Dodaj do ulubionych

Sport, odzywianie, zdrowie

14.02.19, 15:04
Co tam dziewczeta teraz uprawiacie, czym sie zywicie, jak dbacie o zdrowie?

Za zlotych czasow aktywnosci forum, 1/3 foruma byla na Dukanie, kolejna 1/3 na Pape, a pozostale wege czy jakos tak. Sporotwo krolowal bodajze jogging i taniec brzucha.

Ja ostatnio mialam krotki romans z weganizmem, jednak niestety to nie dla mnie. Ale po tym eksperymencie pozostalo mi postanowienie ograniczenia miesa i produktow odzwierzecych i na razie nawet jakos sie udaje. Chociaz zycie bez sera jest trudne.

Sportowo u mnie nuda, silownia, duzo spacerow, wczesniej joga, teraz moze skorzystam z oferty silowni i czesciej bede chodzic na jakies bardziej dynamiczne zajecia.
Obserwuj wątek
    • yaga7 Re: Sport, odzywianie, zdrowie 14.02.19, 16:10
      Ze mnie na pewno nie należy brać przykładu ;)

      Żywię się standardowo wege, od czasu do czasu gotuję coś bardziej wegańskiego, ale nie patrzę za bardzo na to, czy mam zbilansowaną dietę. Staram się jeść 3-4 posiłki dziennie, nie objadać się za bardzo i tyle. Nie stosuję żadnych ograniczeń typu nie jem pizzy czy pączków ;)

      Sportowo jest źle. Regularnie to chodzę tylko na spacery. Od czasu do czasu jakiś tam pilates czy basen, ale na pewno za rzadko, powinnam się jakoś w to wdrożyć, ale przyznaję, że mi się po prostu nie chce i bardzo ciężko jest mi znaleźć motywację. Zwłaszcza że nigdy nie lubiłam aktywności sportowej, jedynie zimowe narty były jakąś tam motywacją, żeby w ciągu roku coś porobić, ale teraz narty odeszły, więc nie ma. Muszę sobie jakoś wytłumaczyć, że ze zdrowotnego punktu widzenia muszę wrócić do pilatesowania, bo na pewno się lepiej wtedy czułam.

      --
      Wyprzedaż allegro.pl/listing/user/listing.php?us_id=470059
    • miss-alchemist Re: Sport, odzywianie, zdrowie 14.02.19, 17:47
      Z każdym rokiem staram się żyć zdrowiej, wychodzi różnie ;) Od trzech lat fitness, początkowo dwa razy w tygodniu, obecnie ok 5 razy. Był taki moment, że na zajęciach byłam codziennie, ale dla mojego organizmu to było zbyt wiele. Jak się tylko zrobi cieplej, to dorzucam też jeszcze rower.
      Ogólnie sama jestem zaskoczona, że udało mi się wytworzyć u mnie ten głód ruchu i teraz już nie umiem usiedzieć długo na miejscu, tydzień bez żadnego treningu to udręka. Nawet raz poszłam biegać ;) Trudno mi powiedzieć, kiedy nastąpił ten moment przełamania, ale te trzy lata temu, kiedy zaczynałam, byłam głęboko przekonana o tym, że nienawidzę się ruszać i robię to tylko po to, żeby schudnąć. Teraz robię to dla swojej przyjemności oraz sprawności - to jest mega fajne uczucie być sprawnym fizycznie. W szczególności, że pracę mam przy komputerze, dużym wysiłku intelektualnym i społecznym, więc ten popołudniowy sport zapewnia mi równowagę w życiu.

      Co do diety, w 2016 roku na ograniczeniu słodyczy/klusków/pizz/alkoholu i przy dorzuceniu sportu udało mi się zrzucić 15 kg i do dzisiaj utrzymuję ten efekt, przy czym teraz nieco bardziej świadomie dbam o dietę. Nawet teraz zaczęłam gotować. Pozwalam sobie co jakiś czas na jakieś %%% czy słodycze i nie umieram na wyrzuty sumienia, ale to głównie dlatego, że na co dzień naprawdę staram się jeść zdrowo. Trudno mi jednak utrzymać odpowiednią ilość warzyw w diecie, bo w zasadzie nie są dla mnie smaczne i jem je po prostu z konieczności.
      No i stopniowo ograniczam mięso, ale idzie mi to bardzo słabo :( Tzn nie jem już wołowiny (ze względów ekologicznych) i wieprzowiny (to bardziej z dietetycznych), ale nie potrafię zupełnie zrezygnować z mięsa, ani tym bardziej z produktów odzwierzęcych, głównie dlatego, że nie umiem znaleźć zamiennika, który by mi pasował. No ale robię co mogę, w zasadzie produkty mięsne są u mnie tylko przy okazji obiadów, co i tak jest niezłym sukcesem, bo wcześniej było tego więcej.
      • sbarazzina Re: Sport, odzywianie, zdrowie 18.02.19, 09:56
        Wow, Mis-alchemist, 15kg i 5 teningow w tygodniu!?! Nie wiem z czego te 15g zrzucalas, bo ja mam takie wspomnienie Ciebie jeszcze z czasow galerii, ze Ty przeciez drobna jestes.

        Ale jak najbardziej sie z Toba zgadzam, ze to fantastyczne uczucie czuc sie sprawnym fizycznie. I daje mnostwo energii. Mi troche jeszcze brakuje do optymalnego poziomu. W 2016 urodzilam dziecko i mimo tego, ze dosc szybko wrocilam do wagi sprzed ciazy, to niestety cialo jest jakies takie galaretowate i brakuje mu jedrnosci. Sporo chodze piechota i w zasadzie codzinnie robie te 10k+ krokow, ale widze, ze zeby poprawic stan obecny, to jednak musze zabrac sie za bardziej konkretne treningi.

        >że na co dzień naprawdę staram się jeść zdrowo. Trudno mi jednak utrzymać odpowiednią ilość warzyw w diecie, bo w zasadzie nie są dla mnie smaczne i jem je po prostu z konieczności.

        Ciekawe to co piszesz, bo chyba nie wiem jak moze wygldac zdrowa dieta bez warzyw ;) A z drugiej strony, jest taka roznorodnosc warzyw i form w jakich mozne je przygotowywac, ze chyba musi byc jakas kombinacja ktora by Ci zasmakowala.

        A z jakimi zamiennikami masz problem? Bo ja moge zyc z roslinnymi mlekami, jogurtami etc, ale problem mam ze znalezieniem zastepstwa dla sera i jajek (czasami). I to raczej nie jest kwestia funkcji, ale smaku. Wczoraj robilam weganska lasagne, uzylam na wierzch weganskiego sera i ogolnie byla smaczna, ale ta sama lasagna z tradycyjnym serem jest jednak duzo lepsza.

