeżeli chodzi o Mirenę, to popularny niemiecki portal medyczny netdoktor.de podaje, że spirala hormonalna (Mirena) nie obniża libido i gestagenowe skutki uboczne, jak trądzik, napięcia w biuście oraz bóle głowy, są bardzo rzadkie. Zmiany nastrojów nie występują w ogóle na tej liście. Natomiast te same efekty przy pigułce gestagenowej (Cerazette) plus negatywny wpływ na nastrój wymieniowe są jako dosyć częste. Te informacje potwierdził też mój ginekolog. Ponieważ na estrogeny w normalnej pigułce reaguję jeszcze gorzej, gestagenowa Mirena wydawała mi się hormonalnie najmniej inwazyjna i atrakcyjna, jednak te potencjalne krawienia mnie zniechęciły.
                • jul-kaa Re: OT - Tabletki dla karmiących 13.06.10, 17:08
                  pierwszalitera napisała:

                  > A że jestem kilka lat starsza, miał
                  > am na to rozczarowywujące przedsięwzięcie kilka lat dłużej.

                  Zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, że ja specjalnie nie szukałam ufając lekarzom,
                  że dzieci mieć nie mogę, hyhy.

                  Informacje, które podałaś są jednak pocieszające. Stanowczo wolę krwawienia niż
                  depresję. Dziękuję :)
                  • pierwszalitera Re: OT - Tabletki dla karmiących 13.06.10, 18:33
                    jul-kaa napisała:

                    > Informacje, które podałaś są jednak pocieszające. Stanowczo wolę krwawienia niż
                    > depresję. Dziękuję :)

                    Jeżeli krwawienia nie są dle ciebie takie straszne, to dodam jeszcze, że podobno (znowu podobno, bo ja też podchodzę sceptycznie do informacji lekarza) uspokajają się po około 6 miesiącach oraz możesz mieć jeszcze szczęście i należeć do grupy kobiet, której problem krwawień w ogóle nie dotyczy. Gdyby ta spirala nie była związana z zabiegiem ginekologicznym i nie kosztowała tak dużo, to też bym może spróbowała, jak się u mnie sprawuje, ale tak, analiza kosztów i korzyści wychodzi mi w mojej sytuacji raczej negatywnie.
                  • ciociazlarada Re: OT - Tabletki dla karmiących 13.06.10, 19:57
                    Julkoo, nie wiem na ile Ci się to przyda, skoro ciał obcych nie lubisz, ale ja
                    mam zwykłą spiralę miedzianą (Multiload Cu 375) i była to najlepsza
                    antykoncepcyjna decyzja w moim życiu. Wiem, że niektóre kobiety mają
                    intensywniejsze krwawienia, ja mam akurat zupełnie normalne i zapomniałam o jej
                    istnieniu w kilka tygodni po założeniu. Nie mam żadnych zapaleń, powikłań, po
                    prostu nic, wyniki cytologii (robię co roku) zawsze wzorcowe. Mam ją w sumie już
                    2 lata i bardzo polecam bliższe przyjrzenie się tej metodzie.

                    Nie życzyłam sobie absolutnie żadnej ingerencji hormonalnej w organizm ze
                    względu na długą historię raka piersi w rodzinie i koszmarne spadki libido, i
                    nastroju po w zasadzie każdych pigułkach (brałam w sumie 7 różnych), a stara
                    dobra spirala okazała się strzałem w dziesiątkę. Pewnie będę ją wyjmować dopiero
                    wtedy, kiedy zdecyduję się na dzieci.
                      • pierwszalitera Spirala 13.06.10, 21:15
                        No tak, ale stara miedziana spirala ma prawdopodobnie działanie wczesnoporonne, bo nie dopuszcza do zagnieżdżenia już zapłodnionego jajeczka. Więc przy decyzji o antykoncepcji może dla niektórych mieć to znaczenie.
                          • ciociazlarada Re: Spirala 13.06.10, 21:45
                            Spirala działa na kilka różnych sposobów, zapobieganie zagnieżdżeniu to tylko
                            jeden z nich.
                            Ponieważ nigdy nie rodziłam, miałam trochę obaw bo polscy ginekolodzy w
                            większości wolą szprycować młode kobiety hormonami (nawet jeśli istnieją po temu
                            przeciwskazania, jak u mnie), ale gdzie indziej podejście jest inne. Informacji
                            (przed założeniem) szukałam głównie tu:
                            www.netdoctor.co.uk/sex_relationships/facts/contraceptivecoil.htm i na
                            Pubmedzie, ponieważ spirala zwiększa ryzyko ciąży pozamacicznej, to sobie
                            naściągałam artykułów przekrojowych żeby spojrzeć na statystyki:).

                            Efektem ubocznym mogą bić obfitsze miesiączki, ale ja mam zupełnie normalne
                            (mogę być oczywiście wyjątkiem). Cenię sobie naturalny cykl i własne fluktuacje
                            libido/nastroju/etc. w ciągu miesiąca, które w ten sposób mogę zachować.
                            Założenie strasznie mnie bolało, nie rodziłam więc uczucie było porównywalne do
                            przejazdu autobusu przez dziurkę od klucza:) oczywiście wszystko "na żywca" bo
                            zakładałam w Holandii - o ichniejszej służbie zdrowia już gdzieś pisałam:) Przez
                            2 pierwsze miesiące myślałam o wyjęciu tego świństwa, bo miesiączki miałam
                            bardzo długie i bolesne, potem wszystko się uspokoiło i jest bardzo ok.
                            Regularnie chodzę na badania, więc wg. fachowców też wszystko w porządku.

                            Co do kwestii światopoglądowych: jestem wierzącą osobą, ale nie katoliczką i
                            trochę ciężko mi wyrokować, gdzie się życie zaczyna.
                            • yaga7 Re: Spirala 13.06.10, 22:03
                              No ja też nie rodziłam, dlatego o tym nie myślałam, ale sądzę, że jednak rodzić
                              na razie nie zamierzam, więc w sumie czemu nie.
                              Muszę pogadać z ginką, i tak się do niej wybieram wkrótce, więc się dowiem, co i
                              jak. Na szczęście chodzę prywatnie, więc może nie odeśle mnie do stu diabłów ;)
                            • pierwszalitera Re: Spirala 13.06.10, 22:33
                              ciociazlarada napisała:

                              > Co do kwestii światopoglądowych: jestem wierzącą osobą, ale nie katoliczką i
                              > trochę ciężko mi wyrokować, gdzie się życie zaczyna.

                              Też nie jestem katoliczką i nie robię tragedii z "początku życia", ale w sumie zarówno przerwanie ciąży w późniejszym etapie, jak i metoda tradycjynej spirali jest mi trochę... hard core. Wolę osobiście nie musieć i wydaje mi się, że i bez religijnego światopoglądu można podchodzić do poronienia jako do czegoś, co nie trzeba traktować jako metodę antykoncepcyjną. Wiem, że tradycyjna spirala działa na kilka sposobów, ale zapłodnienie nie jest przy niej wykluczone i zostaje też coś, o czym sama napisałaś, obawa przed ciążą pozamaciczną. Po długich lata faszerownia się hormonami też cenię sobie naturalny cykl, dlatego prezerwatywy pozostaną dla mnie najmniej inwazyjną metodą, a mój partner po wykładzie na temat zakładania spirali o mało nie omdlał i mi kategorycznie zabronił. ;-)
                              • yaga7 Re: Spirala 13.06.10, 22:46
                                Ha, niewykluczone, że ja i sama po doczytaniu więcej stwierdzę, że nie, dziękuję
                                za takie ustrojstwo i pozostanę przy gumkach ;)
                                Zwłaszcza, że bólu nie znoszę i jakby mi to mieli na żywca robić, to brrr. Albo
                                nawet BRRR. ;)
                                • sbarazzina Re: Spirala 13.06.10, 22:52
                                  Heh, ja na ból jestem wyjątkowo odporna i tego się akurat nie boję.

                                  Ale wolałabym wiedzieć, jak to dokładnie działa, jakie jest prawdopodobieństwo poronienia i ciąży pozamacicznej. No i nie mam pojęcia za ile lat będę chciała zajść w ciążę :)
                                  • pierwszalitera Re: Spirala 13.06.10, 23:34
                                    sbarazzina napisała:

                                    > Ale wolałabym wiedzieć, jak to dokładnie działa, jakie jest prawdopodobieństwo
                                    > poronienia i ciąży pozamacicznej. No i nie mam pojęcia za ile lat będę chciała
                                    > zajść w ciążę :)

                                    Na twoje pytania nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Dokładne działanie spirali miedzowej jest nie do końca wyjaśnione. Może być, że jony miedziane wpływają na ruchomość plemników i zapobiegają w ten sposób zapłodnieniu. Może być też, że uniemożliwiają wykształcenie się odpowiednio grubej śluzówki w macicy potrzebnej do zagnieżdżenia się zapłodnionego jajeczka. To oznaczałoby działanie wczesnoporonne. Jak jest naprawdę, tego nikt nie wie. Nie znam statystyk i nie wiem jak wysoce prawdopodobna jest ciąża pozamaciczna. Przy spirali hormonalnej (Mirena) pradopodobieństwo zapłodnienia jest jednak o wiele niższe. Wystarczy porównać pearl index. Mirena 0,16, tradycyjna spirala miedziana 0,9 - 3. W wypadku spirali wykluczyć można w dużym stopniu błędy popełniane w użyciu anytkoncepcji.
                            • jul-kaa Re: pcos 14.06.10, 10:28
                              Nie, w sumie nie byłam. Ale też nie miałam jednoznaczne zdiagnozowanego PCOS -
                              diagnoza była tylko na pdst. USG. Czytałam, że brak leczenia nie jest dobry, ale
                              w sumie jestem zadowolona - być może leczona nie zaszłabym tak szybko w ciążę.
                              Dodam tylko, że ciąży nie planowałam (i w sumie nie chciałam), ale ogromnie się
                              z niej cieszyłam - teraz jeszcze bardziej cieszę się, że mamy dziecko :)
                              Jedyne, co brałam, to przez jakiś czas Orgametril na uregulowanie miesiączek.
                              • victoria1985 Re: pcos 14.06.10, 11:05
                                no to z jednej strony farciara z ciebie że tak ci się udało zajść może warto
                                żeby zdiagnozowali cię do końca (i wogóle czy to napewno pceos )
                                Bo nie leczone pcos moż być przyczyna raka trzonu macicy
                              • pierwszalitera Re: pcos 14.06.10, 11:32
                                ul-kaa napisała:

                                > Nie, w sumie nie byłam. Ale też nie miałam jednoznaczne zdiagnozowanego PCOS -
                                > diagnoza była tylko na pdst. USG. Czytałam, że brak leczenia nie jest dobry,