        Mi tez sie wydaje, ze jem dosc zdrowo, chociaz czasami zastanawiam sie co to tak na prawde znaczy jesc zdrowo. Przy malym dziecku motywacja zeby w domu byly zdrowe posilki jest jednak ogromna. Opanowalam dosc dobrze rozne zdrowe desery i wypieki, z uzyciem bananow, daktyli, ew miodu. Czasem zastanawiam sie czy tych zdrowych sklodkich potraw i owocow nie jest znowu za duzo.
        Mam sporo wyprobowanych weganskich dan obiadowo-kolacyjnych, ktore weszly do stalego menu. Ale tu znowu mam dylemat, czy w diecie jest wystarczajaco duzo bialka i zelaza. Takie tam schizy mlodej matki i wieczne poczucie wyrzutow sumienia, czy aby na pewno jest sie wystarczajaco doskonala ;)
        • miss-alchemist Re: Sport, odzywianie, zdrowie 18.02.19, 20:08
          > Wow, Mis-alchemist, 15kg i 5 teningow w tygodniu!?! Nie wiem z czego te 15g zrz
          > ucalas, bo ja mam takie wspomnienie Ciebie jeszcze z czasow galerii, ze Ty prze
          > ciez drobna jestes.

          Hue hue hue, takie to nasze forum stare ;) te 15 kg albo i więcej najpierw wrzucałam przez około dwa lata i, nie da się oszukać, to był efekt nieprzyzwoitego obżarstwa. Mieszkaliśmy ze trzy lata obok fantastycznej pizzerii z naprawdę szerokim menu ;D Latem, jak wracaliśmy rowerem z pracy, to przejeżdżaliśmy obok i tam się takie zapachy roznosiły... Omnomnomnomnom.
          Dzisiaj w tej pizzerii częsciej wybieram sałatki po prostu ;)
          Nadal jestem trochę większa niż przed przytyciem, ale też jestem po prostu trochę starsza, więc to raczej naturalny stan rzeczy. Moja pupa nadal ma własne pole grawitacyjne ;)

          > Ciekawe to co piszesz, bo chyba nie wiem jak moze wygldac zdrowa dieta bez warz
          > yw ;) A z drugiej strony, jest taka roznorodnosc warzyw i form w jakich mozne j
          > e przygotowywac, ze chyba musi byc jakas kombinacja ktora by Ci zasmakowala.
          Słowa-klucze: "staram się" oraz "trudne" ;). Oczywiście, że nie ma zdrowej diety bez warzyw, więc nauczyłam się już lubić pomidory, paprykę, ogórki, brokuły (ale kalafiora nie tknę), sałatę, zjem też (choć ze smutkiem) rzodkiewkę czy cukinię. Jedynym warzywem, które lubię chyba od zawsze, jest marchewka, więc i tak zrobiłam gigantyczny progres. Nadal większość z tych rzeczy jem głównie po obróbce termicznej, ale wychodzę z założenia, że to się będzie zmieniać i co jakiś czas próbuję czegoś nowego, nawet z przemocą wobec siebie.
          Mój największy problem to fakt, że większość przepisów z internetów, które mogłabym wypróbować, zawiera czosnek i/lub cebulę, a to są rzeczy dla mnie absolutnie nie do przełknięcia, zwłaszcza cebula. Nie wiem dlaczego, ale dla mnie zapach cebuli jest absolutnie straszny.
          Za to absolutnie nie mam problemu z owocami, jem wszystkie i w ilościach hurtowych i jestem chodzącym dowodem na to, że na redukcji można jeść banany.

          > A z jakimi zamiennikami masz problem? Bo ja moge zyc z roslinnymi mlekami, jogu
          > rtami etc, ale problem mam ze znalezieniem zastepstwa dla sera i jajek (czasami
          > ). I to raczej nie jest kwestia funkcji, ale smaku. Wczoraj robilam weganska la
          > sagne, uzylam na wierzch weganskiego sera i ogolnie byla smaczna, ale ta sama l
          > asagna z tradycyjnym serem jest jednak duzo lepsza.
          Uwielbiam niestety mleko i wszelki nabiał. To mnie chyba bardziej boli niż mięso, a w zasadzie jest równie wątpliwe ekologicznie. Mleka roślinne też mi smakują, ALE mleko krowie jest moją najulubieńszą rzeczą na świecie. Tak samo jem niemalże hurtowe ilości jajek, ale co do jajek nie mam aż takich wątpliwości.
          Natomiast totalnie nie umiem poradzić sobie z soczewicą, ciecierzycą itp. Z ciecierzycy umiem zrobić tylko ciasto (ale za to fit i bardzo smaczne :D), do soczewicy miałam kilka podejść i zawsze wychodziła obrzydliwa. Sojowe mogą być kotlety, no ale tu już paniera wchodzi w grę, bo inaczej nie umiem. A wegańska odżywka białkowa była jedną z najgorszych rzeczy, jakie próbowałam, ale może po prostu trafiłam na słabą markę.
          • teresa104 Re: Sport, odzywianie, zdrowie 23.02.19, 09:59
            Ciekawa ta fobia warzywna. Gdybyś była dzieckiem, skierowano by Cię na terapię zaburzeń integracji sensorycznej. Byłoby śledztwo, czy poród cc, czy nie przedwczesny, czy nie za długo byłaś karmiona butelką, czy nie za krótko / za długo piersią, czy miałaś jakąś inną deprywację okołoporodową i niemowlęcą, czy matka nie urodziła po Tobie drugiego dziecka i nie poszłaś nieco w odstawkę, czy nie upadłaś na głowę, a może masz spektrum autyzmu;)
              • teresa104 Re: Sport, odzywianie, zdrowie 23.02.19, 13:22
                No tak, skierowano by Cię na trening integracji sensorycznej. Wiesz, nie jestem specjalistą, ale Twoje sensacje przy opuszczaniu głowy w dół też by świadczyły o takim zaburzeniu. Wszyscy jakoś odczuwają odwrócenie ciała, większość przeczekuje i nie zwraca uwagi, reszta albo tego namiętnie pragnie, albo odczuwa nadmiernie niemiło i unika. Przełamałaś to, przewalczyłaś, wytłumaczyłaś sobie, bo jako dorosły człowiek wiele możesz sobie wytłumaczyć, i czujesz się lepiej. Czyli warto się integrować sensorycznie:)
    • teresa104 Re: Sport, odzywianie, zdrowie 14.02.19, 22:06
      Nigdy nie byłam na Dukanie, Pape, mięsa nie jem, brzydzę się mordem. Joga czasem, łazęga szybkim tempem z psem i bez psa codziennie. Jem dwa razy dziennie, nie jem słodyczy, bo nie lubię. Biorę wit. B12, gdy mi się przypomni. I miłorząb, bo się ładnie nazywa. Jestem z funkcji mojego organizmu kontenta.
    • 100krotna Re: Sport, odzywianie, zdrowie 15.02.19, 13:28
      O mojej diecie można powiedzieć wszystko, oprócz tego, że jest zdrowa. Nie jest. Nie lubię gotować, a mój dotychczasowy tryb życia (wychodziłam z domu o 7:40, wracałam zazwyczaj między 21 a 22) nie sprzyjał, kanapki i bułki to było moje główne pożywienie. Starałam się tylko mieć w każdej jakieś warzywo, choćby plaster pomidora.
      Obecnie będę mieć więcej czasu, więc spróbuję wdrożyć chociaż odrobinę lepsze odżywianie. Mięso lubię, ale chciałabym ograniczyć, na korzyść warzyw, najciężej będzie męża przekonać - jedyne danie bezmięsne, które ja lubię robić a on lubi jeść, to zupa z soczewicy. Owoców poza bananami prawie nie jadam (nie przepadam), zastępuję czekoladą. Czekoladę kocham.

      Pod względem fizycznym jest zdecydowanie lepiej. Ponad rok temu zaczęłam nieregularnie chodzić na zajęcia z akrobatyki dla dorosłych, spełniając tym samym marzenie z dzieciństwa. Jak się okazało, cztery lata siedzenia po pracy na kanapie z osoby z całkiem niezłą kondycją zrobiły pulchnego leniuszka, a do akrobatyki jest potrzebne duużo siły i kondycji :)
      Dorzuciłam więc najpierw bieganie, potem siłownię, czasami robię też trening rozciągający (ale bardzo, bardzo nie lubię, jestem z natury mało elastyczna i idzie mi ciężko).

      Dzięki temu, w ciągu roku udało mi się zrzucić parę i kilo i zbudować fajne mięśnie, do tego jestem w stanie biec bez przerwy przez około godzinę, mogłabym pewnie więcej jakbym się uparła, ale nie chcę przesadzać. W sumie robię minimum 3, max. 5 treningów tygodniowo, z tym, że częściej wychodzą te 3. Na akrobatykę właśnie będę wracać, bo w październiku przeciążyłam staw skokowy i zrobiłam przerwę, a potem już z różnych powodów nie bywałam. Spacerów, w sensie spacerowania mało, ale w dobre dni, tylko w pracy udawało mi się zrobić około 7 tys. kroków. :-)
      Mój główny motywator - telefon i aplikacja samsung health określa mój poziom aktywności na "4 - bardzo aktywny", ale dochodziłam do tego stopniowo przez ponad rok. Tylko ja mam dosyć łatwo, bo sport towarzyszył mi prawie przez całe życie, i ja tylko musiałam odzyskać kondycję, nie zbudować ją od zera. Jeżeli ktoś kiedyś trenował intensywnie, to rozumie różnicę.

      Podziwiam osoby, które zaczęły dużo ćwiczyć dopiero w dorosłym życiu i musiały dopiero polubić sport - jak np. pisała Miss Alchemist gdzieś wyżej - wielki szacunek i podziw :)

      --
      Mam raczej niewielki biust, ale na szczęście równoważy go duża pupa ;)
      • yaga7 Re: Sport, odzywianie, zdrowie 16.02.19, 05:16
        No ja też takie osoby podziwiam :) Zwłaszcza że jestem bardzo daleko od 5 jakichkolwiek treningów tygodniowo. Był kiedyś okres, że chodziłam na pilates 3 razy w tygodniu, ale dla mnie to było już dużo po prostu pod względem czasowym, bo po prostu wolę robić inne rzeczy i tego typu aktywność nigdy nie powodowała u mnie żadnego przypływu mega super energii czy czegoś w tym stylu. Plus nie jestem dobra w zmuszaniu się do robienia rzeczy, które nie sprawiają mi przyjemności, a które mają być w jakiś sposób dobre dla mnie. Dlatego jedyne wyjście u mnie to znaleźć wewnętrzną motywację.

        --
        Wyprzedaż allegro.pl/listing/user/listing.php?us_id=470059
        • miss-alchemist Re: Sport, odzywianie, zdrowie 16.02.19, 10:17
          Bez przesady z tym podziwem ;)

          To też nie jest tak, że ja to robię tylko dlatego, że to jest dobre dla mnie - ja teraz naprawdę to lubię. Tyle, że to nie była przyjemność od pierwszego strzału, wręcz przeciwnie - z pierwszej zumby wyszłam niemal ze łzami w oczach, że jestem AŻ TAK beznadziejna. Trudno odczuwać przyjemność w rzeczach, których się nie umie i które sprawiają trudność. To przyszło z czasem i daje dużo satysfakcji, wymagało pracy na początku.
          Tak samo potem miałam z zajęciami, których nie uskuteczniałam na początku, czyli wszelkiego rodzaju kardio. Do trampolin podchodziłam jak pies do jeża, próbowałam kilka razy, aż w końcu zatrybiło i to jest jeden z must have w moim tygodniu treningowym ;).
          W zeszłym roku zaczęłam też przygodę z parkami linowymi, bo już wiedziałam, że po prostu strach ma wielkie oczy i MOGĘ. To się też przekłada na inne doświadczenia życiowe - podobnie miałam dawno temu, jak postanowiłam zdać fizykę na maturze albo wcześniej, jak się uczyłam grać na gitarze. Teraz uczę się gotować :D W moim przypadku wewnętrzna motywacja rodzi się właśnie z działania i robienia postępów.

          Oczywiście tu też w grę wchodzi kwestia priorytetów, bo doba nie jest z gumy. Czytam dużo mniej książek niż kiedyś, mniej seriali ostatnio oglądam i zdecydowanie mniej czasu w internetach, nie zajmuję się też żadnym rękodziełem, chociaż kiedyś dużo czasu spędzałam z igłą w ręku. Pewnie za parę lat znowu mi się coś odmieni, ale póki co, ruch daje mi dużo radości i dobrego samopoczucia. Plan na ten rok to dorzucić gdzieś naukę języka, więc pewnie zajęć sportowych będzie mniej.