                                PCOS to bardzo szeroki termin. Niekiedy lekarz stwierdzi podczas badania cystę, albo dwie, dziewczyna ma do tego nieregularne cykle i ginekolog krzyczy od razu PCOS oraz wpycha hormony na "uregulowanie miesiączek". Zadziwiające jest też, jak częsta jest ta diagnoza, PCOS to prawie już epidemia. ;-) Niektóre kobiety mają jednak poważniejsze symptomy i wtedy leczenie może być wskazane, by osłabić nieprzyjemne efekty, takie jak nadmierne owłosienie, trądzik itp. Jeżeli jednak PCOS nie stwarza większych problemów, cysty są zwykle małe, nieszkodliwe i samoistnie znikają (trzeba tylko regularnie się badać), to nie ma sensu się zadręczać i wymagać od organizmu by pod wpływem pigułek krwawił regularnie co 28 dni. Szczególnie gdy kobieta jest jeszcze bardzo młoda i nie planuje natychmiastowo dziecka. Znam kilka przypadków z mojego otoczenia, że kobiety z PCOS bezproblemowo zaszły w ciążę, u większości cykle z wiekiem się uregulowały. A nawet gdyby, to wywołanie owulacji w razie życzenia macierzyństwa jest dzisiaj relatywnie łatwe. Natomiast pigułka anytkoncepcyjna, rzekomo na uregulowanie cyklu, nie leczy tak naprawdę PCOS, więc nie powiększa w ogóle szans na zajście w ciążę w przyszłości. U niektórych kobiet PCOS jest też ściśle związane z nadwagą i "znika", gdy się schudnie.
                                • jul-kaa Re: pcos 14.06.10, 12:05
                                  U mnie pęcherzyków jest zawsze sporo, powstają torbiele, mam nadwagę i
                                  insulinooporność. Zobaczymy, jak będzie teraz - choć pęcherzyki już są...
                          • zarin Re: Spirala 14.06.10, 15:08
                            Ale dokładnie tak samo działa każda antykoncepcja hormonalna dwuskładnikowa. Nie dopuszcza do rozwoju endometrium, więc gdyby doszło do zapłodnienia, to zygota się nie zagnieżdża i obumiera. Różnica może być co najwyżej w częstotliwości, ale nie wiem.
                            • pierwszalitera Re: Spirala 14.06.10, 20:45
                              zarin napisała:

                              > Ale dokładnie tak samo działa każda antykoncepcja hormonalna dwuskładnikowa. Ni
                              > e dopuszcza do rozwoju endometrium, więc gdyby doszło do zapłodnienia, to zygot
                              > a się nie zagnieżdża i obumiera. Różnica może być co najwyżej w częstotliwości,
                              > ale nie wiem.

                              Nieprawda. Dwuskładnikowe tabeletki hormonalne nie dopuszczają do owulacji. Zapłodnienie jest niemożliwe.
                              • zarin Re: Spirala 14.06.10, 21:44
                                Przecież właśnie o to chodzi, niedopuszczenie do owulacji wiąże się z niedopuszczeniem do rozwoju endometrium. I nie jest to metoda dająca 100% pewności, więc jest, co prawda bardzo niska, szansa, że jednak do tej owulacji dojdzie i nastąpi zapłodnienie, a wtedy najprawdopodobniej zarodek się nie zagnieździ.
                                Co zresztą nie każdemu przeszkadza, i nie nazywa się tego też prawidłowo działaniem wczesnoporonnym.
                                • pierwszalitera Re: Spirala 14.06.10, 22:45
                                  zarin napisała:

                                  > Przecież właśnie o to chodzi, niedopuszczenie do owulacji wiąże się z niedopusz
                                  > czeniem do rozwoju endometrium. I nie jest to metoda dająca 100% pewności, więc
                                  > jest, co prawda bardzo niska, szansa, że jednak do tej owulacji dojdzie

                                  Nie bardzo wiem, co chcesz tu powiedzieć. Podstawą działania dwuskładnikowej pigułki hormonalnej (estrogeny plus gestagen) jest niedopuszczanie do owulacji. To znaczy, że cykl miesiączkowy nie jest wtedy naturalnym cyklem, nie ma się jajeczkowania i fazy płodnej, a miesiączka nie jest autentycznym krawieniem związanym ze złuszczaniem endometrium, a tylko takim sztucznym. Dlatego można z niej zrezygnować przez lekceważenie przerwy pomiędzy cyklami. To że nie buduje się pogrubione endometrium jest tylko efektem wtórnym i jest dla antykoncepcji całkowicie bez znaczenia. Jeżeli dochodzi do owulacji, to jest to zwykle spowodowane osłabionym działaniem hormonów, przez błędy w użyciu oraz problemy w układzie trawiennym, albo przez równoczesne branie niekompatybilnych leków. Wtedy istnieje szansa nie tylko na owulację, ale także równocześnie tworzą się w macicy warunki potrzebne do zagnieżdżenia zapłodnionego jajeczka. Pigułka dwuskładnikowa należy jednak do bardzo pewnych środków antykoncepcyjnych. Inaczej sprawa się przedstawia przy preparatach, które nie zatrzymują owulacji, a są to minipigułki gestagenowe i Mirena. Tutaj jednak gestageny oprócz wpływu na endometrium działają hamująco na ruchy plemników, przez pogrubienie śluzówki na szyjce macicy ich dostęp do komórki jajowej jest znacznie utrudniony. Tradycyjna spirala miedziana nie daje tego dodatkowego zabezpieczenia i jeżeli dojdzie do zapłodnienia i na wskutek braku możliwości zagnieżdżenia się zygoty w endometrium, dojdzie do jej obumarcia, może to dla niektórych ludzi oznaczać działanie proporonne. Granice pomiędzy metodami są może delikatne i operuje się tu tylko prawdopodobieństwami zapłodnienia, jednak dla niektórych "niższe- wyższe" może być istotne.
                        • sbarazzina Re: Spirala 13.06.10, 22:13
                          Zawsze myślałam, że spirala to dla kobiet, które już rodziły.
                          Dlatego nigdy nawet nie brałam jej pod uwagę.

                          Ciociazlarada, jeśli mogę spytać, ile masz lat? :)
                          Napisz proszę coś więcej, np co Ci wyszło z przeglądu tych artykułów.
                          • pierwszalitera Re: Spirala 13.06.10, 22:45
                            sbarazzina napisała:

                            > Zawsze myślałam, że spirala to dla kobiet, które już rodziły.
                            > Dlatego nigdy nawet nie brałam jej pod uwagę.

                            Tak kiedyś uważano. Trochę dlatego, że u kobiety po porodzie macica jest większa, dostęp do niej łatwiejszy i w razie komplikacji, na przykład stanów zapalnych, które były przy wczesnych spiralach trochę częstsze, nie było aż takiej straty, gdy kobieta stawała się bezpłodna. ;-) Może się też zdarzyć, że kobiety przed pierwszą ciążą mogą mieć za małą macicę i wtedy założenie spirali może być utrudnione. Ginekolodzy niechętnie zakładają też spirale młodym kobietom w najlepszym wieku rozrodcznym, bo to zwykle decyzja na kilka lat i nie można spontanicznie odłożyć, tak jak pigułki, by zajść w ciążę. Wyciągnąć naturalnie można, ale to zawsze zabieg ginekologiczny.
                          • ciociazlarada Re: Spirala 13.06.10, 23:30
                            Mam 32 lata, nigdy nie byłam w ciąży. Co mi wyszło z artykułów?
                            Że nie taki wilk straszny, jest to w sumie najlepiej przebadana i jedna z
                            najstarszych sztucznych metod zapobiegania ciąży. Prawdopodobieństwo ciąży
                            pozamacicznej wynosi o ile pamiętam 0.4% i wcześniejsze ciąże pozamaciczne są
                            przeciwskazaniem.
                            Wyciągnąć można w każdej chwili i trwa to przypuszczam tyle samo, co zakładanie
                            (jakieś 10 minut), mnie to zakładały dwie babki oglądając całość, wspólnie ze
                            mną na usg, ale i tak było to traumatyczne przeżycie.

                            Nie wiem ile trwa powrót "do normalności", ja mam normalne płodne cykle, po
                            wyjęciu pewnie jakiś tydzień, zanim się wszystko zagoi, po założeniu to jakieś
                            dwa tygodnie trwało.
                            Ja nie miałam zbyt dużego pola manewru, przez wcześniejsze 10 lat brania pigułek
                            byłam regularną pacjentką u onkologa i mam nieciekawą historie chorób w
                            rodzinie. Dlatego tak sobie chwalę starożytne rozwiązania:)
                            • nomina Re: Spirala 14.06.10, 00:04
                              Dwie dość oczywiste uwagi:

                              1. Przed założeniem spirali warto zrobić test na uczulenie na miedź. To
                              nierzadka alergia, a miedziana wkładka może skończyć się niemiłą reakcją.

                              2. A propos rodzenia: ponieważ coraz więcej kobiet rodzi przez cc (dzieci duże,
                              problemy z porodem, choroby typu uszkodzenia siatkówek itd.), argument staje się
                              trochę archaiczny. Kobieta po dwóch cesarkach może mieć szyjkę macicy "w stanie"
                              jak osoba nierodząca.
            • black_halo Re: OT - Tabletki dla karmiących 08.03.11, 09:44
              Uzywam Nuva Ring, zmienilam z tabletek bo akurat tu gdzie mieszkam nie ma moich a niby odpowiednik powodowal tycie i depresje, podobno wina innych skladnikow dodatkowych.

              Uzywam soie tego wynalazku ponad rok, w ciazy nie jestem wiec wnioskuje, ze raczej skuteczny. Wade ma taka, ze niektorym facetom przeszkadza podczas stosunku wiec trzeba go wyjmowac przed i nie zapominac o wkladaniu po milosnych igraszkach. Ale mozna go wyjac jednorazowo az na trzy godziny. Ogolnie dosc przyjemna rzecz i odpadal mi stres jak przy pigulkach bo akurat wtedy pracowalam w firmie gdzie ciagle wysylali mnie w delegacji w rozne strefy czasowe i byl problem.
    • 987ania Re: Antykoncepcja 14.06.10, 09:26
      Ja też po tabsach miałam depresję. Po porodzie założyłam sobie zwykłą spiralkę
      miedzianą multiload i jestem bardzo zadowolona. U mnie wszelkie metody
      hormonalne odpadają, nie mówiąc już o cenie mireny (ja za swoją wkładkę
      zapłaciłam 85zł), gumki są dobre ale nie jako 100% zabezpieczenie i nie cały
      czas, w npr nie wierzę i przy mojej zmianowej pracy oraz roztrzepaniu myślę że
      to metoda nie dla mnie.
    • bebe.lapin Prezerwatywy 14.06.10, 15:35
      jak szalec, to szalec ;)

      lubicie uzywac? macie do nich zaufanie?
      ja od malego momentu mam znowu stycznosc z tym wynalazkiem ludzkosci i z
      poprzednich uzyc (daawno temu) mialam o wiele gorsze wspomnienia jesli chodzi o
      moje wlasne wrazenia, teraz jest calkiem ok.
      problem polega na tym, ze nie bardzo moge/chce z nich zrezygnowac, ale nie mam
      jakos zaufania jako do srodka antykoncepcyjnego. wiem, ze niby odpowiednio
      uzywane sa wystarczajace, ale...no wlasnie. w kazdym razie przy uzywaniu tylko
      tego srodka mialam tak ogromnego stresa na temat ewentualnej wpadki, ze
      ostatecznie dolozylam jeszcze tabletki i teraz mecze sie z obydwoma, a wolalabym
      tylko z jednym... :D
      • 987ania Re: Prezerwatywy 14.06.10, 16:53
        Ja di gumek też za bardzo nie mam zaufania i jak dla mnie to nie może być jedyna
        forma antykoncepcji (wg Pearla 3/14), jak brałam tabsy (0,1–1,25/6–8) to gumek
        nie używałam. Teraz mam wkładkę i też prezerwatyw nie używam (0,6/0,8).
        Generalnie za często pękają, "przelewają" się górą itp. Przez to pękanie
        musiałam brać "pigułkę po".
      • zarin Re: Prezerwatywy 14.06.10, 17:06
        Ja i nie mam zaufania, co zresztą jest w pełni uzasadnione wskaźnikiem Pearla, i nie lubię. Przeszkadzają mi jako odczucie fizyczne, poza tym drażnią mnie ograniczenia, pilnowanie, żeby nie przenieść czegoś ręką, etc.
      • miss-alchemist Re: Prezerwatywy 14.06.10, 19:04
        1) śmierdzą. wszystkie.
        2) są nieprzyjemne w dotyku i jakoś w ogóle be
        3) w trakcie, zamiast myśleć o przyjemności, myślałam "o boże co będzie jak pęknie?" i inne takie straszne rzeczy.
        4) może i prawidłowo stosowane są skuteczne, ale ja mam chyba jakąś nerwicę natręctw, bo nawet jeśli ta gumka nie pękła, to i tak jawiły mi się wizje, że była dziurawa albo coś... wieczny stres => spóźniający się okres => jeszcze większy stres => dalej spóźniający się okres... błędne koło.

        zdecydowanie bardziej wolę pigułki, które nie wywołują u mnie żadnych negatywnych skutków ubocznych (jestem szczęściarą :P), a komfort znacznie większy. i psychiczny, i fizyczny.

        jedyny plus gumek to fakt, że się tak nie brudzi :D
        • bebe.lapin Re: Prezerwatywy 15.06.10, 08:31
          miss-alchemist napisała:

          > 1) śmierdzą. wszystkie.

          to akurat da sie przezyc w wiekszosci sytuacji

          > 3) w trakcie, zamiast myśleć o przyjemności, myślałam "o boże co będzie jak pęk
          > nie?" i inne takie straszne rzeczy.

          ooo, wlasnie...

          > 4) może i prawidłowo stosowane są skuteczne, ale ja mam chyba jakąś nerwicę nat
          > ręctw, bo nawet jeśli ta gumka nie pękła, to i tak jawiły mi się wizje, że była
          > dziurawa albo coś...

          nie musi pekac; moze zostac w srodku...

          wieczny stres => spóźniający się okres => jeszcze
          > większy stres => dalej spóźniający się okres... błędne koło.
          >

          > zdecydowanie bardziej wolę pigułki, które nie wywołują u mnie żadnych negatywny
          > ch skutków ubocznych (jestem szczęściarą :P), a komfort znacznie większy. i psy
          > chiczny, i fizyczny.
          >
          > jedyny plus gumek to fakt, że się tak nie brudzi :D

          to fakt :D
      • pierwszalitera Re: Prezerwatywy 14.06.10, 20:42
        Prezerwaty są dla mnie środkiem pierwszego wyboru. Nie potrafię zrozumieć niechęci do nich, zwłaszcza tej kobiecej. Przecież to jedyna forma antykoncepcji, która nie ingeruje w kobiece ciało i jest dla kobiety bardzo wygodna, praktycznie niewyczuwalna, a do tego higieniczna. Dziwię się też, że myśli się tylko o ciąży, a zapomina o innych rzeczach, takich jak infekcje i choroby przeznoszone drogą płciową. Niektóre z nich, na przykład wirusy, mogą być w przyszłości nawet przyczną nowotworów. Szczególnie młode kobiety, których związki nie są na całe życie i o przeszłości partnera też nie wie się wszystkiego, powinny być trochę ostrożniejsze. Prawidłowo użyte prezerwatywy nie pękają, nie przelewają się górą i są bardzo pewnym środkiem antykoncepcji. Niski pearl index spowodowany jest zwykle błędami w użyciu. Prezerwatywę należy założyć przed penetracją, a nie w na samej jej końcu, przestrzegać reguł zakładnia podanych na ulotce (warto poćwiczyć) i sprawdzić termin przydatności. Na rynku istnieją też przeróżne marki i we wszystkich rozmiarach, każdy znajdzie coś pasującego dla siebie. Nie jest też prawdą, że prezerwatywa zmniejsza dramatycznie doznania u mężczyzny, najwyżej przedłuża stosunek, a to wcale nie musi być wadą. Mężczyźni nie lubią prezerwatyw, bo są z natury leniwi i wolą, gdy to my faszerujemy się hormonami i spiralami, które u nas powodują spadek ochoty na seks, krwawienia i inne zdrowotne komplikacje. Postawieni jednak przed faktem dokonanym (źle znoszę hormony, nie chcę spirali, naturalne metody są zbyt zajmujące i niepewne), nie mają zwykle po krótkim czasie żadnych problemów. ;-)
        • sarahdonnel Re: Prezerwatywy 14.06.10, 21:17
          Czasami miałam wrażenie, że dla niektórych mężczyzn niezałożenie prezerwatywy to
          nie kwestia lenistwa, ale jeszcze jakiejś 'samczej dumy'.

          Nikt nie wspomina o tym, że newralgiczne obszary zwiększające prawdopodobieństwo
          zakażenia HIV są nieporównywalne u mężczyzn i u kobiet. Widziałam kiedyś świetną
          ilustrację, sporządzoną z dwóch plastykowych kubeczków: kubeczek męski
          ilustrujący penisa w stanie wzwodu miał namalowaną kropkę rozmiaru ziarnka
          grochu na denku, a kubeczek żeński - zamazane na czerwono całe wnętrze.

          Niby leki-antyretrowirusy stosowane obecnie potrafią przedłużyć życie pacjenta o
          do 30 lat, ale mimo wszystko terapia ma wiele skutków ubocznych. Nie mówiąc o
          skutkach 'społecznych'. Ja nie wyobrażałam sobie nie 'ubierania' partnerów
          seksualnych nie planowanych na dłużej. Z obecnym partnerem, tak jak pisałam w
          innym poście - pokłuliśmy się razem, żeby nie było niedomówień. Jak chłop nie ma
          nic do ukrycia, to pójdzie, testów (lub pokazania świstka z wiarygodnym
          wynikiem) boją się te 'dumne samce'.
          • bebe.lapin Re: Prezerwatywy 15.06.10, 08:36
            no wlasnie z tego powodu, ze to nie jest partner / partnerzy powazni i na
            dluzej, i do konca zaufania do tego, co by powiedzieli na temat swojego stanu
            zdrowia i tak nie mam, wiec wykluczenie prezerwatyw nie wchodzi w gre. tym
            niemniej, jesli chodzi o efekt antykoncepcyjny, to im do konca nie ufam. co mi
            po tym, ze prawidlowo uzyta ma bardzo dobry wskaznik, jesli ja nie jestem nigdy
            pewna, czy wlasnie uzyta prawidlowo zostala, no i wypadki tez sie zdarzaja.
          • slotna Re: Prezerwatywy 16.06.10, 01:18
            Z obecnym partnerem, tak jak pisałam w
            > innym poście - pokłuliśmy się razem, żeby nie było niedomówień. Jak chłop nie m
            > a
            > nic do ukrycia, to pójdzie, testów (lub pokazania świstka z wiarygodnym
            > wynikiem) boją się te 'dumne samce'.

            Hehe, wreszcie ktos normalny ;) Moi znajomi wyrazili uprzejme zdziwienie i wrecz lekki niesmak, kiedy w rozmowie padlo, ze kazalam sie chlopakowi przebadac, co mnie z kolei wprawilo w stupor - ej, dwudziesty pierwszy wiek, halo? On na szczescie potraktowal to zupelnie normalnie, zadaniowo i zalatwil mi spokoj duszy bez zadnych glupich komentarzy. Ba, wstyd mu chyba bylo, ze sam o tym wczesniej nigdy nie pomyslal.
        • zooba Re: Prezerwatywy 15.06.10, 11:15
          Popieram Pierwsząliterę w całej rozciągłości - nie wszystkie śmierdzą,
          są bardzo cieniutkie, nie zdarzyło mi się pęknięcie nigdy, raz za późne
          wysunięcie i wylew, ale ewidentnie jest to błąd w sztuce a nie wina
          gumek, sperma nie wycieka (nie znoszę tego), opóźnia nieco wytrysk, ale
          to raczej jest plus.
          Wydaje mi się, że kobieca niechęć wynika trochę z obawy przed reakcją
          faceta, wolimy ciężar odpowiedzialności/niewygody przenieść na siebie.
        • slotna Re: Prezerwatywy 16.06.10, 01:14
          Co prawda nie wiem do jakiego stopnia moja niechec do prezerwatyw (w stalym zwiazku, dodajmy) jest ogolnokobieca, a do jakiego moja wlasna ;) ale wiem dlaczego: bardzo lubie, kiedy moj partner we mnie konczy, zostaje i tak sobie lezymy. To takie mistyczne :) Pewnie psychika odgrywa tu najwieksza role, ale co to za roznica wlasciwie? Po prostu tak lubie i juz. Tableti i tak biore, bo bez nich mam koszmarnie bolesne miesiaczki.
          • pierwszalitera Re: Prezerwatywy 16.06.10, 01:34
            slotna napisała:

            ale wiem dlaczeg
            > o: bardzo lubie, kiedy moj partner we mnie konczy, zostaje i tak sobie lezymy.
            > To takie mistyczne :) Pewnie psychika odgrywa tu najwieksza role, ale co to za
            > roznica wlasciwie?