          A co do przypływu energii, to akurat pilates (który lubię), stretching czy inne podobne aktywności, też go u mnie nie generują, dają mi raczej spokój i relaks. Przypływ energii mam po zajęciach dynamicznych (kardio czy interwały) albo po naprawdę mocnym treningu siłowym (typu crossfit), ale też pod warunkiem, że się nie zajadę całkowicie.
          • yaga7 Re: Sport, odzywianie, zdrowie 17.02.19, 07:07
            No to super, że to lubisz, właśnie o to chodzi :D

            Jak już piszesz o języku, to ja właśnie wolę uczyć się kolejnego języka czy poszerzać swoje obecne kompetencje językowe niż iść gdzieś i ćwiczyć. No i chyba po żadnych zajęciach typu kardio nie czułam przypływu energii, co najwyżej czułam się mega zmęczona i padnięta. To już chyba wolałabym jakiś umiarkowany trening siłowy i chyba w końcu muszę pójść w tym kierunku.

            --
            Wyprzedaż allegro.pl/listing/user/listing.php?us_id=470059
            • miss-alchemist Re: Sport, odzywianie, zdrowie 17.02.19, 08:18
              No bo z tym przypływem energii po kardio to jest tak, że nie można zajechać się do końca - bo wtedy faktycznie od razu masz zjazd (pomaga na to dobre żarcie i kawa ;)). A na początku takich treningów w zasadzie każdy jest zajechaniem się do końca, bo nie ma się kondycji. Trzeba po prostu przetrwać ten straszny początek ;)

              ALE tak jak kiedyś nie lubiłam kardio, tak teraz wiem, że jest MEGA ważne. SERCE to nasz najważniejszy mięsień, źródło życia i też wymaga ćwiczeń. Siłą rzeczy, jak nie podrzucisz pracy serca do wyższej strefy tętna, to nie ma ono wyzwania i nie ćwiczy. A niewyćwiczone serce naprawdę przeszkadza w ćwiczeniach siłowych, szczególnie tych, w których jest się głową w dół. Zawsze moje zawroty głowy w takich pozycjach przypisywałam niskiemu ciśnieni, a tu się okazało, że to jednak było słabe serduszko. Odkąd poprawiłam swoją kondycję, w zasadzie przestałam mieć takie problemy. No i faktycznie zajęcia typu kardio zaczęły mi sprawiać znacznie więcej radości, zwłaszcza, że teraz jest wiele możliwości, nie tylko bieganie (ja np. najchętniej teraz stosuję trampoliny i rowerki).

              A tak co do nauki języka - ostatnio mieliśmy ciekawą dyskusję na ten temat w pracy. Padło odważne stwierdzenie, że dla kolejnego pokolenia nauka języka w kwestiach zawodowych to już będzie przeżytek, bowiem rozpoznawanie mowy jest już tak wysoko rozwinięte, że powstanie elektronicznych tłumaczy symultanicznych jest już kwestią kilku lat. No ale jak patrzę, jak działa google translate, to nie wiem :D [a do nauki teraz bawię się DuoLingo, a kurs chcę sobie ustawić na soboty, co by w tygodniu na treningi jednak starczyło czasu ;)]
              • yaga7 Re: Sport, odzywianie, zdrowie 17.02.19, 09:12
                Jasne, wiem, że kardio jest ważne dla serca, dlatego w końcu powinnam się zmusić ;) Aczkolwiek w moim przypadku to z takich aktywności zostaje chyba tylko rowerek stacjonarny, bo wszelkie podskoki, jak przy bieganiu, to nie na moje stawy.

                Co do programów tłumaczeniowych to z racji wykonywanej pracy jest to temat, który mnie dość żywo interesuje, ale jak widzę, jak to na razie wygląda, to wiem, że jednak będę mieć jeszcze pracę ;) Plus ja akurat uczę się języków, bo lubię i sprawia mi to przyjemność (chociaż też nie zawsze mi się chce i mam na to ochotę).

                --
                Wyprzedaż allegro.pl/listing/user/listing.php?us_id=470059
                • miss-alchemist Re: Sport, odzywianie, zdrowie 17.02.19, 09:45
                  > Jasne, wiem, że kardio jest ważne dla serca, dlatego w końcu powinnam się zmusi
                  > ć ;) Aczkolwiek w moim przypadku to z takich aktywności zostaje chyba tylko row
                  > erek stacjonarny, bo wszelkie podskoki, jak przy bieganiu, to nie na moje stawy
                  > .

                  Ja bardzo polecam fit bike z dobrym trenerem, bo to jest srogi wycisk, kardio ze wzmacnianiem. Możesz spróbować jakiegoś Les Mills, to wszędzie wygląda tak samo i o tym na pewno wiem, że daje mocno w kość.
                  A co do podskoków - fitness na trampolinie mniej obciąża stawy niż np. bieganie ze względu na fajną amortyzację podłoża. Tyle że to tych zajęć trzeba być przygotowanym, tj. mieć mocny core i świadomie pracować brzuchem, ale jeśli chodzisz na pilates, to nie powinno to stanowić dla Ciebie problemu. Zachęcam do spróbowania, bo to dużo funu i świetny trening dla serca.

                  > Co do programów tłumaczeniowych to z racji wykonywanej pracy jest to temat, któ
                  > ry mnie dość żywo interesuje, ale jak widzę, jak to na razie wygląda, to wiem,
                  > że jednak będę mieć jeszcze pracę ;) Plus ja akurat uczę się języków, bo lubię
                  > i sprawia mi to przyjemność (chociaż też nie zawsze mi się chce i mam na to och
                  > otę).
                  W ogóle uczenie się języków rozwija, nawet nie chodzi o sam język, ale pracę mózgiem ;) I ja też uczę się bardziej dla przyjemności.
                  Natomiast na aplikacje tłumaczeniowe patrzę bardziej od strony IT i widzę, że to może pójść szybko - obecnie rozwiązany jest właściwie największy problem, jakim jest rozpoznawanie mowy i jeśli twórcy tego typu aplikacji skupią się teraz na rozpoznawaniu logiki języka, to faktycznie za kilka lat możemy mieć całkiem sprawne apki. Generowanie mowy w tym wszystkim to chyba najmniejszy problem.
                  • yaga7 Re: Sport, odzywianie, zdrowie 17.02.19, 10:07
                    Myślę, że najpierw spróbuję zwykły rowerek stacjonarny ;) Teraz po przeprowadzce mam dostęp za free do takiej podstawowej siłowni, są tam bieżnie czy rowerki, więc aż wstyd nie korzystać (no ale nie korzystam ;) ), muszę zacząć.
                    Co do trampolin, myslałam kiedyś, ale w sumie czytałam różne opinie, dlatego się nie zdecydowałam.

                    O, praca mózgiem to jest bardzo dla mnie - w przeciwieństwie do aktywności fizycznej, haha.
                    Od strony mowy to na apkach się nie znam, bo ja siedzę tylko w tłumaczeniach pisemnych i tylko od tej strony znam temat.