            Super fajnie, byle się od takich rzeczy nie uzależniać na tyle, by zaczęły utrudniać nam życie. Bo co innego, gdy jakaś forma współżycia sprawia nam wjątkową przyjemność, a co innego, gdy nie potrafimy sobie wyobrazić, że można też z przyjemnością inaczej. A do prezerwatyw wielu ludzi ma mocne uprzedzenia i spotkałam już facetów, którym na widok gumy zanikała erekcja. No sorry, ale to już dla mnie objaw wyjątkowej mentalnej sztywności. ;-) By jednak powiedzieć coś pozytwnego o zbliżeniach bez gumy, podobno progesteron zawarty w spermie ma dobre działanie na regulację cyklu u kobiety. Tylko, że przy hormonalnej antykoncepcji nie ma to znaczenia. ;-)

            • slotna Re: Prezerwatywy 16.06.10, 02:01
              > Super fajnie, byle się od takich rzeczy nie uzależniać na tyle, by zaczęły utru
              > dniać nam życie. Bo co innego, gdy jakaś forma współżycia sprawia nam wjątkową
              > przyjemność, a co innego, gdy nie potrafimy sobie wyobrazić, że można też z prz
              > yjemnością inaczej. A do prezerwatyw wielu ludzi ma mocne uprzedzenia i spotka
              > łam już facetów, którym na widok gumy zanikała erekcja. No sorry, ale to już dl
              > a mnie objaw wyjątkowej mentalnej sztywności. ;-)

              Dla mnie to objaw niedorozwoju emocjonalnego i intelektualnego, zreszta zwal jak zwal, grunt, ze ja z prezerwatyw _moge_ korzystac, ale bardzo sobie chwale, ze nie musze :) Akurat z moim obecnym wiedzialam, ze poczatkowo czul sie lepiej, majac dodatkowo pewnosc, teraz wie, ze naprawde pamietam o tabletkach, poczytal sobie, jakie wahniecia czasowe jeszcze sa bezpieczne, rozkminilismy logistyke w razie wpadki, wiec jest luz i moge sobie pozwalac na fanaberie :)
          • zarin Re: Prezerwatywy 16.06.10, 11:34
            > Co prawda nie wiem do jakiego stopnia moja niechec do prezerwatyw (w stalym zwi
            > azku, dodajmy) jest ogolnokobieca, a do jakiego moja wlasna ;) ale wiem dlaczeg
            > o: bardzo lubie, kiedy moj partner we mnie konczy, zostaje i tak sobie lezymy.

            O dokładnie, też tak zawsze robię, nawet nie ze względu na jakiś romantyzm, tylko tak mam po prostu lepsze doznania, i to kolejna rzecz, która mnie denerwuje przy gumkach.

            Przypomniało mi się, że jeszcze jedna wkurzająca sprawa to brak (powszechnie dostępnych) aromatów innych niż owocowe. Zapach gumy jest zły, owocowych w ogóle nie jestem w stanie zdzierżyć; chciałabym, żeby tak po prostu w aptece dało się kupić czekoladowe czy migdałowe.
            • pierwszalitera Re: Prezerwatywy 16.06.10, 13:13
              zarin napisała:

              Zapach gumy jest zły, owocowych w ogóle
              > nie jestem w stanie zdzierżyć; chciałabym, żeby tak po prostu w aptece dało się
              > kupić czekoladowe czy migdałowe.

              Eee, o tym ktoś już pomyślał. ;-) Czekoladowe znajdziesz pod nazwą Lavetra Black Chocolate albo Secura Black Power. Migdałowych nie znalazłam, ale w tym sklepie www.kondomotheke.de/ znajdziesz obok przeróżnych owoców także waniliowe i takie o smaku coli. A nawet takie ze smakiem whisky albo zapachem róży. A zamiast miętowych czekoladek znajdziesz tam After Dinner Mint gift box. ;-)

              Ta strona jest zresztą rewelacyjna. Istnieją tam nawet tabelki porównujące rozmiary.
              Tutaj dla rozmiaru XXL: www.kondomotheke.de/xxl_vergleich.php
              A tu dla XXS: www.kondomotheke.de/xxs_vergleich.php
              • zarin Re: Prezerwatywy 16.06.10, 14:04
                Właśnie dlatego napisałam "powszechnie dostępne". Jakoś wizja kupowania kondomów przez internet mnie przeraża (wyobrażam sobie ten transport pocztą), a już tym bardziej sprowadzania z zagranicy ;). Zwłaszcza że używam tylko jak muszę. W normalnych aptekach mają prawie wyłącznie Durexy, a z aromatów tylko owocowe. Może w sex shopach da się znaleźć coś więcej, ale nie wiem, czy można im ufać co do warunków przechowywania.
                • pierwszalitera Re: Prezerwatywy 16.06.10, 14:59
                  zarin napisała:

                  > Właśnie dlatego napisałam "powszechnie dostępne". Jakoś wizja kupowania kondomó
                  > w przez internet mnie przeraża (wyobrażam sobie ten transport pocztą), a już ty
                  > m bardziej sprowadzania z zagranicy ;).

                  Koleżanka mieszkała kiedyś niedaleko sex shopu i miała regularnie w skrzynce pocztowej kolorowe reklamówki. Zapewniały zawsze o dyskretnej przesyłce w neutralnym opakowaniu, więc nie ma się co obawiać. ;-) To podobno ogromny biznes i niesamowicie dużo ludzi w takch sklepach, zwłaszcza wysyłkowych kupuje. Zresztą u mnie prezerwatywy wszelkiej egzotycznej maści i nawet wibrator pod nazwą Joy Girl (czy jakoś tak) dostaniesz w domu towarowym w centrum miasta, w regale zaraz obok wkładek higienicznych do biustonosza dla matek karmiących i kulek na wzmocnienie mięśni Kegla. ;-)
                  • bebe.lapin Re: Prezerwatywy 16.06.10, 15:50
                    mysle, ze bardziej chodzi o to, zeby nie ulegly uszkodzeniu w transporcie
                    (wiadomo, w jakim stanie dochodza nieraz paczki), ale z drugiej strony to mysle,
                    ze oryginalny kartonik wlozony w warste czegos miekkiego i dosc duzego
                    objetosciowo plus karton zewnetrzny powinny uniemozliwic wszelkie niepozadane
                    zajscia (bez dwuznacznosci :P).
                    • zarin Re: Prezerwatywy 16.06.10, 16:48
                      Właśnie o to mi chodziło - o bezpieczne warunki transportu, jak patrzę na to, w jakim stanie są czasami dostarczane różne przesyłki. Wyobrażam sobie potencjalne leżakowanie pod toną innych paczek i jakoś tak średnio to widzę.
                      Nie mam żadnych oporów przed kupowaniem w sex shopie, ani zamawianiem na swoje nazwisko, w ogóle to trochę straszne, że w XXI wieku kupowanie artykułów erotycznych jest czymś wstydliwym.
                      Ale do rzeczy, właśnie zainspirowana się przeszłam do najbliższego sex shopu, zapytałam o inne niż owocowe, i rzeczywiście są - czekoladowe i miętowe. Tylko podejrzanie tanie i typu no name, no ale może przesadzam z nieufnością.
            • sbarazzina Re: Prezerwatywy 16.06.10, 13:40
              Czekoladowe ma tez Durex w serii Special Edition. Ale w Polsce mozna je kupic
              bodajze od 4 lat. Nawet dobrze smakuja ;)
              Kiedys mialam takie o smaku i zapachu czerwonego wina, ale nie byly zachwycajace.
              Za to mietowe daja fajne wrazenia poza smakowe :)
      • sarahdonnel Re: Prezerwatywy 14.06.10, 20:59
        Nie lubię, raczej ze względu na 'wskaźnik pękania', szczególnie w sobotę
        wczesnym wieczorem i późniejszym biegu do 'chemist's' po Norlevo (u nas bez
        recepty, ale najtańsze nie jest), oczywiście sklep otwarty od poniedziałku po
        12, czyli zastanawianie się zadziała-nie zadziała.

        Z drugiej strony - zrezygnowałabym tylko w przypadku takim jak teraz, kiedy
        ustaliliśmy oboje, że idziemy razem i robimy HIV-test, w tym samym czasie. Przy
        okazji (to była 'gejowska' fundacja, szkoda, że ten punkt zamknęli, bo było
        jednocześnie i przyjaźnie, i fachowo) jest też konsultacja z asystentką, która
        na drewnianym modelu znacznych rozmiarów uczy, jak zakładać prezerwatywę, żeby
        zminimalizować szansę pęknięcia. I przy okazji przełamuje niechęć do środka
        nawilżającego.

        Na 'wściekłe chucie' mieliśmy zachomikowane zestawy prezerwatyw kolorowych, żeby
        nie było tak 'technicznie-medycznie'. Poniekąd się ten system sprawdzał.

        Jesienią sprawa stanie się znów aktualna, bo drużyny piłkarskiej własnej
        produkcji na razie nie planuję, hormonów nie chcę (wahania nastrojów, historie
        onkologiczne w najbliższej rodzinie, autentyczny brak umiejętności regularnego
        brania jakichkolwiek leków), i lekarka doradza wkładkę (stwierdziła, że na rynku
        jest sporo różnych rodzajów i jak się zdecyduję, to zapozna mnie z
        możliwościami), a mnie ten pomysł się coraz bardziej podoba.
        • pierwszalitera Re: Prezerwatywy 14.06.10, 21:26
          sarahdonnel napisała:

          > Nie lubię, raczej ze względu na 'wskaźnik pękania',

          To pękanie, to dla mnie jakaś tajemnica. Mam 43 lata, prezerwatywy stosuję od lat, wcześniej też fazami i nigdy nie miałam przypadku pęknięcia. Jak to się robi, żeby coś pękło? Może to zależy od marki? Ja trzymam się mojej marki Durex, super są Pleasuremax i Fetherlite. Cieniutkie, wilgotne, niewyczuwalne, zapach znośny, super jakość i gwarancja trwałości. Dla olbrzymów robią Comfort XL, ale mało kto tego rozmiaru potrzebuje. ;-)))
          • sarahdonnel Re: Prezerwatywy 14.06.10, 21:51
            Tylko Durexy, zawsze z apteki (w Polsce) albo drogerii z licencją na sprzedaż
            leków (np. Etos w NL, chociaż też wolę z apteki), niemięte radykalnie, z długim
            okresem przydatności.

            Z tego wszystkiego najlepsze były 'zielone' Durexa, stosunkowo elastyczne, bo
            producenci XL średnio biorą pod uwagę, że członki męskie we wzwodzie nie różnią
            się jedynie długością, a również średnicą, i bywa, że na penisa w pełnym
            wzwodzie w ogóle się jej nie da założyć. Wtedy u takiego osobnika wystarczy
            jakiś zagubiony pęcherzyk powietrza pomiędzy instrumentem a prezerwatywą, i trzaska.

            Za to metoda 'gejowska' na nakładanie radykalnie ten 'wskaźnik pękania'
            zmniejsza i przyspiesza cały proces.

            Natomiast wtedy, kiedy pękanie było absolutnie niepożądane, na szczęście się nie
            zdarzyło.
              • sarahdonnel Re: Prezerwatywy 14.06.10, 23:57
                Należy capnąć czubeczek pomiędzy kciuk a palec wskazujący, żeby wypuścić całe
                powietrze ze zbiorniczka. Potem zakręcamy trochę zwiniętą prezerwatywę wokół
                własnej osi (nie za mocno, żeby odizolować 'pusty' zbiorniczek, cały czas
                ściskając go w palcach. Taką prezerwatywę umieszczamy w pozycji 'strategicznej',
                i cały czas trzymając palcami zbiorniczek, odwijamy w dół.

                Szanse na zbąblowane powietrze, które wrednie i zgoła znienacka 'pęka'
                prezerwatywy znacznie się zmniejszają.

                Środek nawilżający jest też nawilżający dla dłoni, więc można go spokojnie
                wetrzeć w ręce. ;)
                  • sarahdonnel Re: Prezerwatywy 15.06.10, 00:33
                    Tego numeru z 'zakręcaniem' odpowietrzonego zbiorniczka nikt wcześniej mi nie
                    sprzedał, tylko co najwyżej, że zbiorniczek ma być odpowietrzony.

                    Ale jeżeli taka popularna, to tylko mogę się cieszyć, bo po pierwsze możliwie
                    komfortowa dla 'odziewanego', po drugie - u nas zmniejszyła częstotliwość
                    panicznych lotów po Norlevo (nie to, że sobie trzymałam trzy sztuki w szafeczce,
                    i bezkarnie brałam, bo tak, ale mnie mocno 'rozbijało').
                    • ciociazlarada Re: Prezerwatywy 15.06.10, 10:02
                      Norlevo to dla mnie fascynujacy wynalazek. Bralam kiedys w Polsce day-after
                      pill, taka jeszcze zlozona z normalnej konskiej dawki zwyklych, dwuskladnikowych
                      pigulek obliczona i ulozona przez mojego ginekologa, poniewaz zadnych innych
                      opcji wtedy na rynku nie bylo (oprocz Postinoru, synek mojej przyjaciolki tak
                      sie urodzil:)). Pamietam, ze spuchlam jak balon, piersi urosly mi o jakies 3
                      rozmiary i musialam podpierac je torebka podczas siedzenia (stanik oczywiscie
                      mialam 75B;)), ale podzialalo.

                      A Norlevo bralam raz, nie spuchlam nawet milimetra, ale przez tydzien poznalam
                      co to depresja.

                      Prezerwatywy wydaja mi sie marnym srodkiem anty na dluzsza mete, glownie z
                      powodow ekonomicznych. Powiedzmy, ze 'schodzi' 12 sztuk w tygodniu. Nagle moze
                      sie okazac, ze to jedna z glownych pozycji w budzecie domowym:) Co do pekania, w
                      erze przedspiralowej bylam zdana tylko na nie przez kilka lat i pamietam, ze dwa
                      razy 'zlapaly kapcia'. Ogolnie wiec statystyki wygladaja dobrze.
                      • pierwszalitera Re: Prezerwatywy 15.06.10, 12:50
                        ciociazlarada napisała:

                        Powiedzmy, ze 'schodzi' 12 sztuk w tygodniu. Nagle moze
                        > sie okazac, ze to jedna z glownych pozycji w budzecie domowym:)

                        He? ;-)))) 12 sztuk w tygodniu? To oznaczałoby prawie 2 gumy dziennie. To może na początku burzliwego romansu. ;-) Ponieważ żyję już trochę na tym świecie, do tego w kraju, w którym seks nie jest romantycznie mitologizowany, na popęd nie narzekam, partnera też nie miałam tylko jednego, dlatego nie dam sobie wcisnąć kitu o takim zużyciu prezerwatyw. ;-) Przynajmniej większość z nas tyle nie potrzebuje, bo z ręką na sercu, który facet powyżej 25-tego roku życia na dłuższą metę, to wytrzyma? ;-) Do tego skorzystać można jeszcze z innych technik, jak z seksu oralnego, do polecenia w stałym związku. I jaka oszczędność. ;-)))
                        • thorrey Re: Prezerwatywy 15.06.10, 14:46
                          pierwszalitera napisała:

                          > ciociazlarada napisała:
                          >
                          > Powiedzmy, ze 'schodzi' 12 sztuk w tygodniu. Nagle moze
                          > > sie okazac, ze to jedna z glownych pozycji w budzecie domowym:)
                          >
                          > He? ;-)))) 12 sztuk w tygodniu? To oznaczałoby prawie 2
                          > gumy dziennie. To może na początku burzliwego romansu. ;-)
                          > Ponieważ żyję już trochę na tym świecie, do
                          > tego w kraju, w którym seks nie jest romantycznie mitologizowany,
                          > na popęd nie narzekam, partnera też nie miałam tylko jednego,
                          > dlatego nie dam sobie wcisnąć kitu o takim zużyciu
                          > prezerwatyw. ;-) Przynajmniej większość z nas tyle nie po
                          > trzebuje, bo z ręką na sercu, który facet powyżej 25-tego roku
                          > życia na dłuższą metę, to wytrzyma? ;-) Do tego skorzystać
                          > można jeszcze z innych technik, jak z seksu oralnego,
                          > do polecenia w stałym związku. I jaka oszczędność. ;-)))

                          pierwszalitero, z ust (bez podtekstów) mi to wyjęłaś. 12 prezerwatyw
                          na tydzień? Całe szczęście, że nie tylko ja uważam tę liczbę za
                          mocno przesadzoną.

                          Tutaj przypomniał mi się kawał o prezerwatywach, który usłyszałam
                          bardzo dawno temu, ale dopiero teraz wiem, że to raczej samo życie a
                          nie kawał:
                          "Przychodzi facet do kiosku i pyta się,
                          - Proszę pana, czemu prezerwatywy sprzedaje się w paczkach po 3, 6 i
                          12?
                          - A bo widzi pan, te po 3 sa dla młodzieży szkolnej, jedna na
                          piątek, jedna na sobotę i jedna ewentualnie na niedziele. Te po 6 są
                          dla studentów - 2 na piątek, 2 na sobotę i 2 ewentualnie na
                          niedziele.
                          - No a te po 12?
                          - A, te to widzi pan są dla małżeństw: jedna na styczeń, jedna na
                          luty..."
                          A,
                          • bebe.lapin Re: Prezerwatywy 15.06.10, 15:09
                            bez przesady, przesadzona na pewno nie jest.

                            swoja droga zawsze mnie ciekawilo, dlaczego w Polsce norma w sklepach to
                            opakowania po 3 sztuki, rzadko mozna spotkac pakowane po 6, natomiast we Francji
                            6 tez sa wielka rzadkoscia, ale norma to dwunastki ;)
                              • pierwszalitera Re: Prezerwatywy 15.06.10, 15:23
                                thorrey napisała:

                                > bebe.lapin napisała:
                                >
                                > > bez przesady, przesadzona na pewno nie jest.

                                Na początku znajomości może i nie, ale my mówimy tu o wartościach statystycznych. I jak to się mówi, nigdzie nie kłamie się tak bardzo jak przy sprawach dotyczących seksu. Do tej pory, faceci mieli tendencję do zawyżania, ale trendy się widocznie zmieniają. ;-)
                                No i zostaje jeszcze sprawa jakości. Pamiętam dobrze, że w młodszych czasach dużo i często się bzykało, korzystając z każdej okazji, ale nie zawsze były to numerki godne zapamiętania. ;-) Teraz stawiam bardziej na jakość, zużycie prezerwatyw może mniejsze, ale satysfakcja o niebo większa. ;-)
                                • bebe.lapin Re: Prezerwatywy 15.06.10, 15:30
                                  jak zawsze musisz miec racje i ostatnie slowo. zeby podwazyc Twoja teze, na
                                  pewno klamie albo chociaz moj seks jest kiepskiej jakosci; ok, wiesz lepiej. tym
                                  niemniej nie bede opisywac ze szczegolami zawilosci mojego zycia prywatnego
                                  tylko po to, zeby ci wykazac, ze zuzycia owego materialu moga byc rozne, wyzsze
                                  od Twoich i calkiem przyzwoitej jakosci.

                                  a poza tym rzeczywistosc statystyczna ma malo wspolnego z prawdziwa.

                                  ------
                                  W nocy czas płynie inaczej (...). Nie ma sensu się temu przeciwstawiać. (Haruki
                                  Murakami)
                                  • pierwszalitera Re: Prezerwatywy 15.06.10, 15:54
                                    bebe.lapin napisała:

                                    > jak zawsze musisz miec racje i ostatnie slowo. zeby podwazyc Twoja teze, na
                                    > pewno klamie albo chociaz moj seks jest kiepskiej jakosci; ok, wiesz lepiej. ty
                                    > m
                                    > niemniej nie bede opisywac ze szczegolami zawilosci mojego zycia prywatnego
                                    > tylko po to, zeby ci wykazac, ze zuzycia owego materialu moga byc rozne, wyzsze
                                    > od Twoich i calkiem przyzwoitej jakosci.

                                    Jasne, kiedy pisałam o statystyce miałam na myśli fantastyczne życie seksualne bebe.lapin. ;-) O ile sobie przypominam do niedawna nie było żadnego faceta w twoim życiu, więc mogę przypuszczać, że jesteś świeżo zakochana. O zużyciu w takich przypadkach nie pisałam. Średnia częstotliwość seksu nie leży niestety tak wysoko, biorąc pod uwagę, że po kilku latach związku namiętność nieco spada, dochodzą ciąże, dzieci, codzienne stresy i tego typu sprawy, więc przy obliczaniu długoplanowych kosztów antykoncepcji nie wychodzę z sytuacji ekstremalno-romantycznych.
                                    • bebe.lapin Re: Prezerwatywy 15.06.10, 15:58
                                      wiesz, nie mam zamiaru kontynuowac tego watku w dyskusji, dlateogo nic Ci nie
                                      odpowiem, ale o scislej statystyce mowy powyzej nie bylo, tylko wlasnie raczej o
                                      poszczegolnych przypadkach.
                                        • bebe.lapin Re: Prezerwatywy 15.06.10, 16:21
                                          nie obrazanie sie, ale mam ci ze szczegolami opisywac, co robilam np dzis w nocy?