                    --
                    Wyprzedaż allegro.pl/listing/user/listing.php?us_id=470059
                    • miss-alchemist Re: Sport, odzywianie, zdrowie 17.02.19, 10:29
                      > Co do trampolin, myslałam kiedyś, ale w sumie czytałam różne opinie, dlatego si
                      > ę nie zdecydowałam.
                      Bo z trampolinami to jest tak, że często idą na te zajęcia osoby nieprzygotowane z myślą tylko o zabawie, a wtedy łatwo zrobić sobie krzywdę, bo pole do popisu jest spore: luźno puszczony brzuch, kolana uciekające do środka, swobodne spadanie zamiast świadomego ruchu etc. Bo niezależnie od tego, jak często trener powtarza o tym, żeby napiąć brzuch etc, to nie jest w stanie zweryfikować prawidłowej postawy u wszystkich uczestników. Dlatego fajnie jest mieć podstawę z pilatesu, świadomość tego, jak ustawiać miednicę, kolana, jak pracować brzuchem, a nie tylko nogami. Trudne, ale do zrobienia ;)

                      > O, praca mózgiem to jest bardzo dla mnie - w przeciwieństwie do aktywności fizy
                      > cznej, haha.
                      :D Nie wiem czy Cię to zmotywuje, ale aktywność fizyczna ułatwia pracę mózgiem : aktywność fizyczna w ciągu dnia => lepszy wypoczynek nocny => sprawniejszy mózg. Przy czym aktywność fizyczna to nie musi być regularny fitness czy inne takie, już długi, intensywny spacer w ciągu dnia przyniesie pozytywne efekty.

                      > Od strony mowy to na apkach się nie znam, bo ja siedzę tylko w tłumaczeniach pi
                      > semnych i tylko od tej strony znam temat.
                      Wg mnie aplikacje tworzone przez człowieka bez udziału prawdziwej sztucznej inteligencji nie będą w stanie osiągnąć tego poziomu tłumaczeń, co ludzie. Apki zawsze będą tłumaczyć dosłownie, nie wyczują niuansów ani nie wykażą się kreatywnością. Bardziej się można spodziewać szerokiego wykorzystywania aplikacji w komunikacji codziennej, bo tu nie trzeba żadnej specjalnej filozofii ;)
                      • yaga7 Re: Sport, odzywianie, zdrowie 18.02.19, 09:31
                        aktywność fizyczna w ciągu dnia => lepszy wypoczynek nocny => sprawniejszy mózg
                        to akurat wiem, spoko ;)

                        Aczkolwiek u mnie ta pierwsza część niekoniecznie działa, bo wcale nie jest tak, że lepiej śpię, jeżeli byłam aktywna. Czasem właśnie nie mogę zasnąć, jeżeli miałam za dużo wysiłku, bo mogę być tak zmęczona, że nie zasnę (wiem, dziwne ;) )

                        --
                        Wyprzedaż allegro.pl/listing/user/listing.php?us_id=470059
                        • miss-alchemist Re: Sport, odzywianie, zdrowie 18.02.19, 20:17
                          > Aczkolwiek u mnie ta pierwsza część niekoniecznie działa, bo wcale nie jest tak
                          > , że lepiej śpię, jeżeli byłam aktywna. Czasem właśnie nie mogę zasnąć, jeżeli
                          > miałam za dużo wysiłku, bo mogę być tak zmęczona, że nie zasnę (wiem, dziwne ;)
                          > )

                          E tam, nic dziwnego, tak często mają dzieci, więc dorośli pewnie też. Ja się staram nie trenować późnym wieczorem, bo to mi też utrudnia zaśnięcie.
                          Natomiast z lepszym snem głównie chodzi o to, że codzienna dawka aktywności fizycznej pomaga utrzymać nam naturalny rytm dnia i nocy, momenty rozruszania się oraz uspokojenia. Tak samo działają krótkie "power nap" w ciągu dnia. Jakość snu w nocy za to pogarszają długotrwałe nicnierobienie, długie spanie po południu czy niebieskie światło (tiaaa, to jest najgorsze, często siedzę wieczorem przed telefonem czy komputerem :()
                          • yaga7 Re: Sport, odzywianie, zdrowie 19.02.19, 14:30
                            Późnym wieczorem to ja mogę co najwyżej spać niż się ruszać ;)

                            Zasadniczo tryb dnia i nocy mam dobrze uregulowany, jestem skowronkiem, wstaję rano, grzecznie chodzę spać najpóźniej koło 23, śpię koło 8 godzin, aktywność fizyczna tu nie ma czego uregulować, bardziej się nie da ;)))

                            A co do niebieskiego światła są różne apki na telefon czy kompa minimalizujące to światło i to działa, przynajmniej u mnie i męża.

                            --
                            Wyprzedaż allegro.pl/listing/user/listing.php?us_id=470059
                  • magdalaena1977 Re: Sport, odzywianie, zdrowie 17.02.19, 18:10
                    > No bo z tym przypływem energii po kardio to jest tak, że nie można zajechać się do końca -
                    > bo wtedy faktycznie od razu masz zjazd (pomaga na to dobre żarcie i kawa wink).
                    > A na początku takich treningów w zasadzie każdy jest zajechaniem się do końca,
                    > bo nie ma się kondycji. Trzeba po prostu przetrwać ten straszny początek

                    Chyba nigdy nie doszłam do tego etapu. Ile to trwało u Ciebie?

                    > Ja bardzo polecam fit bike z dobrym trenerem, bo to jest srogi wycisk, kardio ze wzmacnianiem.
                    > Możesz spróbować jakiegoś Les Mills, to wszędzie wygląda tak samo i o
                    > tym na pewno wiem, że daje mocno w kość.

                    A co polecasz jako kardio, które nie daje mocno w kość?
                    Jesienią zanim się na dobre rozłożyłam, próbowałam jeździć na nieużywanym rowerku stacjonarnym mojej mamy i było umiarkowanie obrzydliwie - samotnie, bez muzyki, mogłam słuchać audiobooków. Nawet miałam plan, żeby go przetransportować do mnie, tylko paskuda jest strasznie ciężki.

                    --
                    Magdalaena
                    • miss-alchemist Re: Sport, odzywianie, zdrowie 17.02.19, 20:34
                      > Chyba nigdy nie doszłam do tego etapu. Ile to trwało u Ciebie?