                                          dopiero po wyslaniu odpowiedzi na tamtego posta zdalam sobie sprawe, w jakim
                                          kierunku pojdzie dyskusja a bardzo chcialabym jej uniknac i zaluje, ze w ogole
                                          zeszlo na takie tory.
                                • miss-alchemist Re: Prezerwatywy 15.06.10, 15:44
                                  na początku związku też się trzeba jakoś zabezpieczać, więc niektórzy mają w nosie wartości statystyczne.

                                  nawet licząc średnio ten raz dziennie (a uwierz mi, w związku dwojga młodych ludzi jest to jak najbardziej możliwe i powiedziałabym, że nawet prawdopodobne), to wychodzi jakieś 25 razy w miesiącu. kupując najtańszą opcję, czyli opakowania gumek po 12 sztuk, takich lepszych (durexów), wychodzi jakieś 2,25 za sztukę. 25 * 2,25 = 56,25 zł miesięcznie. matematyka, w odróżnieniu od statystyki, nie kłamie :)

                                  za pigułki płacę jakieś 32 zł i to nie są wcale z tych tańszych (tańsze niekoniecznie znaczy gorsze).

                                  i uwierz mi również, że częsty seks =/= gorszy seks.

                                  no, ale przecież wiesz lepiej, statystyka Cię wspiera.

                                  ale się ekshibicjonistycznie zrobiło XD
                                  • pierwszalitera Re: Prezerwatywy 15.06.10, 16:02
                                    miss-alchemist napisała:

                                    wychodzi jakieś 2,25 za sztukę.
                                    > 25 * 2,25 = 56,25 zł miesięcznie. matematyka, w odróżnieniu od statystyki, nie
                                    > kłamie :)
                                    >
                                    > za pigułki płacę jakieś 32 zł i to nie są wcale z tych tańszych (tańsze niekoni
                                    > ecznie znaczy gorsze).


                                    Ok, 57 złoty, albo 32, to różnica 25 złoty. Powiedzmy, że dla kobiety dobrze zarabiającej, to nie jest forsa ważna uwagi. A hormony jak wiemy, nie są całkiem obojętne dla zdrowia, więc nawet nie wiem, co tutaj w dalszej perspektywie wychodzi taniej.


                                    > i uwierz mi również, że częsty seks =/= gorszy seks.
                                    >
                                    > no, ale przecież wiesz lepiej, statystyka Cię wspiera.

                                    Nie napisałam, że częsty seks znaczy gorszy seks, podałam tylko własny przykład z mojego życia. A gdyby kobiety miały trochę więcej odwagi, to by przyznały, że nie każdy stosunek warty jest tych 2,25 zł. Skoro już musimy być tak oszczędne. ;-)
                                    • miss-alchemist Re: Prezerwatywy 15.06.10, 16:15
                                      25 zł to około 43,86% kwoty 57 zł. całkiem sporo... [matematyka nie kłamie]. gdyby wziąć pod uwagę nieco tańsze pigułki (np Cilest kosztuje ok 20 zł), to te różnice są jeszcze większe.

                                      nie każda kobieta uprawiająca seks jest dobrze zarabiającą kobietą. powiedziałabym nawet, że zwykle studentki nie są dobrze zarabiającymi kobietami.

                                      całkiem obojętne dla zdrowia nie są:
                                      - jedzenie
                                      - dym z samochodów
                                      - promieniowanie kosmiczne
                                      - kampanie wyborcze
                                      - alkohol
                                      - etc

                                      generalnie życie nie jest zbyt zdrowe i kończy się śmiercią :)

                                      no, ale akurat nie wybrałam pigułek jako zabezpieczenia dlatego, że wychodzą taniej (bo wychodzą - i to dużo), ale z wielu innych powodów. nielubienie prezerwatyw jest jednym z nich i to nielubienie nie dotyczy partnera (chociaż jego też, ale to inna historia), ale mnie samej. wcale nie są dla mnie ani wygodne, ani komfortowe, ani fajne, co nie znaczy, że dla innej kobiety nie mogą być. mogą być, dla mnie nie są.
                      • ciociazlarada Re: Prezerwatywy 15.06.10, 21:17
                        Ludzie, dajcie spokój, liczbę wzięłam powiedzmy z sufitu, bo w sumie nie ma się
                        nic lepszego do roboty tylko siedzieć i liczyć ile numerów było od niedzieli:)

                        I uwierz, Pierwszalitero, ludzie mają naprawdę różne potrzeby i życie intymne
                        każdego nie musi wyglądać koniecznie tak jak Twoje, więc nie obruszaj się i to
                        jeszcze w tak autorytatywny sposób (co przy samym temacie nieco śmisznie brzmi).

                        Dorosłe baby, a przepychają się która ma lepszą łopatkę i wiaderko, no dajcie
                        spokój i do czynu:)!
                        • pierwszalitera Re: Prezerwatywy 16.06.10, 00:34
                          ciociazlarada napisała:

                          > Ludzie, dajcie spokój, liczbę wzięłam powiedzmy z sufitu, bo w sumie nie ma się
                          > nic lepszego do roboty tylko siedzieć i liczyć ile numerów było od niedzieli:)
                          >
                          > I uwierz, Pierwszalitero, ludzie mają naprawdę różne potrzeby i życie intymne
                          > każdego nie musi wyglądać koniecznie tak jak Twoje, więc nie obruszaj się i to
                          > jeszcze w tak autorytatywny sposób

                          A gdzie ja się obruszałam? Wyraziłam tylko zwątpienie w 12 w tygodniu i od razu posypały się oburzone odpowiedzi. Skoro wyciągnęłaś sobie tą liczbę z sufitu, to nie ma co na jej podstawie liczyć wydatki. I jasne, że istnieją ludzie, którzy pewnie tyle potrzebują, a może i więcej, ale wszystkie badania i statystki podają znacznie skromniejsze liczby. I dla tych standardowych przypadków prezerwatywy mogą wyjść nawet taniej, bo za pigułkę płacisz stale, obojętnie, czy akurat korzystasz, czy nie. A nawet świeżo zakochani ludzie w oparach namiętności mają swoje gorsze dni, egzaminy na uczelni, stres w pracy, bywają przeziębieni, mają zły humor, problemy z trawieniem, są odzielnie w wyjazdach itp, itd, nie mówiąc o tych, którzy mają małe, zajmujące dzieci, więc codzienny seks połączony z penetracją i to przez długie lata, to raczej życzenie, a nie rzeczywistość. Nie bardzo wiem dlaczego miałoby być to tematem tabu. A potem, ktoś kto robi to na przykład dwa razy w tygodniu, co jest już świetnym wynikiem w długim związku, czyta liczbę 12 i zaczyna się zastanawiać nad swoim beznadziejnym życiem seksualnym. ;-) O moje życie się tu w ogóle nie martwię, ja przeszłam już przez przeróżne fazy, więc nie wpadnę w depresję porównując się z innymi. ;-)
                        • bebe.lapin Re: Prezerwatywy 16.06.10, 10:38
                          ty rzucilas luzna uwage, jak odpowiedzialam tez luzno i niekoniecznie z
                          osobistym podtekstem, ale oczywiscie trzeba od razu wszystko skomentowac na
                          powaznie i wykazac wyzszosc wlasnej wizji swiata.

                          jak sie okazuje, na seks tez istnieje jedyna sluszna recepta wydana przez
                          Wiadomo-Kogo, wszystkie inne sa albo nieprawdziwe, albo szkodliwe i zle, albo
                          nieciekawe co najmniej.
                          • pierwszalitera OT dyskusja 16.06.10, 12:51
                            bebe.lapin napisała:

                            > ty rzucilas luzna uwage, jak odpowiedzialam tez luzno i niekoniecznie z
                            > osobistym podtekstem, ale oczywiscie trzeba od razu wszystko skomentowac na
                            > powaznie i wykazac wyzszosc wlasnej wizji swiata.

                            Hm, już tyle raz tu na forum przypominano, że wypowiedzi każdej z nas są tylko naszym osobistym zdaniem i nie są wiążące dla całego świata. Jeżeli mam jednak jakiś pogląd na pewną sprawę, to mogę go sobie bronić i wymyślać agrumenty, jakie mi się podobają. Zawsze możesz je odeprzeć swoimi, bez rzucania epitetów w moim kierunku, bo nie uważasz, że to z twojej strony trochę wyraz bezsilności? Nie wiem też skąd zawsze to przypuszczenie, że chcę kogoś zmusić do mojego punktu widzenia i dziwię się bardzo, że ktoś szukający harmonii i konsensu za wszelką cenę, daje się w ogóle sprowokować do dyskusji. Ja się często długo upieram, bo interesują mnie ciekawe argumenty innych, a nie po to, by przyznawać sobie rację i się wzajemnie przekonywać. Kompromisów to ja szukam w moim najbliższym otoczeniu i to wystarczy. ;-) Uważasz mnie więc teraz za zarozumiałą wymądrzalską i nawet nie zadasz sobie trudu, by pomyśleć chwilę nad tym co napisałam. Po co zresztą? Rzeczy, które nam się nie podobają i nie są po naszej myśli najlepiej ignorować, a autorce przypisać jak najgorsze zamiary i cechy. ;-) A co do osobistych podteksów, to po pierwsze, wydaje mi się, że tam, gdzie odkrywa się osobiste szczegóły, mogą one stać się tematem dyskusji, a po drugie, to chyba ty pierwsza wykorzystałaś w tym wątku moje osobiste cechy jako broń w moim kierunku, więc pamiętaj, że jak krzykniesz w las, tak ci odpowie. Przez to wszystko twój pogląd stał się dla mnie zupełnie niewyraźny. Chodziło ci o to, że 12 prezerwatyw w tygodniu to mało, dużo, standard, źle, dobrze, albo coś innego? ;-)
                            • bebe.lapin Re: OT dyskusja 16.06.10, 12:58
                              chodzilo o to, ze moze byc roznie, a dyskusja byla z przymrozeniem oka i bardzo
                              luzna;

                              a Ty potraktowalas wszytko z wysoka, "naukowo" i odnoszac do siebie jako
                              wyznacznika najlepszej opcji.

                              i nie przypisuje Tobie najgorszych cech i zamiarow, ale nie jestem pierwsza,
                              ktora zwraca uwage na te same cechy i styl zachowania u Ciebie, wiec chyba to o
                              czyms swiadczy?
                              • pierwszalitera Re: OT dyskusja 16.06.10, 13:21
                                bebe.lapin napisała:

                                > a Ty potraktowalas wszytko z wysoka, "naukowo" i odnoszac do siebie jako
                                > wyznacznika najlepszej opcji.

                                To była tylko twoja interpretacja. Nie jest ważne, jak ja to piszę, tylko jak ty to potraktujesz, prawda?



                                > i nie przypisuje Tobie najgorszych cech i zamiarow, ale nie jestem pierwsza,
                                > ktora zwraca uwage na te same cechy i styl zachowania u Ciebie, wiec chyba to
                                > o
                                > czyms swiadczy?


                                To o niczym nie świadczy. Większość może się znakomicie mylić, jak uczy nas historia, a mnie nigdy też nie zależało, by należeć do aktualnego mainstreamu. I w ogóle, co to za argument? Dopasuj się, bo przestaną cię lubić? ;-)
                • pierwszalitera Re: Prezerwatywy 15.06.10, 02:05
                  sarahdonnel napisała:

                  > Należy capnąć czubeczek pomiędzy kciuk a palec wskazujący, żeby wypuścić całe
                  > powietrze ze zbiorniczka.


                  No momencik, ale posługując się ulotką dołączoną do paczki prezerwatyw też nie robi się nic innego i ja myślałam, że to normalna metoda. ;-) Z drugiej strony, rozumiem teraz skąd biorą się przelewania prezerwatywy i pękanie gumy, wiele ludzi nie wie chyba, że ten czubek musi zostać pusty i odpowietrzony.
                • bebe.lapin Re: Prezerwatywy 15.06.10, 08:42
                  o tym, zeby scisnac czubek i wypuscic w ten sposob powietrze jest napisane na
                  ulotce (tak, czytam nawet ulotki z gumek :D), natomiast nowoscia jest to
                  zakrecanie :D
          • bebe.lapin Re: Prezerwatywy 15.06.10, 08:39
            co nie oznacza, ze sie na takich nie trafia ;)

            moze i tobie to sie nigdy nie przydarzylo, ale komus tam peka, zsuwa sie i co
            tam jeszcze, a faszerowanie sie pigulkami po i nielekki stresik przez iles
            nastepnych dni zdrowiu na pewno nie sluza, nie mowiac o tym, ze caly ten zestaw
            moze nie zadzialac i co wtedy? nawet jesli to szansa jedna na milion, to jesli
            przytrafia sie akurat tobie, to nie myslaisz o statystyce.
          • slotna Re: Prezerwatywy 16.06.10, 01:29
            > To pękanie, to dla mnie jakaś tajemnica. Mam 43 lata, prezerwatywy stosuję od l
            > at, wcześniej też fazami i nigdy nie miałam przypadku pęknięcia.

            Ja mam nieco mniej lat, tez nigdy nie pekla, ale zdarzylo sie, ze zostala w srodku. Bardzo, baaardzo nieprzyjemne wspomnienie.
            • pierwszalitera Re: Prezerwatywy 16.06.10, 01:37
              slotna napisała:

              > Ja mam nieco mniej lat, tez nigdy nie pekla, ale zdarzylo sie, ze zostala w sro
              > dku. Bardzo, baaardzo nieprzyjemne wspomnienie.

              A twój facet nie wiedział, że przy wysuwaniu przytrzymuje się brzeg ręką? Albo też cierpiał na gumową impotencję i mu się sfrąkło podczas? ;-)))
              • slotna Re: Prezerwatywy 16.06.10, 01:58
                > A twój facet nie wiedział, że przy wysuwaniu przytrzymuje się brzeg ręką? Albo
                > też cierpiał na gumową impotencję i mu się sfrąkło podczas? ;-)))

                Mlody byl, niedouczony :P
              • slotna Re: Prezerwatywy 16.06.10, 02:04
                > A twój facet nie wiedział, że przy wysuwaniu przytrzymuje się brzeg ręką? Albo
                > też cierpiał na gumową impotencję i mu się sfrąkło podczas? ;-)))

                Prawda jest taka, ze facet to nie ja i ja za jego fakapy nie odpowiadam. A rozmawiamy o antykoncepcji z punktu widzenia kobiety. Wyobrazasz sobie trzymanie tego brzegu za niego? ;)
              • sarahdonnel Re: Prezerwatywy 16.06.10, 02:05
                pierwszalitera napisała:

                > slotna napisała:
                >
                > > Ja mam nieco mniej lat, tez nigdy nie pekla, ale zdarzylo sie, ze zostala
                > w sro
                > > dku. Bardzo, baaardzo nieprzyjemne wspomnienie.
                >
                > A twój facet nie wiedział, że przy wysuwaniu przytrzymuje się brzeg ręką?
                Czy Ty, Pierwszalitero, domocowujesz te prezerwatywy dodatkowo przylepcem, albo
                przeszywasz przy nasadzie na okrętkę? Bo nam potrafiły się przemieszczać. Jak
                trafia się para 'maratończyków', to nieraz też zużywa się więcej niż jedną
                sztukę na raz. (Co zresztą rekomendowano w naszej gejowskiej HIV-poradni ;).


                >Albo też cierpiał na gumową impotencję i mu się sfrąkło podczas? ;-)))

                Niektórzy są typu 'balonikowego', inni z tych co bardziej stopniowo. W sumie to
                nawet od dnia zależy. Poza tym - 'dycha' za język. Serio. :)
                • pierwszalitera Re: Prezerwatywy 16.06.10, 02:16
                  sarahdonnel napisała:

                  > Niektórzy są typu 'balonikowego', inni z tych co bardziej stopniowo. W sumie to
                  > nawet od dnia zależy.

                  No widzisz, na stare lata czegoś się nauczyłam. :-) Ja nie wiedziałam, że istnieją jakieś balkoniki. ;-) Rozmiary owszem, ale fasony, to już chyba skomplikowana sprawa i dopasowanie trudniejsze. ;-) Więc obok King Size, Normal Size i "Małego Diabełka" powinni chyba wprowadzić fason otwartego na górze half cupa i tego bardziej przylegającego full cupa. ;-)))
                  • sarahdonnel Re: Prezerwatywy 16.06.10, 10:32
                    pierwszalitera napisała:

                    > sarahdonnel napisała:
                    >
                    > > Niektórzy są typu 'balonikowego', inni z tych co bardziej stopniowo. W su
                    > mie to
                    > > nawet od dnia zależy.
                    >
                    > No widzisz, na stare lata czegoś się nauczyłam. :-) Ja nie wiedziałam, że istn
                    > ieją jakieś balkoniki. ;-)
                    Freudowski lapsus? no, nie, aż tak źle jeszcze z moim obecnym chłopem nie jest,
                    żeby potrzebował balkonika do podtrzymywania 'interesu'. Literkę za dużo
                    doczytałaś ;). Chodziło mi o to, że czasem ten 'interes' po fakcie zmienia
                    rozmiar radykalniej, a czasem bardziej stopniowo. Naprawdę zależy od dnia i
                    humoru obu stron.

                    Rozmiary owszem, ale fasony, to już chyba skomplikow
                    > ana sprawa i dopasowanie trudniejsze. ;-) Więc obok King Size, Normal Size i "M
                    > ałego Diabełka" powinni chyba wprowadzić fason otwartego na górze half cupa i t
                    > ego bardziej przylegającego full cupa. ;-)))
                    Ja tam bym się nie obraziła, jakby zaczęli uwzględniać trójwymiarowość męskiego
                    nabiału, czyli fakt, że czasem z długością idzie w parze inna średnica.
                    • anka_z_lasu Re: Prezerwatywy 16.06.10, 12:50
                      "no, nie, aż tak źle jeszcze z moim obecnym chłopem nie jest,
                      żeby potrzebował balkonika do podtrzymywania 'interesu'."

                      aaaa! :D
                      myślę, że to zadziałało biuściaste skojarzenie z balkonetkami ;)
                      • pierwszalitera Re: Prezerwatywy 16.06.10, 12:56
                        anka_z_lasu napisała:
                        > myślę, że to zadziałało biuściaste skojarzenie z balkonetkami ;)

                        No późna godzina była, od odmiennego kształtu prosta droga do różnych fasonów, a to już obowiązkowo kończy się przy balkonetkach, fullmichach i halfach. ;-) O plungach nie pomyślałam. Niektórym może by się dobrze wymodelowane sztywniaki, a nawet push upy podobały. ;-) Coś w zamiam zajęczej łapki. ;-)))
                    • anka_z_lasu Re: Prezerwatywy 16.06.10, 12:52
                      "Ja tam bym się nie obraziła, jakby zaczęli uwzględniać trójwymiarowość męskiego
                      nabiału, czyli fakt, że czasem z długością idzie w parze inna średnica."
                      Yyych, zupełnie jakbym czytała o stanikach albo ubraniach - tylko że tu już se
                      pan nie zwęzi...
                      • bebe.lapin Re: Prezerwatywy 16.06.10, 12:55
                        tak wlasciwie to trzeba by ze wszystkim; dzis rano idac do pracy snulam wlasnie
                        rozwazania na ten temat, ale odnosnie do rajstop.

                        nie wiem, jak wg producentow te same rajstopy maja dobrze lezec na babce majacej
                        160 cm wzrostu i wiemlki tylek, majacej 180 cm i nozki jak patyczki oraz na 180
                        cm, ale z budowa typu " germanska bogini".
      • jehanette Re: Prezerwatywy 19.06.10, 21:11
        U mnie podejście do prezerwatyw zmieniało się w zależności od sytuacji życiowej.
        Na studiach: nawet pigułka+prezerwatywa nie dawała mi poczucia bezpieczeństwa.
        Jak okres nie pojawiał się co do godziny, od razu wpadałam w schizę ;)
        Teraz, z ustabilizowaną sytuacją uczuciową, parę lat starsi, stosujemy
        gumki+obserwacja wg metody Roetzera i czuję się bezpiecznie. Na samych gumkach
        jechaliśmy przez dobre dwa lata, od roku weszła obserwacja. To chyba dało mi
        zaufanie do mojego organizmu i poczucie, że wiem co się dzieje ze mną w danym
        momencie.
        Jak dotąd - wpadki brak. Nigdy nic się nie zsunęło, nie przelało. Pękło raz, w
        wyniku zbyt dużego pośpiechu w nakładaniu, jeszcze zanim do czegokolwiek zdążyło
        dojść.
    • kizombalover Re: Antykoncepcja 14.06.10, 21:15
      Napisałam w sąsiednim wątku, a potem przeczytałam Twoje pytanie. Więc kopiuję
      swoją wypowiedź:

      Ja zrezygnowałam z okresu jakieś.... 8 lat temu?
      Mam wkładkę hormonalną (Mirena), już drugą - oprócz 100% pewności anty daje mi
      praktycznie zero okresu (no, czasem jakieś drobne plamienie, rzadko delikatne
      krwawienie na dwa małe tampony dziennie przez 3-4 dni). Przez pierwsze 3-4 lata
      nie było prawie nic, teraz dopiero trochę, jak wyżej.
      Czuję się dobrze, lepiej niż kiedy brałam pigułki.

      Co do bólu przy zakładaniu - lekarz stosuje środek znieczulający, więc samo
      zakładanie nie boli nic. Za pierwszym razem wyszłam z gabinetu jakby nigdy nic.
      Za drugim bolało mnie chwilę w podbrzuszu, a po pół godzinie samo przeszło. I
      nie boli. Za drugim razem (u tego samego lekarza) wynegocjowałam nawet zniżkę
      :). Jak dla mnie to świetna inwestycja w "spokojną głowę".
    • jul-kaa Re: Antykoncepcja 14.06.10, 22:36
      Rozmawiałam z lekarzem. Odradził zwykłą spiralę ("swojej żonie bym stanowczo
      odradzał"), bardzo polecał Mirenę. Odradzał też NPR - zbyt nieregularne życie
      matki karmiącej, nieregularne karmienia, wstawanie w nocy itp.
      Tyle tylko, że Mirena to koszt ponad 1000zł, na co nas zwyczajnie nie stać :( To
      się kalkuluje przy kilku latach, a mnie trudno jest powiedzieć, kiedy następny
      potomek.
      Wy też tyle płaciłyście?
      • kasiadj07 Re: Antykoncepcja 14.06.10, 22:52
        Lekarz może mieć w tym interes, żeby odradzać darmowe metody... Ja
        miewając nieregularne cykle radzę sobie dobrze z NPR. Polecam
        poczytanie linkowanego już wcześniej forum, można znaleźć informacje
        jak stosować metodę w różnych życiowych sytuacjach. Wystarczy trzy
        godziny nieprzerwanego snu, żeby temperatura poranna była wiarygodna, a
        inne wskaźniki (śluz, szyjka itd) są od codziennej krzątaniny zupełnie
        niezależne:) Ale oczywiście nie namawiam. Każdy musi znaleźć sam swój
        sposób na życie:)
        • pierwszalitera Re: Antykoncepcja 14.06.10, 23:07
          kasiadj07 napisała:

          Ja
          > miewając nieregularne cykle radzę sobie dobrze z NPR.


          A co oznacza u ciebie nieregularne cykle? Bo dla mnie raz 30 dni, a raz 35, to nie są nieregularne cykle. Dla kogoś, kto może miesiączkować raz na kilka miesięcy, naturalna metoda nie jest naprawdę pomocą. Ja pod odstawieniu pigułki nie miałam na przykład okresu przez pół roku. I czego tu się trzymać?
          • kasiadj07 Re: Antykoncepcja 15.06.10, 21:19
            U mnie jest różnie, zazwyczaj ok 30 dni, ale 50 też się zdarza. I w takich przypadkach po prostu sprawdza się sytuację na bieżąco. Może tak być, że w długim cyklu organizm kilka razy przygotowuje się do owulacji, ale np z powodu stresu, przeziębienia czy wyjazdu do niej nie dochodzi, więc pojawia się śluz płodny, ale nie ma wzrostu temperatury. Śluz znika, a po kilku dniach pojawia się znowu i tak może być kilka razy:) Niestety wtedy są to dni ryzykowne (ja się wspomagam gumkami). Ale może być również tak, że przez ten długi czas nie ma wcale oznak owulacji, więc czekamy, aż jakiekolwiek wystąpią, kochamy się wtedy bezproblemowo. Kwestia w nauczeniu się obserwacji tych objawów. I inna oczywiście - taka metoda wyklucza spontaniczność przed owulacją, jeśli nie używamy innych metod (nie wolno się np kochać rano, dopiero wieczorem, jeśli przez cały dzień nie było objawów). Za to już po owulacji mamy dokładnie dwa tygodnie luzu.
            Oczywiście potrzeba do tej metody trochę samodyscypliny, codzienne mierzenie temperatury można jednak sobie totalnie uprościć - ja mam elektroniczny termometr owulacyjny z budzikiem, jak zadzwoni, to termometr do ust jeszcze na śpiąco, po pięciu minutach jak zapika, to znaczy, że trzeba już zwlekać się z łóżka. Wyniki sam zapisuje, więc nie muszę o tym pamiętać, przeglądam, kiedy potrzebuję. Koszt termometru to 200zł na allegro i to jedyny koszt na całą metodę. Po kilku tygodniach sprawdzanie oznak wchodzi w nawyk (jak codzienne łykanie pigułki) i robi się to automatycznie.
            Zaletą metody jest to, że można ją zacząć stosować w każdym momencie nie rezygnując z innych metod mechanicznych do czasu, aż się nauczymy. I w każdej chwili możemy z niej zrezygnować.
            Abstrahując już od celów antykoncepcyjnych, uważam, że każda kobieta powinna mieć świadomość swojego ciała, żeby po prostu lepiej się w nim czuć:)
            • madzioreck Re: Antykoncepcja 16.06.10, 13:56
              Mnie w NPR najbardziej przeraza to "badanie szyjki". No żeby nie wiem co, nie
              mam pojęcia, jak to zrobić... chwilowo musiałam odstawić tabsy, plastry czekają
              w szufladzie, ale jakoś im nie wierzę ;) i chciałam poobserwować z czystej
              ciekawości.
        • anulla1974 Re: Antykoncepcja 15.06.10, 12:07
          kasiadj07 napisała:

          > Ja miewając nieregularne cykle radzę sobie dobrze z NPR.

          A jaka ta nieregularność?
          Bo owszem przy nieregularnych cyklach można stosować NPR tylko
          często staje się to sztuką dla sztuki. A przy często przy PCOS i
          innych tego typu zaburzeniach to już "sztuka wyższa" - bo objawy
          niejasne, czekamy na wyższą, wyższej nie ma, znów objaw śluzu i tak
          np. 7-8 miesięcy albo i dłużej. Przy moim PCOS i Hashimoto
          obserwowałam z czystej ciekawości - czytelne objawy ewidentnie
          wskazujące na okres niepłodny wyszły mi po ok. 11 miesiącach.
            • madzioreck Re: Antykoncepcja 15.06.10, 15:04
              Hm. Podobno o tej samej porze, tym samym termometrem itd. Ale jak zapytałam na
              forum NPR, co w przypadku pracy na 3 zmiany, okazało się, że też można. Żadna
              przeszkoda nie jest tak naprawdę przeszkodą ;)
      • pierwszalitera Re: Antykoncepcja 14.06.10, 23:00
        Najtańsza Mirena produkowana jest przez firmę BAYER-SCHERING. Normalna cena to około 195 euro, czyli około 800zł. Resztę chce pewnie lekarz za zabieg.
        www.domzdrowia.pl/45434,mirena-20mcg-24h-wkladka-wewnatrzmaciczna-hormonalna-1szt.html
        W niemieckich internetoweych aptekach online można już Mirenę dostać od 147 euro (około 590zł). www.medizinfuchs.de/preisvergleich/mirena-intrau.-pessar-1-st-bayer-vital-gmbh-pzn-8452658.html
      • azymut17 Re: Antykoncepcja 14.06.10, 23:23
        jul-kaa napisała:

        > Rozmawiałam z lekarzem.
        > Odradzał też NPR - zbyt nieregularne życie
        > matki karmiącej, nieregularne karmienia, wstawanie w nocy itp.

        Nie chcę dewaluować Twojego lekarza, ale niestety niektórym NPR kojarzy się z kalendarzykiem - ja kiedyś, kiedy byłam leczona na nieregularne cykle (raz 15 dni, raz 45) stosowałam po konsultacji z lekarzem metodę wieloobjawową. Przyszłam z wynikami na wizytę, a tam na zastępstwie był inny lekarz. Dałam mu moje karty, on nawet nie zerknął tylko oddał mi je z powrotem i powiedział coś w stylu: no, tak, jajeczkowanie u kobiet następuje zwykle w tym i tym dniu, proszę odliczyć sobie tyle dni od okresu itd. W ogóle nie zrozumiał, co mu pokazałam i bredził o mitycznym kalendarzyku.

        Nie rozumiem, co mają nieregularne karmienia do mierzenia temperatury rano i do sprawdzania gęstości śluzu? Brzmi to właśnie jak tekst o zupełnie innej metodzie...
        • jul-kaa Re: Antykoncepcja 15.06.10, 00:13
          Dobra, to zanim się wgryzę: czy jest sens cokolwiek obserwować jeśli nie ma się
          (jeszcze) miesiączki?

          A lekarz mówił właśnie o zmianach temperatury wynikających z nieregularnego
          życia. Ale czy znał się na NPR - nie wiem...
          • azymut17 Re: Antykoncepcja 15.06.10, 08:23
            jul-kaa napisała:
            > A lekarz mówił właśnie o zmianach temperatury wynikających z nieregularnego
            > życia. Ale czy znał się na NPR - nie wiem...

            E, nie jest źle, widać, że wie, o co mniej więcej chodzi. To chyba ja się
            sparzyłam i teraz jestem nadmiernie podejrzliwa :-)

            > Dobra, to zanim się wgryzę: czy jest sens cokolwiek obserwować jeśli nie ma się
            > (jeszcze) miesiączki?

            Wieczorem zajrzę do mojej mądrej książki i poszukam odpowiedzi. Sens, z tego, co
            pamiętam jest, ale wolę podać powody i szczegóły (bo ja nie stosuję, więc
            pozapominałam).
          • szarsz Re: Antykoncepcja 15.06.10, 10:52
            Ja się tam nei znam do końca, ale zawsze mi mówili, że temperaturę
            trzeba mierzyć o tej samej mniej więcej porze, po 6h (minimalnie)
            odpoczynku. Jak rozumiem, nieprędko będziesz mieć warunki do takich
            pomiarów :D

            Natomiast obserwację śluzu i szyjki możesz przeprowadzić zawsze i
            wszędzie. Jest grupa kobiet (np. ja), które śluz płodny mają
            książkowy i nawet niespecjalnie trzeba się starać, żeby załapać,
            kiedy i jak się zmienia, wystarczy na to zwrócić uwagę.

            Mnie dodatkowo po pierwszej ciąży zaczęły boleć jajniki, gdy rośnie
            pęcherzyk i przestają, gdy pęka - też dość ewidentny objaw, zawsze
            zgodny z monitorowaniem owulacji na usg i testami owulacyjnymi.
            Więc mimo dość nieregularnych cykli (30-50 dni) i bez mierzenia
            temperatury dokładnie wiedziałam, kiedy współżyć :)
          • zooba Re: Antykoncepcja 15.06.10, 11:26
            Bezwzględnie jest sens, przecież płodna będziesz przed pojawieniem się
            pierwszej miesiączki po porodzie.
            Ja, mimo regularnego karmienia wyłącznie piersią, zaczęłam jajeczkować
            przed upływem trzech miesięcy od porodu. Wtedy jest łatwo zajść w
            ciążę, bo się nawet nie spodziewasz, że znów możesz.