                      Bardzo trudno mi to stwierdzić :( Myślę, że co najmniej kilka tygodni (przy wrzuceniu jednego typowego kardio w tygodniu), a wcześniej już byłam dość sprawną osobą tak ogólnie (w sensie chodziłam na zajęcia siłowe i prozdrowotne oraz rekreacyjnie jeździłam na rowerze). Przy moim pierwszym podejściu w ogóle po kilku razach zrezygnowałam, myśląc, że to nie dla mnie.
                      A jeśli chodzi o ogólnie aktywność fizyczną, to dojście do momentu, że to po prostu dla mnie fajne, zajęło mi kilka miesięcy, ale nie wiem, ile dokładnie. Na pewno było tak, że gdy po roku osiągnęłam swój cel wagi, to i tak chciałam na zajęcia chodzić - mimo przeprowadzki i konieczności dojeżdżania do klubu. Po dwóch latach w ogóle osiągnęłam jakiś level szaleństwa, że byłam na zajęciach niemal codziennie. W listopadzie zeszłego roku nawet na kilku godzinach pod rząd, ale tego nie polecam :D

                      No bo właśnie - mnie bardzo pomogło to, że trafiłam na mega fajnych ludzi, bardzo wspierających. W klubie poznałam naprawdę super osoby, a do tego trenerzy znali stałych bywalców z imienia i znali nasze dolegliwości, problemy etc. Miałam szczęście, bo poszłam tam trochę przypadkiem, a zostałam na dłużej.
                      I jeśli chodzi o zajęcia zorganizowane, to właśnie jest to, od czego bym zaczęła - czyli szukania fajnego klubu. Jeśli nie znasz nikogo, kto mógłby Ci polecić sprawdzone miejsce, to szłabym takim kluczem - mały klub z dość długą historią. Sieciówki są bezosobowe, grupy tam są zwykle bardzo duże, a trenerzy nie znają podopiecznych.

                      Co do zajęć na początek - na pewno we własnym zakresie warto zacząć po prostu od intensywnych, szybkich marszy. Chodzi o maszerowanie w tempie takim, żebyś czuła, że przyspiesza Ci serce, żeby Ci było mocno ciepło, ale jednocześnie, żebyś była w stanie mówić (ale już nie śpiewać ;)). Taki trening trzeba też rozpocząć i zakończyć naprawdę lekkim tempem (czyli rozgrzewka i cool down).
                      Co do treningów zorganizowanych: poszukałabym klubu, który ma dużo zajęć rowerowych z opcją dla początkujących. Na rowerach fitnessowych zwykle można samemu regulować sobie poziom trudności przy pomocy obciążenia na kole zamachowym. Szukałabym też zajęć typu "trening obwodowy" - to jest taki trening, gdzie wykonuje się różne ćwiczenia na poszczególnych stacjach i bardzo często jest tak, że co któraś stacja jest właśnie typu kardio, czyli nie ciśniesz cały czas. To trening o charakterze interwałowym, więc też potrafi być ciężki, ale dla mnie na początku to było dużo łatwiejsze, niż pełna godzina kicania.
                      No ale najważniejsze jest minimum aktywności na co dzień - rower, spacery etc. Postanowienie typu: odległości do 1 km zawsze idę pieszo. Kluczem do celu jest regularność, zryw raz w tygodniu skazany jest na porażkę.

                      Ale serio, naprawdę byłam kiedyś osobą niesportową. No dobra, dość długie spacery ok, zdarzały mi się, jeździłam rekreacyjnie na rowerze, ale jakby mi ktoś te kilka lat temu powiedział, że będę uprawiać jakiekolwiek sporty, to zabiłabym go śmiechem na miejscu.
                      • yaga7 Re: Sport, odzywianie, zdrowie 18.02.19, 09:09
                        Kilka miesięcy to w sumie szybko :))

                        Miałam chyba z 10 lat temu okres chodzenia do klubu fitness. Chodziłam na pewno koło roku, może i dłużej. To był właśnie taki mały klub, wszyscy się znali itp. Nie, nie spodobało mi się ;) Ale też pewnie dlatego, że ja mam ogólnie problem ze znalezieniem ludzi, którzy nadają na podobnej fali co ja, no i tam takich kompletnie nie było. Plus jeszcze się okazało, że jedne zajęcia trochę niefajnie wpływały na mój kręgosłup - to się okazało po fakcie niestety.

                        I w sumie myślę, że łatwiej się odnaleźć się w tym wspólnym sportowym życiu osobom, które są ogólnie od razu pozytywnie nastawione do innych i mają takie raczej ekstrawertyczne podejście. Ja takiego nie mam ;)
                        Dla mnie najlepszym wyjściem byłby fajny trener personalny i treningi 1 na 1. Tak chodziłam na pilates i tak było bardzo spoko. Wtedy nie muszę też nawiązywać relacji z całą grupą (bo i tak mnie to ani nie inspiruje, ani nie wspiera), tylko skupiam się na tym, czego chcę. Tylko tu jest kwestia kasy, bo to jest droga impreza ;)

                        --
                        Wyprzedaż allegro.pl/listing/user/listing.php?us_id=470059
                        • magdalaena1977 Re: Sport, odzywianie, zdrowie 19.02.19, 22:04
                          yaga7 napisała:

                          > Miałam chyba z 10 lat temu okres chodzenia do klubu fitness. Chodziłam na pewno
                          > koło roku, może i dłużej. To był właśnie taki mały klub, wszyscy się znali itp
                          > . Nie, nie spodobało mi się ;)

                          Ja chodziłam do dużej sieciowej siłowni i podobała mi się własnie ta anonimowość w tłumie.

                          > Dla mnie najlepszym wyjściem byłby fajny trener personalny i treningi 1 na 1.

                          Też tak ćwiczyłam i było ok. Niestety mój najsensowniejszy trener mnie porzucił (w trakcie cyklu), a z innymi było dużo gorzej :-(
                          Problemem nie była kasa tylko brak doświadczenia w prowadzeniu przypadków takich jak ja.
                          --
                          Magdalaena
        • magdalaena1977 Re: Sport, odzywianie, zdrowie 16.02.19, 18:50
          Ja nie tyle podziwiam, co zazdroszczę osobom, które czerpią przyjemność ze sportu. Z drugiej strony teraz czuję się tak fatalnie, że nawet dłuższy spacer jest poza moimi możliwościami. Więc z sentymentem wspominam czasy, kiedy dawałam radę chodzić na siłownię (plus mam świadomość tego, że teraz nie miałabym szans na regularny relaks w centrum handlowym po niedzielnym treningu).

          --
          Magdalaena
    • kotwtrampkach Re: Sport, odzywianie, zdrowie 16.02.19, 23:03
      Oj, przeczytałam, teraz mi głupio, ale chyba i tak jeszcze odlożę o parę dni początek ćwiczeń i powrót do zdrowej diety.. Tak od ponad roku już odkładam i sobie obiecuję .. Masakra. ☹️. Nawet nie chodzę za dużo piechotą bo a)brak czasu b)smog mnie dobija i przygniata..
      Za to na wyprzedażach oglądam tylko buty i jakoś tak nieźle na tym wychodzę 😀
      • teresa104 Re: Sport, odzywianie, zdrowie 18.02.19, 09:53
        A czy oglądaniem butów nie wprowadzasz Twojego serca do strefy wyższego tętna?

        Ja mam 200 metrów do dużego leśnego parku, o ile jakiś przyjemniaczek z zamożnego Julianowa nie postanowi spalić opon, mam gdzie się wyżyć z kundliskiem i nie trącić aromatem dymu wędzarniczego.

        Nie no, wobec robotów gimnastycznych, które tu się wypowiedziały, zostaje zamilknąć.
        • kotwtrampkach Re: Sport, odzywianie, zdrowie 29.03.19, 22:32
          Oglądanie butów na mnie nie działa jakoś szczególnie energiożerczo :-) uruchamia pokłady umiejętności matematycznych, co jest do rym treningiem dla mózgu, faldek i bloczków niestety nie rusza zupełnie :-)
          Włożyłam właśnie do piekarnika zielone, szpinakowe muffinki. Żadne zdrowe,ale efektowne maksymalnie. Także optymalna i nieslodka dieta jeszcze trochę poczeka na mnie :-)
    • gumis323 Re: Sport, odzywianie, zdrowie 19.02.19, 14:12
      Sport odkąd urodziłam córkę jakoś mnie omija szerokim łukiem, spacerów z córką, noszenie jej przez 12h/dobę nie liczę, jakoś mi głupio przez samą sobą porównując to do moich treningów sprzed ciąży.
      Odżywianie chyba nieźle.
      Zdrowie, kupiłam sobie fajną matę do akupresury i robi swoją robotę kiedy plecy odmawiają posłuszeństwa.
    • grecz Re: Sport, odzywianie, zdrowie 19.02.19, 18:00
      Ha! Ja byłam w tych 1/3 Papowców i w sumie nadal jestem, przy czym przez tarczycę ograniczyłam do minimum produkty nabiałowe oraz glutenowe, grzeszki się zdarzają - wybaczam sobie sama ;)
      Gdy rozpoczynałam Pape rozpoczęłam też fitness. Teraz, od ponad 3 lat, trenuję crossfit 4 razy w tygodniu i uwielbiam to zmęczenie ;) Do tego od maja do października (mniej-więcej) jeżdżę do pracy rowerem..


      --
      http://s19.rimg.info/780ac1d41efaca99ca75c1cbbcd2ae5f.gif
    • jehanette Re: Sport, odzywianie, zdrowie 22.02.19, 13:01
      Wege od dawna, chciałabym porzucić nabiał (względy ideolo), ale niestety - za bardzo go lubię.

      Sportowo, proszę się nie śmiać, zaczęłam ćwiczyć z Chodakowską. Po urlopie spędzonym w hotelu z basenem i siłownią, na którym codziennie pływałam, czułam się świetnie rozruszana i z żalem myślałam o tym, że zaraz usiądę przy biurku i to stracę, bo nie będę w stanie chodzić codziennie na basen czy siłownię. No więc na fali tej energii włączyłam Skalpel i jadę już 3 tydzień. Wykupiłam dostęp do jej platformy, żeby mieć bardziej różnorodne treningi. Fajne są! Kiedyś nie znosiłam "aerobiku", ale ćwiczenie w domu z wideo jest fajne - mogę się skupić na sobie, nie rozpraszam się innymi, nie blokuje mnie że nie nadążam. No i wreszcie dobrze słyszę co mówi trenerka - łatwiej dbać o poprawność ćwiczenia.
      Złożyłam też wniosek o kartę sportową, żeby nie być uwiązaną do jednego miejsca i móc sobie dokładać raz siłownię, raz basen, ale to dopiero od marca.

      --
      Error 404
    • kaga9 Re: Sport, odzywianie, zdrowie 22.02.19, 14:11
      W 2010 byłam na Dukanie, schudłam 13 kilo, po czym pojechałam na wakacje z chlebkiem Klary, który spleśniał, coś jeść musiałam i popłynęłam.

      Aktualnie mam zestaw chorób przewlekłych (ostatnie odkrycie - stan przedcukrzycowy/ insulinooporność), z których każda wymaga diety, ale założenia tych diet się nawzajem wykluczają (typu jedna dieta zaleca ryby, a druga mówi: OK, ale bez dorsza, makreli, łososia, śledzia itp.). Do tego wszystkiego obecnie jestem nomadem i w domu spędzam 3-4 dni tygodniowo, w pozostałe nie mam dostępu do kuchni. I weź tu ustabilizuj dietę...

      Mam kategoryczny nakaz ćwiczenia co najmniej 30 minut dziennie. Nienawidzę ćwiczyć. Przez kilka lat kochałam zumbę, ale uważam, że zumba najlepsze lata ma za sobą, kluby z niej rezygnują, piosenki też jakieś takie nie takie, się skończyło. Do grudnia chodziłam do klubu niedaleko domu, ale interesujące mnie zajęcia (w siłownię nie umiem) są wtedy, gdy jestem poza miastem. Rozwiązałam umowę i jest mi cholernie dobrze, że nie muszę tam bywać. Dużo chodzę, ale nic mi to nie daje ani w sensie kondycji, ani wagi.

      Nawet czekolada już mi nie smakuje. Czas umierać;)
      • teresa104 Re: Sport, odzywianie, zdrowie 23.02.19, 09:52
        Jestem przekonana, że chodzenie daje Ci dużo i w zakresie kondycji i wagi, i propriocepcji. Wystarczy przestać chodzić, na przykład przerzucić się na samochód, i można od ręki zaobserwować, jak siedzenie rośnie i jak trudno wejść po schodach.
        Także spoko.

        Czekolady też nie lubię, czasem sobie zaparzam kakao wrzątkiem i to jedyny sposób, w jaki obcuję z czekoladą. Nie potrzebuję słodyczy po prostu, nie mam na nie zachcianek, nie kupuję, nie mam w domu. Ostatnio w sklepie podobała mi się chałwa wełnista, takie kule jak z waty. Spróbowałabym, ale w paczce było tych kul chyba 12, jadłabym to do emerytury.
    • genepi Re: Sport, odzywianie, zdrowie 23.02.19, 12:39
      Moja historia jest taka: w dzieciństwie nie ćwiczyłam zupełnie. Chorowite dziecko, zwalniane latami z wf, na narty się nie jeździło choć mieszkaliśmy blisko Beskidów, z nauki pływania mnie rodzice wypisali po miesiącu kiedy okazało sie że trener zapraszał kolegów żeby oglądali dziewczynki w przebieralni. W realiach małego miasteczka był rower, cały dzień na dworze, ale z drugiej strony w domu nieustająco słodycze, ciasto pieczone przez babcię co drugi dzień a i tak byłam chudzinką. Lata mijały, na studiach wf jakoś udało się "załatwić" (nie będę pisać jak ale nie było to związane z moim wysiłkiem).

      Kolejne lata przyniosły mi dwóch synów oraz dużo więcej kilogramów. Uświadomiłam sobie że nie ma innej opcji na zachowanie zdrowia w realiach naszego życia niż ruch. Dodatkowo spotkałam fantastyczną starszą kobietę która uświadomiła mi że sport jest tym co może odciągnąć nastolatka od depresji, poddania się, pogubienia. To zapadło mi w pamięć. Moi chłopcy poszli do przedszkola, w którym na 104 dzieci tylko dwójka miała widoczną gołym okiem nadwagę. Natomiast szkole w każdej klasie jest co najmniej dwoje dzieci z nadwagą i już w drugiej klasie SP dziewczynki dostawały od rodziców zwolnienia z wf bo nauczyciel dużo wymaga a ona nie lubi się pocić.

      Po drodze dotarło do mnie jak bardzo jestem odpowiedzialna za stosunek moich dzieci do ruchu, sportu, wysiłku. Właśnie - stosunek, nastawienie, umiejętność cieszenia sie tym, że jadę rowerem, męczę sie ale mam w tym radość. Nie umiem na snowboardzie, uczę się, nie wychodzi mi ale przynajmniej to robię.
      I o ile na początku to ja i mąż wyciągaliśmy dzieci na rower, rolki, łyżwy, granie, bieganie, spacery, o tyle teraz to ja staram się nadążać za nimi (na nartach i snowboardzie już nie mam szans, bo są o wieleeeee szybsi i sprawniejsi technicznie ode mnie a starszy robi uprawnienia instruktora PZN #mama_dumna). I teraz widzę że jesteśmy rodziną która każdy piątkowy wieczór spędza na basenie, codziennie na rowerach, hulajce, deskorolce, itp, chłopcy sami zapisali sie na jogę, gramy wspólnie w tenisa (sporadycznie), każda zima to narty. I dużo chodzimy, tzn. jeśli coś jest oddalone o 3 stacje metra to znaczy że jest w zasięgu pieszym. Przy czym nie jesteśmy wyczynowcami, w żadnym sporcie się nie specjalizujemy, nie kierunkujemy, robimy to dla zabawy i radości z ruchu. Moją radością jest fakt że ruch jest dla moich dzieci oczywistością i naturalnością, np teraz w sobotę przed obiadem starszy poszedł z kolegami (i koleżankami) na lodowisko, młodszy gra w nogę pod blokiem z Michałem i Kamilem. Ja czasem sobie pobiegnę, czasem poćwiczę z Chodakowską kiedy za oknem ciemno i mokro, pilates raz w tygodniu w domu zrobię.
      Z upływem czasu ze sportowego zera stałam się aktywną ruszydupką i jest mi z tym bardzo bardzo dobrze.

      Parę lat temu zaczęłam pracę w przemyśle spożywczym, ale takim przemyśle na dużą skalę. I to też zmieniło moje myślenie o żywieniu i gotowaniu i moje wybory zakupowe.
      Znacie może doktor Anię? doktorania.pl
      Robi świetną robotę mówiąc głośno to czego producenci żywności nie chcą usłyszeć.

      Ale się rozpisałam…
    • felisdomestica1 Re: Sport, odzywianie, zdrowie 25.02.19, 15:49
      W wieku 50+ schudłam 17 kg na diecie z naturhouse (to naprawdę nie jest reklama :-)). W zasadzie stosuję ją do dziś z dobrm skutkiem, efektu jojo nie ma, albo jest minimalny.
      Ćwiczę 3 razy w tygodniu, w tym dwa treningi są intensywne - elementy interwałów, tabaty i treningu siłowego. Sama się dziwię, że w moim wieku jeszcze można :-).
      Odkrywam produkty wysokobiałkowe, mogę polecić firmę Valio, dostępną w Auchan. Nie jem białego pieczywa, pizzy, makaronu (chyba że konjak), ziemniaków, bananów, słodyczy (no...sporadycznie). Unikam węglowodanów po 17.
      Na posiłki jem dużo surowizny, nie lubię gotować, bazuję więc na sałatkach. Pijam wyłącznie napoje bezcukrowe (nie lubię wody).
    • sylwiastka Re: Sport, odzywianie, zdrowie 25.02.19, 16:32
      Od czasu gdy pierwszy raz zalogowalam sie na LB (2006 rok) do dzis waga mi sie nie zmienila prawie wcale, nieco wzrosly obwody. Sposob odzywiania sie niezmienil, mimo licznych przprowadzek do innych krajow (w tym USA, ktore sprzyja tyciu). Od zawsze jem 3 posilki dziennie, obiad i kolacje najczesciej na cieplo. Sniadania zazwyczaj slodkie, w weekend 2 posilki. Do slodyczy ciagnie mnie bardzo umiarkowanie.
      Nadal nie mam samochodu i duzo chodze, choc kiedys wiecej (6 lat codziennie 40 min piechota z pracy do domu). Nie cwicze regularnie, nie biegam, nie chodze na silownie, nie jezdze duzo na rowerze. Jezdze na nartach 1-2 w sezonie. W tym roku sprobowalam ski touringu i choc technicznie dalam rade, to kondycyjnie to wchodzenie pod gore z tona sprzetu na plecach mnie wykonczylo. Ostatnio wspinam sie troche w wersji boulderowej. Lubie zaczynac rozne sporty i ich nie kontynuowac: akrobatyka sportowa, taniec towarzyski, jazda konna, windsurfing, taniec brzucha, nurkowanie.
      Nie wiem ile jeszcze okres promocji wagowej bedzie trwal, zdaje sobie sprawe, ze kiedys to sie skonczy.
    • sbarazzina Re: Sport, odzywianie, zdrowie 28.03.19, 11:52
      Po dwoch miesiacach cwiczen glownie silowych, wskoczylam wczoraj na bieznie. Kiedys biegalam zwykle interwalowo (marsz/bieg), glownie dlatego ze nie dawalam rady biec dluzej bez przerwy. A wczoraj po krotkim rozgrzewkowym marszu, tak dobrze mi sie bieglo, ze postanowilam zrobic interwaly trucht/bieg i biegalam ok 30min. Jestem z siebie bardzo zadowolona! :)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka